Tablica smoleńska i nie słuchany Wolniewicz

Ot, tak, w listopadzie zeszłego roku przytwierdzono tę tablicę przy pomocy narzędzi przywiezionych z Polski. Tablica niby miała uczcić pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej, ale tak naprawdę była kolejnym już działaniem mającym tylko jeden cel – podetknąć Rosjanom pod nos termin „sowieckie ludobójstwo”. W dodatku na głazie ustawionym na miejscu katastrofy przez władze obwodu smoleńskiego.

Przez pięć miesięcy, mimo monitów strony rosyjskiej, polskie MSZ nie kiwnęło nawet palcem, żeby coś z tym zrobić. Zagrało na „przeczekanie”, panicznie bojąc się szantażu pseudopatriotów. Ale zbliżał się dzień wizyty na tym miejscu prezydenta Federacji Rosyjskiej. Miał zatrzymać się obok tablicy zamontowanej wbrew prawu obowiązującemu na terenie tego państwa. Co wtedy powiedziałby gubernatorowi obwodu? „Pan tu pilnuje prawa i zgodził się na to, żeby ta tablica wisiała przez pięć miesięcy?”. Może tak by powiedział, albo w ogóle tam by nie przeszedł. Nie to jest ważne, ważne jest to, że strona rosyjska dała państwu polskiemu czas na załatwienie tego problemu we własnym gronie.

Co powinien zrobić MSZ? Wezwać Stowarzyszenie Smoleńsk 2010 do natychmiastowego demontażu tablicy lub zgody na jej demontaż przez władze obwodu. To jest chyba jasne i klarowne? Gdyby np. potajemnie i bez zgody polskich władz – rodziny jeńców bolszewickich, którzy poumierali na tyfus i cholerę w obozie w Tucholi w 1921 roku – zamontowali tam tablicę z napisem wyłącznie w języku rosyjskim: „Pamięci ofiar zbrodni państwa polskiego, które dopuściło do masowej zagłady synów naszej ojczyzny” – to nasza reakcja  byłaby pewnie natychmiastowa.

Okazuje się jednak, że sprawa dla niektórych wcale nie jest taka jasna. Wystarczy poczytać komentarze polityków, dziennikarzy i posłuchać duchownych. Bez zapoznania się ze stanem faktycznym dali wyraz „słusznemu oburzeniu”, żeby tylko nie być posądzonym o brak patriotyzmu. Prof. Tomasz Nałęcz mówił coś o „cofnięciu się do neolitu”, a przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski grzmiał: „Któż z nas mógłby się spodziewać, że w samą rocznicę smoleńskiej katastrofy będziemy mieli jeszcze jeden wbity nóż w serce narodu? Bo jak inaczej określić rosyjską prowokację: zmianę tablicy i treści napisu, który od pięciu miesięcy widniał na tym miejscu”. No właśnie, od pięciu miesięcy widniał tam nielegalnie i wbrew prawu. Ale to jakoś nikogo z wypowiadających się nie interesowało. Bo niby po co? Zachowujemy się jak Żydzi, którzy uznają, że miejsca ich zagłady są „eksterytorialne”, znajdujące się niejako poza działaniem prawa miejscowego.

Na koniec warto przypomnieć słowa wypowiedziane w roku 2009 na falach Radia Maryja przez prof. Bogusława Wolniewicza, słowa, które zostały ze wzgardą odrzucone, bo nie pasowały do tzw. trendu, do antyrosyjskiego amoku ogarniającego już nie tylko ludzi naiwnych i prostych, ale także panów doktorów i profesorów. A słowa te grzmią niczym wyrzut sumienia:

„Cała nasza polityka wobec Rosji po 1993 r. zdaje mi się jakaś bez sensu. Nie widzę, co myślimy nią osiągnąć. Pchamy palec między drzwi; rozumiem, że czasem trzeba robić nawet to, ale w tym wypadku nie rozumiem po co (…) Wszelkie próby, by umniejszyć wyjątkową grozę zbrodni katyńskiej, są z góry daremne. Tej zbrodni umniejszyć się nie da. Nie potrzeba też przyklejać do niej etykiety „ludobójstwa” ani żadnej innej, bo ona stoi ponad wszelkimi etykietami, jest sui generis. Sami jej tylko nie desakrujmy, czyniąc z niej obiekt przetargów politycznych lub zgoła tytuł do jakichś roszczeń materialnych. Rosja uznała swoją winę głębiej, niż ktokolwiek mógł był się spodziewać; zgodziła się także, by w miejscu zbrodni stanął krzyż. Nic więcej nie było tu do zrobienia, więc czego jeszcze od nich chcemy? Nie rozmieniajmy świętości narodowej na drobne (…) Wszystkie owe zaszłości trzeba najstaranniej przechowywać w pamięci naszego narodu i opracowywać dalej historycznie. Nie ma natomiast żadnej potrzeby, by wciąż od nowa podtykać je Rosjanom pod nos. Pamiętać to nie to samo, co publicznie obnosić się ze swoimi żalami. Czy to nie jasne?”.

Jasne panie profesorze, tyle że nie dla wszystkich.

Jan Engelgard

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Tablica smoleńska i nie słuchany Wolniewicz”

  1. Drogi p. Engelgardzie. Nie widzę powodu, by władze polskie, czy rosyjskie powinny reagować na oddolne działania ofiar różnych nieszczęść. Na analogie, którą pan przedstawił reakcja powinna być następująca. Po pierwsze nie powinno się interweniować bez prośby mieszkańców, wszelkie zmiany tekstu powinny mieć charakter uściślający i powinny być w jakiś sposób skonsultowane z osobami, które postawiły napis o ile można je zidentyfikować. Niestety Federacja Rosyjska jest państwem mało obywatelskim i ściganie określanie „ludobójstwo” wobec zbrodni katyńskiej jest jakimś żenującym elementem polityki rosyjskiej z którym nie można się godzić.

  2. Moim zdaniem w ogóle jest skandaliczne czczenie jakiegoś Katynia wbrew interesom przenajświętszej Federacji Rosyjskiej. Ta Sekta Smoleńska, Ci paskudni esesmani przypominają tylko naszemu wspaniałemu sąsiadowi esesmanów niemieckich. Czyż możemy tak prowokować mocarstwo? Ci zabici w Katyniu nadal nie zostali zrehabilitowani, a zatem zabito ich legalnie! Jeśli ktoś pisze, że tablica była nielegalna i chce rzecz rozpatrywać na gruncie formalnym, to formalnej rehabilitacji nie było, więc inne szopki wdów są tak samo nielegalne jak tablica. Proponuję oddać Rosjanom Suwałki oraz zaproponować przywódcom federacji rytualny pocałunek w tyłek ustami Pana Engelgarda. Zaprawdę wielka jest nasza wina, ale na szczęście są patrioci rozumiejący rację stanu. Pozdrawiam mistrzu!

  3. W Niemczech powinno już działać kilka firm, które produkują tablice upamiętniające wypędzonych i bohaterskie walki waffen SS. Skoro Polacy sami twierdzą, że obywatelom innych krajów wolno podróżować do sąsiadów celem umieszczania tablic propagujących odmienną od gospodarzy wizję historii… Wcale bym się nie zdziwił, gdyby te firmy w Niemczech pozakładali operatywni Polacy.

  4. @ Alek: Czy pan również postradał zmysły? Gdzie od zdjęcia nielegalnej tablicy do oddawania Suwałek? Śmieszą mnie już ci pseudo-patrioci, którzy nawet katorgę Katynia potrafią zamienić na polityczną hucpę. Was w ogóle nie interesuje pomordowany kwiat polskiego narodu, was interesuje tylko to, żeby dokopać ruskim, coś tam kasy wyskubać… to jest do bólu żałosne. Was również, pseudo-patriotów, w cale nie interesuje interes narodowy i polska racja stanu, bo wszym jedynym interesem jest kopać w Rosję. Na koniec parafrazując pewnego Brytyjczyka: „Polska nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Polski i obowiązek ich ochrony”. Rosjanie czy Niemcy nigdy nie będą naszymi braćmi, bo za dużo z ich rak wycierpieliśmy. Moga jednak być naszymi sojusznikami, można z nimi działać i osiagac dla Polski wymierne korzyści. Trzeba tylko wyzbyć się głupich fobii i zaprzestać kierować emocjami, bo to do NICZEGO nie prowadzi. Przykładem jest rusofobiczna polityka PIS-głupców: co ona nam dała? Nic.

  5. 1) Po raz kolejny w wymiarze masowym etyka przekonań zwycięża etykę odpowiedzialności. Niemniej jednak głównym winowajcą jest w tym wypadku nasze MSZ. To że jakaś nienawidząca Rosji grupka kieruje się etyką przekonań i stawia prowokacyjne tablice zawsze zdarzyć się może, natomiast to MSZ jest odpowiedzialne za politykę zagraniczną państwa, a tymczasem wiedząc o problemie od kilku miesięcy nic nie zrobiono. Można się oczywiście domyślać, że ze strachu przed potencjalnym pisowskim atakiem, ale taki strach świadczy tylko jak najgorzej o rządzących.

  6. 2) Oczywiście te przekonania są bardzo subiektywne i wbrew jazgotowi ich zwolenników z prawdą wiele wspólnego nie mają, jeżeli prawdę rozumiemy jako zgodność twierdzenia ze stanem faktycznym. „Patrioci” prawem się nie interesują. Specjaliści od stosunków międzynarodowych i prawa międzynarodowego mogą sobie mówić swoje (jak dzisiaj prof. Kuźniar tłumaczący co w prawie definiuje się jako ludobójstwo). Jeśli prawo nie jest zgodne z przekoniami „patriotów”, tym gorzej dla prawa. 3) Oczywiście można by się zastanowić dlaczego „patriotom” tak bardzo zależy na używaniu pojęcia ludobójstwa zamiast pojęcia zbrodni wojennej. Odpowiedź jest prosta. Słowo „ludobójstwo” jest naładowane bardziej negatywnym ładunkiem emocjonalnym (jak przystało na propagandwo-hiepermoralistyczne pojęcie wprowadzone do prawa pospołu przez Sowietów i zachodnich demoliberałów na potrzeby Norymbergi), zaś dla „patriotów” racja stanu czy prawda są niczym, emocje zaś są wszystkim.

  7. „Was w ogóle nie interesuje pomordowany kwiat polskiego narodu, was interesuje tylko to, żeby dokopać ruskim, coś tam kasy wyskubać… to jest do bólu żałosne. Was również, pseudo-patriotów, w cale nie interesuje interes narodowy i polska racja stanu, bo wszym jedynym interesem jest kopać w Rosję.” Tawariszu Krzysztofie, ja nie z was. Ja pojedynczy. Nie mówcie do mnie „was”. Ja jestem przecież patriotą. Chcę iść nawet dalej niż mistrz Engelgard! Tablica była nielegalna, a skoro nie ma rehabilitacji, to egzekucja była w świetle prawa LEGALNA. Skoro ich skazali i przez 70 lat nie zrehabilitowali, to chyba jasne, że byli winni. Nie mamy prawa podważać rosyjskiego prawa i ingerować w ich suwerenność, którą w 1939 przywrócili by chronić ludność Ukrainy i Białorusi. Nie tylko tablica godziła w Rosję, ale także oskarżenia słowne o ludobójstwo czy mord. Powinniśmy przeprosić. Co do Suwałk, to może na razie się wstrzymajmy. Może Putina zadowoli pocałunek w tyłek. Czyż to nie patriotyzm?

  8. @Alek: Niech mnie pan nie śmieszy. Centralnie w dup** pis i „prawdziwi patrioci” mieli działania hord OUN UPA, które dokonały rzezi na polskiej ludności. Dlaczego „prawdziwych patriotów” to nie interesowało? Bo przecież ważniejszy był pryszczaty i antymoskalski sojusz, nic tam, że z kata pryszczaty zrobił bohatera, a Polakom na Ukrainie na każdym kroku dzikusy banderowcy plują w twarz. Co opinia publiczna i Polacy wiedzą o zbrodni w Ponarach (ok 20 tysięcy pomordowanych Polaków)? Nic bo przecież o Litwinach nie można złego słowa powiedzieć, cóż tam, że wspólnie z SS-manami dokonali jednej z największych zbrodni ludobójstwa na terenie II RP, a aktualnie prowadzą nacjonalistyczną politykę mającą na celu wyplenić polskość. To się nie liczy, ważne żeby siepali w ruskich! Więc niech pan z łaski swojej nie pisze o jakiś przemilczeniach, bo z waszych pisowskich ust brzmi to mega komicznie.

  9. @ krzysztof Jeśli będzie Pan do mnie mnie mówił na „wy PiSowcy”, to ja będę mówił do Pana „wy komuchy” – to jest tak samo eleganckie. Proszę nie mieszać wątków, bo kwestia Ukrainy jest odrębna. Najpierw przypisuje mi Pan poglądy, a potem je zwalcza. To są pańskie urojenia, nigdy przeze mnie nie wypowiedziane, więc radzę poszukać lekarza. Uważam, że należy tak samo traktować Rosję, Litwę, Ukrainę itd. Tak robi ks. Isakowicz-Zaleski. Pan jak widzę należy do osób, które, jeśli nie zgadzają w czymś z rozmówcą, to przypisują adwersarzowi dowolne zło świata i atakują go za tego zła popieranie licząc, że rozmówca zacznie się tłumaczyć. Otóż nie zacznę. Odsyłam do specjalisty.

  10. @Alek: To niech pan przeczyta jeszcze raz cytowanego Wolniewicza i odpowie mi na pytanie: co dała nam polityka oparta o fobie i emocje, którą pan reprezentuje?

  11. Analizując doktrynę sekty smoleńskiej warto zwrócić uwagę na kluczowy dla wiary tej sekty zabieg semantyczny. Zabieg ten polega na używaniu pojęcia „prawda” w miejsce pojęcia „zamach”. Manewr ten pozwala asekurancko liderom sekty w każdej chwili zaprzeczyć, aby wierzyli bezdyskusyjnie w zamach, ale i tak każdy wyznawca sekty wie, jak tą prawdziwą prawdę ma rozumieć. Powiedziano już wiele o bezrozumnym podchodzeniu do lądowania w skrajnie trudnych warunkach, o błędnym przestawieniu przez nawigatora wysokościomierza, o błędzie pilota, który odchodził na autopilocie, w sytuacji w której na tego typu lotnisku pozbawionym odpowiednich systemów autopliot nie mógł zadziałać. Powiedziano też o błędach w przygotowaniu wizyty popełnionych przez osoby przygotowujące lot. Powiedzianio także o braku ostrzeżeń dla załogi samolotu dotyczących zejścia z właściwej ścieżki lądowania ze strony kontrolerów z wieży lotniska i ujawniono taśmy z nagraniem rozmów spanikowanyh sytuacją kontrolerów daremnie domagających się od dowódców zakazania lądowania polskiego TU-154. Jeżeli po ujawnieniu tego wszystkiego, zdaniem liderów sekty prawda wciąż nie wyszła na jaw, oznacza to, że prawdą może być tylko zamach.

  12. @ krzysztof – odwołuje się Pan do Wolniewicza. To ja zrobię teraz to, co Pan zrobił wobec mnie. Jak wy się nie wstydzicie popierać eutanazji? Wy wolniewiczowcy nie macie prawa w ogóle mówić o wartościach, bo jesteście niewierzący, a wasze miejsce to Holandia. Ciekawe czy zajarzy Pan wreszcie, o co kaman.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *