Rosja – kwestia narodowa

Widzimy jak poważne zagrożenia kryją się we współczesnym świecie. Dzień dzisiejszy przynosi wzrost napięć etnicznych i religijnych. Nacjonalizm i nietolerancja religijna stały się ideologiczną podstawą dla najbardziej radykalnych grup i ruchów, powodując destrukcję, osłabienie państwa i podziały społeczne.

Ogromnym migracjom – a są powody by przypuszczać, że będą one jeszcze większe – już nadano miano nowej „wielkiej wędrówki ludów”, która może zmienić kształt społeczeństw na całych kontynentach. Miliony ludzi przemieszczają się w poszukiwaniu lepszego życia, porzucając regiony cierpiące z powodu głodu i chronicznych konfliktów, ubóstwa i społecznego nieporządku.

„Pogłębianie kwestii narodowej” podczas spotkań najbardziej rozwiniętych i zamożnych krajów, miało być symbolem ich rozwoju i panującej w nich tolerancji. A dziś – jedno państwo po drugim  ogłasza niepowodzenie prób integracji w społeczeństwie elementów obcych kulturowo, prowadzonych tak, aby zamiast konfliktów generować harmonijne współdziałanie różnych kultur, religii i grup etnicznych.

„Melting Pot” asymilacji kopci i śmierdzi – i nie jest w stanie „przetrawić” narastającej imigracji. Odzwierciedleniem tej polityki była „wielokulturowość”, stanowiąca zaprzeczenie integracji poprzez asymilację. Na tej podstawie stworzone absolutne „prawo mniejszości do inności”, nie równoważone żadnymi prawami cywilnymi, kulturowymi, ani wreszcie związanymi z wykonywaniem swych obowiązków wobec rdzennej ludności i społeczeństwa w ogóle.

W wielu krajach powstały etniczne, zamknięte wspólnoty religijne, które nie tylko nie chcą przyswajać miejscowych warunków, ale i odmawiają dostosowania się do nich. Znane są dzielnice i całe miasta, gdzie już kolejne pokolenie imigrantów żyje z opieki społecznej, a nie zna języka kraju przyjmującego. Odpowiedzią na ten wzorzec zachowania – jest wzrost ksenofobii wśród miejscowej ludności rdzennej i próby zdecydowanej obrony swoich interesów, pracy, świadczeń socjalnych – przeciw „obcym konkurentom”. Ludzie są zszokowani agresywnym naciskiem wywieranym na ich tradycje, zwykły sposób życia i faktycznie boją się groźby utraty narodowej tożsamości.

Poważni europejscy politycy zaczynają mówić dziś o niepowodzeniu „projektu wielokulturowości.” Aby utrzymać swoją pozycję i rozgrywać „kartą etniczną – przechodzą na pola tych, których sami wcześniej uważali za wyalienowanych wyrzutków. Energia słabnie, ale stara się przyciągać coraz więcej kompetencji i zwiększać władzę państwową. Realnie proponuje się mówić o przymusowej asymilacji (na tle zamkniętych społeczności) oraz ostro zaostrzyć zasady imigracji. Przybysze mogą więc albo pozostać przy swych zdecydowanie odrębnej kulturze, albo „roztopić się w większości”. W przypadku pozostających w izolacji mniejszości – nawet przy zapewnieniu szerokiego zakresu praw i gwarancji – pozostają one jednak odcięte od możliwości robienia kariery. Szczerze mówiąc -  w takich warunkach trudno oczekiwać od obywatela lojalności wobec swojego kraju…

Obok upadku projektu multikulturowego jednak dostrzegalny jest kryzys „państwa narodowego” – a więc takiego, które ​​w przeszłości zostało zbudowane wyłącznie na podstawie tożsamości etnicznej. I to jest właśnie to poważne wyzwanie, któremu trzeba będzie stawić czoła zarówno w Europie, jak i wielu innych regionach świata.

Rosja jako „państwo historyczne”

Mimo zewnętrznego podobieństwa sytuacji musimy przyznać – różnimy się zasadniczo. Nasze krajowe migracje i wynikające z nich problemy są bezpośrednio związane zez niszczeniem ZSSR i faktycznie, historycznie – wielkiej Rosji, powstałej w swym zasadniczym kształcenie w XVIII wieku. Z będącej tego następstwem degradacji instytucji publicznych, społecznych i gospodarczych. Z ogromną luką w rozwoju powstałą po upadku Związku Sowieckiego.

20 lat temu ogłoszenie suwerenności przez RFSRR nastąpiło w ogniu walki w „federalnym centrum” przy jednoczesnym rozpoczęciu procesu budowy „państw narodowych”, nawet w ramach Federacji Rosyjskiej. „Federalne centrum” z kolei próbowało wywierać presję na swoich przeciwników, grając za kulisami rosyjską niezależnością, obiecując pożytki z „rosyjskiej narodowej racji stanu”.  Teraz uczestnicy tamtych wydarzeń przerzucając się odpowiedzialnością. Jedno jest jednak pewne – ich działania w równym stopniu i nieuchronnie doprowadziły do rozpadu państwa i eskalacji separatyzmów. I nikt nie znalazł w sobie odwagi, odpowiedzialności, ani woli politycznej – by konsekwentnie i wytrwale stać na straży integralności terytorialnej Ojczyzny.

Co ciekawe, z czego sobie ponoć nie zdawali sprawy inicjatorzy naszej „suwerenności” – rozumieli wszyscy inni, nawet poza granicami kraju. A konsekwencje były natychmiastowe.

Wraz z upadkiem kraju byliśmy na granicy, a w niektórych regionach nawet i pozna nią – nie tylko wojny domowej, ale i czystek etnicznych. Wielkim wysiłkiem, wielkimi ofiarami udało się te ogniska zapalne ugasić. Ale oczywiście nie znaczy to, że problem został trwale usunięty.

Jednak nawet w sytuacji krytycznego osłabienia swych instytucji państwowych – Rosja nie upadła!  Stało się tak, jak w odniesieniu do pierwszej rosyjskiej smuty powiedział Wasilij Kliuczewskij „kiedy zburzone zostały polityczne więzi porządku publicznego, kraj został uratowany dzięki moralnej woli narodu”.

A tak przy okazji, nasze święto 4 listopada – Dzień Jedności Narodowej, które niektórzy powierzchownie nazywają „dniem zwycięstwa nad Polakami”, w rzeczywistości – jest „dniem zwycięstwa nad” nad wewnętrznymi sporami i bojami, gdy zamiast klasy rządzącej – ujawnił się jeden naród. Możemy więc słusznie uznać ten dzień wolny za święto urodzin naszego społeczeństwa obywatelskiego.

Historycznie Rosja – nie państwo narodowe, ani amerykański „tygiel” – pojawiła się i rozwinęła się na przestrzeni wieków jako państwo wielonarodowe. Państwo, które jest ciągłym procesem wzajemnego uzależniania, wzajemnego przenikania i mieszania ludzi w przyjaznej rodzinie setek grup etnicznych żyjących na ziemi wzdłuż granic w sąsiedztwie rosyjskiej macierzy. Zagospodarowanie wielkich terenów, które wypełniały całą historię Rosji, było wspólna sprawa wielu narodów. Wystarczy wspomnieć etnicznych Ukraińców żyjących od Karpat po Kamczatkę. Jak również etnicznych Tatarów, Żydów, Białorusinów…

Jednym z pierwszych rosyjskich dzieł filozoficznych i religijnych, „Słowie o prawie i łasce” odrzuciło teorię, że jesteśmy „narodem wybranym” i ogłoszono ideę równości wobec Boga. A w „Powieści minionych lat” tak opisano wielonarodowy charakter starożytnego państwa rosyjskiego: „Oto tylko kto po słowiańsku mówi na Rusiu: Polanie, Drewlanie, Nowogrodzianie, Połoczanie, Dregowiczanie, Siewierzanie, Burzanie. A oto i inne narody: Mera, Muroma, Weś, Mordwa, Czudź Zawołocka, Permianie, Peczera, Jamianie, Jurga, Litwa, Zemigoła, Korś, Letygoła, Liwowie którzy mówią w swoich językach…”

Jest to szczególny charakter państwa rosyjskiego, który opisał Iwan Ilyin: „Nie eliminować, nie tłumić, nie zniewalać ludzi innej krwi, nie hamować życia i rozwoju cudzoziemców i innowierców i dać każdemu miejsce w wielkim domu … wszystkie zachować, wszystkie pogodzić, wszystkim dać modlić się po swojemu, wszystkie zaangażować do pracy na ich własny sposób i jak najlepiej na rzecz rozwoju społeczeństwa i kultury. ”

Trzonem tej niezwykłej cywilizacji – był naród rosyjski, rosyjska kultura. To dlatego wszelkiego rodzaju prowokatorzy i nasi przeciwnicy będą dokładali wszelkich starań, aby wykorzenić takie wartości z Rosji – stąd właśnie fałszywe są na wskroś argumenty o źle rozumianym rosyjskim prawie do samostanowienia, „czystości rasowej”, czy potrzebie „zakończenia dzieła 1991 r. i ostatecznego zniszczenia imperium ciążącego u szyi Rosjan.” Wszystko to ma służyć jednemu – aby ostatecznie nasi ludzie własnymi rękami zniszczyć swoją własną ojczyznę.

Jestem głęboko przekonany, że głoszenie idei mono-etnicznego państwa stoi w opozycji do całej naszej tysiącletniej historii. Ponadto, jest to najkrótsza droga do zniszczenia narodu rosyjskiego i rosyjskiej państwowości.

Gdy zacznie się krzyczeć „Dość utrzymywania Kaukazu!” – jutro nieuchronnie nastąpi wezwanie: „Dość karmienia Syberii, Dalekiego Wschodu, Uralu, Wołgi, Moskwy ….” Właśnie tak doprowadzono do upadku Związku Sowieckiego. Co do zaś prawa do samostanowienia narodów, które walczą o władzę i dywidendę geopolityczną, to nie chodzi o spekulacje polityków tak różnych opcji – od Włodzimierza Lenina do Woodrow Wilsona – Rosjanie od dawna stoją sna gruncie samostanowienia. Samostanowienia narodu rosyjskiego – wieloetnicznej cywilizacji, opartej na rdzeniu rosyjskiej kultury. Ten wybór naród rosyjski potwierdza wciąż – i nie w plebiscytach i referendach, ale krwią,  w ciągu całej swej tysiącletniej historii.

Jeden kod kulturowy

Rosyjskie doświadczenia rozwojowe są wyjątkowe. Jesteśmy społeczeństwem wieloetniczym, ale jesteśmy jednym narodem. To sprawia, że ​​nasz kraj jest złożony i wielowymiarowy. Zapewnia doskonałe możliwości rozwoju w wielu dziedzinach. Jednakże, jeśli społeczeństwo wielonarodowe zarazi wirus nacjonalizmu, traci ono swoją wytrzymałość i trwałość. I musimy zrozumieć jakie dalekosiężne skutki może wywołać rozpalenie etnicznych wrogości i nienawiści wobec ludzi innej kultury i innej religii.

Obywatelskie porozumienie pokojowe między poszczególnymi grupami – nie oznacza ustalenia raz na zawsze jednego, zamrożonego stanu. Wprost przeciwnie, jest to stały dialog przeciwieństw. To jest ciężka praca państwa i społeczeństwa, wymagająca delikatnych rozwiązań, zrównoważonej i mądrej polityki, która zapewni „jedność w różnorodności.” Musimy nie tylko uczyć się szacunku dla wzajemnych zobowiązań, ale także znaleźć wspólne dla wszystkich wartości. Niemożliwe jest życie razem i nie można nikogo zmuszać do życia razem tylko w oparciu o rachunek zysków i strat. Takie szacunki działają tylko do momentu kryzysu, a w takiej chwili zaczynają działać w przeciwnym kierunku.

Jestem pewien, że możemy zapewnić harmonijny rozwój wielokulturowej społeczności, w oparciu o kulturę, historię, swoistą tożsamość.

Można przypomnieć, że wielu obywateli ZSRR znalazło się za granicą, nazywając się Rosjanami Co więcej, uważają się za takich, bez względu na pochodzenie etniczne. Innym ciekawym faktem jest to, że Rosjanie na emigracji i w diasporze tworzą zawsze stabilne narodowe  społeczności, choć bardzo różnorodne liczbowo i jakościowo. Wszystko ze względu na naszą tożsamość – odmienność kodu kulturowego.

Lud rosyjski jest fundamentem istnienia Rosji, wielkiej rosyjskiej misji – zjednoczenia, powiązania cywilizacji. Język, kultura, „serdeczność do świata” mają według Fiodora Dostojewskiego, łączyć Rosjan Ormian, Rosjan Azerbejdżan, rosyjskich Niemców, rosyjskich Tatarów … łączyć w taki typ państwa-cywilizacji, gdzie nie ma „nacmenów” (etników), a jedynie działa zasada rozpoznawania « swój-obcy » kształtowana kulturą i ogólnymi wartościami.

Ta tożsamość cywilizacyjna jest oparta na zachowaniu dominującej kultury rosyjskiej, ale we wszystkich jej odmianach niezależnych od narodowości. To jest kod kulturowy, który przeszedł w ostatnich latach poważne badania, które próbowano i próbuje się odrzucić. Niemniej jednak jest on z pewnością zachowany. Należy go odżywiać, wzmacniać i chronić.

Ogromna rola należy w tym do edukacji. Wybór programów edukacyjnych, różnorodność edukacji  – to nasze niewątpliwe osiągnięcie. Ale zmiany powinny być opierane o wartości niezmienne, podstawową wiedzę i zrozumienie świata. Obywatelską podstawą edukacji, systemu edukacji – jest oparcie go o zasób wiedzy i wartości humanistyczne, stanowiące podstawę własnej tożsamości narodu. Przede wszystkim należy skupić się na poprawie procesu edukacyjnego w zakresie takich przedmiotów, jak język rosyjski, literatura rosyjska, narodowa historia – oczywiście, w kontekście całego bogactwa narodowych tradycji i kultur.

Na niektórych wiodących uniwersytetach Stanów zjednoczonych w latach 20. ubiegłego wieku, pojawił się nurt badania zachodniego kanonu kulturowego. Każdy szanujący się student musiał przeczytać 100 książek ze specjalnie sporządzonej listy. Na niektórych uczelniach USA ta tradycja została zachowana do dnia dzisiejszego. Nasz naród zawsze był oczytany. Stwórzmy ankietę na temat naszej kultury władzy i niech jej owocem będzie lista 100 książek, które przeczytać powinien każdy absolwent szkoły rosyjskiej. Nie zapamiętać w szkole, ale samodzielnie przeczytać. I niech sam zadecyduje o napisaniu na ich temat esejów, zdaniu egzaminu z ich znajomości czy też wygłoszeniu odczytu. Albo przynajmniej dajmy młodym ludziom możliwość wykazania się swoją wiedzą o świecie w zawodach i konkursach.

Odpowiednie wymagania muszą być postawione i wymagane na porządku dziennym od kultury. Odnosi się to też do jej narzędzi, takich jak telewizja, kino, internet, do kultury popularnej w ogóle, które to mechanizmy kształtują opinię publiczną, zachowania i normy społeczne.

Przypomnijmy sobie, jak Amerykanie poprzez Hollywood ukształtowali świadomość kilku pokoleń. Ponadto wprowadzano wartości bynajmniej nie najgorsze – tak z narodowego punktu widzenia, jak i z punktu widzenia moralności publicznej. Mamy wiele do nauczenia.

Podkreślić należy, że nie jest naruszanie wolności twórczości – cenzurowanie wypowiedzi w imię „oficjalnej ideologii”. Ale państwo ma obowiązek i prawo, by wykorzystywać swe wysiłki i  zasoby do uświadamiania społeczeństwu problemów społecznych i publicznych. Tworzenie i kultywowanie idei w tym zakresie wiąże naród!

W naszym kraju, gdzie w głowach wielu jeszcze nie zakończyła się wojna domowa, gdzie przeszłość jest niezwykle upolityczniona i uwrażliwiona na ideologiczne cytaty (często sprzecznie rozumiane przez różne osoby) – wymagana jest szczególnie subtelna terapia. Polityka kulturalna, która na wszystkich poziomach – od szkoły do ​​korzystania historycznych dokumentów – stanowiłaby element zrozumienia jedności procesu historycznego, w którym przedstawiciel każdej grupy etnicznej, a także potomek „czerwonego komisarza” czy „białego oficera” widzieliby swoje miejsce. Tak, by czuć się spadkobiercą „jednej dla wszystkich” – kontrowersyjnej i tragicznej, ale wielkiej historii Rosji.

Potrzebujemy narodowej strategii politycznej, opartej na obywatelskim patriotyzmie. Nikt żyjący w naszym kraju, nie musi zapominać o swojej wierze i pochodzeniu etnicznym. Ale przede wszystkim niech będzie dumnym obywatelem rosyjskim. Nikt nie ma prawa różnicować ustawodawstwa państwowego pod względem narodowym i religijnym, jednak te same prawa państwowe muszą też uwzględniać i szanować narodową i religijną specyfikę.

Myślę, że rząd federalny powinien stworzyć specjalne struktury, odpowiedzialne za rozwój kraju, a jednocześnie dobre interakcje grup etnicznych. Teraz problemy te są w gestii Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i nawale aktualnych spraw bywają odsuwane na drugi, czy trzeci plan. To musi ulec zmianie.

Nie chodzi o kolejny urząd, raczej o organ kolegialny pracujący bezpośrednio z prezydentem, z kierownictwem rządu o określonych uprawnieniach. Polityka narodowa nie może być dekretowana i wdrażana w gabinetach biurokratów. Trzeba do niej też włączyć organizacje pozarządowe.

I, oczywiście, oczekujemy, by do takiego dialogu włączyły się tradycyjne religie Rosji. Wszak  prawosławia, islamu, buddyzmu, judaizmu – przy wszelkich różnicach – są podstawowe, wspólne moralne, etyczne i duchowe wartości: współczucie, wzajemność, prawda, sprawiedliwość, szacunek dla starszych, ideały życia rodzinnego i zawodowego. Systemy świeckie tych wartości nie mogą zastąpić, my zaś powinniśmy je wzmocnić.

Jestem przekonany, że państwo i społeczeństwo skorzystają ze wsparcia prac tradycyjnych religii Rosji w systemie edukacji i kształcenia, w sferze społecznej, w Siłach Zbrojnych. I nie ma tu sprzeczności ze świeckim charakterem naszego państwa.

Polityka narodowa i rola instytucji siłowych

Napięcia między grupami etnicznymi są jednymi z najgroźniejszych w społeczeństwie.  Musimy zawsze pamiętać, że istnieje bezpośredni związek między nierozwiązywaniem problemów społecznych i gospodarczych, dysfunkcjonalnym systemem egzekwowania prawa, nieudolnością władzy, korupcją – i konfliktu na poziomie narodowym. Jeśli spojrzymy na historię wszystkich ostatnich incydentów na tle etnicznym – wszędzie możemy znaleźć te powiązania: Kondapoga, Plac Maneżowy, Sagra. Wszędzie była to odpowiedź na poczucie braku sprawiedliwości, na nieodpowiedzialność i absencję niektórych przedstawicieli władz państwowych, ale także konfrontacja wiary w równość wobec prawa oraz pewność kary z przekonaniem, że wszystkich już kupili i że nie ma już prawdy.

Skoro jednak w  Rosji, zwłaszcza na historycznym terytorium rosyjskim, narusza się  prawa obywateli rosyjskich, oznacza to, że agencje rządowe nie wykonują swoich podstawowych zadań – nie chronią życia, praw i bezpieczeństwa obywateli. A ponieważ większość z tych ludzi to Rosjanie, pojawia się pole do mówienia o „rosyjskim ucisku narodowym” i nadawania publicznym protestom najbardziej prymitywnych i wulgarnych form walki między grupami etnicznymi. A jednocześnie przy każdej takiej okazji pojawia się lament na temat „rosyjskiego faszyzmu”.

Wszyscy powinni być świadomi tych zagrożeń w sytuacji, gdy łatwo mogą one przejść na wyższy etap konfliktu narodowościowego. I odpowiednio, należy najbardziej rygorystycznie oceniać, bez względu na rangę i tytuł wszelkie działania lub zaniechania tych organów, które doprowadziły do napięć na tle etnicznym.

Przepisy w takich sytuacjach nie na wiele się zdają. Nie należy niczego budować na zasadzie pochopnych uogólnień. Potrzebne jest staranne wyjaśnienie natury problemu, jego okoliczności, rozliczenie wzajemnych pretensji w każdym indywidualnym przypadku, gdy jest „sprawą narodową”. Proces ten, z cała swą specyfiką winien być w pełni jawny, ponieważ brak aktualnych informacji powoduje tylko nasilenie plotek (tu właśnie trzeba krytycznie podejść do profesjonalizmu i poczucia odpowiedzialności mediów).

Ale nie ma i nie może być dialogu w sytuacji niepokoju i przemocy. Nikt nie powinien mieć najmniejszych pokus, by wymuszać pewne decyzje drogą pogromów. Nasze organy ścigania udowodniły już, że zwalczanie takich prób udaje im się szybko i dokładnie.

I kolejny ważny punkt – oczywiście musimy rozwijać nasz demokratyczny system wielopartyjny. A obecnie także przygotować rozwiązania celem uproszczenia i liberalizacji procedury rejestracji i działania partii politycznych, zrealizować postulaty wyboru gubernatorów. Wszystko to są kroki w dobrą stronę. Ale nie możemy sobie pozwolić na ten jeden – umożliwienie tworzenia regionalnych partii, a także narodowych republik. To byłaby bezpośrednia droga do separatyzmu. Taki wymóg, oczywiście, będą musiały spełniać i wybory gubernatorów – kto chciałby polegać na nacjonalistycznych, separatystycznych i podobnych siłach, czy grupach musi być natychmiast, w ramach procedur demokratycznych i sądowych, wyłączony z procesu wyborczego.

Problem imigracji i nasz projekt integracji

Dziś ludzie są poważnie zaniepokojeni, a nie oszukujmy się – zirytowani wielkimi kosztami związanymi z masową migracją – tak krajową, jak i zagraniczną. Brzmi też pytanie – Czy stworzenie Unii Euroazjatyckiej nie doprowadzi do zwiększenia ruchów migracyjnych, a tym samym do powiększenia istniejących problemów? Myślę więc, że powinniśmy jasno określić nasze stanowisko.

Po pierwsze, jest oczywiste, że musimy znacząco poprawić jakość polityki imigracyjnej państwa. I będziemy rozwiązywać ten problem.

Nielegalna imigracja istnieje i nigdzie nie udało jej się wyeliminować całkowicie, ale musi i może z pewnością być zminimalizowana. W tym sensie – oczywiste uprawnienia policyjne i służb imigracyjnych muszą a zostać zwiększone.

Jednak proste, mechaniczne zaostrzenie polityki migracyjnej nie będzie działać. W wielu krajach takie zaostrzenie doprowadziło tylko do wzrostu udziału nielegalnej imigracji. Kryterium polityki migracyjnej nie jest jej ostrość, ale jej skuteczność.

W związku z tym należy bardzo wyraźnie odróżnić politykę w sprawie legalnej imigracji – zarówno stałej jak i czasowej. To z kolei pociąga za sobą wyraźny priorytet brania pod uwagę i preferowania w polityce imigracyjnej kwalifikacji, kompetencji, konkurencyjności, kultury i zachowania zgodności. Taka „pozytywna selekcja” i stawianie na jakość migracji funkcjonują na całym świecie. Nie trzeba mówić, i że imigranci łatwiej i lepiej w takich przypadkach integrują się ze społeczeństwem przyjmującym.

Po drugie -  rozwija się u nas migracja wewnętrzna, ludzie jadą uczyć się, żyć, pracować do innych podmiotów Federacji, do dużych miast. Czynią tak pełnoprawni obywatele Rosji, co przecież nie powinno prowadzić do międzynarodowego napięcia.

Jednak, kto trafia do regionów odmiennych pod względem kultury, czy tradycji historycznych – powinien respektować miejscowe zwyczaje. Wszelkie inne zachowania – nieodpowiednie, agresywne, wyzywające, lekceważące – muszą w reakcji wywoływać odpowiednie środki prawne, tymczasem dziś często pierwszą reakcją ze strony władz, jest… po prostu nic nie robić. Musimy sprawdzić, czy wykorzystywane są w takich przypadkach wszystkie zasady postępowania zawarte w Kodeksie Karnym i administracyjnym oraz przepisach wewnętrznych. Mówimy o zaostrzeniu prawa i wprowadzeniu odpowiedzialności karnej za naruszenie przepisów imigracyjnych i wykonawczych rejestracji. Czasami wystarczy to, aby ostrzec. Ale ostrzeżenie oparte o konkretne reguły prawne – jest skuteczniejsze bo właściwie rozumiane – nie jako opinia danego policjanta lub urzędnika, ale jako wymóg prawa, taki sam dla wszystkich.

Migracja wewnętrzna również co ważne, musi również odbywać się w cywilizowanych ramach. W szczególności jest to niezbędne dla harmonijnego rozwoju infrastruktury społecznej, medycyny, edukacji, rynku pracy. W wielu „migracyjnie atrakcyjnych” regionach i obszarach metropolitalnych, systemy te działają już na granicy, co stwarza dość złożoną sytuację zarówno dla „etników” jak i „nowych”. [etnicy to przybysze podkreślający swoją odrębność inną niż rosyjska, lub też w tym zakresie rozpoznawani, nowi to w tym przypadku przybysze z innych stron Rosji rosyjskiego pochodzenia].

Myślę, że powinniśmy iść w kierunku zaostrzenia zasad rejestracji i sankcji za ich naruszenie. Oczywiście, bez uszczerbku dla praw konstytucyjnych obywateli do wyboru miejsca zamieszkania.

Po trzecie – konieczne jest wzmocnienie systemu sądownictwa oraz uzyskanie skutecznego egzekwowania prawa. Jest to istotne nie tylko w kwestii imigracji zagranicznej, ale w naszym przypadku także migracji wewnętrznej, szczególnie z Północnego Kaukazu. Bez tego nigdy nie uzyska się zrównoważenia interesów różnych wspólnot (tak większości spośród gospodarzy, jak i pracowników napływowych), ani uznania zasad migracji za bezpieczne i uczciwe.

Ponadto nieudolność i błędy sądów i policji zawsze będą nie tylko potęgować niechęć i radykalizację postaw społeczeństwa przyjmującego, ale także do utrwalenia szarej i czarnej strefy wśród samych imigrantów.

Niedopuszczalne jest tolerowanie zamkniętych, izolowanych enklaw krajowych dokąd nie sięga prawo. Przede wszystkim podważa to przecież prawa imigrantów – a czynią to zarówno szefowie ich rodzimych mafii, jak i skorumpowani urzędnicy miejscowi.

To właśnie korupcja jest pożywką, na której rozkwita przestępczość w tych grupach etnicznych. Z prawnego punktu widzenia gangi przestępcze, zbudowane na zasadach etnicznego klanu nie są zresztą w niczym lepsze od „zwykłego” gangu. Ale w naszych warunkach przestępczość etniczna jest problemem nie tylko ze względu na sam fakt złamania prawa, ale także przez wzgląd na bezpieczeństwo narodowe. I tak też powinno być traktowane.

Po czwarte – jest to problem cywilizowanej integracji i socjalizacji migrantów. I tu znowu musimy powrócić do problemów edukacji. Nie powinniśmy koncentrować się tak bardzo w systemie oświaty na rozwiązywaniu problemów polityki migracyjnej (bo to nie jest głównym zadaniem szkoły), ale przede wszystkim tworzyć i realizować wysokie standardy edukacji jako takiej.

Atrakcyjność form i treści kształcenia oraz jego wartości – to potężne siły motywujące  imigrantów do integracji ze społeczeństwem, podczas gdy niska jakość kształcenia zawsze tworzy jeszcze bardziej odizolowane i zamknięte społeczności imigrantów i to na całe pokolenia.

Ważnym jest wreszcie imigranci będą w ogóle w stanie dostosować się do normalnego życia w społeczeństwie. Podstawowym wymogiem dla osób pragnących mieszkać i pracować w Rosji, jest chęć nauki naszego języka i kultury. Od przyszłego roku imigranci muszą być kształceni w zakresie  języka rosyjskiego, rosyjskiej historii i literatury rosyjskiej, podstawowej znajomości zasad funkcjonowania naszego państwa i naszych praw. Nasz kraj, podobnie jak inne kraje cywilizowane, jest gotowy do tworzenia i zapewnienia odpowiednich programów edukacyjnych dla imigrantów. W niektórych przypadkach potrzebne też będą dodatkowe szkolenia w zgodzie z wymogami stawianymi np. przez pracodawców.

I wreszcie po piąte – ścisłą integrację terenów byłego Związku Sowieckiego należy rozpatrywać w kategoriach realnej alternatywy do niekontrolowanych ruchów migracyjnych.

Przyczyną masowej migracji są ogromne różnice w rozwoju oraz warunków środowiskowych. Oczywiście, logicznym sposobom jeśli nie wyeliminowania, to przynajmniej zminimalizowania migracji, byłoby zmniejszenie tych nierówności. Na zachodzie w tym celu lewicowi aktywiści organizują w tym celu wielkie akcje humanitarne. Ale, niestety, w skali globalnej, ten piękny, i etycznie bez zarzutu projekt – okazuje się jednak oczywistą utopią.

Nie istnieją natomiast żadne obiektywne przeszkody dla realizacji tej logiki, u nas, w naszej przestrzeni historycznej. A jednym z najważniejszych zadań integracji Eurazji – jest stworzenia dla ludzi, milionów ludzi  możliwości godnego życia i rozwoju.

Rozumiemy, że nie jest dobre dla ludzi, gdy muszą wyjeżdżać do dalekich krajów i funkcjonować często w warunkach dalekich od cywilizowanych po to, by zapewnić swym bliskim możliwość znośnej ludzkiej egzystencji.

Z tego punktu widzenia problem o charakterze wewnętrznym (związany z takimi zagadnieniami jak tworzenie nowej gospodarki gwarantującej dobre zatrudnienie, odbudowa społeczeństwa oraz zapewnienie zrównoważonego rozwoju sił wytwórczych i infrastruktury społecznej na terenie całego kraju), łączy się z problemem integracji Eurazji – kluczowym instrumentem, za pomocą którego można zredukować fale migracyjne do „normalnego” poziomu. W rzeczywistości z jednej strony imigranci dążą do miejsc, gdzie jest najmniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia napięć społecznych. A z drugiej strony – ludzie mogą się w końcu przekonać, że także w ich stronach rodzinnych życie może stać się normalne i komfortowe. Po prostu trzeba dać ludziom możliwość pracy i normalnego życia w domu, w swojej ojczyźnie, możliwość, której obecnie są w znacznym stopniu pozbawieni. W polityce narodowej nie może być prostych rozwiązań. Jej elementy są rozproszone we wszystkich sferach działania rządu i społeczeństwa – gospodarce, programach społecznych, edukacji, systemie politycznym i polityce zagranicznej. Musimy zbudować model państwa opartego o wartości cywilizowanego społeczeństwa tak, aby było ono tak samo atrakcyjne i harmonijnie działające dla wszystkich tych, którzy uważają Rosję za swą ojczyznę.

Widzimy kierunek przyszłej pracy. Rozumiemy, że mamy doświadczenie historyczne, którego nikt inny nie posiada. Mamy silne wsparcie w naszej mentalności, kulturze, tożsamości – inni tego nie mieli i nie mają.

Wzmocnimy nasze „historyczne państwo”, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Państwo-cywilizację, która jest w stanie bezproblemowo rozwiązać kwestię integracji różnych narodowości i wyznań.

Władymir Putin

Komentarz:

O tym, że problem imigrantów musi stać się jednym z głównych tematów kampanii prezydenckiej w Rosji pisali niejednokrotnie zarówno tamtejsi publicyści i analitycy nurtu narodowego, jak i demokraci, ostrzegający przed wzbierającą falą rosyjskiego nacjonalizmu, wymierzonego w „nacmenów”/etników, głównie z Kaukazu, ale także Zakaukazia i Azji Środkowej. Hasła wprowadzenie wreszcie państwowej polityki narodowej wobec migracji rzuca też narodowo-imperialna opozycja, wyeliminowana póki co z wyborczego wyścigu na Kreml (np. środowiska gen. Iwaszowa czy pisarza Mironowa). Również Aleksander Dugin, w swej fundamentalnej krytyce administracji Putina/Miedwiediewa zarzuca jej zignorowanie problemu narodowościowego i brak odpowiedzi na związane z nim wyzwania. Artykuł Puitna, stanowiący coś w rodzaju tez do jego platformy wyborczej ukazał się 23 stycznia na łamach „Независимoи Газеты”, a więc pisma raczej centrowego, kojarzonego z technokratami, a nie bynajmniej z „czarną sotnią”. To tłumaczy wycieczki autora przeciw nacjonalizmowi, traktowanemu jako odrzucenie imperialnej i wieloetnicznej tradycji rosyjskiej. Z drugiej strony Putin (niegdyś powoływany na stanowisko premiera przez jednego z grabarzy Sojuza, Jelcyna) wyraźnie nawiązuje do postsowieckich resentymentów i swemu projektowi integracji Eurazji nadaje cechy odbudowy ZSSR, tak popularne w społeczeństwie rosyjskim.

Na marginesie warto zauważyć, że w swym tekście Putin przywołuje z pozytywną konotacją trzy nazwiska – oczywiście Dostojewskiego, dalej wybitnego historyka Kliuczewskiego, ale także jednego z najciekawszych „białych” emigracyjnych filozofów, monarchisty Ilyina, którego za swego ojca duchowego uważał m.in. Sołżenicyn.

Innymi słowy, Putin nie zmienia swej taktyki, dopasowując do niej swoją strategię. W dalszym ciągu eliminuje konkurencję, zwłaszcza tę uważaną przez niego za groźną – a więc nie demokratyczną, ale nacjonalistyczną (także poprzez wciąganie w orbitę wpływów swego obozu), a jednocześnie przejmuje jej hasła, nasycając je przy tym własną treścią. Wzywany do tablicy przez narodowców Putina postawił wreszcie tak przez nich oczekiwane „zagadnienie narodowe”, wiążąc je od razu z postulatem realizacji swego najważniejszego celu – czyli zjednoczenia Eurazji. To pokazuje jaką wagę do tego projektu przykłada rosyjski premier i przyszły prezydent, a więc jak istotnym by było odnaleźć się w tym jego wielkim planie. Polskie wsparcie dla linii eurazjatyckiej zostałoby dziś na Kremlu przyjęte z wdzięcznością i zadowoleniem, służyłoby bowiem także umocnieniu stabilnej administracji w jej obecnym kształcie (skorygowanym, jak widać wyżej, w kierunku narodowym). To ważny psychologiczny moment, którego przegapienie (niestety, pewne wobec europejskiego bądź atlantyckiego zaślepienia kolonialnych władz w naszym kraju) będzie kolejnym grzechem polskiej (?) dyplomacji.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Rosja – kwestia narodowa”

  1. Mądry tekst. Kto tłumaczył? Problem w tym, że do władzy mogą dojść siłowiki, a im nie w głowie będzie rozwijanie przyjaźni między „czarnymi” a etnicznymi Rosjanami.

  2. Na tym etapie jednak przejęcia władzy przez zwolenników rozwiązań siłowych bym nie przewidywał, natomiast bez wątpienia problem imigracyjny Rosji ma tę specyfikę, że jest w dużej mierze wewnętrzny, tj. większe niepokój społeczny budzą przesiedleńcy z jak najbardziej rosyjskiego Kaukazu, a nie spoza granic Federacji. Innymi słowy problem jest faktycznie etniczny (bo są to mafie narodowe), ale powstały w związku z osłabieniem bezpieczeństwa wewnętrznego państwa jeszcze w latach 90-tych, kiedy to prym w Rosji wiodła mafia czeczeńska, tak jak dziś dagestańska, czy inguszecka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.