W odpowiedzi „wkurzonemu”

Pan Jan Engelgard na stronie portali: konserwatyzm pl. oraz prawica pl. wypowiedział się na temat tekstu: „Na straży polskich interesów”. Artykuł jest mego autorstwa, a opublikowany został na łamach „Naszego Dziennika” (29 X 2012). Przyczyną, dla której Pan Engelgard się wypowiedział było, jak sam pisze: „wkurzenie”.

Zapoznając się z materiałem publicysty obu portali, pomyślałem że musiał on być bardzo „wkurzony”, gdy czytał mój tekst, a chyba jeszcze bardziej, gdy pisał swój. Bo tylko w ten sposób można wytłumaczyć ilość błędów, które Autor popełnił oraz inwektyw, którymi mnie obdarzył.  Zresztą sądząc po kalibrze tych ostatnich, można nawet podejrzewać, że Szanowny Polemista był nie tyle wkurzony co wkur..ony.

Jan Engelgard pisze, że nie podoba mi się polityka historyczna władz miasta, bo uznają (…), że Polska zaczęła się tutaj w 1945 roku a nie w 1970 czy 1980.

Nieprawda. Moje zastrzeżenia wobec władz miejskich są przede wszystkim takie, że szczecińscy włodarze mają osobliwe podejście do przeszłości: Włodarze Szczecina propagują dla Pomorza Zachodniego szczególną politykę historyczną: przeszłości nie mamy, więc wybierzmy przyszłość i budujmy aquaparki dla turystów z Berlina. Natomiast w rzeczy samej: Historia pisana przez postkomunistów i ich klony nie kłóci się z pomysłami szczecińskich „młodych, wykształconych z wielkich miast” (Na straży…”RK).

Dlaczego postkomunistyczna narracja  historyczna, która każe nam upatrywać w Armii Czerwonej wyzwolicielkę, a w Stalinie dawcę ziem, natomiast w aparatczykach partyjnych (pan Piotr Zaremba pierwszy prezydentem miasta nie został wybrany w  wolnych wyborach, mówiąc oględnie) widzi budowniczych polskości – nie kłóci się z projektami, którymi delektują szczecinian ojcowie miasta? Bo nie przeszkadza ona, a wprost przeciwnie: pomaga, realizować pomysły przekształcenia naszych ziem zachodniopomorskich, wraz z miastem Szczecinem, w – mówiąc hasłowo- zielone płuca Berlina. Bo takie, nie zawaham się powiedzieć, gnidzie, niewolnicze spojrzenie na genezę polskości na Pomorzu Zachodnim – które poza tym pozwala zachować dobre samopoczucie lokalnego establishmentu, wyrosłego w cieniu KW PZPR – przygotowuje podglebie pod kolejne ruchy wynikające z realpolityki.

Wczoraj była to imperialna potęga Moskwy, dziś jest nią otwieranie się na każdy bzdet, który przychodzi z metropolii  np. „wielość pamięci”, „polifoniczność opinii” na temat przeszłości, co prostą drogą wiedzie do stwierdzenia, że  pamięć i opinie ludzi męczonych w kazamatach Informacji Wojskowej, UB, oraz łamanych przez SB, oraz pamięć i opinie ich oprawców są równoważne. Pozwala też, przekształcić niegdyś przemysłowe i bohaterskie miasto Szczecin w „ogród pływający”, ku uciesze turystów z Zachodu. Jutro może to być spolegliwość wobec zeitgeistu , który przemówi ustami Pani Edyty Steinbach. Dlaczego nie? Silniejszy ma zawsze rację! Kiedyś była nim Moskwa dziś może być Berlin: Trzeba z żywymi naprzód iść…Tak, zwłaszcza z żywymi.

A ja się z tym nie zgadzam, bo uważam że to właśnie nieżywi mieli rację. Słabi i zamęczeni przez komunistyczne imperium. I dlatego o nich należy pamiętać, a nie o zbrodniarzach oraz ich pomagierach. Oraz tych konformistach, którzy tworzą dziś establishment, a którzy nigdy by nie zaistnieli, gdyby „towarzysze z bezpieki” i z komitetów partyjnych nie przygotowali im ciepłych posadek, likwidując w taki czy inny sposób konkurencję. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ci byli sekretarze POP, lektorzy KW, pracownicy lokalnej cenzury są dziś mentorami młodych. Nie chwalą się swoją przeszłością. No cóż, taką mają pamięć, a pamięci, jak uczy dzisiejsza politgramota są różne: jedne dłuższe, drugie krótsze. Pamięć dobra i niepamięć dobra.

Nasza obecność na Ziemiach Zachodnich jest niepodważalna, bo wyrosła z cierpienia i krwi Polaków, ofiar Informacji Wojskowej, oraz komunistycznej policji politycznej. Nikt nam tych ziem nie dał; odebraliśmy je szablą od obcej przemocy. Szablą cierpienia i poświęceń, szablą walki o naszą i waszą wolność (od komunizmu). Jeżeli to jest „historiografia bolszewicka”, jak był Pan łaskaw uprzejmie zauważyć, to niech Pana kule biją- niechby i narodowe.

Od 1945  r. są na Ziemi Szczecińskiej Polacy. Dzięki bohaterom Grudnia i Sierpnia ujawniła się tu również polskość: duch Piastów, ale i Jagiellonów, wojów Chrobrego, ale i Sarmatów. Ujawnili się wolni Polacy, którzy od powojnia budowali tu zakłady pracy, szkoły i placówki kulturalne pod nadzorem czynowników (zna Pan to: „barany na czele lwów”?), aż w końcu powiedzieli im: dość! I o tych ludziach nie chce się pamiętać, to ich właśnie, a nie lokalnych komunistów, jak Pan zdawał się sugerować, wyrzuca się na śmietnik historii. Ja na śmietnik nikogo nie wyrzucam, komuniści sami się wyrzucą, gdy w Polsce będzie w końcu normalnie: tzn. o sukcesie i prestiżu decydować będzie rynek, kompetencje i charakter a nie sitwy i „trupy pod podłogą”. Tak jak to jest obecnie, w III RP- PRL-bis.  

 I proszę nie wycierać sobie ust Kościołem, bo ja, będąc rdzennym szczecinianinem, wiem doskonale czego uczyli księża na lekcjach religii w salkach katechetycznych szczecińskich parafii. A Pan nie wie. Wspominali Grudzień ’70, a nie Pana Zarembę, który wydarzenia grudniowe potępiał. Cieszyli się z Sierpnia ’80, a nie z wprowadzenia stanu wojennego, który Pana Zaremby nie oburzył.

Na brutalne inwektywy, niegodne magistra (Jan Engelgard napisał, że mój język nie jest godny doktora), oraz inne kłamstwa nie będę odpowiadał, bo musiałbym to zrobić nie prozą lecz wierszem (jeżeli jesteś Pan ciekaw jakim, to przyślij Pan zaadresowaną kopertę ze znaczkiem, napiszę Panu). Mimo to chciałbym dać upust konfuzji w jaką popadłem  czytając tekst Szanownego Polemisty na portalu konserwatywnym. Jaki typ konserwatyzmu reprezentuje człowiek, który w refutacji autorowi artykułu, zamiast argumentów używa, kłamstw, półprawd i inwektyw? Co konserwuje? Moim zdaniem ten typ konserwatyzmu, pielęgnujący wdzięczność do Armii Czerwonej za to, że dała nam w promocyjnym pakiecie Pomorze Zachodnie i komunistów, nadaje się jedynie na zachowanie, w stanie optycznym do przyjęcia, mumii wodza rewolucji proletariackiej. Stąd nie wróżę mu (konserwatyzmowi a’la Engelgard) sukcesów w Polsce, ale w Moskwie…kto wie? 

Robert Kościelny

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “W odpowiedzi „wkurzonemu””

  1. Moim zdaniem Pan Engelgard jest oszolomiony.. Robi wrazenie czlowiek podniecajacego sie rosja za wszelka cene i teskniacego za PRL… Mozliwe ze to wynika z jego tradycji rodzinnych gdzie dziadek Engelgarda byl oficerem armii carskiej.., ta fascynacja rosja i uznawanie jej wyzszosci cywilizacyjnej, to by tlumaczylo jego milosc do rassiji..

  2. „Nasza obecność na Ziemiach Zachodnich (…) wyrosła z cierpienia i krwi Polaków, ofiar Informacji Wojskowej, oraz komunistycznej policji politycznej. Nikt nam tych ziem nie dał; odebraliśmy je szablą od obcej przemocy. Szablą cierpienia i poświęceń, szablą walki o naszą i waszą wolność (od komunizmu).” – Nic podobnego nie mialo miejsca.To byly kompensacje za odejscie terytoriow wschodnich do ZSRS.Moglismy rownie dobrze dostac Slowacje po wysiedleniu stamtad Slowakow np.na dolne Wegry czy do Chorwacji -Jugoslawii. A czy nasza obecnosc na ZZ jest „niepodwazalna” to przyszlosc pokaze.Jak ma zwyczaj ostatnio mawiac p.Marcin Masny- nie znamy przyszlosci i nie wiemy dokad idziemy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.