Pęknięcia tektoniczne w świecie ideologii

Ideologie pomiędzy rzeczywistością bytu a rzeczywistością stawania się

Idee mają charakter absolutny, ale ideologie już historycznie przejściowy.

Idee stanowią rzeczywistość obiektywną, istnieją niezależnie od podmiotu je postrzegającego. Nawet brak bycia postrzeganym nie odbiera im atrybutu realności. Idee przynależą zatem do porządku ontologicznego, są tożsame z bytem.

Ideologie są formami myśli politycznej o dwukierunkowo ukierunkowanej funkcji: z jednej strony spełniają funkcję poznawczą, z drugiej zaś praktyczną. Przedmiotem tej pierwszej jest świat idei, tej drugiej zaś rzeczywistość materialna. Ideologie spełniają funkcję poznawczą, odsłaniając przed człowiekiem świat idei. Funkcję praktyczną spełniają, mobilizując swoich zwolenników do działań mających upodobnić rzeczywistość materialną do tego świata.

Funkcja, poprzez spełnianie której ideologia obecna jest w porządku stawania się, jest zatem funkcją podwójną. Gdy pozbawimy ją jednego z wymienionych aspektów, ideologia przestaje być ideologią, przeistaczając się w inną formę myśli politycznej. Gdy odbierzemy jej walor praktyczny, z ideologii pozostanie filozofia polityczna. Gdy wyłączymy funkcje poznawcze, to co pozostanie, będzie programem politycznym.

Ideologia jest zatem narzędziem, przy pomocy którego świat materialny porządkuje się według wzorca świata idei. Jako narzędzie, dostosowane musi być do rzeczywistości, na którą przy jej pomocy ma być wywierany wpływ. Odpowiadać musi zastanym warunkom społecznym, kulturowym i przyrodniczym. Ideologia jest zatem zjawiskiem przestrzennie i historycznie względnym. Konkretne ideologie nie do każdych warunków się adaptują.

Ideologiczne pęknięcie tektoniczne długiego wieku XIX: rewolucja-kontrrewolucja

Za początek wieku ideologii uznaje się XVIII stulecie. Wtedy rodzi się filozoficzny paradygmat nowoczesności i ideologia rewolucyjna jako postulująca uporządkowanie wedle niego społeczeństwa. Program rewolucjonistów, próbę urzeczywistnienia którego podjęli w 1789 roku, nie jest jeszcze ani programem liberalnym, ani nacjonalistycznym, ani socjalistycznym. Rewolucja zawiera zawiązki trzech wielkich ideologii nowoczesności, ale na etapie jej wybuchu ani nie różnicują się one jeszcze, ani z niej nie wyodrębniają.

Reakcją na rewolucję 1789 r. i kolejne jej odsłony we Francji i poza jej granicami staje się doktryna kontrrewolucji. Nie przybiera ona nigdy postaci ideologii, ponieważ apelując przede wszystkim do zagrożonych rewolucją elit społecznych, nie jest zdolna mobilizować mas poprzez odwoływanie się do zbiorowych emocji. Doktrynę kontrrewolucji cechuje wysoki poziom pojęciowego uporządkowania i cel praktyczny w postaci ukierunkowania elit politycznych XIX-wiecznej Europy na przeciwdziałanie rewolucji. Wybitnymi przedstawicielami kontrrewolucji stają się Klemens von Metternich (1773-1859) i Konstantin Pietrowicz Pobiedonoscew (1827-1907).

Doktryna kontrrewolucji nie tworzy jednak tradycjonalistycznego paradygmatu filozoficznego, który byłby przeciwstawny nowoczesnemu paradygmatowi rewolucyjnemu. Istotą kontrrewolucji jest wyłącznie przeciwstawienie się rewolucyjnym przewrotom lub dążenie do przywrócenia zaburzonego rewolucją status quo. Louis de Bonald (1754-1840) argumentuje za restytucją przedrewolucyjnej oświeceniowej monarchii absolutnej. O burzenie utrwalonego materialnie porządku społecznego oskarża rewolucjonistów Jaime Balmes y Urpia (1810-1847).

Podobne ograniczenia wykazuje rodząca się w tym samym czasie w świecie anglosaskim doktryna konserwatyzmu. Od kontrrewolucji różni ją to, że przeciwstawia się nie dokonywanej z użyciem przemocy rewolucji, lecz przedsiębranej przy użyciu prawnych i parlamentarnych instrumentów reformie. Konserwatyzm broni zastanego status quo, starając się powstrzymać lub spowolnić reformę. Za jego założyciela uznaje się brytyjskiego liberała Edmunda Burke’a (1729-1797).

Podobnie jak kontrrewolucja, konserwatyzm nie przeciwstawia paradygmatowi nowoczesnemu własnego paradygmatu. Przeciwnik społecznego radykalizmu i przemocy towarzyszących rewolucji we Francji 1789 roku, nieufny także wobec koncepcji reform demokratycznych, Edmund Burke mógł być równocześnie liberałem, broniąc nowoczesnych rewolucji 1688 r. i 1776 r. Tak samo zatem jak ojcowie kontrrewolucji, założyciel konserwatyzmu nie był uświadomionym przeciwnikiem nowoczesności.

Paradygmat tradycjonalizmu został po raz pierwszy sformułowany polemicznie przez francuskich oświeceniowych les philosophes. Postulując rewolucję, nie mieli na myśli po prostu buntu przeciwko panującej dynastii i zasiadającemu na tronie monarsze. Monteskiusz (1689-1755), Wolter (1694-1778) i Diderot (1713-1784) sami byli monarchistami. Madame de Pompadour (1721-1764) była metresą króla i jednym z najświetniejszych nazwisk ówczesnej socjety arystokratycznej. W miarę postępów rewolucji jej program ulegał radykalizacji, ale w jej założeniach nie tkwiło zniszczenie zastanego porządku rzeczy, lecz zniszczenie Tradycji.

Porządek społeczny i polityczny końca XVIII wieku wcale nie był porządkiem tradycyjnym, stąd les philosophes nie jego wcale obrali sobie za cel, lecz jedynie te jego elementy, w których dostrzegli formy przetrwalnikowe Tradycji. Innymi słowy, rewolucja wymierzona była w paradygmat Tradycji, który przeczuwali jedynie najwybitniejsi spośród kontrrewolucjonistów jak Joseph de Maistre (1753-1821), Adam Müller (1779-1829) i Konstantin Leontjew (1831-1891).

Podstawowym konfliktem ideowym w – jak go określał Eric Hobsbawn (1917-2012) – „długim wieku XIX” (1789-1914) był zatem konflikt pomiędzy rewolucją i kontrrewolucją. Paradygmatem filozoficznym rewolucji była nowoczesność. Kontrrewolucja nie posiadała własnego paradygmatu, sprzeciwiając się przede wszystkim odbieraniu pozycji dotychczasowym elitom szlacheckim, ateizacji państwa i prawa, a niekiedy również rozbijaniu tradycyjnych wspólnot ludowych (karliści, powstańcy wandejscy). Rewolucja uległa z czasem wewnętrznemu zróżnicowaniu i wyłoniły się z niej trzy wielkie ideologie nowoczesności: liberalizm, komunizm i nacjonalizm. Kontrrewolucja spychana była na pozycje radykalnego konserwatyzmu.

Bazowy dla XIX w. konflikt ideowy został rozstrzygnięty na korzyść rewolucji, której udało się zniszczyć wszystkie derywaty Tradycji. Z końcem Wielkiej Wojny straciły swoją odrębność tradycyjne elity szlacheckie, państwa straciły swój katolicki charakter, likwidacji uległy ostatnie zachowane elementy ustroju stanowego. Powstały społeczeństwa masowe, co położyło kres nie tylko kontrrewolucji w kontynentalnej Europie, ale również tradycyjnemu konserwatyzmowi w krajach anglosaskich. XIX-wieczna oś podziału sceny politycznej na rewolucję i kontrrewolucję straciła swą podstawę socjologiczną i co za tym idzie rację bytu.

Ideologiczne pęknięcie tektoniczne pierwszej połowy XX wieku: prawica-lewica

Oś podziału politycznego podstawowego dla pierwszej połowy wieku XX była już osią podziału pomiędzy prawicą a lewicą. Podział ten nie był prostym przedłużeniem podziału z wieku poprzedniego, gdyż w nowym stuleciu po tej samej stronie barykady znalazły się zarówno nurty kontrrewolucyjne, jak i dawniej stojące po stronie rewolucji. Najbardziej obrazowo przedstawia to francuski politolog René Rémond (1918-2007), tłumacząc jak francuska prawica uformowana została spośród dawnych legitymistów (kontrrewolucja), orleanistów (rewolucja) i bonapartystów (rewolucja).

Jak zatem widać, nurty nowoczesności autorytarny i liberalny znalazły się w pierwszej połowie XX w. na politycznej prawicy, wraz z katolickimi integrystami wyrastającymi z tradycji dawnej kontrrewolucji. Z kolei po sczeźnięciu wielu ludowych ruchów kontrrewolucyjnych (na Sycylii, w Navarze, w Irlandii, w Ameryce Romańskiej), warstwy stanowiące dla nich dawniej bazę społeczną, zorganizowane zostały w ruchach radykalnej lewicy nacjonalistycznej lub komunistycznej. Strażnikiem bronionej dawniej przez kontrrewolucję hierarchii i religii została prawica, strażnikiem natomiast wspólnotowości została nacjonalistyczna i komunistyczna lewica.

W pierwszej połowie XX w. prawica broni zatem religii i zasady autorytetu przed dążącymi do ich zniesienia komunistami. Komuniści postulują ateizm i egalitaryzm, prawica natomiast państwo katolickie i rządy oparte na autorytecie. Wobec zaniku tradycyjnych elit społecznych, katolicyzm ma mieć charakter ludowy, prawicy pozostaje zaś bronienie mieszczaństwa przed postulowaną przez lewicę dyktaturą proletariatu. Przy braku prawomocnej monarchii, zastąpić ją ma dyktatura.

Dla teorii politycznej prawicy pierwszej połowy XX wieku najważniejsi stają się zatem teoretycy dyktatury i autorytaryzmu, jak żyjący jeszcze w poprzednim stuleciu Juan Donoso Cortés (1809-1853) i już współczesny Carl Schmitt (1888-1985).

Reżymy polityczne tworzone przez prawicę w pierwszej połowie XX wieku mają charakter ideowo katolicki, społecznie mieszczański, a politycznie autorytarny. Wymienić można w tym miejscu najbardziej modelowe z nich, jak ten w Hiszpanii pod rządami Francisco Franco (1936-1975), w Portugalii pod rządami António de Oliveiry Salazara (1932-1974), w Austrii pod rządami Engelberta Dollfußa i Kurta von Schuschnigga (1932-1938), w Kolumbii pod krótkimi rządami Laureano Gómeza Castro (1950-1953), czy w Quebecu pod rządami Maurice’a Duplessisa (1936-39, 1944-59).

W połowie XX wieku zwieńczenie swego rozwoju i późniejszy upadek przeżywa nacjonalizm. Przybrawszy formę faszyzmu, bezskutecznie próbuje wyeliminować jednocześnie dwa konkurencyjne warianty nowoczesności: komunizm i liberalizm. Jego program jest jednocześnie antykomunistyczny i antyliberalny oraz plebejski, co uzasadnia nazwanie go przez Zeeva Sternhella (ur. 1935) „radykalnym centrum”. Klęska wojenna faszystowskich Niemiec (1933-45) i Włoch (1922-45) w drugiej wojnie światowej markuje odpadnięcie nacjonalizmu z konkurencji o rolę politycznego paradygmatu dla Europy.

Ideologiczne pęknięcie tektoniczne drugiej połowy XX wieku: liberalizm-komunizm

Druga połowa XX wieku znacząco zmienia już tę sytuację. Społeczeństwa ulegają religijnej indyferencji, stare konserwatywne mieszczaństwo zastępuje liberalna i konsumpcyjnie nastawiona klasa średnia, tradycyjną kulturę zastępuje kultura masowa która z kolei ulega komercjalizacji stając się popkulturą. Zmienia się też układ sił geopolitycznych, w którym rolę niekomunistycznego supermocarstwa zajmują liberalne Stany Zjednoczone.

Ze starego programu prawicy pozostaje w nowych warunkach jedynie antykomunizm. Obrona konserwatywnego porządku mieszczańskiego traci podstawy, gdyż porządek ten przestaje ostatecznie istnieć po rewolucji obyczajowej 1968 r. Nie ma zatem też podstaw o mówieniu dłużej o podziale sceny politycznej na prawicę i lewicę. Główną osią podziału w drugiej połowie XX wieku jest przeciwieństwo liberalizm-komunizm. Alternatywą dla demokracji socjalistycznych są w nim demokracje liberalne i na odwrót.

Antykomunistyczne dyktatury drugiej połowy XX w. jak rządy wojskowe w Brazylii (1964-1985), w Chile (1973-1990), w Korei Południowej (1953-1992), w Grecji (1967-1974), dyktatura Ferdinanda Marcossa na Filipinach (1965-1986), dyktatura Suharto w Indonezji (1967-1998) i inne miały charakter komisaryczny i nie tworzyły konkurencyjnego wobec liberalizmu paradygmatu politycznego. Tak właśnie uzasadniała w 1979 r. stosowanie wobec nich „podwójnych standardów” i ich tolerowanie, w przeciwieństwie do tworzących taki konkurencyjny paradygmat dyktatur komunistycznych, neokonserwatystka Jeane Kirkpatrick (1926-2006).

Za nieśmiałą próbę zachowania idei prawicy w drugiej połowie XX wieku uznać można ordoliberalizm i demokrację chrześcijańską. Obydwa te nurty, przeplatając się zresztą ze sobą, broniły mieszczańskiego konserwatyzmu do czasu rewolucji obyczajowej 1968 r. W Niemczech wiązać je należy z kanclerzami Konradem Adenauerem (1949-1963) i Ludwikiem Erhardem (1963-1966), w innych krajach z elementami korporacjonizmu obecnymi w ustroju powojennej Austrii i Szwajcarii. Nurt ten próbował pogodzić liberalizm polityczny i częściowo ekonomiczny z nieliberalnym modelem społecznym. Próba ta okazała się nieudana i nurt uległ rozkładowi po kilkunastu latach istnienia.

Ideologiczne pęknięcie tektoniczne XXI wieku: postmodernizm-tożsamościowość

Koniec XX wieku pozwala prognozować powstanie kolejnej osi przebiegającej w poprzek dotychczasowych podziałów ideologicznych. Przesłankami ku takiemu przeobrażeniu sceny politycznej jest rozpad układu biegunowego w geopolityce i powstanie nowego układu biegunowego w społeczeństwie.

W roku 1979 r. zwyciężyła w Iranie równocześnie antyamerykańska i antysowiecka rewolucja islamska. W latach 1989-1992 rozpadł się blok państw socjalistycznych, przez co układ biegunowy zastąpiony został układem koncentrycznym z liberalnymi USA jako geopolitycznym centrum. Liberalne amerykańskie centrum próbuje układ ten ujednolicić politycznie, ideologicznie i ekonomicznie, zaś peryferia próbują się zautonomizować lub nawet usamodzielnić tworząc alternatywne ośrodki siły na wzór irański.

Na poziomie społecznym rozkładowi uległa klasa średnia. Była ona związana z gospodarką przemysłową, która jednak w ostatniej ćwierci XX wieku zastąpiona została przez gospodarkę opartą na wiedzy i usługach. Dostęp do wiedzy i władzy jest w tym nowym modelu coraz bardziej zawężony, pozbawiona go część społeczeństwa zdegradowana zostaje zaś do wykonywania nisko płatnej pracy w usługach lub do korzystania z pomocy społecznej. Kształtuje się zatem społeczeństwo 20:80, w którym to zajmujące centralną pozycję w kapitalistycznym systemie-świecie 20% ludzkości zajmuje się twórczością, pozostałe zaś 80% trwa w odbierającej poczucie sensu bezczynności.

Stosowanie dla opisu nowej rzeczywistości społecznej klasyfikacji klasowej nie ma sensu, podobnie jak nie ma sensu stosowanie modelu biegunowego do opisu rzeczywistości międzynarodowej. Podstawą przynależności klasowej w ujęciu marksowskim był stosunek do środków produkcji. Proletariusz był ich pozbawiony, co alienowało go od produktów jego pracy. Nadwyżkę produkcyjną przechwytywał kapitalista. W ujęciu arystotelesowskim, klasa średnia wiązana jest ze średnią własnością. Od czasu jednak koncentracji kapitału w zachodnim kapitalizmie, zniknęły dla niej podstawy własnościowe. Klasa średnia drugiej połowy XX wieku jest niewolnikiem banków i innych instytucji finansowych, a o jej takiej właśnie, a nie innej przynależności decyduje wielkość konsumpcji.

Po klęsce nacjonalizmu w 1945 r. i komunizmu w 1989 r. na placu ideologicznego boju pozostał jedynie liberalizm. Prognozowany w 1960 r. przez Daniela Bella (1919-2011) „koniec ideologii” okazał się po prostu końcem znanych z historii konfliktów pomiędzy liberalizmem, nacjonalizmem i komunizmem. Dwa ostatnie poniosły historyczną porażkę i zniknęły z areny dziejowej. Konflikt ideologii zastąpiła więc u progu XXI w. liberalna monoideowość.

Konserwatyzm został wyeliminowany wraz z pozostałościami tradycyjnego społeczeństwa ostatecznie w 1968 r. Jego ostatnie wydanie historyczne znane jako neokonserwatyzm wyróżnia negatywny stosunek do komunizmu i do przemian obyczajowych 1968 r. Irving Kristol (1920-2009) i Norman Podhoretz (ur. 1930) stworzyli tę ideologię, by bronić liberalnego społeczeństwa zachodniego drugiej połowy XX w. przed jego lewicowymi kontestatorami. Po 1989 r. nurt ten przedefiniował się w oparciu o negatywny stosunek do nieliberalnych modeli społecznych za granicą i do postmodernizmu na samym Zachodzie. Nie jest więc on w istocie konserwatyzmem, lecz walczącym liberalizmem.

Transformacja neokonserwatyzmu w latach 90-tych XX wieku wskazuje na przebieg bazowej dla polityki XXI wieku osi podziału ideowego wzdłuż linii liberalizm-jego przeciwnicy. Układ ten nie będzie już układem biegunowym, ponieważ nie będzie w nim bieguna przeciwważącego liberalizm. Będzie to układ dający się opisać przy pomocy niejednorodnego modelu koncentrycznego. Liberalne centrum będzie próbowało układ ten ujednolicić, peryferia zaś wyemancypować się spod wpływu centrum.

Peryferia będą zróżnicowane i dążyć będą do rozbieżnych celów. Aby skoordynować ich działania przeciwko liberalnemu centrum, należy wskazać wspólny mianownik, na gruncie którego przeciw niemu występują. Będzie nim w XXI w. utrata poczucia sensu.

Warianty przyszłości: liberalizm

Będąca istotą zachodniej cywilizacji transcendencja w liberalnym globalizmie osiąga swoją krańcową postać. Alienuje człowieka od prawdy, od wspólnoty, od twórczości i od wszystkiego, co mogło by nadać znaczenie jego życiu. Protezą utraconych sensów liberalny globalizm próbuje uczynić konsumpcję. Coraz większa konsumpcja i coraz bardziej wymyślne sposoby stymulowania coraz to nowych doznań mogą co prawda zagłuszyć, ale nie mogą nadać życiu sensu.

Ponowoczesne społeczeństwo liberalne przypominać może literackie antyutopie znane z powieści Wehikuł czasu (1895) Herberta George’a Wellsa (1866-1946), Nowy wspaniały świat (1932) Aldousa Huxley’a (1894-1963), czy filmową z produkcji „Człowiek Demolka” (1993) w reżyserii Marco Brambilli (ur. 1960). Podstawowe potrzeby biologiczne człowieka zostaną w zaspokojone, ale ludzie wieść będą nieznośne życie w pluszowej klatce poprawności politycznej, bombardowani bezustannie rozmaitymi bodźcami stymulacyjnymi.

W przypadku utopii komunistycznej, w początkowym stadium mieliśmy mieć do czynienia z dyktaturą proletariatu i z mocarstwową dominacją ZSRS, które następnie prowadzić miały do bezklasowego i bezpaństwowego społeczeństwa komunistycznego. W przypadku utopii liberalnej, w początkowym stadium będziemy mieć do czynienia z tyranią światowej oligarchii kapitalistycznej i z mocarstwową dominacją USA, na etapie finalnym może to już być jednak postpaństwowy reżym globalistyczny, którego funkcjonowanie, stosownie do założeń ideologicznych liberalizmu, zależało będzie od bezosobowych ruchów kapitału i rządów prawa.

Można prognozować, że świat zrealizowanej do końca liberalnej utopii będzie światem postpolitycznym, gdyż usunięte zostaną warunkujące zaistnienie polityki przestrzeń publiczna oraz kategoria obiektywności. Liberalizm postuluje porządek indywidualistyczny, tak więc również totalną subiektywizację i względność wszelkich kategorii. Naturalnym dzieckiem liberalizmu jest postmodernizm. Liberalizm rozparcelowuje przestrzeń publiczną pomiędzy jednostki, postmodernizm znosi zaś kategorię obiektywności.

Po ujednoliceniu globalnego systemu w myśl założeń liberalizmu, nastanie więc świat urządzony wedle założeń postmodernizmu. Potrzeby materialne jednostki będą w nim zaspokojone, ale będzie ona pozostawiona sama w obliczu bezosobowego prawa i równie bezosobowego kapitału. Popularna w USA w latach 90-tych XX w. ideologia poprawności politycznej była etapem przejściowym pomiędzy paradygmatem modernistycznym a paradygmatem postmodernistycznym.

Jak wskazywał w 1950 r. amerykański socjolog David Riesman (1909-2002), o ile człowiek archaiczny był człowiekiem sterowanym przez tradycję, zaś człowiek modernistyczny człowiekiem wewnątrzsterownym, o tyle człowiek postmodernistyczny będzie człowiekiem zewnątrzsterowym. Inaczej to samo zagadnienie ujmował francusko-egipski tradycjonalista René Guénon (1886-1951), dla którego człowiek archaiczny był człowiekiem otwartym na impulsy z wyższych poziomów rzeczywistości, człowiek modernistyczny człowiekiem zamkniętym na takie impulsy, człowiek ponowoczesny będzie zaś człowiekiem otwartym na nadchodzące z niższych poziomów rzeczywistości impulsy demoniczne.

Liberalne rządy prawa i niewidzialna ręka rynku to bowiem nic innego jak znany adeptom wiedzy tradycyjnej wpływ demona Mamony. Historia jest oddalaniem się przez człowieka od jego boskiego praźródła, tak więc historią wystawiania się przez niego na wpływy demoniczne. Koncepcja czasu linearnego, na gruncie której odrzuca się cykliczne odtwarzanie i odmładzanie świata w specjalnych rytualnych obrzędach jest koncepcją sataniczną. Oddala człowieka od światła, spychając go w ciemność.

Warianty przyszłości: tożsamość

Spojrzenie rzucone na liberalną antyutopię pozwala jednak wskazać zespół idei, uporządkowanie wedle których świata, pozwoliłoby człowiekowi odzyskać poczucie sensu.

– Liberalizm niszczy wspólnotę, zatem jego przeciwieństwem będzie uznanie, że człowiek istnieć może tylko we wspólnocie naturalnej;

– Liberalizm niszczy osobę, tak więc jego przeciwieństwem będzie uznanie, że każdy człowiek jest niepowtarzalny i posiada właściwe sobie miejsce w organicznym społeczeństwie;

– Liberalizm podnosi lucyferyczne hasło „non serviam”, tak więc jego przeciwieństwem będzie porządek społeczny oparty na autorytecie;

– Liberalizm niszczy kulturę, tak więc jego przeciwieństwem będzie wychowanie człowieka do twórczości;

– Liberalizm alienuje człowieka od jego dziedzictwa, tak więc jego przeciwieństwem będzie zakorzenienie;

– Liberalizm postrzega postęp jako oddalanie się przez człowieka od jego boskiego źródła, tak więc jego przeciwieństwem będzie odejście od światopoglądu materialistycznego ku światopoglądowi teistycznemu i spirytualistycznemu.

Ład postliberalny będzie zatem porządkiem wspólnotowym, personalistycznym, ze społeczeństwem uporządkowanym w hierarchię wspierającą się na autorytecie, budzącym twórczy potencjał człowieka, wiążącym go z ziemią i przodkami z których wyrasta, teocentrycznym i sakralnym. Liberalizm odbiera człowiekowi jego ludzką twarz, którą odzyskać będzie mógł dopiero w porządku postliberalnym. Porządek postliberalny będzie zatem porządkiem tożsamościowym.

Idea tożsamościowa jest jedyną stanowiącą lustrzane odbicie i przez to stuprocentowe zaprzeczenie liberalizmu, który z kolei jest jedyną żywą wciąż ideologią nowoczesną. Wraz z postępującym rozkładem nowoczesności w ponowoczesność, liberalizm będzie przepoczwarzał się w postmodernizm. Postmodernizm będzie zatem wydoskonaloną formą liberalizmu. Przeciwstawić mu należy wydoskonaloną wersję będącego zaprzeczeniem nowoczesności tradycjonalizmu.

Tradycjonalizm jako pozytywny paradygmat filozoficzny skonceptualizowali myśliciele XX-wieczni, jak wspominany już R. Guénon, czy też Julius Evola (1898-1974) i Aleksandr Dugin (ur. 1962). Dzięki R. Guénonowi i J. Evoli istnieje zatem jako filozofia polityczna. Dzięki A. Duginowi znalazł także swoje odzwierciedlenie na poziomie teorii polityki, jako czwarta teoria polityczna. J. Evola i A. Dugin nadali mu także postać doktryny politycznej. Tradycjonalizm wciąż czeka natomiast na przełożenie go na język ideologii politycznej, tak by mógł inspirować własny ruch polityczny, który opracował by program polityczny wdrożenia go w życie.

Moim zdaniem, idea tożsamościowa może posłużyć jako jedna z propozycji takiej ideologii. Bazując na czwartej teorii politycznej, powinna ona odchodzić od koncepcyjnych ograniczeń tradycjonalizmu, tym bardziej zaś trzech wielkich nowoczesnych ideologii. Z punktu widzenia tradycjonalizmu i idei tożsamościowej mają one różną wartość i powinny być odmiennie oceniane, wszystkie je jednak należy przezwyciężyć.

Liberalizm zasługuje na całkowite odrzucenie, co wykazaliśmy już wyżej. Wolność to uświadomiona konieczność i wynika z roli spełnianej przez dany podmiot w społeczeństwie. Istnieje zatem wiele praw-wolności przypisanych konkretnym podmiotom zbiorowym (rodom- genealogicznym i herbowym, prowincjom, korporacjom, miejscowościom). Ściśle łączą się one z powinnościami wobec innych podmiotów i wspólnot, a suma ich wszystkich tworzy sieć niezliczonych wzajemnych zależności i współzależności.

Komunizm spośród dwóch zasad porządkujących społeczeństwo organiczne, mianowicie wspólnotowości i autorytetu, znosi tą drugą, a pierwszą odtwarza na fałszywej podstawie. W efekcie komunizm zamiast naturalnej hierarchii postuluje przeciwne naturze zrównanie ludzi, a zamiast wspólnoty naturalnej tworzy skonstruowane na zasadach czysto mechanistycznych klasowe Gesellshaft. Komunizm pozostaje też w swej istocie ideologią humanistyczną, co wyraz znajduje w jego ateizmie i w dążeniu do emancypacji człowieka. Komunizm społeczeństwo sterowane przez tradycję chce zastąpić humanistycznym społeczeństwem wewnątrzsterownym.

Nacjonalizm niszczy organiczny porządek społeczny, absolutyzując to co jest częścią większej i bardziej złożonej całości. Zniekształca również tradycyjny porządek miłości, wskazując naród jako najwyższe dobro w porządku dóbr doczesnych i podstawowy punkt odniesienia przy określaniu tożsamości człowieka. Problematyczne jest też samo pojęcie narodu, do którego istoty należy suwerenność polityczna. Ostatecznym podmiotem polityki jest zatem dla nacjonalistów tak czy inaczej rozumiany naród, co sprzeczne jest ze stanowiącym filozoficzne rusztowanie tradycjonalizmu platonizmem politycznym. Podobnie też jak w przypadku wspólnoty klasowej w komunizmie, wspólnota narodowa jest wspólnotą sztuczną, zbudowaną nie w oparciu o więzy naturalne lecz o jedność polityczną.

Nowoczesność w wariantach wszystkich jej trzech wielkich teorii politycznych musi zostać przezwyciężona. Komunizm i nacjonalizm należą już do przeszłości, oś przyszłego konfliktu politycznego w XXI wieku powinna zatem oddzielać postmodernizm (liberalizm) od idei tożsamościowej (tradycjonalizmu). Biegun postmodernistyczny ukształtuje się poprzez pogłębienie liberalizmu i doprowadzenie go do jego logicznych konsekwencji. Biegun tożsamościowy uformuje się na drodze „sojuszu ekstremów” koordynującego współpracę podmiotów wypychanych przez liberalizm poza nawias społeczeństwa.

Idea tożsamościowa nie powstanie jednak poprzez pozlepianie ze sobą wybranych elementów różnych nieliberalnych ideologii. Idea tożsamościowa ma je zastąpić, gdyż dokonywane w obrębie dotychczasowych ideologii zestawienia i interpretacje nawet słusznych idei przedstawiają je ze złej perspektywy, co za tym zaś idzie zniekształcają je i błędnie odczytują. Ruch tożsamościowy powstanie poprzez przezwyciężenie przez jego członków ich dotychczasowych tożsamości ideologicznych. Ruch tożsamościowy musi wchłonąć i przetworzyć wybrane elementy rewolucji i kontrrewolucji, prawicy i lewicy, nacjonalizmu i komunizmu, na koniec wszystkie one muszą się w nim jednak roztopić bez śladu.

Jeśli konserwatysta, komunista lub nacjonalista odmawia wyjścia poza swoją dotychczasową ideologię ku idei tożsamościowej, nie jest to dowodem na żywotność tych przezwyciężonych już historycznie ideologii, tylko dowodem, że osoba taka nie oczyściła się dostatecznie dokładnie z liberalizmu.

Idea tożsamościowa jest kompletnym zaprzeczeniem humanizmu, nowoczesności i liberalizmu, zatem tym co ją różni od konserwatyzmu, nacjonalizmu i komunizmu jest obecność w tych ostatnich pierwiastków humanistycznych, nowoczesnych i liberalnych. Jeśli konserwatysta, nacjonalista lub komunista przezwycięży w sobie liberalizm, wówczas przestanie być konserwatystą, komunistą lub nacjonalistą, a stanie się tożsamościowcem. Na tym może polegać jedyna prawdziwa Zmiana, która będzie równoznaczna z Antyliberalnym Przełomem.

Ronald Lasecki

PS Pojęcie „pęknięcia tektonicznego” zaczerpnąłem od Seymoura Martina Lipseta (1922-2006) i Steina Rokkana (1921-1979). W angielskim oryginale brzmi ono „political cleavage” i odnosi się do podziałów wyborczych o strukturalnym znaczeniu, przykrywających i przeważających nad wszystkimi pozostałymi kwestiami politycznymi. S. M. Lipset i S. Rokkan wśród „political cleavages” zaistniałych od czasów rewolucji przemysłowej wymieniają podziały centrum-peryferie, państwo-kościół, kapitał-praca i miasto-wieś. Wśród polskich odpowiedników słowa „cleavage” nie znalazłem terminu w pełni oddającego strukturalną wagę przypisaną mu przez S. M. Lipseta i S. Rokkana. Użycie angielskiego oryginału byłoby jednak mocno nienaturalne i sprawiało pretensjonalne wrażenie, toteż postanowiłem posłużyć się tłumaczeniem przybliżonym, lepiej oddającym jednak moim zdaniem wagę oryginału.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *