Tadżycy zapominają po rosyjsku?

Rosyjski stanowił naturalny język wieloetnicznego kraju, tymczasem także w następstwie wojny domowej z lat 1992-97 i ucieczki z Tadżykistanu szeregu mniejszości – powoli tracił swoją pozycję i znaczenie. Przede wszystkim jednak zawiniła odgórna tadżykizacja szkolnictwa, w wyniku której rosyjski pozostał z jednej strony językiem elit – z drugiej zaś ludzi starszych, wypartym z administracji, szkolnictwa i codziennego życia młodzieży. Co istotne jednak – wśród emigrantów zarobkowych z Tadżykistanu co najmniej kilkaset tysięcy to właśnie dobrze wykształceni i przygotowani zawodowo przedstawiciele inteligencji.

Rosyjski pozostaje wprawdzie ustawowym „językiem międzyetnicznej komunikacji”, ale to tadżycki jest jedynym językiem oficjalnym republiki. Począwszy od 2009 r. – wszelkie dokumenty urzędowe są publikowane wyłącznie po tadżycku. Niewładający tym językiem nie mogą pracować w urzędach i jednostkach administracji państwowej.

Paradoksalnie, nierównoprawne traktowanie rosyjskiego wpływa też na pogorszenie sytuacji emigrantów do Rosji. Nowe ich wale gorzej władając głównym językiem Federacji – nie odnajdują się już tak dobrze jak poprzednicy na rynku pracy, a więc i nie są w stanie wspierać rodzin pozostałych w Tadżykistanie. Co więcej, w czerwcu 2012 r. prezydent Władymir Putin podpisał ustawę zobowiązującą imigrantów do zdawania egzaminu z języka rosyjskiego. Brak działań ze strony władz w Duszanbe – będzie oznaczał zamknięcie tej drogi szukania dochodów i sukcesu finansowego przez kolejne pokolenia Tadyżków.

Również w samym Tadyżkistanie przeciw dalszemu rugowaniu rosyjskiego burzą się nie tylko intelektualiści, ale i inteligencja techniczna (zwłaszcza na południu kraju), nastawiona na zacieśnienie współpracy gospodarczej z Rosją. Śmieszą też neologizmy i próby odgórnego unowocześnienia (i ujednolicania) tadżyckiego, co w efekcie zubaża też miejscową kulturę, przez pokolenia tworzoną także przez miejscowych Rosjan, Ormian, Żydów, czy Niemców.

– Zatraciliśmy naszą wieloetniczność i wielokulturowość, które zostały zbudowane na zdolności komunikacji. Komunikacja ta była zaś prowadzona po rosyjsku, co konsolidowało nasze społeczeństwo – podkreślił wybitny reżyser i autor Barzu Abdurazakow w rozmowie EurasiaNet.org. – Nawet nasi zwolennicy „tożsamości narodowej „ i „czystości etnicznej” zaczynają rozumieć i żałować tych wszystkich rzeczy i spraw, które zostały utracone w latach niepodległości, jak różnorodność, kultura i intelekt… – powiedział artysta.

Tadżykistan stoi na rozdrożu. Po latach nieudanych eksperymentów i atlantyckich złudzeń z wciąż bolesnym wspomnieniem wojny domowej – stara się odnaleźć własną tożsamość. By jednak proces ten był udany – republika nie może zapominać o swoim blisko półtorawiekowym związku z wielkim, wieloetnicznym i wielokulturowym organizmem na obszarze Eurazji. Wymagają tego zarówno interesy ekonomiczne, jak i cywilizacyjne Tadżyków.

Co ciekawe – sytuację Polski i Tadżykistanu upodabnia nie tylko zachłyśnięcie się „strategicznym partnerstwem z USA” i uzależnienie poziomu życia od prace emigrantów. Również i nasi rodacy przeoczyli, że znajomość rosyjskiego, symbolizująca umiejętność odnalezienia się na rynkach post-sowieckich – jest w skali globalnej gospodarki cenionym i poszukiwanym towarem. To charakterystyczne, że jeszcze w latach 90-tych daliśmy się ekonomicznie wypchnąć z Rosji obecnym „partnerom” z Niemiec, czy Holandii, sami zaś nie uczyliśmy kolejnego pokolenia języka Puszkina, Dostojewskiego i… rubla, wybierając rolę gastarbaiterów Zachodu. Podobnie jednak jak Tadżycy – mamy jeszcze czas, by ten błąd naprawić.

Konrad Rękas

Artykuł ukazał się również na Geopolityka.org

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.