Unni Lindell, “Miodowa pułapka”

Unni Lindell, Miodowa pułapka, przeł. Maria Gołębiewska-Bijak, Warszawa 2013, ss. 374

            Skandynawskie kryminały podbijają w ostatnim czasie serca czytelników na całym świecie, także w Polsce. Kto jeszcze nie miał przyjemności się o tym przekonać powinien sięgnąć po kolejną powieść z serii o komisarzu policyjnym, inspektorze Cato Isaksenie, która właśnie ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Unni Lindell – norweska pisarka i dziennikarka, swą najnowszą książką pod tytułem „Miodowa pułapka” udowadnia własną, zasłużona pozycję w kanonie najlepszych współczesnych twórców kryminałów. To doskonale, misternie skonstruowana i przemyślana zagadka, a nie szablonowe powielenie powieści, które dobrze znamy. Czytelnik, który nie lubi nudy i sztampy, bez wątpienia doceni wartką akcję, nabrzmiałą od natłoku emocji fabułę oraz bohaterów trudnych do jednoznacznego ocenienia. Krótkie, na wskroś przeszywające czytelnika, dynamicznie w swym wydźwięku zdania sprawiają, że książka nieubłaganie wciąga czytelnika w wir niecodziennych zdarzeń. 

            Tym razem autorka odsłania przed nami kulisy śledztwa w sprawie zaginięcia chłopca i śmierci młodej Łotyszki. Obraz ten przesłaniają toczące się w tle, a swą istotą sięgające do samego centrum wydarzeń, problemy w ramach struktur policji. Dążenie do władzy, pożądanie stanowisk, przerost ambicji, wygórowane aspiracje subtelnie ścierają się z próbami dowiedzenia prawdy, odkrycia motywów i przebiegu sprawy. Niestabilność organów ścigania nie pomaga w odpowiedzeniu na pytanie, czy to morderstwo, czy tragiczny wypadek, czy istnieje związek pomiędzy tymi z pozoru różnymi sprawami.

            Warto, abyśmy przy tym zwrócili uwagę na jeszcze jeden istotny wątek powieści, który nadaje jej niebywałego kolorytu i jeszcze bardziej komplikuje rozwiązanie zagadki. Mianowicie pewna starsza kobieta zmagająca się z problemami starości i swą fizycznością, resztkami sił tłumiąca w sobie niezgodę na jej objawy – Vera Mattson – przestrzega dzieci, aby nie obierały drogi na skróty do szkoły, wiodącej przez jej ogródek. Ich skradanie, piski, prowokacje doprowadzają ją bowiem to szaleństwa. Czynią jej starość nieznośną. One mają jej ostrzeżenia za nic. Gdy ginie jeden z chłopców naprzykrzających się jej – Patrik Øye, a staruszka okazuje się przypuszczalnie ostatnią osobą, która widziała go żywego, poszlaki wydają się jasno wskazywać winną, ale na krótko…

            Unni Lindell jest mistrzynią budowania klimatu napawającego nas lękiem i wątpliwościami. Dzięki temu odwodzi nas od zbyt szybkiego rozwiązania zagadek, jakie misternie układa w toku opowieści. Istotną zaletą jest to, że nie poznajemy historii śmierci i zaginięcia, a także poszukiwań z perspektywy jednego trzecio osobowego narratora. On tylko uzupełnia opowieść, czyniąc jeszcze bardziej wciągającą. Zyskujemy wszakże spojrzenie na te sprawy z różnych perspektyw, niemal odczuwamy wrażenia bohaterów i jesteśmy w stanie podążać za ich tokiem rozumowania. Nie stronimy od empatii zagłębiając się w wątpliwości i smutek członków rodzin ofiar. Wyobrażamy sobie męki przez jakie przechodzi Vera Mattson, kiedy jej kompleksy zostają wystawione na widok publiczny. Mimo wszystko chcemy pomóc inspektorowi w śledztwie.

            Trzeba także, abyśmy mieli na uwadze, że jest to książka wymagająca od czytelnika skupienia, zaangażowania oraz refleksyjnego podejścia. Dopiero wtedy wszakże dostarczy mu przyjemności oraz rozrywki na najwyższym poziomie. W przeciwnym razie nie doświadczy on radości wynikającej z odszyfrowania osobowości i motywów działania postaci, których jak na powieść kryminalną jest naprawdę dużo. Autorka zadała sobie wiele trudu, aby tak znacząco je zróżnicować pod względem psychofizycznym. Nie będzie także w stanie przeprowadzić selekcji poszlak ani poczuć niesamowitego klimatu związanego z ich identyfikacją pośród rozlicznych mylących informacji. Ani też przypomnieć sobie przedmiotów widzianych kilka rozdziałów wcześniej przez inne postacie z zupełnie innej perspektywy (na przykład samochodu rozwożącego lody), a wbrew pierwszemu wrażeniu istotnych dla rozwoju akcji. To naprawdę wspaniale dopracowana w najdrobniejszych detalach książka. 

            Kryminał autorstwa Unni Lindell pod tytułem „Miodowa pułapka” to świetna propozycja na nadchodzące, długie jesienne i zimowe wieczory. Stanowi bowiem jedną z tych opowieści, w których (na szczęście) nic nie jest takim, jakim się wydaje. Wymaga od czytelnika głębszej refleksji i nie należy się spodziewać, że jakieś z istniejących rozwiązań już widział wcześniej w filmie lub przeczytał w innej powieści. To całkiem nowa historia o zdumiewającej treści, zaserwowana w najlepszej spośród możliwych form. Dlatego właśnie gorąco się ją poleca.

Książka jest dostępna na stronie: http://www.czarnaowca.pl/kryminaly/miodowa_pulapka,p694738320

Krzysztof Wróblewski

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Prywatny: Unni Lindell, “Miodowa pułapka”

Unni Lindell, Miodowa pułapka, przeł. Maria Gołębiewska-Bijak, Warszawa 2013, ss. 374

            Skandynawskie kryminały podbijają w ostatnim czasie serca czytelników na całym świecie, także w Polsce. Kto jeszcze nie miał przyjemności się o tym przekonać powinien sięgnąć po kolejną powieść z serii o komisarzu policyjnym, inspektorze Cato Isaksenie, która właśnie ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Unni Lindell – norweska pisarka i dziennikarka, swą najnowszą książką pod tytułem „Miodowa pułapka” udowadnia własną, zasłużona pozycję w kanonie najlepszych współczesnych twórców kryminałów. To doskonale, misternie skonstruowana i przemyślana zagadka, a nie szablonowe powielenie powieści, które dobrze znamy. Czytelnik, który nie lubi nudy i sztampy, bez wątpienia doceni wartką akcję, nabrzmiałą od natłoku emocji fabułę oraz bohaterów trudnych do jednoznacznego ocenienia. Krótkie, na wskroś przeszywające czytelnika, dynamicznie w swym wydźwięku zdania sprawiają, że książka nieubłaganie wciąga czytelnika w wir niecodziennych zdarzeń. 

            Tym razem autorka odsłania przed nami kulisy śledztwa w sprawie zaginięcia chłopca i śmierci młodej Łotyszki. Obraz ten przesłaniają toczące się w tle, a swą istotą sięgające do samego centrum wydarzeń, problemy w ramach struktur policji. Dążenie do władzy, pożądanie stanowisk, przerost ambicji, wygórowane aspiracje subtelnie ścierają się z próbami dowiedzenia prawdy, odkrycia motywów i przebiegu sprawy. Niestabilność organów ścigania nie pomaga w odpowiedzeniu na pytanie, czy to morderstwo, czy tragiczny wypadek, czy istnieje związek pomiędzy tymi z pozoru różnymi sprawami.

            Warto, abyśmy przy tym zwrócili uwagę na jeszcze jeden istotny wątek powieści, który nadaje jej niebywałego kolorytu i jeszcze bardziej komplikuje rozwiązanie zagadki. Mianowicie pewna starsza kobieta zmagająca się z problemami starości i swą fizycznością, resztkami sił tłumiąca w sobie niezgodę na jej objawy – Vera Mattson – przestrzega dzieci, aby nie obierały drogi na skróty do szkoły, wiodącej przez jej ogródek. Ich skradanie, piski, prowokacje doprowadzają ją bowiem to szaleństwa. Czynią jej starość nieznośną. One mają jej ostrzeżenia za nic. Gdy ginie jeden z chłopców naprzykrzających się jej – Patrik Øye, a staruszka okazuje się przypuszczalnie ostatnią osobą, która widziała go żywego, poszlaki wydają się jasno wskazywać winną, ale na krótko…

            Unni Lindell jest mistrzynią budowania klimatu napawającego nas lękiem i wątpliwościami. Dzięki temu odwodzi nas od zbyt szybkiego rozwiązania zagadek, jakie misternie układa w toku opowieści. Istotną zaletą jest to, że nie poznajemy historii śmierci i zaginięcia, a także poszukiwań z perspektywy jednego trzecio osobowego narratora. On tylko uzupełnia opowieść, czyniąc jeszcze bardziej wciągającą. Zyskujemy wszakże spojrzenie na te sprawy z różnych perspektyw, niemal odczuwamy wrażenia bohaterów i jesteśmy w stanie podążać za ich tokiem rozumowania. Nie stronimy od empatii zagłębiając się w wątpliwości i smutek członków rodzin ofiar. Wyobrażamy sobie męki przez jakie przechodzi Vera Mattson, kiedy jej kompleksy zostają wystawione na widok publiczny. Mimo wszystko chcemy pomóc inspektorowi w śledztwie.

            Trzeba także, abyśmy mieli na uwadze, że jest to książka wymagająca od czytelnika skupienia, zaangażowania oraz refleksyjnego podejścia. Dopiero wtedy wszakże dostarczy mu przyjemności oraz rozrywki na najwyższym poziomie. W przeciwnym razie nie doświadczy on radości wynikającej z odszyfrowania osobowości i motywów działania postaci, których jak na powieść kryminalną jest naprawdę dużo. Autorka zadała sobie wiele trudu, aby tak znacząco je zróżnicować pod względem psychofizycznym. Nie będzie także w stanie przeprowadzić selekcji poszlak ani poczuć niesamowitego klimatu związanego z ich identyfikacją pośród rozlicznych mylących informacji. Ani też przypomnieć sobie przedmiotów widzianych kilka rozdziałów wcześniej przez inne postacie z zupełnie innej perspektywy (na przykład samochodu rozwożącego lody), a wbrew pierwszemu wrażeniu istotnych dla rozwoju akcji. To naprawdę wspaniale dopracowana w najdrobniejszych detalach książka. 

            Kryminał autorstwa Unni Lindell pod tytułem „Miodowa pułapka” to świetna propozycja na nadchodzące, długie jesienne i zimowe wieczory. Stanowi bowiem jedną z tych opowieści, w których (na szczęście) nic nie jest takim, jakim się wydaje. Wymaga od czytelnika głębszej refleksji i nie należy się spodziewać, że jakieś z istniejących rozwiązań już widział wcześniej w filmie lub przeczytał w innej powieści. To całkiem nowa historia o zdumiewającej treści, zaserwowana w najlepszej spośród możliwych form. Dlatego właśnie gorąco się ją poleca.

Książka jest dostępna na stronie: http://www.czarnaowca.pl/kryminaly/miodowa_pulapka,p694738320

Krzysztof Wróblewski

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *