Terlikowski i Pawłowicz w jednym stoją domu…

Tomasz Terlikowski postanowił ocenić Instytut Myśli Państwowej. Ma do tego pełne prawo. Taka jest w końcu podstawowa rola publicysty. I publicysta Terlikowski ocenia naszą inicjatywę krytycznie (http://www.fronda.pl/a/terlikowski-jacy-eksperci-taki-think-tank,26250.html).

Pisze, że jesteśmy politykami, nie ekspertami. Że to inicjatywa polityczna. Kolejny wytwór wysterowany – jego zdaniem – przez PO. Że powtarzamy „eksperyment” Ruchu Palikota. W całej gamie bardziej trafnych – i zupełnie nie trafnych zarzutów pod naszym adresem – jeden zarzut, jedna konstatacja jest naprawdę znakomita. Po prostu wzorcowa. Otóż redaktor Terlikowski twierdzi, że owa rzekoma, polityczna mistyfikacja nam się nie uda, bo „emocje związane ze Smoleńskiem są na to zbyt mocne”.   

Otóż należy – w tej sytuacji – zapytać czołowego konserwatywnego publicystę, co z punktu widzenia wartości konserwatywnych jest ważniejsze? Próba spokojnego konstruowania konserwatywnych rozwiązań – nawet z kompetentnymi, rozpoznawalnymi ludźmi, którzy nie zawsze byli konserwatywnym wartościom osobiście wierni – czy poświęcanie ich, zręcznie tu zdefiniowanym „emocjom smoleńskim”? Co dla prawdziwego konserwatysty jest ważniejsze? Forsowanie rozwiązań na rzecz polityki pro rodzinnej, dyskusja o miejscu Polski w świecie, czy „smoleńskie emocje”?

A może redaktor Terlikowski nie pamięta jaki był niegdyś stosunek środowisk dyskontujących dziś politycznie „smoleńskie emocje” do konserwatywnych wartości? Trochę to dziwne jak na autora swego czasu poczytnej książki poświęconej tej sprawie, a zatytułowanej „Prawo do życia – zdradzona nadzieja”.

Tak. Tworzymy Instytut Myśli Państwowej by – powoli, spokojnie i merytorycznie – prezentować konkretne, legislacyjne rozwiązania dla konserwatywnych postulatów. By w debacie publicznej, na przykład w obronie normalnej rodziny, nie miały one tylko twarzy profesor Pawłowicz rozpalonej – być może – hormonami, o których konsumpcji tak chętnie opowiada. Albo twarzy redaktora Terlikowskiego rozpalonej „smoleńskim emocjami”. Bo oba te rodzaje emocji dla postulatów konserwatywnych są naprawdę niezdrowe. A gdy idzie o sposób ich artykulacji to  – profesor Pawłowicz i Tomasz Terlikowski – w jednym stoją domu!

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Terlikowski i Pawłowicz w jednym stoją domu…”

  1. Jak mnie sie złośliwości cisną na klawiaturę, to biorę duży oddech i jakoś tam mi przechodzi. Nazwiska tuzów Instytutu nie zostały dobrane z iście masońskim sprytem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *