Podhalański „antyfaszyzm” w cieniu terroryzmu i symboliki nazistowskiej?

Już po egzekucji polskich oficerów, w 1943 r. ukazała się stalinowska dyrektywa, która zalecała: „Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej”. Zastanawia mnie skąd tak dobrze tę dyrektywę znają podhalańskie środowiska lewackie skupione wokół Towarzystwa Kultury Alternatywnej Ferment usiłujące wspólnie z dziennikarzami Gazety Wyborczej wytworzyć na Podhalu – na szczęście niezbyt skutecznie – pewien zakłamany propagandowy obraz w oczach góralskiej społeczności. Nasi lewicowi bohaterowie chyba wówczas nie zdawali sobie jeszcze do końca sprawy, że kto sieje wiatr, zbiera burzę, gdyż wywołując oszczerczy zamęt i niezgodę, sami tak naprawdę padli ofiarą swoich poczynań.

Epitafium dla wybiórczości podhalańskiego „antyfaszyzmu”

2 marca br. roku w alarmującym tonie najzwyklejszego donosu mediom, Towarzystwo Kultury Alternatywnej „Ferment” powiązane z podhalańską sceną punk rockową, mocno przenikającą się z ruchem anarchistycznym oskarżyło członków Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale, o wykonywanie faszystowskich gestów i próbę prowokacji podczas organizowanego przez siebie koncertu w nowotarskim klubie Dudek. Według przedstawicieli TKA Ferment 7 młodych narodowców sterroryzowało niemal 100 osobową publiczność (sic!) składającą się z wielbicieli lewackiego punk rocka. Dzięki Gazecie Wyborczej, jak to już często bywało w przypadku podhalańskich narodowych radykałów, po raz kolejny wybuchła na całą Polskę wrzawa o rosnącym w coraz większą siłę nacjonalizmie pod Tatrami. Po czasie okazało się jednak, że kij ma dwa końce i role nagle odwróciły się o 180 stopni – wcześniejsi akuzatorzy sami bowiem zostali posądzeni o afiszowanie się z nazistowską symboliką. Lokalne media poruszane listami i zdjęciami nadesłanymi przez swoich czytelników informowały, że osoby bardziej lub mniej formalnie powiązane ze środowiskiem podhalańskiej sceny alternatywnej (czyt. anarchistycznej) mają wytatuowane swastyki, obnoszą się z antychrześcijańskimi naszywkami1, a nawet pozują do zdjęć wykonując –  jak wcześniej sami stwierdzili dzielni tzw. „antyfaszyści” – nazistowskie pozdrowienie, o którego wykonanie przecież sami oskarżali podhalańskich nacjonalistów. Niebywały zwrot sytuacji został nie tak dawno okraszony koncertem radykalnie lewackiej grupy rodem z USA, blisko powiązanej z anarchistycznym środowiskiem z Chicago podejrzanym przez władze tego kraju, bagatela, o terroryzm. Dziennikarze Gazety Wyborczej doszukujący się do tej pory pod Giewontem, gdzie tylko się da oznak nietolerancji, antysemityzmu i faszyzmu tym razem milczą. Widocznie symbole nazistowskie i zorganizowanie przez nowotarskie kręgi lewackie koncertu zespołowi powiązanemu pośrednio z osobami podejrzanymi o ekstremizm nie zasługują według nich na uwagę tak bardzo, jak działalność lokalnego politycznego stowarzyszenia społecznego o profilu narodowym. Cała historia nadal kołem się toczy, zacznijmy więc od jej samego początku…

Lewackie „uprzejmie donoszę, że…”

Po marcowych donosach dzielnych podhalańskich tzw. antysystemowców i oskarżeniu 7 młodych narodowców o rzekome zastraszenie 100 osobowej lewackiej publiczności podczas koncertu zespołów punk rockowych oraz o propagowanie przez nich faszyzmu poprzez wznoszeniem ku górze prawicy, okoliczności zajścia pod kątem popełnienia przestępstwa badała oczywiście policja i prokuratura, które niczego niezgodnego z prawem się nie dopatrzyły. Niemniej niesmak współpracy środowisk alternatywnych z mainstreamowymi mediami, a poprzez nie również z policją pozostał, zważywszy, że środowiska te oficjalnie się wzbraniają i odcinają od jakiejkolwiek kooperacji ze służbami porządkowymi, uważając ją za rzecz uwłaczającą i wielce karygodną (czyt. konfidenctwo). Ale cóż tam, jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak się okaże w przypadku osób powiązanych ze środowiskiem TKA Ferment nie po raz pierwszy i nie ostatni…

Atmosferę podgrzewa tradycyjnie śledząca od dawien dawna poczynania podhalańskich narodowych radykałów niezastąpiona Gazeta Wyborcza, alarmując za przedstawicielami TKA Ferment o zagrożeniu i wciąż rozrastających się wpływach podhalańskiego nacjonalizmu made in ONR Podhale. Jeden z liderów, a zarazem twórców TKA Ferment Krzysztof „Mikołaj” Mikołajczyk żali się płaczliwym niemal tonem dziennikarzowi tejże gazety: „Dziwne rzeczy się ostatnio dzieją. ONR na Podhalu się rozrasta, oni czują się coraz pewniej. Jak zobaczą na ulicy kogoś ubranego alternatywnie, otaczają i sprawdzają, jakie ma naszywki. Po ostatnim meczu hokeja grasowali po mieście w kominiarkach”2. Zabawne, że we wszystkich zamaskowanych osobach w kominiarkach Pan Mikołajczyk dostrzega, ba wręcz bezbłędnie rozpoznaje (sic!) nikogo innego, jak oczywiście samych członków Stowarzyszenia ONR Podhale. Czyżby posiadał jakiś niesamowity dar w oczach? Może rentgen? Czy też owe zamaskowane osoby grzecznie przedstawiały się legitymując z naszywek biedną i zastraszoną lewicową młodzież? Tego oczywiście nie wie nikt, poza samym Panem Mikołajczykiem i dziennikarzami Gazety Wyborczej, zwłaszcza w osobie Bartłomieja Kurasia, który niemal od samego początku powstania (2004 r.) Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale w zadziwiający sposób z uporem maniaka śledzi i opisuje lokalne kontakty polityczne oraz działalność tejże organizacji. Po krótkim wywiadzie środowiskowym przeprowadzonym wśród przedstawicieli nowotarskiej, nazwijmy ją umownie, sceny alternatywnej dość szybko wychodzą na jaw powiązania dziennikarza Gazety Wyborczej z tymże podhalańskim lewackim stowarzyszeniem. Zresztą nie kryje tego sam TKA Ferment pisząc na łamach swojego oficjalnego profilu na Myspace: „Offhale ma być okazją przedstawienia innych dokonań tych, którzy z „fermentowego” środowiska się wywodzą – stąd jednym z bohaterów pierwszego spotkania będzie Bartek Kuraś – kiedyś współorganizator nowotarskich koncertów, dziś współautor – z Pawłem Smoleńskim [również dziennikarz GW – przyp. NW] – książki traktującej o podhalańskich gorących tematach”3. Tak, tak, to ten sam Bartłomiej Kuraś… Wszystko więc jasne skąd się wziął tenże specyficzny obiektywizm i rzetelność dziennikarska u reportera Gazety Wyborczej w stosunku do poczynań podhalańskich narodowych radykałów i ich lewackich adwersarzy.

„Antyfaszystowskie” nazistowskie pozdrowienie po raz pierwszy

Kilka dni po biadoleniu mediom przedstawicieli TKA Ferment o rosnącym zagrożeniu i wpływach podhalańskiego nacjonalizmu te same media, poza oczywiście Gazetą Wyborczą, donoszą za swoimi zaniepokojonymi czytelnikami, że na plakacie koncertu organizowanego przez TKA Ferment widnieje grafika przedstawiająca postać rockmana świni z…, no właśnie, z podniesioną prawicą w geście faszystowskim4.Dodajmy do tego nazwę jednego z zespołów Auschwitz Rats, (w wolnym tłumaczeniu: Szczury Auschwitz) występującego na tym koncercie i mamy dość niepokojące skojarzenia. Jednak tym razem nie mają już ich nasi dzielni bohaterowie ze stowarzyszenia Ferment, nie wspominając o wszędzie do tej pory dostrzegających na Podhalu faszyzm dziennikarzach Gazety Wyborczej. Nagle dziwnym trafem wszyscy tropiciele wyimaginowanego podhalańskiego faszyzmu jednocześnie nabrali wody w usta. Nazwa zespołu według nich w ogóle nie obraża pamięci więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz, nie nawiązuje do nazizmu, a podniesiona prawica postaci punkrockowej świnki nie jest już pozdrowieniem faszystowskim. Bo wyciągnięta ręka w faszystowskim pozdrowieniu na plakacie ma zaciśniętą pięść, a tym gestem jak twierdzą sami zainteresowani, muzycy punk rockowych kapel często pozdrawiają swoją publiczność (sic!). No i wszystko niby w porządku, osobiście przyjmuję ich tłumaczenie, gdyż w przeciwieństwie do działaczy TKA Ferment wespół z dziennikarzami Gazety Wyborczej daleki jestem od ich paranoi dostrzegania wszędzie oznak panoszącego się nazizmu i faszyzmu. Mija jednak kilka miesięcy i w dalekiej Norwegii przy okazji procesu neonazisty Andersa Behring Breivika okazuje się, że ten morderca podczas rozprawy na sali sądowej pozdrawia wszystkich faszystowskim pozdrowieniem łudząco przypominającym ten z plakatu koncertu organizowanego przez TKA Ferment. Gazecie Wyborczej gest Breivika oczywiście nie umknął jako faszystowski5, jednak ten na samym plakacie lewicowej młodzieży już tak. Zestawiając zdjęcia obu przypadków6 mamy, nie ostatnią zresztą, wydaje się dość kuriozalną sytuację. Wykonując identyczny gest raz jest on dla tropicieli podhalańskiego faszyzmu z TKA Ferment i Gazety Wyborczej nazistowskim pozdrowieniem, a innym razem już nim nie jest. Wszystko w zależności od tego, czy komuś w myśl zwykłego widzi mi się i poprawności politycznej chce się przypiąć łątkę faszysty i antysemity, czy też nie. Można i tak, prawda? Jakież to proste…

„Antyfaszyzm” z symbolami antykatolickimi i swastyką w tle

Powróćmy jednak z dalekiej Skandynawii na Podhale do naszych rodzimych anarchistów. Mija miesiąc od feralnego koncertu; środowisko TKA Ferment zamierza rozprawić się z rzekomym faszyzmem na Podhalu i w kwietniu organizuje koncert pod szumnie brzmiącą nazwą „Podhale przeciwko faszyzmowi”. Cel wydaje się szczytny, tylko skąd wziąć ów faszyzm? Tego nikt na Podhalu poza samymi organizatorami już nie wie. Po koncercie kolejny szok, lokalne media donoszą, że na imprezie organizowanej przez TKA Ferment bawi się młodzież alternatywna z…, no właśnie. …z wytatuowanymi swastykami7 (ponoć swastyka stała się nowym symbolem antyfaszystowskim wśród lewackiej młodzieży alternatywnej), a jeden z zespołów ma naszywki obrażające uczucia religijne chrześcijan – symbol krzyża w znaku zakazu8. Jest to kolejne kuriozum oraz swoiste rozdwojenie jaźni u przedstawicieli TKA Ferment i dziennikarzy Gazety Wyborczej, którzy tradycyjnie skwapliwie przemilczają owe wydarzenie. Czyżby okazało się, że tatuaż ze swastyką nie był już symbolem nazistowskim w oczach społeczeństwa, a krzyż w znaku zakazu nie obrażał uczuć religijnych chrześcijan? Pojawia się również pytanie, dlaczego w przypadku dajmy na to symbolu gwiazdy Dawida w takim samym znaku, czy tzw. symbolu „zakaz pedałowania” dla tychże środowisk jest to element nietolerancji religijnej, rasowej i seksualnej, a w przypadku krzyża już nim nie jest? Przyznaję – zupełnie nie mam pojęcia. Nie ma co się zresztą dziwić, moralność lewicowa przecież od zarania dziejów miała zwyrodniałe oblicze. Jak twierdzą w pozakuluarowych rozmowach osoby z tegoż środowiska chcące pozostać anonimowymi, w łonie Towarzystwa Kultury Alternatywnej Ferment po koncercie, na którym bawiła się upojona alkoholem młodzież szkolna doszło do nieporozumień i kłótni o pieniądze z tej imprezy. Ktoś komuś ponoć coś obiecał, a nie dał, ktoś się obraził, ktoś z kimś nie rozmawia etc. Ot, widać ideowość za pieniądze lewicowych aktywistów.

Fermentowcy bronią się, że krzyż w znaku zakazu to symbol pewnego zespołu punk rockowego. Być może, tylko czy to jest argument na noszenie symboliki obrażającej uczucia religijne chrześcijan? Szczerze w to wątpię. Może w zamian dzielna lewicowa alternatywna młodzież zacznie dumnie nosić w znaku zakazu symbol państwa Izrael lub podobiznę Mahometa? Reakcja przedstawicieli wiadomej nacji i wyznania religijnego jest raczej łatwa do przewidzenia. Podobny ewenement mamy również w przypadku nazistowskiej symboliki wśród sympatyków i członków TKA Ferment. Jedna osoba obnosząca się z nazistowskim emblematem podczas koncertu organizowanego przez tę organizację nie propaguje faszyzmu, natomiast inna nie należąca do tegoż środowiska już tak. Zastanawiającym jest, że prawo do decydowania o tym kto jest faszystą na Podhalu, a kto wyraża tylko swój młodzieńczy bunt przypisują sobie zarówno dziennikarze Gazety Wyborczej, jak i osoby skupione wokół stowarzyszenia TKA Ferment. Tylko w imię czego? Czyżby według własnych wydumanych kryteriów? Czy na zasadzie: >>my z Wami się nie zgadzamy światopoglądowo, nie lubimy Was, jesteście naszymi ideowymi przeciwnikami, więc jesteście faszystami i basta<<!?

Punk rockowe „całuj pierścień!” zamiast „Heil Hitler”

Mijają na Podhalu kolejne miesiące, podczas sierpniowego festiwalu młodzieży alternatywnej, organizowanym, a jakże by inaczej, m.in. przez osoby powiązane z TKA Ferment wybucha  kolejna sensacja. Na lewicowych i muzycznych forach alternatywnych aż huczy. Członek sztandarowej kapeli TKA Ferment o nazwie ADHD Syndrom wraz z organizatorami i uczestnikami festiwalu MEBP FEST 2012 – „STOP NUDZIE, STOP SCHEMATOM!” odbywającego się w Maniowach pozuje do zdjęcia z… faszystowskim pozdrowieniem9. Uczestnicy punk rockowych i lewackich imprez muzycznych nie ukrywają swojego wzburzenia, podnoszą się głosy o bojkocie zespołu i festiwalu. Członkowie grupy wraz z przedstawicielami TKA Ferment nieudolnie próbują ratować sytuację na forach internetowych swoich sympatyków. Czynią to jednak z marnym skutkiem, część osób wszędzie dostrzegająca faszyzm nadal pozostaje nieugięta. Wydarzenie urasta w kręgach alternatywnych do niebywałej afery, a oskarżenia zespołu ADHD Syndrom o faszyzm są na porządku dziennym. Zainteresowane osoby decydują się na dość drastyczny krok. Na wszystkich forach zostają usunięte tematy, wypowiedzi i zdjęcia dotyczące całej sytuacji10. Podobnie jest z informacjami, jakie pojawiły się na niektórych podhalańskich portalach internetowych11. Jak poinformował mnie w prywatnej rozmowie jeden z zaprzyjaźnionych lokalnych dziennikarzy, interweniowała u niego osoba bezpośrednio związana z TKA Ferment. W międzyczasie grupa ADHD Syndrom wydaje na swojej oficjalnej stronie internetowej dwa oświadczenia w sprawie wykonanego faszystowskiego pozdrowienia. Pierwsze jest dość buńczuczne w swej wymowie: „Zespół ADHD Syndrom nie był zakładany po to by go lubić. Jesteśmy po to by nas nienawidzić. Bo lubić to sobie możecie Madonnę”12. W kolejnym oświadczeniu – które po kilku dniach również zostaje usunięte –  członkowie ADHD Syndrom uginają się pod naciskiem własnego środowiska, już przepraszają i kajają się niezbyt przy tym przekonująco tłumacząc, że w pozie nie chodziło o pozdrowienie „faszystowskie” „5 piw”, tylko jak twierdzi autor rzekomo o pozę „całuj pierścień” (sic!):„ (…) Jeśli chodzi o zdjęcie to zostało zrobione przypadkowo, a ten gest nawet nie wygląda jak 5piw, bardziej jak „całuj pierścień”. Mimo to wszystkich których to w jakiś sposób dotknęło pragnę przeprosić. Macie prawo się wkurwić. Franek „Szczupły” Podlipni” (pisownia oryginalna)13. Tylko jak wytłumaczyć pozę z pozdrowieniem faszystowskim, o przepraszam „całuj pierścień” innych osób na zdjęciu? Czyżby również jako rzekome „całuj pierścień”? Tego znów nikt nie wie poza oczywiście samą lewacką młodzieżą alternatywną z TKA Ferment. Ot, taki jej standard.

Cała sytuacja staje się coraz bardziej absurdalna, członkowie i sympatycy lewicowego podhalańskiego środowiska alternatywnego szumnie nazywający się „antyfaszystami” zaczynają być podejrzani o propagowanie faszyzmu poprzez obnoszenie się na własnych koncertach z wytatuowanymi swastykami, plakatami z postacią z wyciągniętą prawicą do złudzenia przypominający nazistowski gest wykonany podczas rozprawy sądowej przez norweskiego neonazistę i mordercę Breivika, czy też w końcu samemu pozując do zdjęć z pozdrowieniem faszystowskim – zwanym przekornie od tego czasu wśród podhalańskich sympatyków punk rocka pozdrowieniem „całuj pierścień”. Głosy krytyki, co w gruncie rzeczy nie może dziwić, pojawiły się po narodowej i prawicowej stronie podhalańskiej sceny politycznej oraz wśród ogólnopolskich społeczności tworzących i wywodzących się wprost z tego samego kręgu co nasi rodzimi przedstawiciele lewackich środowisk punk rockowych. Dziennikarze Gazety Wyborczej na wszelki wypadek dyskretnie milczą o dokonaniach swoich przyjaciół, a główni bohaterowie wydarzeń w dość sprytny cenzorski sposób próbowali urwać całej sprawie łeb w zarodku usuwając wszelkie dowody swoich ekscesów z różnych stron, portali internetowych oraz forów dyskusyjnych. Przyznać należy, że takiego zachowania podhalańskich środowisk anarchistycznych nie powstydziliby się nawet cenzorzy rodem z okresu PRL. Widać i tu ideowo jabłko nie padło daleko od jabłoni.

Lewacki ekstremizm rodem z USA

Mija kolejny miesiąc. W pierwszej połowie września do Nowego Targu na zaproszenie TKA Ferment przyjechali Amerykanie z World/Inferno Friendship Society. „To swoisty anarchistyczny kolektyw” reklamował koncert tego zespołu na forach punkowych lider TKA Ferment, Krzysztof „Mikołaj” Mikołajczyk14. Zadziwiające, że organizatorom w ogóle nie przeszkadza, iż lewacka grupa z Brooklyn’u blisko powiązana jest z anarchistyczną sceną w Chicago podejrzaną, jak donosiły niedawno media, o planowanie zamachów terrorystycznych podczas szczytu paktu NATO, podczas którego amerykańska policja zatrzymała pod zarzutem planowania ataku z użyciem materiałów wybuchowych m.in. polskiego anarchistę. Sebastian S. wraz ze swoimi ideowymi kompanami z USA został zatrzymany –  wszystkim postawiono zarzut spisku i planowania użycia ładunku wybuchowego w czasie trwania spotkań Sojuszu Północnoatlantyckiego15. Niepokój więc wzbudzać powinny nie tyleż objawy rzekomego faszyzmu niektórych osób skupionych wokół TKA Ferment, ale niewiedza, czy też może raczej zwykła ignorancja władz Miasta Nowy Targ, z których dotacji owa organizacja ochoczo korzysta. Dość intrygującym jest bowiem fakt, że nowotarski samorząd wydaje się nie dostrzegać ekstremistycznych powiązań naszych rodzimych anarchistów i lekką ręką rozdaje im publiczne przecież finansowe subwencje. Łatwiej zapewne udawać, że nic takiego złego się nie dzieje, że podkładane przez lewackich ekstremistów bomby są happeningiem i niewinną zabawą alternatywnej, lekko zbuntowanej młodzieży. Jakie są efekty bagatelizowania lewackiego zagrożenia niejednokrotnie już pokazały zamachy terrorystyczne nie tylko w Europie, ale na całym świecie, gdzie coraz częściej na fali globalnego kryzysu, rosną w siłę ekstremistyczne grupy lewackie i anarchistyczne. Ku zaskoczeniu wszystkich w Nowym Targu rosną one w siłę za cichym wsparciem i przyzwoleniem lokalnych władz. Warto więc może przypomnieć włodarzom tego miasta, że anarchiści od zawsze atakowali państwo, którego instytucje są – w ich mniemaniu – personifikacją wszelkiego zła. A, że wszystkie środki w walce z państwem są dozwolone, cóż, jak twierdzą anarchiści dziś rewolucję za pomocą bomb wprowadza się łatwiej…

Nie wszystko złoto, co się świeci

„Nie wszystko złoto, co się świeci” mówi stare powiedzenie. Zamka się w nim niezwykle istotna rzecz, prawie niedostrzegalna. Pewnie nie znajdzie zrozumienia u moich niektórych podhalańskich Przyjaciół Ideowych, jak i tych spośród przeciwników politycznych szeroko rozumianego nacjonalizmu wywodzących się wprost z kręgów lewicowych i anarchistycznych, oburzonych zachowaniem osób skupionych wokół TKA Ferment i oskarżanych przez nich o propagowanie faszyzmu, że wyjątkowo i – pewnie dla wielu dość nieoczekiwanie – stanę tutaj w obronie tychże fermentowców. Nie może być bowiem zgody na doszukiwanie się na siłę u innych rzekomego propagowania faszyzmu dla załatwiania własnych partykularnych interesów politycznych i organizacyjnych tak, jak to ma często miejsce w środowiskach lewackich i wspierających je liberalnych mediach. Wszak ocena zachowań i używania symboli, czy gestów powinna zależeć nie od skojarzeń kogokolwiek, ale od samego kontekstu i intencji osób ich używających. Przecież fakt, że tombak większości społeczeństwa kojarzy się ze złotem jednak go nim nie czyni, a to że Hitler nosił imię Adolf, a Geobbels Józef nie oznacza, że imiona te powinny być zakazane. Podobnie jak charakterystyczny wąsik, który przecież wcześniej był kojarzony z najsłynniejszym komediowym bohaterem filmowym w dziejach kinematografii. Nie inaczejteż jest z symbolem swastyki zwanym na Podhalu krzyżem niespodzianym, a będącym ornamentem ozdobnym w starych góralskich chatach (o swastyce na obelisku pod Małym Kościelcem w Tatrach, w miejscu śmierci Mieczysława Karłowicza nie wspominając), czy samym pozdrowieniem przedwojennych i współczesnych narodowców „Czołem Wielkiej Polsce!” z wyciągniętą ku górze prawicą. O tym chyba warto pamiętać Panie i Panowie z TKA Ferment zanim zdecydujecie się donosić mainstreamowym mediom – a poprzez nie również policji – o fakcie swoistej wizualizacji pozdrawiania się podhalańskich narodowych radykałów zawołaniem „CWP!” lub samym „Czołem!” (oczywiście z wyciągnięta prawicą, a jak :D)jako rzekomą formą propagowania przez nich faszyzmu. Bowiem kto od mieczem wojuje ten od miecza ginie, a kto sieje F E R M E NT ten zbiera burzę… 😉

Przypisy:

1.Góral Info „Czytelniczka zaniepokojona nazistowską symboliką podczas koncertu w nowotarskim Dudku”.

2. Gazeta Wyborcza „Hajlowali na koncercie punkrockowym? Policja sprawdza”.

3. Oficjalny profil myspace TKA Ferment.

4. Tygodnik Podhalański „List w sprawie koncertu w Dudku: Kto tu promuje faszyzm?”.

5. Gazeta Wyborcza „Faszystowski gest Breivika przed sądem”.

6. Fot. nr1. Faszystowskie pozdrowienie Breivika i plakat koncertu TKA Ferment.

7. Fot. nr2. Sympatyk TKA Ferment z wytatuowaną swastyką podczas koncertu „Podhale przeciwko faszyzmowi”.

8. Fot. nr3. Wokalista jednego z zespołów występującego podczas koncertu „Podhale przeciwko faszyzmowi” z naszywką symbolu krzyża w znaku zakazu.

9. Fot. nr4 i 5. Zdjęcia uczestników festiwalu MEBP FEST 2012 – „STOP NUDZIE, STOP SCHEMATOM!” i części zespołu ADHD Syndrom z nazistowskim pozdrowieniem „Heil Hitler”.

10. Screeny stron dostępne u autora.

11. Screeny stron dostępne u autora.

12. Screeny stron dostępne u autora.

13. Screeny stron dostępne u autora.

14. Screeny stron dostępne u autora.

15. Tygodnik Podhalański „Zatrzymano Polaka podejrzewanego o planowanie zamachu”.

* Grafika przedstawia karykaturalną formę logotypu i sam obraz lewicowego stowarzyszenia TKA Ferment, a także swojego rodzaju dość ambiwalentny stosunek do niego podhalańskich narodowych radykałów, widziany oczami jednego z góralskich artystów.

 Źródło: Dziennik Radykała

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.