Rękas: Dialog między fantomami

Dialog to słowo tyleż dzisiaj modne, co niezwykle szybko dewaluujące się w dzisiejszym świecie, w tym zwłaszcza w realiach międzynarodowych. Im więcej się słyszy o integracji i współpracy – tym bardziej umacnia się alienacyjno-polaryzacyjny system organizacji społeczno-politycznej dominującej we współczesnym świecie. Nasze społeczeństwa są podzielone i skłócone jak bodaj nigdy w historii – bo nigdy też przynajmniej w nowożytnych czasów ludzie nie bali się tak bardzo. Boją się zaś, bo brakuje im informacji. Dokładniej zaś – informacja ginie w powszechnym szumie, hałasie dezinformacyjnym.

Ideologizacja historii

W tej sytuacji realnie dialog faktycznie istnieje już niemal wyłącznie w środowiskach naukowych. Zwłaszcza takich jak spotykające się dzisiaj, w składzie antropologów, historyków, filozofów kultury i geopolityków, mających naturalny dystans do bieżących, utylitarnie wprowadzanych barier, fantomowych granic i ideologii. Problemem pozostaje jednak, że dyskurs naukowy pozostaje w odwrocie, również ulegając politycznym, a dziś już także często prawnym naciskom i regulacjom. Ich cel zawsze jest zbliżony – ustanowienie pewnej wybranej ideologii, tak zwanej „polityki historycznej” oficjalną, wykładaną prawdą historyczną, którą zobowiązani bylibyśmy przedstawiać naszym studentom i opinii publicznej.

Przykłady naruszania autonomii uniwersytetów i swobody badań naukowych za pomocą zapisów prawnych – znamy niestety z polityki takich krajów, jak Polska i Ukraina. I to pomimo tego, że przecież niemal wszystkie rządy słowo dialog odmieniają przez wszystkie przypadki. Nasza rola jest więc szczególna – niezależnie od naszej woli środowiska uniwersyteckie stały się faktyczną… opozycją. I choćbyśmy się takiemu pozycjonowaniu opierały – jest ono rzeczywistością. Konfrontacja prawo stanowione – prawda historyczna stała się więc jednym z głównych punktów spornych współczesnego świata.

Mitologizacja historii

Przechodząc do wcześniej poruszanych dziś tematów – chciałbym zwrócić uwagę na jeden element. Jednym z najbardziej znanych fantomów relacji środkowo-europejskich – pozostaje polskie pojęcie Kresów. Mit ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej przeżywa w dzisiejszej Polsce prawdziwy renesans i to w realiach społeczeństwa, które w wyniku przemieszczeń ludności po II wojnie światowej właściwie utraciło identyfikację regionalną, zaś po okresie komunizmu także klasową. Tymczasem choć z obszarów, które zostały po 1945 r. przyłączone do radzieckiej Litwy, Łotwy, Białorusi i Ukrainy na obecne polskie ziemie zachodnie przesiedlono około 2 milionów ludzi – dziś do swoich związków z Kresami przyznaje się ponad 15 milionów Polaków. Pod względem skali można to porównać bodaj tylko do zjawiska Wypędzonych, obecnych w świadomości niemieckiej i niemieckiego sentymentu do „ziem utraconych”. Oba te zagadnienia mają oczywiście swoją rolę polityczną, którą nie chcę się tu zajmować – są jednak przede wszystkimi faktami świadomości zbiorowej. Podkreślmy – to, że coś jest mitem wcale nie oznacza, że nie istnieje. Często – wprost przeciwnie…

Mamy więc do czynienia z granicami istniejącymi realnie – bo w ludzkich umysłach, choć przecież tylko wirtualnie, odnoszą się one bowiem do rzeczywistości politycznej sprzed lat 75 czy nawet sprzed wieków. I niemal każdy naród środkowoeuropejski ma przecież taki swój fantomowy raj utracony. Takim jest Tracja Zachodnia dla Bułgarów, Siedmiogród dla Węgrów, Kubań dla Ukraińców, Kosowo i Kraina dla Serbów (w tym przypadku to przecież fakt i przeżycie zupełnie ostatnie). I musimy mieć świadomość, że omawiane przez nas kwestie częstokroć pozostają w sprzeczności nie tylko z ideologiami państwowymi, ale i z dominującymi mitami politycznymi naszych narodów. Mając tego świadomość musimy też jednak rozumieć, że gdybyśmy chcieli podstawą naszego dialogu uczynić polityczną poprawność, omijanie kwestii kontrowersyjnych i narodowych mitów – wówczas uzyskalibyśmy zapewne tylko… milczenie.

Ideologizacja z jednej, a mitologizacja z drugiej to dwa faktory wpływające z obu stron na dialog historyczny, w oczywisty sposób przecież nie dla zmiany przeszłości, tylko dla wpłynięcia na przyszłość naszych społeczeństw. Aktywność taka jak nasza pozostaje zatem odrzuceniem obu tych paradygmatów, niemal jedyną poza-polityczną, a właściwie metapolityczną metodą nie tylko opisu świata, ale i jego kształtowania w duchu dialogu realnego, a przede wszystkim efektywnego, pomimo, a może dzięki swojej alternatywności. Dialog ten musi być jednak prowadzony jako element szerszego projektu powrotu do zasady państw narodowych i narodów kierujących dobrze zrozumianymi własnymi interesami. Oto prawdziwa opozycyjność, na którą dziś musimy się razem zdobyć.

Konrad Rękas

 

Wystąpienie podczas okrągłego stołu „Границы и разделительные линии в Центральной и Восточной Европе: от диалога к конфронтации и обратно” w ramach konferencji Академия диалога: культурные разломы и границы между Балтийским и Черным морями, Kaliningrad 28-29 listopada 2019 r.

[Głosów:7    Średnia:3.4/5]
Facebook

3 thoughts on “Rękas: Dialog między fantomami”

  1. Skłócanie na historię przynosi najlepsze efekty. Pierwsi tej historii nie znają, a drudzy ( większa część) znają ją źle bo ciągle podlegają określonej indoktrynacji. Ci trzeci, (którzy próbują dojść do prawdy historycznej) zostają szybko wskazani palcem przez tych pierwszych i drugich za element niebezpieczny (faszystów, komunistów itp.). W ten oto sposób ktoś steruje Polakami jak chce. Wrogowie dobrze znają nasze wady narodowe i skutecznie na nich bazują.

  2. Mój antenat- z powodów politycznych – musiał opuścić rodzinny zaścianek na Laudzie prawie 200 lat temu. Wszyscy w szeroko rozumianej rodzinie podkreślamy, że… pochodzimy z Kresów.

  3. No to obliczmy dzisiejszy stan liczebności Polaków w Polsce według genialnego wzoru (2^4=16) opracowanego przez użytkownika „Jan Grylicki”.
    W 1946 roku stan ludności wynosił ok. 24 mln, jeśli odjąć od tego 2 mln wygnanych z kresów, to w 1946 roku „niekresowiacy” będą liczbą wynoszącą 22 mln, „którzy tu w Polsce żenili się i wychodzili za mąż, dorabiali się potomstwa, które żeniło się i wychodziło za mąż itd. itp. To są co najmniej 4 pokolenia”. Zatem 22^4=332. Jeżeli do tych 332 milionów „niekresowiaków” dodać obliczone przez „Jana Grylickiego” 16 milionów to ludność Polski wynosić ma 348 milionów!!! Więcej niż ludność Stanów Zjednoczonych!!!
    „Janie Grylicki”, odpowiedz dlaczego polskie władze ukrywają rzeczywistą liczebność Polaków w Polsce. Dlaczego wymienia się liczbę tylko 38 milionów? Przecież to są ludzie, „którzy tu w Polsce żenili się i wychodzili za mąż, dorabiali się potomstwa, które żeniło się i wychodziło za mąż itd. itp. To są co najmniej 4 pokolenia”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *