Sen o potędze

Jest to przejaw resentymentów oderwanych od realiów nie tylko współczesnych. Ktoś powiedział, że brak wiedzy o własnej historii skazuje na powtarzanie starych błędów. A przecież już Władysław Konopczyński pisał o tym, że idea jagiellońska to mit.

W najnowszym dodatku „Historia” tematem przewodnim są Kresy Wschodnie, z sentymentalnym podtytułem: „Wielkość utracona”. Ano utracona, tym niemniej Piotr Zychowicz szuka winnych. I znajduje – endecję. Pisze:

„Józef Piłsudski wystąpił ze swoją koncepcją federacyjną, a więc próbą odtworzenia Rzeczypospolitej Obojga Narodów w formie unii czterech niepodległych państw: Litwy, Białorusi, Ukrainy i Polski. Plan ten zakończył się fiaskiem.

Nacjonaliści litewscy i ukraińscy widzieli w koncepcji Piłsudskiego zakamuflowany polski imperializm, a nasi rodzimi endecy marzyli o budowie małej etnicznej Polski dla Polaków bez żadnych „paskudnych mniejszości”. „Skróćmy tę Polskę trochę” – mówił w 1919 roku Roman Dmowski. Tak też się stało. To, jak „mądry” był to program, okazało się już podczas II wojny światowej, która ostatecznie pokazała, że losy Polski, Litwy, Ukrainy i Białorusi są ze sobą ściśle splecione”.

Widać w tym zdaniu wręcz nienawiść do endecji za to, że rzekomo pozbawiła Polskę nowej wielkości.

Nie dość, że autor nie zna podstawowych faktów, to jeszcze wyciąga całkowicie fałszywe wnioski. Po pierwsze, Piłsudski przegrał, bo jego idea federacyjna była anachronizmem. Po drugie, Roman Dmowski bynajmniej nie chciał budować w 1919 roku państwa jednolitego etnicznie, tylko duże państwo, obejmujące spore tereny na wschodzie. Nawet Eugeniusz Romer miał do niego pretensje, że chce za dużo obszarów, gdzie Polacy stanowili mniejszość. Tzw. linia Dmowskiego została uznana nawet przez Piłsudskiego za godną poparcia, a sięgała po Dźwinę. I po trzecie, końcowy wniosek autora jest niezrozumiały, co ma wspólnego polityka Dmowskiego z konsekwencjami II wojny światowej?

Żeby było śmieszniej, parę stron dalej jest wywiad z prof. Andrzejem Nowakiem, który mówi:

„Wbrew rozpowszechnionym przez piłsudczyków mitom endecja wcale nie zepsuła w Rydze idei federacyjnej. Nie było tak, że bolszewicy dawali nam Mińsk, a my go nie chcieliśmy… Idea Piłsudskiego przegrała nie w Rydze, ale w Kijowie w maju-czerwcu 1920 roku. Właśnie opublikowana została fundamentalna praca Jerzego Borzęckiego, historyka kanadyjskiego, który jako pierwszy odtworzył dzień po dniu przebieg rokowań ryskich w oparciu o archiwa sowieckie. Nie było żadnego momentu, kiedy Sowieci godziliby się na oddanie Mińska. Ani przez sekundę nie chcieli oddać Białorusi. Ani Grabski ochoczo nie godził się na odstąpienie Mińska, ani Piłsudski na jego wzięcie wcale nie nalegał”.

Wypadałoby by chyba bardziej dbać o jednolitość stanowisk na łamach tego samego periodyku.

Jan Engelgard

Myśl Polska, Nr 31-32 (29.07-5.08.2012)

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Sen o potędze”

  1. Pan Engelgard zawsze sie wkurza jak ktos przypomina Polska Potege.. nie rozumiem tego.. dlaczego niby to bylo zle.. trzeba jakos budowac Polska dume narodowa? nie? wlasnie najlepiej na potedze i doswiadczeniu historycznym i wspanialej polskiej ideii unii 🙂 czegos oryginalnego i jakze dobrze funkcjonujacego przez stulecia… Pan Engelgard by pewnie wolal zebysmy byli takim PRL-em, moskiewskim protektoratem.. to jego marzenie, ale niestety sily zywotne polski pokazuja cos innego.. Polacy pamietaja o potedze swojego kraju i dobrze!!

  2. @kat : Idea unii wcale nie funkcjonowała dobrze. Skrótowo mówiac: unia z litewską dziczą na dłuższą metę okazała się dla polski zabójcza. Wystarczy chocby przypomnieć zachowanie hetmanów litewskich podczas różnych operacji militarnych czy to w Mołdawii, czy na Dzikich Polach przeciw Tatarom, czy podczas wojen z Turcją… Zanarchizowana puszczańska dzicz. Gdy do tego jeszcze dodamy szerząca sie na Litwie zaraze kalwińską, silne tendencje odsrodkowe oraz permanentny konflikt WKL z ksiestwami ruskimi (ziemie ruskie, zaj*bane podczas okupacji mongolskiej stanowiły większość terytorium WKL), to okaże sie, że na dłuższą metę (po zażegnaniu niebezpieczeństwa krzyżackiego) unia była dla Korony nieopacalna.

  3. Czemu w periodyku różni autorzy nie mogą przedstawiać innych stanowisk. To nawet lepiej dla czytelnika, bo zacznie sprawdzać autorów. Może przeczyta ich inne prace, by wiedzieć, który z nich jest bardziej wiarygodny. Różne opinie są raczej plusem niż minusem. Oczywiście można krytykować różne brednie i ignorancję, ale nie wielość opinii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.