Romantyczne rozumienie polityki

Przez wiele dziesięcioleci utrzymywał się szkolny stereotyp o istnieniu głębokiej antytezy jaka miałaby istnieć pomiędzy myślą oświeceniową a romantyczną. W świetle nowszych badań poglądu tego nie sposób dalej podtrzymywać. Idee Romantyzmu nie stanowią zewnętrznej alternatywy dla koncepcji powstałych w Oświeceniu, lecz są wewnętrzną krytyką tego nurtu . Jakkolwiek epistemologie oświeceniowa (skrajnie racjonalistyczna i antyempiryczna) oraz romantyczna (uczuciowa) wydawać się mogą swoim przeciwieństwem, to w rzeczywistości są to dwie formy kontestacji tradycyjnej scholastycznej teorii poznania, harmonijnie łączącej empirię, racjonalizm i nadzorujący je autorytet . Oświeceniowa epistemologia jest buntem przeciwko autorytetowi i tradycji w imię indywidualistycznego rozumu, a Romantyzm to taki sam bunt przeciw tym samym autorytetom i tradycji, tyle, że w imię jednostkowego uczucia. Mimo tej aporii, w sumie mamy tutaj do czynienia ze wspólnym buntem wobec empirycznie istniejącego, zastanego świata. Podmiotem epistemologicznej insurekcji jest skrajnie indywidualistycznie pojęte ja, które kontestuje zastane stosunki za pomocą rozumu (Oświecenie) lub uczucia (Romantyzm). Prymat ja nad empirycznymi stosunkami łączy te dwie wizje. Różnią ją metody, którymi prymarne ja sprzeciwia się tradycyjnym stosunkom i tworzy alternatywy polityczne, społeczne i kulturowe .
Idee polityczne Oświecenia i Romantyzmu są bardzo podobne: to indywidualizm, liberalizm i negacja tradycyjnej hierarchii oraz autorytetu. O ile w przypadku Oświecenia twierdzenie to jest powszechnie przyjęte, to dramatyzm narracji romantycznej, jej powiązanie z powstaniami powodują, że nie dostrzegamy dziś tego powinowactwa Romantyzmu z politycznym liberalizmem. A wszak ono istnieje, co potwierdza nawet Victor Hugo pisząc, że Romantyzm jest liberalizmem w literaturze . Literaci i pisarze polityczni tego kierunku – od Alphonse’a Lamartine’a po Adama Mickiewicza – to zwykle kontestatorzy polityczni świata Restauracji (1815-48). Klasyczne romantyczne ruchy polityczne kulminują się w Rewolucji Lipcowej we Francji (1830) i pan-europejskiej Wiośnie Ludów (1848-49). Nie przypadkowo rewolucje te uważamy za liberalne. W tym ruchu rewolucyjnym Romantyzm jest pewną koncepcją epistemologiczną, podczas gdy treścią polityczną jest liberalizm i demokratyzm.

To, co rzeczywiście różnicuje Oświecenie i Romantyzm to nie pozytywne idee polityczne i krytyka świata Restauracji, lecz stan ducha. Oświeceniowe rozumienie polityki opiera na niezwykle ciasnym dogmatyzmie. Prawda polityczna tworzona jest w umyśle filozofa, który programowo odcina się i gardzi tym, co empiryczne, wierząc, że sam tylko umysł, na podstawie rozumowania a nie doświadczenia, może dotrzeć do obrazu świata takiego, jakim on powinien być. Rozum jest zdolny z oszałamiającą precyzję zaprojektować świat lepszy a alternatywny wobec istniejącego. Zadaniem polityki jest proste wcielenie tego projektu w życie, bez liczenia się z problemami jakie niesie za sobą ta realizacja. Polityka uważana jest za umiejętność praktyczną stosunkowo prostą i problemem nie jest praktyczne skonstruowanie lepszego świata, za pomocą prawodawstwa, lecz dobre obmyślenie rzeczywistości alternatywnej. Ten brak rozróżnienia pomiędzy teorią a praktykę – tak chętnie sygnalizowany przez konserwatystów – powoduje, że każda próba wcielenia w życie takiego projektu ma charakter dogmatyczny i sekciarski, bez liczenia się z oporem materii społecznej.

O ile w polityce oświeceniowej dominuje rygorystyczny racjonalistyczny dogmatyzm i polityczna abstrakcja o charakterze uniwersalistycznym, o tyle w Romantyzmie tenże sam dogmatyzm wyzbyty jest tego racjonalistycznego sekciarstwa i utopizmu, przechodząc w stany ducha o charakterze mistycznym. Romantyk nie buduje swojej utopii lepszego świata rozumem, lecz uczuciem, gdyż uważa, że imaginacja jest prawowitym instrumentem poznania . Ta polityczna imaginacja powoduje, że romantycy wpadają w stany mistycznego uniesienia o charakterze para-religijnym. Jules Michelet pisał w tamtych czasach:

„Rewolucja była rodzajem kościoła. Tak jak agapa lub komunia. Niczego nie można porównać do roku 1790, fali federacyjnej. Absolut, nieskończoność poświęcenia dla wielkości, dar z samego siebie, bez oszczędzania samych siebie, wydaje się najwznioślejszy w fali roku 1792 – świętej wojny o pokój, o wyzwolenie świata” .

To mistyczne postrzeganie polityki szczególnie widoczne jest w Romantyzmie polskim, gdzie mamy do czynienia z utopijnymi projektami społecznymi odrodzonej Rzeczypospolitej, której obca będzie racja stanu i narodowy egoizm, gdzie nie będzie niesprawiedliwości, więzień, przestępstw, nierówności . Zwraca jednak uwagę niezwykle tu żywa utopia aktywizmu politycznego, który staje się celem samym w sobie. Insurekcja zbrojna traktowana jest nie jako dobrze zaplanowane działanie polityczne, lecz jako forma nowego objawienia czy też krucjaty pod Bożymi sztandarami. Dlatego niezwykle chętnie – od Piotra Ściegiennego po Adama Mickiewicza – nadużywano tu dyskursu religijnego i symboliki chrześcijańskiej, tworząc swojego rodzaju hybrydę niepodległościowo-katolicką, gdzie podmieniono Mesjasza. Chrystus jako Zbawiciel został zastąpiony mesjaszem zbiorowym w postaci cierpiącego za wolność naszą i waszą narodu polskiego. Hasło Mickiewicza, że „Polska jest mesjaszem narodów” to szczytowe zmieszanie nacjonalizmu z chrześcijaństwem w heretycką hybrydę. 

Ściśle rzecz biorąc mesjanizm nawet nie jest herezją. Pogląd heretycki to taki, który stanowi wypaczenie ortodoksji religijnej. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z ideami, które wprawdzie podane są w narracji chrześcijańskiej, ale nie mają z nią nic wspólnego. Oto ideologia stricte polityczna sprytnie posługująca się tradycyjną religijną symboliką, aby przyciągnąć tłumy tradycyjną retoryką, za którą kryją się rewolucyjne i ideologiczne treści o czysto laickim i doczesnym charakterze: walka o niepodległe demokratyczne i (w gruncie rzeczy) laickie państwo o silnie rewolucyjnym charakterze, bliższe projektom wolnomularskim niźli koncepcji katolickiej. Odwołując się do dzisiejszych dyskusji politycznych, i słynnego stwierdzenia przywódcy współczesnego nurtu polskiego neo-romantyzmu, można powiedzieć, że Chrystus był substytutem deifikowanej Ojczyzny. Oto radykalna sekularyzacja pod religijnym sztandarami. Nurt ten jest chrześcijański tylko w sferze hasłowej. To staranne zakamuflowany laicki obraz świata, gdzie religia została poddana procesowi starannej ideologicznej obróbki, w trakcie której usunięto z niej treści transcendentne, eschatologiczne i soteriologiczne, przeistaczając w zupełnie zsekularyzowany projekt politycznego urządzenia świata doczesnego. Królestwo Boże ma być tutaj, na ziemi. Powstanie drogą zbrojnej rewolucji politycznej lub niepodległościowej insurekcji .
Mistyka jest jednak mistyką, nawet jeśli transcendencja jest fałszywa, gdyż stanowi tylko wymysł ideologiczny, czyli ludzki. Mimo to taka polityka warunkowana twierdzeniami ideologicznymi, kieruje się klasycznymi dla mistyki przesłankami. Posiadanie racji moralnej w sporze z zaborcami immunizuje mesjanistę od wymogu racjonalności działań. Rzekoma świętość sprawy zastępuje namysł polityczny i zwalnia z kalkulacji. Nieliczne i słabo uzbrojone watahy powstańcze prowadzić będzie na rosyjskie armaty laicki w treści, ale emocjonalny w formie duch narodu. Termin i miejsce wybuchu rebelii nie muszą być poddane rozumowej analizie, gdyż istotą tej koncepcji polityki jest czyn sam w sobie. Należy na nią patrzeć nie jako na działanie polityczne i militarne, lecz super-racjonalne i nadprzyrodzone, stające się rodzajem upolitycznionej i niepodległościowej teofanii nowego kolektywnego mesjasza – narodu polskiego, będącego drugim Chrystusem. 

Ewentualna porażka nie dyskredytuje insurekcjonistów: wszak pierwszy Mesjasz także skończył swoją ziemską egzystencję na krzyżu. Trudno więc powiedzieć czy godniejszą rzeczą jest zwycięstwo powstania czy jego chlubna porażka, egzekucje, wywózki i represje? Gloria victis – chwała nie przynależy zwycięzcom, lecz pokonanym, którzy reprezentują etyczną rację i odnoszą, właśnie swojej powodu swojej klęski w polu, walne zwycięstwo moralne. Jak pisze współczesny wielbiciel polskiego Romantyzmu, Zdzisław Krasnodębski, „polski mesjanizm, czyli rozwijana przez polskich myślicieli i poetów teologia polityczna Polski jako reakcja na jej nieszczęścia, nie był mesjanizmem walki. Polski mesjanizm, w przeciwieństwie do ruchów mesjańskich w protestantyzmie, czerpie nie ze Starego, lecz głównie z Nowego Testamentu. I to nie Armageddon, lecz Golgota stała w centrum jego symboliki” .

Szaleńcze ataki podchorążych w listopadzie 1830 roku czy kuriozalne Powstanie Krakowskie w 1846 – uwieńczone wypowiedzeniem wojny przez zbuntowane miasto wszystkim trzem zaborcom równocześnie – to kwintesencja tak pojętej mistyki politycznej. Uwieńczeniem tej polityki rzeczywiście mogła być tylko Golgota. A u stóp góry stały matki poległych i powtarzały jak mantrę: Gloria victis, Gloria victis.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Romantyczne rozumienie polityki”

  1. Byłem w ubiegłym roku na spotkaniu zorganizowanym przez ruch, który miał w nazwie „przełom narodowy”. Narodowego pragmatyzmu i dyskusji o narodowym interesie niewiele. Za to spotkanie rozpoczęto wierszem Asnyka a nastrój przypominał skrzyżowanie patriotycznej akademii z nabożeństwem. Najbardziej narodowe były reprinty przedwojennych książek, które sprzedawał miły starszy pan przy wejściu do sali…

  2. Na dwóch stronach wszystko w temacie. Nie można być mesjanistycznym konserwatystą. Pressjoniści dla udowodnienia tezy przeciwnej zadrukowali stron trzysta i nic z ich bełkotu nie wynika, poza tym, że chcą zachować PiS-owską polit-poprawność.

  3. Świetnie pokazana sprzeczność między Romantyzmem a katolicyzmem i konserwatyzmem. Na dodatek definicja PiSu – czytając tekst naprawdę nie sposób tego nie dostrzec.

  4. Tekst bardzo dobry, ale jednej rzeczy nie rozumiem. Skoro Oswiecenie i Romantyzm to dwie strony tego samego medalu, to dlaczego w Romantyzm wali sie na konserwatyzm.pl jak w bęben, a O. traktuje łagodnie? I jeszcze jenda uwaga: warto byłoby dodac to, co zauważył p. Meller w ost. tekscie „Czy nacjonalizm jest ideologią?” Cytuję:”Jakościowym przełomem w rozwoju nacjonalizmu był przełom XIX i XX wieku, kiedy nastąpiło zerwanie nacjonalizmu z oświeceniowo – racjonalistycznymi korzeniami. Wówczas to, jak zauważa A. Wielomski, nastąpiło połączenie idei narodu z tradycyjnymi, kontrrewolucyjnymi elementami…” Nacjonalizm to pewnie nie to samo co Romantyzm w rozumieniu pow. artykułu( chodziło raczej o narodowców), ale i też nie cos zupełnie innego. W kazdym razie Piłsudskiego i J. Kaczyńskiego wiele różni od Sciegiennego czy Mickiewicza, czego powyżsi komentatorzy zdaja się nie zauważać. Kluczowe, jak sądze, jest tu jedno nazwisko – synteza Romantyzmu i Oswiecenia: Napoleon. I tyle uwag do dobrego artykułu.

  5. Jeszcze jedna uwaga: romantycy sa przejaskrawieni. Ale tak być może było trzeba, dla klarowności wywodu.

  6. @ Zar – oświeceniowe rozumienie polityki konserwatysta zwalcza z samej definicji i nasz stosunek do niego jest chyba znany. Niestety, romantyczne infiltruje konserwatyzm. Wskażę jeden przykład: Jacek Bartyzel. Dlatego jest groźniejsze, bo błąd nie jest zewnętrzny, lecz infiltruje prawicę.

  7. @adamwielomski – dziekuje za odpowiedź, i zgadzam sie, że najgorszy wróg wewnętrzny. Mam tylko wrażenie, że nie zauważa Profesor w artykule róznicy pomiedzy np. Ściegiennym a J. Kaczyńskim. Coś sie mimo wszystko zmieniło ( najbardziej na przełomie XIX i XX w.) w stronę politrealizmu czy nawet ( zaryzykuję) konserwatyzmu. Realna kalkulacja przestaje być w środ. romantyków wyjatkiem, pragnienie sukcesu góruje nad mesjanizmem (” Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy…”). Darowałbym sobie te wpisy, gdyby nie fakt, ze np. Inquisitor Laurencius uznał Pana tekst za definicję PiS-u, a Ludwik Skurzak też za jakis atak na te partię. Dlatego nie potrafię uznac artykułu za przekrojowy. W każdym razie odbiór jest nieprzekrojowy, więc szczegóły sa wazne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.