Soska: Szyderczy rechot Włodzimierza Lenina

Wojujące feministki, wspierane przez „Europejczyków” – obrońców „demokracji”, „praw człowieka”, tolerancji”, „wielokulturowości” i „postępu” – ruszyły na wojnę z Religą – ostoją „zacofania”, „przemocy”, „patriarchatu”, „dyskryminacji” i tak dalej, i tak dalej… Zupełnie niczym bolszewicy Lenina 90 lat temu.

„Religia to opium kobiet. (…) Współczesny uświadomiony Europejczyk, wychowany przez wielką ideę postępu i liberalizmu, oświecony życiem miejskim, odrzuca z pogardą przesądy religijne, pozostawia niebo klechom i burżuazyjnym bigotom, zdobywając sobie lepsze życie tu, na ziemi. Współczesny Europejczyk staje po stronie racjonalizmu, który wprzęga naukę do walki z religijnym otumanieniem i uwalnia nowoczesną kobietę od wiary w życie pozagrobowe przez to, że jednoczy ją do rzeczywistej walki o lepsze życie na ziemi. (…) Całkowity rozdział kościoła od państwa oto żądanie, jakie stawia postępowy feminizm współczesnemu państwu i współczesnemu kościołowi” – czy gdyby taki manifest ogłosiły członkinie Pussy Riot lub innych FEMENów, ktoś by się zdziwił? A kto by go poparł? Europarlament, Amnesty International, obrońcy praw człowieka, zwierząt i krzewów, Ruch Palikowa i Gazeta Wyborcza stanęliby zapewne w pierwszym szeregu bojowników o świetlaną przyszłość.

Szkopuł tkwi tylko w tym, że to cytat z Lenina (zastąpiłem jedynie, po kolei, słowa ludu, robotnik, wielki przemysł fabryczny, proletariat, socjalizmu, robotnika i socjalistyczny proletariat bardziej postępowo-feministycznymi wyrażeniami). Skazanie członkiń wspomnianego zespołu na 2 lata obozu karnego to nie zamach na „demokrację”, „prawa kobiet” czy „cerkiewno-państwowa przemoc” – to obrona religii przed zapędami współczesnych bolszewików, troglodytów antycywilizacji nihilizmu, relatywizmu, komercji i hedonizmu. Chodzi o obronę sfery sacrum przed bluźnierczym profanum – i nawet obrońcy zboczeń i wykroczeń muszą zrozumieć, że sfera sacrum nie należy do przestrzeni publicznej, w której – jak na zachodzie się niestety przyjęło – wolno wszystko. I stawiać palmy z plastiku, i wieszać genitalia na krzyżach, i wymachiwać wibratorem, pistoletem czy świńskim ryjem w parlamentach. Sfera sacrum jest miejscem kultu religijnego, i choć drzwi do niej są na ogół otwarte dla każdego, to ich przekroczenie oznacza automatycznie przyjęcie obowiązujących w danym wyznaniu norm i wartości, a przynajmniej szacunek wobec nich.

Dotyczy to zwłaszcza tak multiwyznaniowego państwa, jak Rosja – w której, choć de facto dominuje prawosławie, to równouprawnionymi, oficjalnymi i uznanymi przez konstytucję religiami są też i islam, i buddyzm, i judaizm. Islam i judaizm utrwaliły się zresztą nad Wołgą jeszcze w czasach, gdy ludność słowiańska modliła się do pogańskich bożków, a Kałmucy na południu są jedyną buddyjską grupą etniczną na zachód od Uralu. Wszystkim tym wyznaniom wielką krzywdę wyrządziły czasy komunizmu. Ideologią materializmu i ateizmu nie udało się jednak wypełnić duchowej pustki, spowodowanej wyeliminowaniem religii z życia społecznego. W sytuacji współczesnej Federacji Rosyjskiej, z całym ujemnym przyrostem naturalnym Słowian i napływem ludności azjatyckiej, islamskiej i buddyjskiej do terenów zachodniej, europejskiej Rosji, szacunek dla każdego wyznania jest podstawą dla dalszego funkcjonowania państwa.

Wybiórczość i tendencyjność zachodnich (w tym niestety i polskich komentarzy) ukazałaby się jednak najlepiej, gdyby do podobnego ekscesu doszło w żydowskiej synagodze lub islamskim meczecie. Wtedy krzykom oburzenia z powodu rosyjskiego „nacjonalizmu”, „ksenofobii”, „nietolerancji” czy wręcz „faszyzmu” nie byłoby końca. Co innego jednak, jeśli chodzi o walkę z chrześcijaństwem – i nie ważne, czy wschodnim, czy zachodnim. Chrześcijaństwo bowiem (i mówił o tym niedawno podczas wizyty w Polsce Cyryl I jest główną siłą, stojącą na drodze dalszej ekspansji ideologii totalnej wolności pozbawionej jakiejkolwiek odpowiedzialności, ideologii niczym nieskrępowanego prawa do samorealizacji, autoprezentacji, przewagi praw jednostki nad prawami grupy, jej „widzimisię” nad przyjętymi stulecia temu normami i wartościami. To walka chaosu z ładem, relatywizmu z moralnością i etyką, społeczeństwa chwilowej, natychmiastowej rozrywki z starym systemem religijno-społeczno-kulturowym.

„Dorobek” zachodniej cywilizacji, będący w dużej mierze jej zaprzeczeniem – oświecenie, liberalizm, materializm i ateizm, prawa człowieka i prawa kobiet, socjalizm i ruchy kontestatorskie lat 60-tych XX wieku – stanął w tym przypadku naprzeciwko Cerkwi Prawosławnej. Dlatego też medialny przekaz całej sprawy jest taki prosty: z jednej strony biedne „dziewczęta” z „zespołu muzycznego”, walczącego o „prawa kobiet”, a z drugiej zły Putin i jego cerkiewno-państwowa machina przemocy. W tym przypadku możemy jednak z całą śmiałością powiedzieć, że na szczęście Rosja ma „w głębokim poważaniu” próby ingerencji w jej sprawy wewnętrzne z zewnątrz, i takimi głosami przejmuje się o wiele mniej, niż sami autorzy tychże głosów „oburzenia”.

Po ścięciu przez do połowy gołe aktywistki FEMEN-u drewnianego Krzyża Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych w Kijowie w ostatnich dniach już doszło do kolejnych tego typu ekscesów. Wydarzenie na Ukrainie było wprawdzie wielkim skandalem, wołającym o pomstę do nieba – przedstawicielki ruchu, który rzekomo walczy o prawa obywatelskie, prawa kobiet i sprzeciwia się patologiom społecznym dokonały zamachu na miejsce pamięci o dziesiątkach milionów ofiar ludobójczych systemów totalitarnych XX wieku – ale w mediach jakoś oburzenia czy sprzeciwu wobec wyczynu ogłupiałych Ukrainek z FEMEN-u nie było. Ogłupiałych, bo ścięcie krzyża wraz z figurą Chrystusa określiły jako „wyraz solidarności z ofiarami reżimu Kremla i popów” (czyli z Pussy Riot) – komentarz wydaje się zbędny. Do identycznych wydarzeń doszło teraz w czterech świątyniach w okolicy Archangielska i Czelabińska. Niewątpliwie sprawcy byli przynajmniej zainspirowani ukraińskim FEMEN-em, który zapowiedział dalszą „trasę ściętych krzyży” przez centra rosyjsko-prawosławnej architektury sakralnej. Na koniec postawię tylko retoryczne pytanie, jak dużo dzieli ludzi profanujących świątynie bluźnierczymi występami i piłami mechanicznymi wycinającymi krzyże, od ludzi wysadzających w powietrze cerkwie i kościoły, strzelających do popów i księży w imię jak nie tych samych, to bardzo podobnych haseł?

Michał Soska

myslpolska.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Soska: Szyderczy rechot Włodzimierza Lenina”

  1. Ja zapytałbym jeszcze: co sądzić o obrońcach bluźnierców/profanatorów? Czy zasługiwać będą na jakąkolwiek litość, jeśli kiedyś „karta się odwróci”?

  2. Moje wieczyste zdanie odrębne. Nikomu sie nie podlizując, nawet zaprzyjaźnionym wrogom Rosji (których cenię tak samo jak zaprzyjaźnionych przyjaciół Rosji, (bo skuteczne rzeźbienie historii nie znosi tymczasowego podlizywactwa), muszę podać myśl, że zarówno w Ameryce, jak w Rosji, a tym bardziej w tzw. „Europie” (nie wspominając o Chinach), elita rządząca jest ściśle antychrześcijańska z powodów – by tak rzec – gruntownych. Trwa to już wiele pokoleń. Po prostu tak jest. Żyjemy z tym. Nie zakłamujmy faktów.

  3. @Marcin Masny” „… elita rządząca jest ściśle antychrześcijańska z powodów – by tak rzec – gruntownych. Trwa to już wiele pokoleń. Po prostu tak jest. Żyjemy z tym. Nie zakłamujmy faktów. …” – co do Rosji myli się Pan. W najgorszym razie rosyjskie elity władzy moga byc nieco podobne do Konstantyna Wielkiego – pragmatyka, który uznał, że chrześcijaństwo jest korzystne dla zdrowia Imperium, co pokazał kontrast miedzy zachowaniem chrześcijan i pogan na terenach pustoszonych przez barbarzyńców (to wspólnoty chrześcijańskie odbudowywały infrastrukturę, opiekowały sie chorymi etc. nawet bez udziału Romy, od której nie nadchodziły pieniądze ani dyspozycje).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.