Rosja wraca do Afganistanu?

„Rosja wraca do Afganistanu” – Pod takimi sensacyjnymi tytułami media zachodnie podały informacje, że Rosja chce zmodernizować i ponownie uruchomić dawne bazy sprzętowo-remontowe, zarówno dla wykorzystania przez armię afgańską, jak i wzmacniając własną obecność w tym państwie, poszerzoną o udział w działaniach po „akcji stabilizacyjnej” – czyli np. dostawach sprzętu czy serwisowaniu wyposażenia sił zbrojnych i porządkowych Afganistanu.

Jesteśmy geopolitycznym liderem w Azji Środkowej, więc musimy mieć własny plan dla Afganistanu – powtarzają Rosjanie, licząc nie tyle na zastąpienie Amerykanów, co na odegranie innej niż oni roli w kraju, w którym tradycyjnie bardzo nie lubi się obcych, ale pamięć o złości na Szurawich ustąpiła już w dużej mierze niechęci do nowych diabłów zza morza. Stąd też krytycy wskazują, że – wbrew wcześniejszym zapowiedziom – Rosja nie spieszyła się z otwieraniem swoich kanałów powietrznych, ani nawet z szerszym udostępnianiem bazy tranzytowej w Ulianowsku (choć teoretycznie została ona rozbudowana właśnie w tym celu) dla ułatwiania „misji” NATO-wskiej w Afganistanie, natomiast bardzo skwapliwie ogłosiła swoją gotowość do udzielenia pomocy przy ewakuowaniu z tego kraju sil sojuszniczych…

– Przyjrzymy się różnym możliwościom tworzenia baz remontowych na terytorium Afganistanu – zapowiedział dyrektor departamentu współpracy międzynarodowej ministerstwa obrony Federacji Siergiej Koszelew. Nie wykluczył także „merytorycznej współpracy z NATO w Afganistanie” podkreślając rolę stabilności, także militarnej tego państwa i jego otoczenia dla całego makroregionu. Z kolei przedstawiciel Rosji przy NATO Aleksander Gruszko wśród propozycji kooperacji wymienił poszerzenie korytarza transportowego do Afganistanu przez Rosję tak, aby ułatwić dostawy z Zachodu po wycofaniu w przyszłym roku sił NATO. Eksperci zgodnie jednak przyznają, że z deklarowanej przez Moskwy troski (także o los własnych sił w Tadżykistanie), czy deklaracji zrozumienia położenia Amerykanów w związku z własnym wyjściem z Afganistanu przed 24 laty – przebija jednak głównie nadzieja, że uda się stworzyć teraz własną sieć powiązań z Kabulem. Amerykanie wysłali wam wojsko, nowych interwentów, my poślemy inżynierów i ekspertów – wydają się mówić Rosjanie. I kto wie, czy nie mogą liczyć na posłuch…


Waszyngton doskonale zdaje sobie sprawę z podwójnej gry Kremla. Dlatego też, robiąc dobrą minę – nie kwapi się do skorzystania z rosyjskich ofert. Widać to na przykładzie właśnie centrum logistycznego w Uljanowsku, uznanego oficjalnie przez NATO za zbyt drogie. Faktycznie, Amerykanie starając się wprawdzie dywersyfikować trudny niekiedy politycznie szlak pakistański – jednocześnie patrzą na ceny. Chodzi przecież o dziesiątki tysięcy kontenerów najpierw wycofujących się sił interwencyjnych, a następnie w drugą stronę – dostaw mających zapewnić trwałość obecnym władzom w Kabulu. Wydaje się jednak, że nie czynnik ekonomiczny jest w tym przypadku najważniejszy. Trasa rosyjska jest wszak potencjalnie najstabilniejsza, a więc i najbezpieczniejsza, wzmacniałaby jednak także polityczną i prestiżową pozycję Federacji w regionie. W tej sytuacji Amerykanie wolą korzystać choćby z centrum w Nawoi, wspierając w ten sposób swego lokalnego wasala, Uzbekistan) lub nawet portu lotniczego w Szymkencie, w Kazachstanie, niż przyjąć ofertę rosyjską. Z drugiej jednak strony nie mogą jej też wprost odrzucić (zwłaszcza sugerując jednocześnie zbyt małe zaangażowanie Moskwy w operację afgańską i „wojnę z terroryzmem). Kreml zastawił więc na NATO nielichą PR-owską pułapkę, odnosząc w sumie korzyści tak w przypadku przyjęcia, jak i zignorowania swej deklaracji współdziałania. I nie jest wykluczone, że właśnie tak będzie wyglądać pierwszy krok w powrocie Rosji do Afganistanu.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *