„Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie…”

Ponieważ zaś zwrot ten traktowany jest jako swego rodzaju „greps gaszący” mający kończyć dyskusję o historycznym polskim konserwatyzmie, a przy okazji służy również „miażdżeniu” wroga okrzykiwanego tu i ówdzie „konserwatyzmem.prl”, rusofilami, miłośnikami Putina – słowem wszelkim bezeceństwem – postanowiliśmy przybliżyć czytelnikom całość materiału źródłowego, korzystając m.in. z cyfrowych zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Najjaśniejszy Cesarz i Król nasz Miłościwy!

Najwyższem pismem z 13 Października r.b. raczyłeś, Najjaśniejszy Panie! uznać dowody wierności i poświęcenia ludów Twoich w chwili ciężkiej walki.

Wśród dni krwawych bojów, Miłościwy Panie! niósł i nasz kraj krew synów swoich w ofierze, a wziętym gorącym udziałem objawioną do poświęceń gotowością, ustalił i rozegrzał męstwo mnogich zastępów, które z łona jego wychodząc, stanowią znaczną część Twojej armii.

Zaledwie ucichł szczęk broni, raczyłeś Najmiłościwszy Panie! na nowo otworzyć wytkniętę Najwyższym Manifestem z 20 Września z.r.2 drogę, na której, za współudziałem ludów Twoich, założone być mają podwaliny do nowej budowy konstytucyjnej.

Skoro nadejdzie pora, przystąpimy do zadania przekazanego przez Ciebie reprezentantom królestw i krajów Autryę składających z ufnością i otuchą bo przekonani jesteśmy, że gdy uznane Najwyższym Twym Dyplomem z dnia 20 Października 18601 prawa i dziejowe tradycye krajów w skład Państwa wchodzących dojdą do pełnego znaczenia, a orzeczenie ludów Twoich, Najjaśniejszy Panie! wolnym przez reprezentantów ich wypowiedziane głosem skutek otrzyma, niepodobnym stanie się już system centralizacyi, która paraliżując siły żywotne ludów, podkopywała i wątliła to , co stanowi całego Państwa potęgę. W owym to zgubnym systemie leży przyczyna mnogich cierpień naszych i klęsk Państwa; – Austrya zaś powinna być silną i potężną; – jej całość będzie zabezpieczoną, jej pomyślność i potęga wzmagać się będzie w miarę jak przez samorządne ukonstytuowanie krajów koronnych rozwijać i wzmagać się będą na dziejowych i narodowych podstawach wszystkie ich moralne i materyalne siły.

Nie zapoznajemy, iż trudnem do zupełnego przeprowadzenia jest to zadanie. Ale pamiętni objawionej tylekrotnie stałej woli Twojej, spełnienia wielkomyślnych zamiarów oczekujemy z niezachwianą nadzieją.

W tej nadziei utwierdza nas sankcya Najłaskawiej udzielona wielu pracom organizacyjnym Sejmu naszego, utwierdza nas wybór Męża wzrosłego wśród nas i znającego nasze stosunki i potrzeby, na pierwszy w kraju urząd Twojego, Najjaśniejszy Panie! Namiestnika, utwierdza nas zaufanie w szczerość zamiarów obecnych doradców korony.

Czerpiemy też, Najmiłościwszy Panie! we własnem już, a głębokiem przekonaniu tę podnoszącą serca wiarę, że w moc opatrznego przeznaczenia i wiedziona dziejów koniecznością, Austrya, aby być i silniej niż kiedy zakwitnąć będzie w wewnętrznym swym ustroju najmocniejszym wyrazem poszanowanej wolności, a na zewnątrz tarczą cywilizacyi Zachodu, praw narodowości, ludzkości i sprawiedliwości.

Świadomość własnego dobra i sumienie innych narodów, chrześciańsko-cywilizacyjną myślą przejętych, nie dozwoli, aby Austrya w pełnieniu tego posłannictwa stała odosobnioną.

Takie posłannictw było udziałem naszym przez długie wieki. Bez obawy więc odstępstwa od myśli naszej narodowej, z wiarą w posłannictwo Austryi i z ufnością w stanowczość zmian, które Twoje Monarsze słowo jako niezmienny zamiar wyrzekło, z głębi serc naszych oświadczamy, że przy Tobie, Najjaśniejszy Panie! stoimy i stać chcemy.

Z całego też serca, w uczuciu niezachwianej wierności, wołamy: Oby Bóg, Ciebie, Najmiłościwszy Cesarzu i Królu nasz! ochraniał i błogosławił!”

Obecnych było 126 posłów, 84 wotowało „tak”, 40 wotowało „nie”, a 2 wstrzymało się od głosowania.

Przypisy:

W powyższym tekście przytoczone są inne, wcześniejsze daty i związane z nimi akty prawne. Dla przybliżenia ich treści sięgnijmy do podstawowego dla dziejów Galicji opracowania Dr Ireny Pannenkowej „Walka Galicji z centralizmem wiedeńskim. Dzieje rezolucji Sejmu galicyjskiego z 24. Września 1868 w 50 rocznicę uchwały rezolucyjnej”, Lwów 1918, nakładem Wydawnictwa Polskiego, Warszawa: E. Wende i Ska. Dla wygody czytelnika przypisami zamieszczamy w kolejności chronologii zdarzeń, nie zaś występowania w Adresie:

1 – „Zwołanie 31. maja 1860 r. t. z w. wzmocnionej Rady Państwa, złożonej z 59 członków, mianowanych przez cesarza, która pod przewodnictwem arcyksięcia Rainera obradować miała głównie nad sposobami dźwignięcia opłakanych finansów państwa.

Rada jednak, przekraczając zakreśloną jej kompetencję, przeprowadziła obszerną i zasadniczą dyskusję w kwestjach reorganizacji państwa i w dniu 27. września większością 34 głosów przeciw 16 oświadczyła się za przekształceniem Austrji na federacyjny związek państw. Imieniem Polaków przemawiał Kraiński, który podkreślił, że Galicja, jako część dawnego państwa polskiego, posiada pewne odrębne właściwości, które daremnie usiłuje zniwelować system biurokratycznego centralizmu.

W dziesięć lat później Kazimierz Grocholski w mowie, wygłoszonej 9. stycznia 1870 r., dając rzut oka na rozwój konstytucji w Austrji, epokę wzmocnionej Rady Państwa scharakteryzował w sposób następujący: „Nie rewolucja wywalczyła od monarchy konstytucję, ani też monarcha jej nie udzielił; ale wskutek długoletnich nieudatnych rządów biurokratycznych i upartej centralizacji powstał stan ogólnej depresji i zniechęcenia. Duch inicjatywy ustąpił, ufność we własne siły znikła, podatki nie chciały płynąć, ani też nic wystarczały już na pokrycie wydatków. Wszystkie źródła kredytu wyschły. Maszyna państwowa odmawiała usług we wszystkich kierunkach. Wtedy powołał cesarz wzmocnioną Radę Państwa, celem wyszukania środków zaradzenia złemu. Deputowani nie byli przedstawicielami ludu, lecz tylko mężami zaufania rządu. Oświadczyli oni otwarcie, że świeża siła życiowa i źródła pomyślności znalezione być mogą jedynie drogą zaprowadzenia stanu konstytucyjnego i zaspokojenia życzeń narodów”

2 – „Arystokrata z rodu, posiadający przytem gruntowne i wszechstronne wykształcenie, konserwatysta i tradycjonista z przekonania, umiał hr. Belcredi cenić wartość i znaczenie życiowe także narodowo-historycznych tradycji. Nie doceniał natomiast powagi i znaczenia płynących z duchem czasu prądów demokratyczno-wolnościowych.

Na tem podłożu osobistych danych, z punktu widzenia których patrzył Belcredi na wysuwane przez życie wewnętrzno-polityczne problemy Austrji, oparł on swój program, wedle którego miał zamiar nie tylko — w myśl życzenia monarchy — przeprowadzić ugodę z Węgrami, ale i przekształcić całe państwo w kierunku federalistycznym.

Zamierzał mianowicie Belcredi, w miejsce jednolitego dotąd państwa austrjackiego utworzyć pięć państw: 1. państwo czeskie, złożone z całych Czech, Moraw i Śląska, 2. państwo polskie, złożone z Galicji i Bukowiny, 3. państwo południowo-słowiańskie czyli słoweńskie, 4. państwo węgierskie (Węgry i Siedmiogród) i 5. państwo złożone z pozostałych krajów, któreby miało oczywiście charakter niemiecki. Elementem jednoczącym te państwa byłaby osoba monarchy, który wraz ze wspólnymi ministrami rozstrzygać miał w kwestjach, dotyczących spraw wspólnych, w szczególności zagranicznych.

Czyli Austrja w tej koncepcji Belcrediego utworzyłaby federacyjny związek państw, z przewagą elementu feudalno-zachowawczego w poszczególnych państwach, z monarchą, posiadającym w sprawach wspólnych władzę absolutną, na czele.

Pierwszym krokiem, mającym ku zrealizowaniu tego programu prowadzić, było tymczasowe zawieszenie, czyli, jak się to z niemiecka mówiło, zasyslow a nie konstytucji.

20. września 1865 r. ukazał się manifest cesarski, wyrażający w pełni znamienny a radykalny zwrot w poglądach i dążeniach sfer miarodajnych. Manifest zaczyna się od słów: „Utrzymanie potęgi monarchji przez wspólne traktowanie najwyższych zadań państwa i świadomość zapewnienia jedności państwa w uszanowaniu różnorodności jego części składowych oraz historycznego ich rozwoju państwowego (die Einheit des Reiches in der Beachłung der Mannigfaltigkeit… i t. d. gesichert zu wissen), to jest myśl zasadnicza, która znalazła wyraz w Moim dyplomie z 20. października 1860 r.”

Zaznaczywszy, że „forma wykonywania” prawa ludów do współdziałania w rządach „oznaczoną została”, stwierdza, iż „ożywienie tej formy (…) oddane zostało swobodnemu współdziałaniu wszystkich ludów”.

Mimo to „wielka część państwa… trzymała się wytrwale zdała od wspólnego legislacyjnego działania”. Wobec tego powiada manifest, że „dopóki głównego warunku żywotnej całości ustaw zasadniczych — widocznej harmonji jej części składowych — brak, dopóty wielkie i błogie dzieło trwałego konstytucyjnego ustroju państwa nie stało się czynem”.

„Ażeby więc wywiązać się z mojego cesarskiego słowa, ażeby formie nie poświęcić istoty, postanowiłem naprzód obrać drogę porozumienia z legalnymi reprezentantami moicj ludów we wschodnich częściach państwa i węgierskiemu, jakoteż kroackiemu sejmowi dyplom z 20. października 1860 r. i ogłoszoną patentem z 26. lutego 1861 r. ustawę zasadniczą o reprezentacji państwa do przyjęcia przedłożyć.

Zważywszy jednak, iż prawnie jest rzeczą niemożliwą czynić jedno i to samo postanowienie w jednej części państwa przedmiotem rozpraw, a równocześnie w innych częściach uważać je za ustawę państwa powszechnie obowiązującą — widzę się zniewolonym zasystować działalność ustawy o reprezentacji państwa z wyraźnem zastrzeżeniem, iż sobie zastrzegam rezultaty rozpraw reprezentacji rzeczonych wschodnich królestw na wypadek, jeśliby zawierały modyfikację ustaw, dającą się pogodzić z jednolitem istnieniem i potęgą państwa, przed mojem postanowieniem przedłożyć legalnym reprezentantom innych królestw i krajów, by ich równie ważne orzeczenie usłyszeć i uwzględnić.

„Otwartą jest droga (Frei ist die Bahn), — kończy swój manifest monarcha, — która z poszanowaniem prawowitości wiedzie do porozumienia”.

Równocześnie z manifestem, tegoż 20. września 1865 r, ogłoszony został cesarski patent, który po krótkiej motywacji, stanowiącej streszczenie myśli manifestu, zawierał dwa postanowienia: 1. „Działalność ustawy zasadniczej o reprezentacji państwa zawiesza się z tem zastrzeżeniem, że rezultaty obrad węgierskiego i kroackiego sejmu krajowego, jeśliby zawierały w sobie modyfikację wspomnianych ^ustaw, dającą się pogodzić z jednolitem istnieniem i potęgą państwa, będą przed naszym postanowieniem przedłożone reprezentantom innych królestw i krajów, by ich równie ważne orzeczenie usłyszeć i uwzględnić.

„Jak długo reprezentacja państwa nie jest zebrana, ma rząd nasz czynić, wszelkie kroki odwlec się nie dające, a między nimi te, których wymaga finansowy i ekonomiczny interes państwa”.

Patent, obok podpisu monarchy, nosił podpisy całego ministerjum Belcrediego.

Słowa manifestu „frei ist die Bahn” — podjęte zostały w federalistycznie usposobionych krajach jako hasło i przyjęte entuzjastycznie”.

Komentarze:

O samym zaś adresie ta sama autorka, powołując się na źródła, pisała tak:

„Rozpuszczone na czas wojny, a po jej ukończeniu na 19. listopada znowu zwołane sejmy krajowe, zebrały się pod wrażeniem świeżo poniesionej klęski wojennej i jej głównego rezultatu : wyłączenia Austrji ze związku Rzeszy niemieckiej. Ten ostatni fakt, o ile przygnębiająco działać musiał na Niemców austrjackich, o tyle przeciwnie w pewnej mierze pobudzająco działał na samopoczucie narodowe Węgrów i Słowian, dla których wzrosły teraz szanse przeciwstawienia się skutecznego hegemonji niemieckiej i urządzenia się w Austrji jak we własnym domu.

Ten nastrój, w związku z nastrojem wynikłym z powodu upadku powstania 1863 r., uwydatnił się także w obradach sejmu galicyjskiego i między innemi znalazł wyraz w pamiętnym adresie z 10. grudnia 1866 r., który zawierał znane słowa: „Przy Tobie Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy!”

Utarło się wśród dość szerokich sfer społeczeństwa naszego pojęcie, że adres ten, z którego nb. szerszemu ogółowi znane jest tylko to ostatnie zdanie, był wyrazem ultra-lojalizmu poddańczego względem Austrji, był, jak się, krytykując adres, wyraża p. Feldman, „pierwszą ze strony polskiej sankcją przyłączenia Galicji do korony austrjackiej”. To pojęcie nie jest zdaniem naszem słuszne. Zarzut ultralojalizmu współcześnie już przewidział i wykazał jego bezzasadność Stanisław Tarnowski w gruntownie i zupełnie objektywnie napisanej, a odbijającej zarazem dokładnie ówczesne poglądy i dążenia polityczne rozprawie p. t. „O adresie sejmu galicyjskiego” (Przegląd polski, za styczeń 1867). Niema w rzeczy samej w adresie nic takiego, coby mogło być nazwane „sankcją przyłączenia Galicji do korony austrjackiej”. Jest to raczej przystąpienie do „przymierza” na gruncie wspólnych — jak sądzić można było z ówczesnych okoliczności — narodowi polskiemu i państwu austrjackiemu bieżących i dalszych interesów politycznych (pamiętajmy, że adres uchwalony został w dwa lata po upadku powstania styczniowego, gdy równocześnie zaczęły się już klarować przeciwieństwa interesów rosyjskich i austrjackich, a bezpośrednio po wojnie austrjacko-pruskiej) oraz na gruncie tej samej dla obu stron „misji dziejowej”, jaką zdaniem autorów adresu, antagonistyczna do Prus i do Rosji, katolicka i federalistycznie mająca się właśnie zreorganizować Austrja, przyjąć była mogła i była powinna od dawnej Rzeczypospolitej Polskiej. Temi kierowniczemi ideami i dążeniami motywowane, oraz w tym duchu stawianemi zastrzeżeniami rezerwowane były końcowe słowa adresu. To wynika zarówno z treści samego pisma, jak z toku rozprawy adresowej, którą zwykle uważać należy za komentarz do adresu.

„Oddajemy się Austrji, — mówi między innymi hr. Ludwik Wodzicki, — ale się jej nie zaprzedajemy; byłoby wielkiem nieszczęściem, gdybyśmy w przyszłości przejść mieli do opozycji, są jednak położenia, w których pozostając zawsze wiernymi poddanymi, zrobićbyśmy to musieli. Żadne np. względy nie zniewoliłyby nas do wzięcia powtórnego udziału w fikcji politycznej, która się nazywała ciaśniejszą Radą Państwa”. Dalej, nawiązując do przejawiających się już wówczas wśród Niemców tendencji do wyodrębnienia Galicji za cenę podporządkowania bezwzględnego innych Słowian austrjackich, dodaje: „bez radości przyjęlibyśmy stanowisko uprzywilejowane, bo jeżeli prawa narodowe innych nie byłyby należycie uznane, nie moglibyśmy wierzyć, że nasze własne będą długo szanowane”.

Przy tego rodzaju tonie dyskusji i takich zastrzeżeniach nie było mowy ani o żadnym ultralojalizmie ani o sankcjonowaniu zaboru”.

—–

Jak widać tak z samej treści cytowanego Adresu, jak i z jego kontekstu historycznego i prawno-ustrojowego, a także opinii części przynajmniej badaczy – nie wynika bynajmniej, że mamy do czynienia z jakimś aktem „narodowej apostazji”, jak chcieliby to widzieć krytycy. Ba, sam dokument ten nijak się nie nadaje na ilustrację zasady trójlojalizmu (a w takiej formie funkcjonował w podręcznikach do historii). Przeciwnie – autorzy Adresu, głównie przyszli „Stańczycy” nie tylko odnieśli się w nim do konkretnego, trwającego już kilka lat procesu trwającego w państwie austriackim deklarując swój w nim udział (u boku monarchy, ale w konkretnym celu – autonomii krajowej). Przede wszystkim jednak wskazali na wspólnotę cywilizacyjną apostolskiej monarchii i dawnej Rzeczypospolitej, a więc sojusz z Tronem uwarunkowali trzymaniem się przez władcę tych właśnie wspólnych zasad: „ cywilizacyi Zachodu, praw narodowości, ludzkości i sprawiedliwości”, a także misji „chrześciańsko-cywilizacyjnej”. W żadnym razie nie był to więc akt bezwarunkowego zawierzenia i zaparcia się narodowej tożsamości (czego nie można powiedzieć choćby o akcesji Polski do UE…), ale kontrakt polityczny oparty – powtórzmy raz jeszcze – na obopólnie korzystnym celu politycznym i fundamencie metapolitycznym.

Zapytani dziś zapewne co należało czynić w Małopolsce AD 1866 obecni krytycy Adresu zapewne i tak próbowaliby pewnie twierdzić, że najlepsze byłoby powstanie, zaś przywołane w treści dokumentu wartości nie zrobiłyby na nich większego wrażenia. Ciekawe jednak, że do grona słabo znających historię wrogów aktów takich jak powyższy – dołączają też niekiedy środowiska odwołujące się do tradycji endeckiej. Tymczasem zaś rozwiązanie galicyjskie było długo traktowane jako wzorcowe przez liderów narodowej demokracji w dawnej „Kongresówce” z początku XX wieku. Ba, wariant ten służył jako lekcja poglądowa jak opcję ugody z zaborcą nasycić możliwie narodową treścią, tzn. zapewnić jej możliwie szerokie społeczne poparcie. Wzorowaniu temu (aktualnemu rzecz jasna tylko do czasu pojawienia się nowych, atrakcyjniejszych rozwiązań) nie przeszkadzało bynajmniej, że samo rozwiązanie „austro-polskie” było pół wieku po wydaniu tego Adresu ostro zwalczane przez endecję. Sam fakt jednak, że sprawa polska mogła pojawić się w tym kontekście i odnieść w Małopolsce tak znaczne sukcesy – był dla narodu bezsprzecznie korzystny.

W tej sytuacji nie jest niczym nagannym ani zdrożnym odwoływanie się przez obóz realistyczny do tej właśnie tradycji politycznej, którą tak zgrabnie uosabia ów zwrot: „ przy Tobie, Najjaśniejszy Panie! stoimy i stać chcemy”! – czas bowiem jedynie potwierdził słuszność tamtej postawy.

Konrad Rękas

Fot.: „Wjazd cesarza Franciszka Józefa do Krakowa w 1880r.”, Juliusz Kossak

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “„Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie…””

  1. Coś takiego czyta się z niekłamaną przyjemnością. Przedstawia zarówno realia historyczne, jak i zupełnie inny sposób myślenia niż ten obecnie charakterystyczny dla pewnych znacznych grup. PS pod koniec krótkie i celne zestawienie sytuacji z akcesją do UE – bezcenne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *