Prymas Józef Glemp – powstania i polityka endecka

Sam Prymas też miał swoje bardzo krytyczne zdanie na temat opozycji, kontynuując linię Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który ostrzegał przez „ludźmi mającymi powiązania z zagranicą i nie reprezentujących polskich interesów”.

Poniżej prezentujemy fragment wypowiedzi Prymasa Glempa podczas spotkania z księżmi Archidiecezji Warszawskiej, jakie miało miejsce 7 grudnia 1982 roku. Prymas ujawnia szczerze swoje motywy postępowania i swój pogląd na sytuację Polski. Jego przemowę nagrał jeden z uczestników potkania i przekazał do Paryża. Zapis tego spotkania opublikowały „Zeszyty Historyczne”, nr 64 (1983), ss. 206-218). W intencji redaktorów pisma miał on kompromitować Prymasa. Jednak dzisiaj jest to dokument pokazujący wielkość Prymasa i małość i brak odpowiedzialności jego oponentów. Oto tekst:

„Przed spotkaniem księża mieli możliwość składania w kurii kartek z pytaniami do ks. prymasa. Na spotkanie w sali Św. Jana przyszło prawdopodobnie koło trzystu księży. Spotkanie rozpoczęło się od przemówienia ks. prymasa. Trwało od 11-tej do 14-tej.

Najpierw prymas wezwał do zadawania mu dalszych pytań po jego przemówieniu, ale prosił, żeby pytania nie były „dziennikarskie”. Następnie ustosunkował się negatywnie do polskich powstań (XIX-wiecznych i warszawskiego): były przegrane, a więc ofiary naród złożył niepotrzebnie, stało się tak (szczególnie w roku 1863) ponieważ naród nie posłuchał Kościoła ulegając obcej manipulacji, której celem było pchnąć nas na drogę beznadziejnej walki przeciwko Rosji. Prymas zajął postawę realistyczną, pragmatyczną i pozytywistyczną: stoimy wobec silniejszego, powinniśmy zatem ulec, zwycięstwo (rozumiane wąsko – militarnie) jest kryterium słuszności zrywu i celowości ofiar, praca podstawowa ma znaczenie nieporównanie większe niż walka, która w naszej sytuacji jest beznadziejna, zagrożenie główne płynie nie ze Wschodu, lecz z Zachodu, spełnieniem dążeń narodu jest państwo, które w obecnych warunkach jest ułomne, ale lepsze takie niż żadne, służenie w jakimś zakresie państwowym instytucjom takim, jakie są, służy narodowi.

Prymas dostrzegł częściową analogię między naszą obecną sytuacją a przeszłą sytuacją przedpowstaniową (zwłaszcza sprzed powstania w roku 1863), nie dopuszcza jednak takich określeń teraźniejszości jak okupacja lub brak niepodległości. Chociaż zastrzega wielokrotnie i mocno, że nie uprawia żadnej polityki, gdyż po prostu wyraża stanowisko Kościoła (całkowicie zgodne ze stanowiskiem Ojca Świętego), program jego mieści się w orientacji politycznej tzw. endeckiej. Przypisywanie nadrzędnej wartości państwu, nieufność wobec Zachodu i zgoda na czasową zależność od Rosji, realizm małych kroków, pragnienie ratowania przede wszystkim „substancji narodu”, zgoda na służebną rolę Kościoła wobec państwa w sytuacji zagrożenia — wszystko to stwarza jakąś płaszczyznę cichego, lecz głębokiego porozumienia między prymasem a władzami, które pomimo deklaratywnego socjalizmu kontynuują w jakiejś mierze endecką linię polskiej polityki. Ten związek polityczny Kościoła z państwem nie jest przez prymasa uświadamiany, co więcej — werbalnie jest on przez niego odrzucany, wynika jednak jako postulat naczelny polskiej racji stanu z jego wypowiedzi. Podobnie, choć w innym kontekście i innym tonem, wypowiadają się Jaruzelski i Rakowski. Lęk przed manipulacją z Zachodu zbliża się u prymasa do podejrzenia, iż istnieje na Zachodzie antypolski spisek, który zmierza do osłabienia komunistycznego bloku poprzez wywołanie w Polsce powstania przeciwko Rosji. Historyczną dygresję w swoim przemówieniu ks. prymas zamyka konkluzją: „ (…) Wielcy tego świata, nasi wrogowie i nie tylko wrogowie, przestudiowali nasz charakter narodowy, nasze emocje, naszą zdolność do ofiary — aby to wygrywać”.

myslpolska.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.