PJN – a nie mówiłem…

Dziś wpis będzie krótki. Nie ma się nad tym co specjalnie się rozwodzić, ale rzecz godna jest odnotowania . Na początku tygodnia w TVN 24 wystąpił Paweł Kowal. Wśród rozlicznych dywagacji o przedterminowych wyborach pokusił się on również o następujące stwierdzenie: ”Jeśli będą przed terminowe wybory, to czas pomyśleć o wspólnej liście z PiS czy Solidarną Polską”. Stosowny link można znaleźć tutaj.

Niemal od początku mojego pobytu w PJN uważałem, że bliskie relacje z PiS – o ile nie powrót do tej partii – jest docelowym założeniem grupy Pawła Kowala. A od czasu przejęcia przez niego prezesury PJN – ostatecznym celem całego ugrupowania. Nie sądziłem jednak, że będzie to wyrażone aż tak wprost.

Przypomnę tylko co pisałem na moim blogu w momencie gdy Paweł Kowal zastępował Joannę Kluzik – Rostkowską na stanowisku szefa tej stronnictwa:

„ Jeśli Joanna odejdzie – odejdę i ja. Nie mam jednak dziś ochoty tego sporu oglądać. Początkowo na pozór nic się w partii nie zmieni. Bo ewentualnie jej miejsce zajmie ktoś również lubiany przez media. Polityk o wybitnych kwalifikacjach intelektualnych, szerokich horyzontach, europejskim obyciu, zaczerpniętym ze strasbourskich salonów. Erudyta i dyplomata. Ktoś kto – mam taką nadzieję – kiedyś będzie służył Polsce na najwyższych państwowych funkcjach. Ale dziś jego szefowanie PJN-owi to będzie tylko pozór. Bo tak naprawdę za tydzień, dwa, trzy – akcenty się zmienią. Coraz więcej będzie wątków nawiązujących do dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego. Do jedynej partii, do której w swoim życiu zmarły prezydent należał. Czyli do PiS-u. A z czasem – szybciej niż później – okaże się, że między PiS-em a nowym PJN-em nie ma już większej różnicy. Że swobodnie będzie można uczynić z obu formacji jeden polityczny byt. Jak z Polski Plus. Nie trudno odgadnąć kto będzie wiódł prym w tym nowym podmiocie„.

Stosowny link do mojego ówczesnego wpisu można znaleźć tutaj.

Aż chciało by się powiedzieć – a nie mówiłem…

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “PJN – a nie mówiłem…”

  1. @autor “Jeśli Joanna odejdzie – odejdę i ja.”- tylko naiwny i nieobyty w realiach politycznych republiki postokragłostołowej by w to uwierzył. Pan odszedł bo procenty w słupkach sondażowych były małe i wiadomo było że PJN nie przekroczy 5 procent. Dlatego pod płaszczykiem rzekomej niezgody z intencjami Pawła Kowala odszedł Pan do PO (a bynajmniej na jej listy). A prawda jest taka, iż dbał Pan o ciągłość posady w parlamencie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *