Susan Sontag, “Widok cudzego cierpienia”. Recenzja książki

Susan Sontag, Widok cudzego cierpienia, tłum. Sławomir Magala, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2010, ss. 154

Ostatnia – z pewnością jednak jedna z najlepszych – książka wybitnej amerykańskiej intelektualistki Susan Sontag pod tytułem „Widok cudzego cierpienia” to kontynuacja oraz rozwinięcie głośnego, genialnego dzieła „O fotografii”, które ukazało się również w Polsce nakładem Wydawnictwa Karakter. Jest ona szczególnie ważna dla osób zajmujących się socjologią wizualną oraz przekazami medialnymi. Autorka dała na jej kartach spojrzenie na przedstawienia ludzkiego cierpienia – które stanowi treść – o niebagatelnym znaczeniu – dla użytkowników środków masowego przekazu. Koncentruje się zwłaszcza na fotografii wojennej, nie bez znaczenia dla kształtu wywodu pozostał fakt, że publikacja ta powstawała bezpośrednio po ataku na World Trade Center. Dla niej ważny jest odbiorca, a nie sam fotograf, gdyż usiłuje zarysować dyspozycję nośników przekazu obrazów świata, a więc pokazać, że tak naprawdę żaden obraz nie jest wolny od różnych znaczeń. Niezwykle interesująca treść i świetna narracja stanowią gwarant niezapomnianej lektury.

            Susan Sontag – którą odznacza niesamowita erudycja, oczytanie oraz trzeźwe podejście do rzeczywistości – daje czytelnikom spojrzenie na mechanizmy towarzyszące recepcji fotografii – obrazów epatujących przemocą, okrucieństwem, którymi jesteśmy bombardowani niemal każdego dnia. Zwraca uwagę na kształtujący się w związku z tym ethos społeczny, rozpatruje pytania i problemy towarzyszące moralności współczesnych społeczeństw, obnaża hipokryzję i treść medialnych manipulacji. Uwagi na temat standardów ukazywania nieszczęścia, bólu, śmierci na fotografiach, gwoli zrealizowania partykularnych celów ich nadawców są zaskakujące. Przyczyniają się do wzmocnienia postulatu o ponowne rozpatrzenie kształtu zbiorowej pamięci i wydają się przestrogą przed zbyt pochopnymi sądami na temat wydarzeń historycznych.

            Rewelacyjna jest ocena stosunku Virginii Woolf do wojny i jej społecznego znaczenia. Daje ona ogląd najważniejszych aspektów w nią wpisanych oraz punktów odniesienia, których nie sposób pominąć dokonując recepcji oraz interpretacji fotografii wojennych. Szczególnie interesujące są prezentacje różnych funkcji i celów realizowanych przez przekaz wizualny, a także ich doskonałe uzasadnienia. Któż zdaje sobie sprawę z tego, że obraz przedstawiający cierpiącą na skutek szkód wojennych ludność cywilną niekoniecznie musi posiadać wyłącznie informacyjny walor i nakłaniać odbiorców do potępienia przedsięwzięcia. On również zachęca… Do czego? Tego czytelnik dowie się z polecanej publikacji.

            Autorka bardzo dobrze uzmysławia jak ważne dla jakości interpretacji jest uwzględnienie różnorodnych kontekstów – nie tylko tych, w jakich fotografia została wykonana, ale także i tych właściwym odbiorcy, który na nią patrzy. Wnioski i przykłady w tej sferze stanowią nieocenioną pomoc dla wszystkich mających za zadanie wyjaśnienie treści przekazu wizualnego lub chcących lepiej zrozumieć je same oraz wypaczenia w tym zakresie wynikające z własnych słabości.

            Uwagi na temat roli fotografii we współczesnym świecie zostały sformułowane niezwykle trafie. Susan Sontag pisze między innymi: „Bycie widzem nieszczęść nawiedzających inne kraje jest jednym z najbardziej charakterystycznych przeżyć współczesności. Od półtora wieku patrzymy na to, co dla nas nagromadzili zawodowi, wyspecjalizowani turyści zwani dziennikarzami. Informacje o tym, co się dzieje gdzie indziej, zwane wiadomościami, pełne są konfliktów i przemocy”. Dalej ukazuje katalog zasad, jakimi kierują się nadawcy chcący w określony sposób wpłynąć na światową opinię publiczną, skierować na wybrane kwestie oczy świata, wywrzeć określone wrażenie, a innymi słowy, po prostu – zrealizować własny cel.

            Każde wydarzenie, jakie miało miejsce w dziejach świata odznacza się swoim własnych zestawem obrazów, z którymi jest kojarzone, poprzez pryzmat, których jest oceniane. Susan Sontag z właściwą sobie lekkością, precyzją, wnikliwością, pasją ukazuje te wydarzenia w tle historii fotografii. Efekt jest naprawdę zachwycający i daje do myślenia nad własną rolą odbiorcy różnorodnych przekazów. 

            Autorka niezwykle cenie oddaje paradoks, i nie jest w tym stanowisku odosobniona, wystarczy wszak przypomnieć sobie hołd jej złożony przez Johna Bergera w jego równie świetnych dziełach. Paradoks ten jednak często jest nieumiejętnie werbalizowany lub w ogóle pomijany w rodzimej literaturze, mianowicie, że: „Fotografie miały tę przewagę, że godziły dwie sprzeczne cechy. Obiektywizm był w nie wpisany. A zarazem, w sposób konieczny, reprezentowały pewien punkt widzenia. Były zapisem rzeczywistości – bezspornym w stopniu, w jakim nie mogły być bezsporne nawet najbardziej bezsporne relacje słowne – ponieważ zapisu dokonywał aparat. I dawały świadectwo rzeczywistości – bo ktoś był na miejscu i zrobił zdjęcie”. Susan Sontag ma jednak świadomość tego, że świat się zmienia, a wraz w nim możliwości nadawcy oraz technologie.

            Dzieło autorstwa Susan Sontag pod tytułem „Widok cudzego cierpienia” docenią wszyscy, których interesuje zjawisko czy fenomen, jakim jest fotografia. Autorka pokazuje wszak w jaki sposób ją interpretować, aby nie pominąć ważnych dla odczytania znaczeń kwestii. Jest to również ważna książka dla wszystkich interesujących się fotografią wojenną i manipulacją medialną, gdyż odsłania wciąż wykorzystywane, lecz rzadko sobie uświadamiane przez odbiorców mechanizmy wpływu. Warto ją więc polecić wszystkim, którzy mają jakąkolwiek styczność ze środkami masowego przekazu – ostrzega jak nie dać się zwieść i stać się świadomym odbiorcą. To fascynująca książka!

Krzysztof Wróblewski

Książka jest dostępna na stronie Wydawnictwa Karakter: http://www.karakter.pl/eseje/susan-sontag-widok-cudzego-cierpienia

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *