Roztropny krok Kościoła

W dalszej części poseł uściślił, że jako organizatorzy „zwróciliśmy się, zgodnie z wszelkimi zasadami i dobrymi obyczajami, o zgodę i pomoc do arcybiskupa. Jednak ze względów… różnych, rozmowy nie znalazły pozytywnego końca. Ale bardzo proszę o to by mnie pan nie naciągał na dalszą rozmowę. To są sprawy wewnętrzne.” Powiało konsternacją po raz drugi.

Co to oznacza? Ano bardzo wiele. Przede wszystkim to, że Kościół jako instytucja działająca poprzez miejscowego biskupa ma poważne wątpliwości co do charakteru i możliwego przebiegu organizowanej manifestacji i nie chce w związku z tym żyrować zachowań i zdarzeń, za które musiałby się później wstydzić lub ponosić odpowiedzialność, chociażby moralną. To roztropne zachowanie.

Nietrudno bowiem sobie wyobrazić, biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę, że aktywnie i widowiskowo uczestniczące w tego typu manifestacjach środowiska smoleńskie, zaakcentują swój udział transparentami czy wznoszonymi hasłami, które nijak będą się miały do tego, czego Kościół naucza, a kto wie, czy nie będą stały z tym nauczaniem w sprzeczności. Dlatego obserwujemy taką a nie inną postawę Kościoła – taktowny, choć bardzo wymowny dystans.

Widać wyraźnie, że Kościół nie chce angażować swojego autorytetu w działania, które nie będą zasypywać, a jedynie pogłębiać i tak już wystarczająco głębokie rowy nienawiści między Polakami. Idę o zakład, że nie obędzie się bez transparentów o zdradzie, agentach, KGB, „ruskich wpływach”, zamachach, krwi na rękach, zbrodni smoleńskiej i tym podobnym zestawie haseł a’la „Gazeta Polska”, pod którymi z pewnością podpisują się niektórzy katolicy, ale niekoniecznie Kościół jako instytucja.

Zauważyć wypada, że rola Kościoła jest w tym wszystkim niezmiernie trudna. Po jednej i drugiej stronie brutalnego sporu są katolicy, którzy zieją do siebie autentyczną nienawiścią. Nikt nie ma pomysłu, łącznie z Kościołem, jak posklejać to potłuczone naczynie, któremu na imię Polska. Co najgorsze, nikomu specjalnie nie zależy, żeby te skorupy pozbierać do kupy, bo każdy ma swoją, nad którą niepodzielnie panuje, traktując ją jako totem, pod którym gromadzi swoje hufce. Klasyczny klincz.

A tak na marginesie, to dziwię się środowisku Radia Maryja, że tak bezalternatywnie zaangażowało się w twór polityczny, który z prawem i sprawiedliwością ma niewiele wspólnego, choć ma je wypisane na sztandarach. Nadziwić się nie mogę, że posiadając tak kapitalną bazę (radio, telewizja, gazeta, uczelnia) środowisko to wiąże się z tak lichym intelektualnie obozem politycznym, nie decydując się na ożywczą niezależność, która by pozwoliła mu kooperować i prowadzić dialog na wielu płaszczyznach, nie rezygnując z niczego, co jest dla niego istotne.

Żal patrzeć, kiedy widzi się w jednym szeregu „Nasz Dziennik”, „Gazetę Polską” i tabloid „Gazeta Polska Codziennie”. Co robi w tym toksycznym towarzystwie katolicki dziennik, który ma (miał?) wszelkie dane ku temu, by zdobyć sobie uznanie i pozycję wynikające z siły tradycyjnego intelektu, nieulegającego emocjom i trzymającego higieniczny dystans do tego, co rewolucyjne i jakobińskie? Wciąż nadziwić się nie mogę.

Maciej Eckardt

www.eckardt.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Roztropny krok Kościoła”

  1. @Autor: „…dziwię się środowisku Radia Maryja, że tak bezalternatywnie zaangażowało się w twór polityczny, który z prawem i sprawiedliwością ma niewiele wspólnego, choć ma je wypisane na sztandarach. Nadziwić się nie mogę, że posiadając tak kapitalną bazę (radio, telewizja, gazeta, uczelnia) środowisko to wiąże się z tak lichym intelektualnie obozem politycznym, nie decydując się na ożywczą niezależność, która by pozwoliła mu kooperować i prowadzić dialog na wielu płaszczyznach, nie rezygnując z niczego, co jest dla niego istotne…” – no właśńie DLACZEGO, zwłaszcza ze sam PiS jakis czas temu pluł na RM, np. przebąkując o KGB-owskich powiązaniach, majacych skutkowac „korzystaniem z anten na Uralu”. Co partia jakobinsko-antyklerykalna, w której roi nie od wolnomularzy, oraz wolnomularskich sympatyków, ma do szukania na antenie katolickiego, wręcz maryjnego w swym profilu, radia?

  2. Zauważyłem na temat Radia Maryja/Tadeusza Rydzyka pewną tendencję. Kiedy RM i o. Rydzyk „popierali” (forowali w rozgłośni) środowiska narodowe lub około narodowe, i ludzi z nimi związanych jak Roman Giertych, Jan Łopuszański, Zygmunt Wrzodak, Maciej Giertych, Wojciech Wierzejski, to notorycznie było atakowane w popkulturze. Posłużę się tu przykładem komika Cezarego Pazury. W tamtym okresie, kiedy grywał w „13 posterunku”, co kilka odcinków wrzucał żart ośmieszający rozgłośnię i jego twórcę, i takie też żarty wrzucał na scenach. Gdy tylko RM i jego założyciel zrezygnowali ze wspierania inicjatyw narodowych, zmasowana nagonka komików zmalała, i dowcipy o RM są nie częstsze niż o TVN czy Robercie Biedroniu. Ten sam Cezary Pazura, teraz występuje w jednym z programów, i mówi „dajmy już spokój temu Radiu”. Mam rozumieć, że owo „dajmy już spokój” znaczy tyle, co „ono jest już w naszej strefie światopoglądowej”? To nie przypadek, że coraz więcej „celebów” tam występuje, i coraz mocniej jest ich środowisko (szczególnie ze strony „młodych RM”) nastawione wrogo do narodowców, konserwatystów, a nawet korwinistów.

  3. @Piotr Marek: „…To nie przypadek, że coraz więcej „celebów” tam występuje, i coraz mocniej jest ich środowisko (szczególnie ze strony „młodych RM”) nastawione wrogo do narodowców, konserwatystów, a nawet korwinistów. …” – ciekawa obserwacja. Jeśli tak jest, to czy może to oznaczać „skuteczną infiltrację” ? To mogłoby tłumaczyć zachowanie Episkopatu, na zasadzie „RM jest spalone/przejęte/stracone”. Ciekawe, w jaki sposób mogła nastąpić hipotetyczna „infiltracja”?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.