Polacy w Auschwitz

14 czerwca 1940 roku przybył do KL Auschwitz pierwszy transport więźniów. Przywieziono nim 728 Polaków z więzienia policyjnego w Tarnowie, skierowanych przez placówkę Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Krakowie (jej szefem był Ludwig Hahn, w latach 1941-1944 komendant Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w dystrykcie warszawskim). Tak rozpoczęła się historia największego niemieckiego obozu koncentracyjnego i obozu zagłady – dzisiaj kojarzonego głównie jako największe miejsce zagłady Żydów europejskich podczas drugiej wojny światowej (około 1 mln ofiar, w większości poddanych natychmiastowej zagładzie bez rejestracji w obozie). Jednakże obóz ten został założony w 1940 roku przez Trzecią Rzeszę Niemiecką nie z myślą o zagładzie Żydów (decyzję o ich zagładzie podjęto latem 1941 roku), ale celem izolacji i eksterminacji Polaków stawiających opór okupantowi. Zarówno w ramach zorganizowanej konspiracji wojskowej i politycznej, jak i poprzez naruszanie drakońskich przepisów ustawodawstwa okupacyjnego.

Od czerwca 1940 do wiosny 1942 roku Polacy, obok przebywających krótko w obozie radzieckich jeńców wojennych, stanowili ponad 95 proc., spośród ponad 27 tys. zarejestrowanych w tym czasie więźniów. Oprócz nich osadzono w tym okresie w KL Auschwitz 1,5 tys. Żydów oraz nielicznych Niemców, Czechów, Jugosłowian i Romów. Dopiero po rozpoczęciu wiosną 1942 roku na masową skalę deportacji do obozu Żydów z okupowanych przez Niemcy krajów europejskich procentowy udział Polaków w strukturze więźniarskiej zaczął maleć. Do końca istnienia obozu pozostał jednak wysoki, sytuujący się na drugim miejscu po Żydach. Najwięcej transportów z polskimi więźniami politycznymi przybyło do KL Auschwitz w 1942 i 1943 roku. Ich nasilenie miało ścisły związek z rosnącą falą terroru okupanta niemieckiego, który w pierwszej kolejności był odpowiedzią na działalność polskiego podziemia politycznego i zbrojnego oraz narzędziem wymuszania posłuszeństwa podbitego narodu. Obok aresztowań i deportacji do obozu członków podziemia oraz osób naruszających ustawodawstwo okupacyjne należy tutaj wymienić akcje represyjne podejmowane w odwecie za działalność polskiej partyzantki (głównie na Kielecczyźnie i Lubelszczyźnie, ale także np. akcja „Oderberg” w Prowincji Górnośląskiej w sierpniu 1943 roku). Przyczyną deportacji Polaków do KL Auschwitz i innych obozów koncentracyjnych była też realizacja konkretnych planów eksterminacyjnych okupanta niemieckiego wobec ludności polskiej (wysiedlenia z Zamojszczyzny).

Na proces zmiany struktury narodowościowej więźniów i ofiar KL Auschwitz wpływ miało również przenoszenie od wiosny 1943 roku części osadzonych w KL Auschwitz Polaków – ze względu na ich rosnące zaangażowanie w więźniarskim ruchu oporu oraz zapotrzebowanie niemieckiego przemysłu na wykwalifikowaną siłę roboczą – do innych obozów koncentracyjnych (KL Buchenwald, KL Dachau, KL Flossenbürg, KL Gross-Rosen, KL Mauthausen, KL Neuengamme, KL Ravensbrück, KL Sachsenhausen). Nie przenoszono natomiast w tym czasie Żydów, ponieważ do wiosny 1944 roku obowiązywała zasada, że obozy koncentracyjne na ziemi niemieckiej muszą być wolne od Żydów.

W drugiej połowie 1943 roku KL Auschwitz stał się centralnym ośrodkiem zagłady Żydów europejskich, dokonywanej metodami przemysłowymi w komorach gazowych. Nastąpiło to po likwidacji czterech ośrodków zagłady bezpośredniej na okupowanych ziemiach polskich (Chełmno nad Nerem, Treblinka, Bełżec i Sobibór) oraz przeprowadzeniu ostatniej dużej akcji eksterminacji Żydów w KL Lublin (Majdanek), którą była tzw. akcja „Erntefest” (dosłownie: „Dożynki”, 3-4 listopada 1943 roku). Apogeum zagłady Żydów w KL Auschwitz przypadło na maj-czerwiec 1944 roku, kiedy w ramach tzw. akcji węgierskiej zamordowano w tym obozie około 400 tys. Żydów z Węgier.

W związku ze skoncentrowaniem w KL Auschwitz akcji bezpośredniej zagłady Żydów, Himmler postanowił wstrzymać pod koniec 1943 roku deportację Polaków do tego obozu oraz do KL Lublin (Majdanek). Na mocy zarządzenia władz SS z 24 grudnia 1943 roku Polacy mieli być kierowani wyłącznie do KL Gross-Rosen i innych obozów na terenie Rzeszy. Zarządzenie to jednak nie było w pełni respektowane przez gestapo, ponieważ terror niemiecki wobec ludności polskiej w 1944 roku nie zmalał, ale wręcz przeciwnie – wzrósł. Himmler i jego planiści nie przewidzieli m.in. wybuchu powstania warszawskiego. W wyniku represji podjętych po wybuchu powstania wobec mieszkańców Stolicy deportowano do obozów koncentracyjnych 55 tys. warszawiaków, w tym około 13 tys. (12 867) do KL Auschwitz. Transporty mieszkańców Warszawy z obozu przejściowego w Pruszkowie (Dulag 121) w sierpniu i we wrześniu 1944 roku były ostatnimi dużymi transportami Polaków do KL Auschwitz.

Ogółem w latach 1940-1944 deportowano do KL Auschwitz 130-140 tys. Polaków objętych ewidencją obozową (na 400 tys. więźniów zarejestrowanych w obozie). Natomiast poza ewidencją obozową przywieziono i zabito około 10 tys. Polaków.

Blisko 26 tys. zarejestrowanych w KL Auschwitz Polaków przywieziono z Warszawy, poprzez więzienie Pawiak i obóz przejściowy w Pruszkowie, około 17 tys. z dystryktu krakowskiego, około 14 500 z dystryktu radomskiego, około 7200 z dystryktu lubelskiego i około 1300 z dystryktu galicyjskiego Generalnego Gubernatorstwa. Ponadto w KL Auschwitz zarejestrowano jako więźniów około 1300 Polaków wysiedlonych z Zamojszczyzny. Z ziem wcielonych do Rzeszy najwięcej Polaków deportowano do KL Auschwitz z Górnego Śląska (około 9 tys.) i Kraju Warty (około 4700). W mniejszej liczbie (około 700) skierowano ich z Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie oraz wchodzących w skład Prowincji Prusy Wschodnie rejencji ciechanowskiej i okręgu białostockiego. Należy to tłumaczyć głównie bliskością KL Stutthof i obozu karnego w Potulicach, do których w pierwszej kolejności byli wysyłani Polacy z północnych ziem wcielonych do Rzeszy.

Podane liczby odnośnie do ziem wcielonych do Rzeszy obejmują jednakże tzw. transporty bezpośrednie – kierowane przez jedną placówkę gestapo. W tzw. transportach zbiorowych – kierowanych równocześnie przez kilka, a nawet kilkanaście placówek gestapo i kripo – deportowano (przeważnie z ziem wcielonych i z terenu Rzeszy) około 34 tys. Polaków. Ponadto około 7 tys. więźniów narodowości polskiej przywieziono z innych obozów koncentracyjnych. Do tego należy jeszcze dodać około 11 tys. tzw. więźniów wychowawczych, formalnie nie będących więźniami obozu koncentracyjnego, a skierowanych do KL Auschwitz głównie z terenu Prowincji Górnośląskiej. Nieduże grupy Polaków mogły też trafić do KL Auschwitz z przedwojennych Kresów Wschodnich, podczas wojny wchodzących w skład Komisariatu Rzeszy Wschód i Komisariatu Rzeszy Ukraina, oraz z okupowanych przez Niemcy krajów Europy Zachodniej (Francja, Belgia, Holandia).

Wśród blisko 10 tys. Polaków zamordowanych w KL Auschwitz i nie ujętych w ewidencji obozowej znajdowali się więźniowie policyjni, skazani na śmierć przez sąd doraźny Policji Bezpieczeństwa dla rejencji katowickiej i opolskiej, grupy więźniów kierowane na egzekucję spoza obozu, a także prawdopodobnie wysiedleńcy z Zamojszczyzny.

Spośród około 140-150 tys. Polaków deportowanych do KL Auschwitz zginęło około 70-75 tys. (60-65 tys. zarejestrowanych jako więźniowie i około 10 tys. niezarejestrowanych). Wielu z nich zginęło również po przeniesieniu do obozów koncentracyjnych w Rzeszy, podczas ewakuacji KL Auschwitz w styczniu 1945 roku oraz ewakuacji innych niemieckich obozów wiosną 1945 roku, a także na statkach „Cap Arcona” i „Thielbek”, zatopionych 3 maja 1945 roku w Zatoce Lubeckiej przez lotnictwo brytyjskie.

Nie ulega wątpliwości, że perspektywicznym celem niemieckiej polityki okupacyjnej była zagłada narodu polskiego. Z tego, co na podstawie źródeł pośrednich wiemy na temat Generalnego Planu Wschodniego, zagłada Żydów miała być tylko wstępem do depopulacji Europy Środkowej i Wschodniej. Plan ten przewidywał likwidację (w drodze eksterminacji bezpośredniej lub wysiedlenia do Syberii zachodniej) około 80-85 proc. Polaków po zwycięskim dla Niemiec zakończeniu wojny. Preludium do realizacji tych zamierzeń były wysiedlenia ludności polskiej z Zamojszczyzny w latach 1942-1943.

Analizując deportację Polaków do KL Auschwitz nie można nie widzieć tych perspektywicznych założeń polityki hitlerowskiej. Rozmiary deportacji Polaków do KL Auschwitz i innych niemieckich obozów koncentracyjnych świadczą przede wszystkim o skali terroru, który wynikał z bieżących potrzeb polityki okupacyjnej (zwalczanie konspiracji, zastraszenie i utrzymywanie w posłuszeństwie podbitego narodu). Deportacje te miały jednak związek z dalekosiężnymi planami niemieckimi wobec Europy Środkowej i Wschodniej. Fakt ten zwykle umyka z pola widzenia mediom w Polsce i za granicą, które odnośnie do Polaków osadzonych w KL Auschwitz najczęściej informują tylko o pierwszym transporcie z Tarnowa, ewentualnie podają informację, że do Auschwitz kierowano „przedstawicieli polskiej inteligencji”. Tymczasem nadreprezentacja inteligencji była tylko w transportach warszawskich i krakowskich. Przekrój społeczny polskich więźniów z pozostałych części kraju przeważnie odpowiadał przekrojowi społecznemu przedwojennego społeczeństwa polskiego, w którym osób z wyższym wykształceniem nie było więcej niż kilka procent. Większość Polaków osadzonych w KL Auschwitz to nie byli inteligenci, ale chłopi, robotnicy rolni, robotnicy przemysłowi, rzemieślnicy.

Wielu z nich trafiło do tego obozu za to, że walczyło w konspiracji o niepodległość swojej ojczyzny. Wielu jednakże stało się ofiarą niemieckiego prawa okupacyjnego, szczególnie represyjnego na okupowanych ziemiach polskich. Wpisy w zachowanych więźniarskich kartach personalnych, podające niejednokrotnie przyczynę deportacji do obozu, pozwalają poznać skalę tej represyjności. Pozwalają też zrozumieć, że niemieckie prawo okupacyjne służyło nie tylko do utrzymywania w posłuszeństwie narodu polskiego, ale także osiągnięciu wspomnianego celu perspektywicznego, czyli jego wyniszczenia. Polaka w obozie koncentracyjnym można było osadzić nie tylko za nielegalny handel (konieczny dla przeżycia pod okupacją niemiecką) czy złamanie drakońskich przepisów prawa pracy. Można go było wysłać na śmierć – bo z KL Auschwitz nie było powrotu, poza nielicznymi przypadkami zwolnień w pierwszych latach istnienia obozu – za to, że nie ustąpił miejsca na chodniku lub nie ukłonił się Niemcowi, za to, że na ziemiach wcielonych rozmawiał po polsku, za to, że podczas sprzątania niemieckiego kina znalazł odznakę NSDAP i nie oddał jej właścicielowi, za to, że mieszkał na wsi, która w odwecie za działalność polskiej partyzantki została poddana tzw. pacyfikacji, za to, że nie zdążył do domu przed godziną policyjną, albo po prostu za to, że wyszedł na ulicę i akurat była tzw. łapanka. W pierwszym transporcie Polaków z Warszawy 15 sierpnia 1940 roku – liczącym 1666 osób – znajdowało się 1153 schwytanych podczas łapanek, a tylko 513 przetrzymywanych wcześniej pod jakimś zarzutem w więzieniu na Pawiaku. Osadzonych w obozie Polaków traktowano też jako zakładników, których rozstrzeliwano w przypadku sabotaży lub innych akcji podziemia na terenach, z których pochodzili.

To wszystko pokazuje jakie było położenie ludności polskiej pod okupacją niemiecką. Polak był dla niemieckich władz okupacyjnych nikim. Można go było w każdej chwili zatrzymać lub aresztować, wysłać do obozu koncentracyjnego lub od razu rozstrzelać dosłownie za nic. Wiedzy na ten temat niestety nie ma na Zachodzie, gdzie coraz łatwiej formułowane są oskarżenia o udział narodu polskiego w niemieckich zbrodniach na Żydach.

Oczywiście mówiąc o Polakach w Auschwitz nie można zapomnieć, że było to miejsce eksterminacji polskiej inteligencji, a nawet więcej – narodowej elity. Do więźniów i ofiar tego obozu należeli zarówno wybitni politycy (np. Norbert Barlicki i Stanisław Dubois z PPS, Gabriel Dubiel z PSL „Piast”, Jan Mosdorf, Roman Rybarski i Witold Teofil Staniszkis z szeroko pojętego obozu narodowego, Władysław Tempka ze Stronnictwa Pracy i in.), osoby spokrewnione z działaczami politycznymi (np. Cecylia Mikołajczyk – żona premiera Stanisława Mikołajczyka, Edmund Wojciechowski – syn prezydenta Stanisława Wojciechowskiego), oficerowie (np. Teofil Dziama, Jan Karcz, Witold Pilecki, Kazimierz Rawicz, Aleksander Stawarz i in.), pisarze i literaci (np. Tadeusz Borowski, Stefan Godlewski, Zofia Kossak-Szczucka, Seweryna Szmaglewska, Anna Zahorska i in.), artyści (np. Xawery Dunikowski, Mieczysław Kościelniak, Ludwik Puget i in.), aktorzy (np. Stefan Jaracz, Leon Schiller, Witold Zacharewicz i in.), profesorowie wyższych uczelni (np. Adam Zdzisław Heydel, Zygmunt Łempicki, Marian Henryk Serejski, Józef Jan Siemieński i in.), arystokraci (np. hrabia Władysław Baworowski, książę Ludwik Czetwertyński, Adam i Stanisław Drohojowscy, książę Kazimierz Światopełk-Mirski, hrabia Aleksander Zamoyski i in.), sportowcy (Bronisław Czech, Antoni Łyko, Józef Noji i in.). W KL Auschwitz osadzono również 416 polskich księży katolickich, kleryków, zakonników i sióstr zakonnych. 236 z nich zginęło – 166 w KL Auschwitz, a 70 po przeniesieniu do innych obozów. Niewątpliwie najbardziej znaną postacią w ich gronie jest św. Maksymilian Maria Kolbe, a także błogosławieni: Jan Bajewski, Piotr Edward Dańkowski, Anicet Adalbert Kopliński, Antoni Rewera, Roman Sitko, Piotr Bonifacy Żukowski i in.

Inną grupę Polaków zabijanych w KL Auschwitz stanowili chorzy psychicznie. Jedną z największych zbrodni na chorych psychicznie było zamordowanie w komorze gazowej 23 czerwca 1942 roku 566 pacjentów ze zlikwidowanego szpitala psychiatrycznego w Kobierzynie pod Krakowem oraz jego filii prowadzonej przez oo. Bonifratrów w Zebrzydowicach k. Kalwarii Zebrzydowskiej.

Nie można też nie wymienić rzesz patriotycznej polskiej młodzieży studenckiej i szkolnej, zaangażowanej w różne formy walki konspiracyjnej. To właśnie głównie z tej młodzieży – ujętej podczas próby przekroczenia granicy słowackiej w drodze do polskiej armii we Francji – składał się pierwszy transport Polaków do Auschwitz.

Polscy więźniowie w KL Auschwitz ginęli przede wszystkim w wyniku niewolniczej, ponad ludzkie siły pracy, niejednokrotnie zabijani – gdy słabli przy pracy – przez niemieckich więźniów funkcyjnych i esesmanów. Ginęli z głodu i chorób, w tym powtarzających się – szczególnie w pierwszych latach istnienia obozu – epidemii tyfusu. Ginęli w karnej kompanii, areszcie obozowym w bloku 11, w egzekucjach na Żwirowisku i pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11 oraz w egzekucjach przez powieszenie. Obfite żniwo śmierć zbierała wśród tysięcy polskich więźniarek, wegetujących w fatalnych warunkach w obozie kobiecym w Birkenau. Na 250 polskich więźniach i 600 jeńcach radzieckich dokonano pierwszego próbnego gazowania cyklonem B w podziemiach bloku 11 w obozie macierzystym KL Auschwitz I na początku września 1941 roku.

Największą zasługą Polaków osadzonych w KL Auschwitz było zorganizowanie więźniarskiego ruchu oporu, który m.in. przekazywał na zewnątrz informacje o zbrodniach popełnianych w obozie. Była to zarówno polska konspiracja wojskowa (Związek Organizacji Wojskowej, później ZWZ/AK), którą zapoczątkowali Witold Pilecki i Kazimierz Rawicz, jak i konspiracja lewicowo-międzynarodowa (Grupa Bojowa Oświęcim), w której jedną z wiodących ról odgrywał Józef Cyrankiewicz. Dzisiaj zasługi Cyrankiewicza w konspiracji więźniarskiej są niesłusznie deprecjonowane, a niektórzy tzw. prawicowi publicyści formułują na temat jego postawy w obozie tendencyjne i w gruncie rzeczy haniebne sądy, nie mające jakiegokolwiek potwierdzenia w źródłach.

Ideą przewodnią polskiej polityki historycznej po 1989 roku jest eksponowanie na pierwszym miejscu zbrodni dokonanych na Polakach przez NKWD podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu oraz przez aparat represji Polski Ludowej po wojnie. Zbrodnie niemieckie na Polakach są spychane na drugi plan, a pod dywan zamiata się – a przynajmniej do niedawna tak czyniono – ludobójstwo dokonane na ludności polskiej Kresów przez OUN/UPA. Nie wiem czy zwolennicy tej polityki historycznej wiedzą, że jej prekursorami tak naprawdę byli hitlerowcy, którzy w 1943 roku jako pierwsi nagłośnili na cały świat martyrologię polską z rąk ZSRR. W czasie, gdy sami deportowali Polaków dziesiątkami tysięcy do swoich obozów koncentracyjnych, rozstrzeliwali ich lub wieszali w publicznych egzekucjach oraz palili żywcem podczas tzw. pacyfikowania polskich wsi. Ta polityka historyczna prawdopodobnie także dzisiaj jest inspirowana przez Berlin, albowiem nachalne eksponowanie zbrodni sowieckich i komunistycznych sprzyja zakrzyczeniu zbrodni niemieckich.

Przemilczanie, a potem zamiatanie pod dywan prawdy o zbrodni katyńskiej było największą hańbą PRL. Czy jednak nie jest równie niestosowne i antypolskie zarazem używanie Katynia do deprecjonowania zbrodni niemieckich i ukraińskich na Polakach? W rezultacie tego, co nazywamy zbrodnią katyńską – a więc egzekucji dokonanych przez NKWD w Katyniu, Charkowie, Kijowie, Twerze, Mińsku i miejscach, których nazw do dzisiaj nie znamy – zginęło 21 768 obywateli polskich (w większości Polaków, ale także Żydów i Ukraińców). W niemieckich obozach koncentracyjnych natomiast zginęły następujące liczby Polaków: 70-75 tys. w KL Auschwitz, 30-35 tys. w KL Ravensbrück, 27 tys. w KL Mauthausen, 19 tys. w KL Lublin (Majdanek), 17 tys. w KL Flossenbürg, 15-20 tys. w KL Stutthof, 7,5 tys. w KL Neuengamme. Nie są znane dokładne liczby Polaków zamordowanych w KL Bergen-Belsen, KL Buchenwald, KL Dachau, KL Gross-Rosen, KL Mittelbau-Dora, KL Natzweiler-Struthof i KL Sachsenhausen. Na każdy z tych obozów może przypadać od kilku do kilkunastu tysięcy polskich ofiar. Do tego należy dodać tysiące ofiar, które zginęły podczas marszów ewakuacyjnych. W niemieckich obozach koncentracyjnych mogło zatem zginąć od 200 do 250 tys. Polaków. To jednak więcej niż polskie ofiary represji stalinowskich w latach 1939-1941 i 1944-1952 (egzekucji, deportacji na Syberię i do Kazachstanu, śmierci w więzieniach i na zesłaniu), które IPN oszacował w 2009 roku na około 150 tys. osób. A przecież deportacje do obozów koncentracyjnych były tylko wycinkiem niemieckiego terroru wobec ludności polskiej, który w latach 1939-1945 pochłonął życie blisko 2 mln Polaków oraz 2,9 mln polskich Żydów.

Nie chodzi mi tutaj o licytację ofiar i tak modne dzisiaj porównywanie, który totalitaryzm był gorszy. Chodzi mi o równe uszanowanie wszystkich ofiar polskich podczas drugiej wojny światowej. Chciałbym, żeby oprócz Rajdu Katyńskiego odbywał się także Rajd Oświęcimski (przynajmniej do najważniejszych byłych obozów niemieckich) i Rajd Wołyński.

Przypadająca 14 czerwca 2015 roku 75. rocznica deportacji pierwszego transportu polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz jest najprawdopodobniej ostatnią okrągłą rocznicą, w której uczestniczyć będą nieliczni żyjący jeszcze polscy więźniowie tego obozu. Mimo że w 2006 roku 14 czerwca został uchwałą Sejmu RP ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych, uroczystość w Oświęcimiu ma rokrocznie charakter lokalny. Nie zaszczycają jej obecnością prezydenci i premierzy Rzeczypospolitej Polskiej, wysyłając co najwyżej swoich przedstawicieli. Nie jest transmitowana przez ogólnopolskie media, które też nie informują o niej na pierwszym miejscu. Traci się w ten sposób unikalną okazję do powiedzenia na cały świat prawdy o polskiej martyrologii pod okupacją niemiecką w czasie drugiej wojny światowej. Nie po to, żeby licytować się z martyrologią żydowską – niewątpliwie przerastającą rozmiarami martyrologię polską – ale po to, by raz na zawsze położyć kres pomówieniom o „polskich obozach śmierci” i polskim współudziale w zbrodniach nazistowskich.

Bohdan Piętka

Literatura:

H. Kubica, Zagłada w KL Auschwitz Polaków wysiedlonych z Zamojszczyzny w latach 1942-1943, Oświęcim-Warszawa 2004.

H. Kubica, Głosy Pamięci (cz. 10): Z powstańczej Warszawy do KL Auschwitz, Oświęcim 2014.

I. Pająk, Mieszkańcy Śląska, Podbeskidzia, Zagłębia Dąbrowskiego w KL Auschwitz, t. I-II, Katowice 1998.

F. Piper, Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz. Liczba ofiar w świetle źródeł i badań, Oświęcim 1992.

F. Piper, Głosy Pamięci (cz. 8): Polacy w KL Auschwitz, Oświęcim 2012.

F. Piper, I. Strzelecka (red.), Księga Pamięci. Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz 1940-1944, t. I-III, Warszawa-Oświęcim 2000.

F. Piper, I. Strzelecka (red.), Księga Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Krakowa i innych miejscowości Polski południowej 1940-1944, t. I-V, Warszawa-Oświęcim 2002.

F. Piper, I. Strzelecka (red.), Księga Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Radomia i innych miejscowości Kielecczyzny 1940-1944, t. I-V, Oświęcim 2006.

F. Piper, I. Strzelecka (red.), Księga Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Lublina i innych miejscowości Lubelszczyzny 1940-1944, t. I-III, Oświęcim 2009.

B. Piętka, Księga Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Wielkopolski, Pomorza, Ciechanowskiego i Białostocczyzny 1940-1944, t. I-III, Oświęcim 2013.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *