Ukraina przed rozpadem

W wywiadzie dla bratysławskiego dziennika „NovyCas” powiedział, że nie dopuści do powstania baz NATO w swoim kraju, ponieważ to zagroziłoby stabilności i bezpieczeństwu Słowacji. Poza tym nie widzi możliwości przystąpienia Ukrainy do UE czy NATO, ponieważ państwo to stoi de facto na krawędzi rozpadu.

„Wolałbym rzucić politykę, niż zgodzić się na wojskową bazę NATO na terytorium Republiki Słowackiej” – powiedział należący do socjaldemokratycznej partii SMER Robert Fico, podkreślając, że w interesie małych i słabszych krajów jest nie bezwarunkowe angażowanie się po jednej stronie konfliktu, co automatycznie naraża na niebezpieczeństwo odwetu strony przeciwnej, ale „pozostanie z dala od dużych geopolitycznych punktów strategicznych” – a więc zachowanie neutralnego dystansu wobec zantagonizowanych stron. Istnieją w Europie państwa, które dają doskonały przykład, że taka strategia jest możliwa: Szwajcaria, Szwecja, Finlandia czy Austria.

Poza tym Fico jasno powiedział, że nie wyobraża sobie państwa ukraińskiego jako członka UE czy NATO. „Ukraina znajduje się na skraju absolutnego upadku” – a w takiej sytuacji trudno w ogóle rozważać potencjalne rozpoczęcie skomplikowanej i wieloletniej procedury dostosowywania się do wymogów unijnych: „Myślę, że Ukrainie byłoby bardzo trudno poradzić sobie z wyzwaniami, które są związane z przystąpieniem do UE – ponieważ stoi ona przed zupełnym rozpadem”. Fico jasno stwierdził też, że przystąpienie Ukrainy do NATO poważnie naruszyłoby bezpieczeństwo całego regionu, czyli Europy Środkowo-Wschodniej, do której należą też Polska, Czechy, Węgry i Słowacja. „Tylko kroki dyplomatyczne mogą doprowadzić do zakończenia tego, co dzieje się na Ukrainie (…) Podjęto już trzecią falę bezsensownych sankcji. Co się zmieniło? Nic. Jedynie podjęte zostały nowe, twarde sankcje reakcyjne przez Rosję”.

Trudno nie zgodzić się z tym, co powiedział Fico: Ukraina jako państwo nie zdała egzaminu przed historią. Cywilizacyjne i polityczne rozdarcie, o którym mówiło się od początku istnienia niepodległej Ukrainy (prozachodni, bardziej katolicki zachód – i prorosyjski, prawosławny wschód) w końcu doprowadziło do obecnej sytuacji. Poprzednie władze nie cieszyły się poparciem całego społeczeństwa, i zostały siłą obalone – ale i obecne władze nie cieszą się poparciem w całym kraju, doszło więc do zbrojnego oporu na wschodzie i południu. Kraj, który nie jest w stanie zapanować nad swoją ludnością i swoim terytorium, nie może być pełnoprawnym członkiem takiej organizacji, jak NATO czy UE, bo globalna sytuacja stałaby się przez to nieobliczalna.

To po pierwsze. A po drugie: fakt, że dalsza ekspansja NATO w kierunku wschodnim przyniesie w konsekwencji nie zwiększenie bezpieczeństwa, a zaognienie sytuacji i kolejną odpowiedź Rosji – zwiększanie potencjału wojskowego w Obwodzie Kaliningradzkim czy na Białorusi, i postępującą spiralę wyścigu zbrojeń – jest oczywisty dla każdego polityka, działającego w kategoriach realizmu. Sankcje powodują kontr-sankcje. Jeśli Zachód zacznie dozbrajać Ukrainę – Rosja odpowie tym samym. Tylko dyplomacja, rozmowy i pokojowe porozumienia mogą doprowadzić do normalizacji sytuacji na Ukrainie – a nie dolewanie oliwy do ognia, na czym najwyraźniej zależy większości z zakulisowych aktorów sceny ukraińskiej.

Michał Soska

http://www.mysl-polska.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Ukraina przed rozpadem”

  1. “…Tylko dyplomacja, rozmowy i pokojowe porozumienia mogą doprowadzić do normalizacji sytuacji na Ukrainie – a nie dolewanie oliwy do ognia, na czym najwyraźniej zależy większości z zakulisowych aktorów sceny ukraińskiej. …” – czy któremukolwiek z “aktorów” tej wojny, może oprócz tzw. “separatystów” i ludności cywilnej, zależy na jej rychłym zakończeniu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *