Turanizm w miejsce sojuszu euro-atlantyckiego!

Od Redakcji: Prezentujemy naszym Czytelnikom tłumaczenie eseju lidera narodowo-rewolucyjnego i antymondialistycznego ruchu Jobbik (Jobbik Magyarországért Mozgalom), który ukazał się 12 kwietnia 2011 roku na angielskojęzycznej stronie ruchu.

W czasie przeszłych dekad węgierskiego życia publicznego, Jobbik jako pierwszy mówił zdecydowanie o idei Węgier zwróconych na Wschód. Podnosiły się jakieś głosy, tu i tam, były bezwartościowe próby, które nie wniosły wiele, ale to my, Jobbik, zaproponowaliśmy spójny program polityki i wskazaliśmy drogę – na Wschód.

Oczywiście, wielu postrzegało ten typ myślenia jedynie jako rodzaj romantycznego idealizmu związanego ze starożytnym pochodzeniem Węgrów; rzeczywiście, coś w tym jest, i na pewno dało to rozpęd rozwijającej się ideologii tego typu. Jednak to nie nostalgiczne patrzenie w przeszłość jest najważniejszym aspektem tej ideologii. Zatem, dlaczego Jobbikowi tak zależy na Węgrzech zwróconych na Wschód, i co to właściwie oznacza?

Węgry są rozpaczliwie osamotnione na arenie światowej polityki. Z powodu problemów, przed jakimi stoimy w polityce międzynarodowej pilnie potrzebujemy bliskich i trwałych sojuszy. Jednakże, nie mamy sojuszników. Nikt chyba nie jest na tyle głupi by sądzić, że ostatnie 20 lat wypełnionych próbami wejścia do zagrody o nazwie “UE i NATO” uśmierzyło ból naszej izolacji. Nasz pozornie łagodny sojusz ze wspólnotą euroatlantycką, która wyciągnęła “pomocną dłoń” z ochronnym parasolem, uczynił naszą pozycję jeszcze bardziej służalczą i bezsilną. Teraz nie tylko jesteśmy sami, ale też zobowiązani do tego, by tak pozostało. Jesteśmy powstrzymywani od budowania niezależnych, kluczowych relacji, które z pewnością przyniosłyby pozytywne skutki w naszym kulturowym, społecznym i ekonomicznym życiu. Musimy wyrwać się z tej sytuacji, ale niestety, pułapka w której się znajdujemy zaciska się mocniej dzięki działaniom podejmowanym przez obecnie wiodące partie, Fidesz i MSZP, które synchronizowane są z euro-atlantyckimi interesami w ten sposób, że ich liderzy albo nie dostrzegają, w jakiej sytuacji się znajdujemy, lub jeśli dostrzegają, nie mogą zrobić nic na rzecz węgierskiego interesu narodowego.

Partia Jobbik jest jedyną polityczną siłą na Węgrzech, która ma możliwość rozwijania strategii polityki zagranicznej bez ograniczeń i wpływu kręgów politycznych i finansowych, lecz opartą wyłącznie na interesie narodowym. Jesteśmy przekonani, że jedynie Wschód oferuje przełomowe rozwiązanie dla naszego narodu. I cóż za ogromne możliwości niesie ze sobą ten przełom!

My, Węgrzy, jesteśmy najbardziej najbardziej wysuniętymi na Zachód ludźmi Wschodu. Jeśli odłożymy na bok kłamstwa o ugrofińskim pochodzeniu i uznamy jedynie, że jesteśmy potomkami Atylli, nagle znajdziemy setki milionów gotowych utworzyć wspólną podstawę dla sojuszu. W rzeczy samej, współcześnie dwieście milionów ludzi żyjących na świecie może stwierdzić, że jest potomkami Atylli. Nie jest oczywiście możliwe zbudowanie strategii politycznej jedynie na tym fakcie. Jednakże, jeżeli spojrzymy na kraje od Bułgarii do Turcji i dalej aż do i w poprzek Wschodniej Azji, zrozumiemy, że my, Węgrzy, moglibyśmy mieć z tymi krajami wiele wspólnych celów politycznych. Zrozumiemy, że sojusz oparty i rozwinięty na podstawach turanizmu w miejsce sojuszu euro-atlantyckiego o wiele lepiej odpowiadałby potrzebom i służyłby interesom naszego narodu.

Aby uniknąć nieporozumień, musimy wyjaśnić, że w żadnym wypadku nie oznacza to, że Węgry powinno się odseparować od Europy. W rzeczy samej, to co proponujemy oznacza wzmocnienie naszej pozycji w Europie, gdyż Węgry stałyby się tym samym zachodnim bastionem sojuszu turańskiego jak i jego reprezentantem w Unii Europejskiej. Nie musimy także martwić się o to, że jako naród chrześcijański mielibyśmy do czynienia z narodami niechrześcijańskimi. Niechrześcijańskie życie już jest czymś codziennym i rozpowszechnionym w UE. Poza tym, możemy śmiało powiedzieć, ze prawdziwy muzułmanin lub każdy inny prawdziwie wierzący we własnym kraju jest bliżej Boga Wszechmogącego niż niepraktykujący chrześcijanie zamieszkujący dziś Europę. Jeśli Węgry chcą odzyskać swą pozycję silnego gracza na scenie międzynarodowej polityki nie powinny zmierzać drogą wytyczoną przez Fidesz i MSZP, błazeńskich wybryków odgrywanych w UE, lecz zamiast tego wybrać członkostwo w sojuszu turańskim lub, jeśli zajdzie taka potrzeba, wiodącą rolę i inicjatywę w sformowaniu takiego sojuszu.

Jako przewodniczący partii Jobbik, czynię teraz pierwszy krok deklarując dziś na Węgrzech i przed całym światem: jestem Węgrem, wnukiem Atylli! Niech się dzieje, co chce, jestem gotów!


Tłumaczenie:
Redakcja Xportal.pl

Za: http://xportal.alk.pl/?p=3319

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Turanizm w miejsce sojuszu euro-atlantyckiego!”

  1. No.. trochę poleciał. Tak jakby ktoś od nas wyskoczył z hasłem, że Polacy są w USA, wszystkich krajach Europy, a w każdym mieście w UK jest ich po kilkadziesiąt tysięcy, znaczy – Polacy mają misję z Góry, żeby przejąć władzę nad światem. Co nie było by takie złe z drugiej strony 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.