Spyra: Śląska Platforma nie powinna płakać po RAŚ-u

Głośne „rozłamowe” przemówienie, wygłoszone przez Jerzego Gorzelika na posiedzeniu Sejmiku, skupiało się na personalnym ataku na Marszałka Mirosława Sekułę (w stylu, który jest zaprzeczeniem podstawowych zasad kultury politycznej). Argumenty merytoryczne, które miały rzekomo zaważyć na zerwaniu koalicji są, po pierwsze: niezbyt świeże, po drugie: są tylko tłem dla jakiejś paranoicznej, spiskowej tezy o zakulisowym sterowaniu działaniami Marszałka Województwa przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Ruch Autonomii Śląska, wiedział od grudnia zeszłego roku o nieudanym starcie Kolei Śląskich. Przynajmniej od dwóch lat musiał również wiedzieć o problemach z projektem Stadionu Śląskiego. Jakoś to dotychczas autonomistom nie przeszkadzało. Dla nikogo nie było też tajemnicą, że kadencja Leszka Jodlińskiego na stanowisku dyrektora Muzeum Śląskiego dobiega końca z dniem 31 marca i że – zgodnie z procedurą – Marszałek musi dać ogłoszenie o konkursie. Nie został on jeszcze rozstrzygnięty, a nawet ogłoszony. Nie przeszkodziło to Jerzemu Gorzelikowi stwierdzić: „W środowiskach ludzi kultury huczy od plotek, rozsiewanych z pewnością przez osoby nieżyczliwe Panu Marszałkowi, jakoby wynik konkursu na dyrektora Muzeum Śląskiego był z góry przesądzony ”. Tego nawet nie warto komentować, no bo jak poważnie traktować ugrupowanie, które wychodzi z koalicji ze względu – jak przyznaje jego lider – na „rozsiewane plotki”?

Na briefingu prasowym Przewodniczący RAŚ podsumował decyzję swojego ugrupowania słowami: „Z ofermami trudno współrządzić“, co jakoś przez trzy lata Gorzelikowi i autonomistom nie przeszkadzało. Cytowane zdanie dobrze pokazuje jak cynicznie i instrumentalnie RAŚ traktuje swoich politycznych partnerów. Jeszcze wczoraj Platforma była przez autonomistów traktowana z atencją i komplementowana. Dziś stała się wrogiem, a więc wszystkie chwyty, wobec niej, są dozwolone, I jakoś nie chce mi się wierzyć, że RAŚ tak radykalnie zmienił ocenę ludzi, z którymi przez trzy lata współrządził województwem. Autonomiści zawsze instrumentalnie traktowali ugrupowania i środowiska, z którymi współpracowali. Przykładem niech będzie Związek Górnośląski, który był głaskany po głowie kiedy dał się RAŚ-owi kontrolować w ramach Rady Górnośląskiej, ale kiedy samodzielnie zorganizował Paradę Korfantego to posypały się nań gromy.

Dla wielu obserwatorów śląskiej sceny politycznej wyjście Ruchu Autonomii Śląska z koalicji PO-PSL-RAŚ było tylko kwestią czasu. Podzielałem tę opinię. RAŚ ma trzy podstawowe cele: 1. Dąży do zmian administracyjnych kraju, poprzez wyodrębnienie ziem historycznie i etnicznie śląskich i utworzenie na ich bazie Województwa Górnośląskiego. 2. Autonomiści walczą o przekształcenie Polski w państwo federalne i nadanie Górnemu Śląskowi autonomii w ramach nowego ustroju. 3. Ruch Autonomii Śląska chce uznania dialektu śląskiego za język regionalny, a następnie uznania Ślązaków za odrębny naród.

Współrządzenie Województwem Śląskim dawało autonomistom, do pewnego stopnia, narzędzia do realizacji ich politycznych celów. Kiedy te możliwości się skończyły, uznali, iż czas opuścić koalicję. To akurat postawa godna szacunku i naśladowania – przypomina innym aktorom naszej sceny regionalnym o ważnym wymiarze polityki. Tylko po co oszukiwać opinię publiczną i wymyślać niepotrzebne i niewiarygodne preteksty?

Sądzę, że dla śląskiej Platformy wyjście Ruchu Autonomii Śląska oznacza pozbycie się garbu w postaci nieprzewidywalnego i uciążliwego koalicjanta, na którego w wielu przypadkach nie można było liczyć. Nikt po RAŚ-u nie powinien płakać.

Piotr Spyra
blog

Autor jest wicewojewodą śląskim, członek PO. W latach 90. był członkiem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, liderem Ruchu Obywatelskiego „Polski Śląsk”, współpracował z „Myślą Polską” redagując dodatek „Polski Śląsk”.

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *