Szczęśniak: Pytania o Chodorkowskiego

Gdy dostałem zaproszenie na przedpremierowy seans filmu „Chodorkowski” zdziwiłem się bardzo: dlaczego w ogóle ja? Skąd przyszło do głowy organizatorom zaprosić akurat mnie? Gdy przeszło zdziwienie, naszła mnie druga obawa: czy nie będzie to jednostronna, propagandowa papka, którą wszędzie dookoła się na temat Chodorkowskiego serwuje?

Sprawa Chodorkowskiego stała się monetą przetargową między USA a Rosją, on sam – pionkiem w rozgrywce wielkich mocarstw o zasoby ropy i wielkie pieniądze. Tematem wiodącym – prawa człowieka i idea wolności ludzkiej. Stąd przekaz o Michaile Chodorkowskim jest wyjątkowo jednostronny. Widząc w nim politycznego bohatera, który rzucił wyzwanie prezydentowi Putinowi, nie widzi się (albo przymyka oko) na jego „dokonania” w dekadzie wielkiej smuty czasów po upadku ZSRR. Miałem więc obawy, że ten film może też taki być.

Zapewniam – film Cyryla Tauschi NIE JEST ani jednostronny, ani zafałszowany. Jest to bardzo dobry, obiektywny film, w którym po pierwsze można zobaczyć piękne krajobrazy Rosji, ilustrowane idealnie pasującą do tego muzyką Arvo Pärta, jednego z największych współczesnych kompozytorów muzyki poważnej.

Ale nie tylko krajobrazy są w tym 111-minutowym dokumencie pokazane. Jest cała historia młodego przebojowego człowieka, od Komsomołu i i pierwszych interesów, czasów przyjaźni z ministrami Rosji i spotkań z Gorbaczowem. Jest o jego dylematach żydowskiego pochodzenia od strony ojca i twardym deklarowaniu się jako Rosjanin. Jest o przejęciu wielkich bogactw naturalnych Rosji i brutalnych morderstwach, o które oskarżeni (i skazani) są jego współpracownicy. Jest także o przemianie Michaiła Chodorkowskiego, jego zaangażowaniu się w politykę. Jest o jego związaniu się z amerykańskimi politykami i wielkimi naftowymi koncernami, które na koniec chciały kupić Jukos (Exxon i Chevron).

Film pokazuje konflikt prezydenta Putina i Michaiła Chodorkowskiego poprzez ujęcia ze spotkania transmitowanego w telewizji na cały kraj, gdy naftowy magnat rzucił wyzwanie prezydentowi Rosji w sprawach korupcji. To wydarzenie – kluczowe dla dalszych losów naftowego magnata, zostało zinterpretowane jako starcie personalne. Szkoda, bo to znaczące spłaszczenie problemu. Sprawa Chodorkowskiego jest ujmowana od strony praw człowieka i temu wymiarowi nadaje się fundamentalne znaczenie. Jest to bardzo ważna sprawa, jednak trzeba na nią także popatrzeć z szerszej perspektywy.

Chodorkowski jest więźniem stanu. To dawne pojęcie, dzisiaj z rzadka używane, dlatego warto je przypomnieć. To „ważna osoba publiczna, więziona, gdyż stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”. Dzisiaj takim najpopularniejszym na świecie więźniem stanu jest Bradley Manning, oskarżany o przekazanie tajnych amerykańskich depesz dyplomatycznych, przez co może je czytać cały świat. Tak samo twardo i zdecydowanie traktowany przez amerykańskie państwo, jak Michaił Chodorkowski przez Rosję. Obaj uderzyli w strategiczne punkty supermocarstw. Jeden w amerykańską dyplomację, drugi w zasoby ropy i władzę rosyjskiego państwa nad skarbami swej ziemi.

Poza tym – Rosja tworzy od zera grupę super bogatych ludzi, zarządzających wielkimi majątkami. Ale wymóg jest prosty i dość oczywisty – lojalność wobec swojego państwa nie wykorzystywanie pieniędzy do finansowania polityki, granie do tej samej bramki, co Kreml. Realizowanie środkami biznesu zadań, które państwo umożliwia przez kontakty polityczne. Nic nowego pod słońcem dla poważnych państw, które potrzebują wielkich firm do realizacji wielkich projektów. Wojna w Libii, a wcześniej w Iraku pokazuje, jaka jest rola firm amerykańskich, francuskich czy włoskich. W Rosji taką rolę spełniła Łukoil, obdarowany podobnie bajecznymi zasobami poprzez dekrety prezydenta Jelcyna.

Jak buduje się taka grupę i jakich zasad mają najbogatsi ludzie Rosji przestrzegać, świetnie ilustruje scena „doprowadzania do porządku” rosyjskiego oligarchy, który nie wypłacał wynagrodzeń pracownikom w Pikaliewie, miejscowości na północy Rosji, gdzie 22 tysiące mieszkańców było całkowicie zależnych od pracy w zakładach cementowych. Premier Putin publiczne w transmitowanym na całą Rosję spotkaniu kazał Olegowi Deripasce podpisać zobowiązanie do dbania o pracowników, a na koniec kazał mu zwrócić długopis, który roztrzęsiony miliarder rosyjski wziął ze sobą. To pokaz „społecznej odpowiedzialności biznesu”, jak powiedział premier Putin, ale też odpowiedzialności wobec Rosji ludzi, którym władza dała się wzbogacić.

Wracając do filmu: trudno nie polecić świetnych scen z dawnymi współpracownikami Chodorkowskiego. Poszukiwani listami gończymi, z setkami milionów dolarów na kontach siedzą w pustych biurach Londynu, czy klimatyzowanych pomieszczeniach Izraela. Ich frustracja, ich podejście do byłego szefa – trzeba przyznać, że to bardzo ciekawe szkice psychologiczne.

Muzyka Arvo Pärta przemawia bardzo silnie i świetnie pasuje do rosyjskich krajobrazów Syberii, wielkich połaci, na których widać szyby wiertnicze. Ta muzyka czasami wręcz dominuje sceny filmu budując nastrój ciemnego zagrożenia, niepokoju.

Nie lubię takiego budowania nastrojów w filmie dokumentalnym, gdyż wplata ono wątki nieracjonalne, gra na uczuciach odbiorcy, a nie przekazuje mu wiedzy o ciekawych i skomplikowanych wydarzeniach tego świata. Podobnie jak budowanie atmosfery tajemniczych kradzieży czy nieprzychylności, czy wręcz represjach rosyjskich władz wobec osób występujących w filmie. No cóż, jest teraz powszechnie stosowane, bo widzowie są na to wrażliwi, to buduje oglądalność… Ale doprawdy, jest to drobna uwaga nietypowego odbiorcy.

Film jest bogaty w wątki i trudno nawet je próbować wymienić. Warto poczekać na ostatnie ujęcia filmu, gdzie Joshka Fischer, kiedyś lewicowy bojownik o ideały, później polityk i minister spraw zagranicznych, a dzisiaj lobbysta rurociągu Nabucco, podsumowuje reguły, którymi rządzi się świat. To wkomponowane w ostatnie sceny wypowiedzi warte są dokładnego wysłuchania i przemyślenia.

Oczywiście przy tak barwnym życiorysie w tak ciekawych czasach pozostaje niedosyt i pytanie, dlaczego zabrakło tak pikantnych szczegółów, jak choćby zapłaty za Jukos. Jednak film i tak trwa ponad 100 minut, a autor powiedział, że pierwsza wersja miała 3,5 godziny. Więc może kiedyś na jakimś DVD zostanie ona wydana.

Andrzej Szczęśniak

za: szczesnak.pl

[AW]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Szczęśniak: Pytania o Chodorkowskiego”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.