Zemsta usprawiedliwiona?

Początek jest obiecujący:

„Paradoksalnie zbrodnia katyńska w pewnym stopniu przyczyniła się do zbliżenia narodów polskiego i rosyjskiego, chociażby w procesie jej badania i upamiętniania. Należy podkreślić, że bez wysiłku wielu historyków rosyjskich, archiwistów, dziennikarzy oraz aktywistów stowarzyszenia „Memoriał” nasza wiedza na ten temat byłaby znacznie uboższa”.

Zaraz jednak „równoważy” to, prezentując dominujący w naszej publicystyce ton.

Pisze więc, że przez lata

„dla Polski zarezerwowano rolę ofiary, która nieustannie prosi o uznanie oczywistej prawdy, apeluje o sprawiedliwość i z niepokojem oczekuje na gesty pojednania. Rosja natomiast zajmuje pozycję suwerena, który może uwzględnić polskie oczekiwania lub je odrzucić”.

Dalej, pisząc o wypowiedziach Putina podczas obchodów w dniu 7 kwietnia 2010 roku, stawia taką, zdumiewającą tezę:

„W czasie konferencji prasowej w Smoleńsku premier Rosji przedstawił oryginalną interpretację zbrodni katyńskiej jako zemsty Stalina za śmierć jeńców bolszewickich wojny 1920 roku. Przy okazji warto zauważyć, że jeńcy ci najczęściej są nazywani żołnierzami rosyjskimi, a nie sowieckimi. Ten zabieg pozwala budować logiczny związek pomiędzy wojną 1920 roku, zbrodnią katyńską i odmową wytoczenia w tej sprawie procesu.

Ponieważ teza o zemście Stalina została powtórzona w wielu artykułach prasowych (np. „Katyńska zemsta Stalina” w „Komsomolskiej Prawdzie”), można ją uznać za jedną z wersji oficjalnej polityki historycznej. Polega ona na przyznawaniu, że polscy obywatele zostali w 1940 r. zamordowani, ponieważ był to akt bezprawnej, ale uzasadnionej zemsty, w związku z czym nie ma powodu przeprowadzać w tej kwestii procesu sądowego”.

Tyle pan profesor. Warto przypomnieć kontekst sprzed roku. Jak wiadomo Putin rok temu podczas spotkania z przedstawicielami Grupy ds. Trudnych dowiedział się od polskich historyków o jednym z motywów zbrodni, jaki jest przez nich brany pod uwagę. Podczas konferencji prasowej powiedział, że nie znał tego tła (nieudany udział Stalina w wojnie 1920 roku z Polską) i wydaje mu się on prawdopodobny.

Po prostu Putin podzielił się swoimi myślami na ten temat po dyskusji z polskimi historykami i członkami Grupy ds. Trudnych. Teoria zemsty za 1920 rok jest – przypomnijmy – teorią polską, lansowaną przez wielu historyków. Nie jest to teza wymyślona przez Putina i Rosjan.

Tyle i aż tyle. Jak można na tej podstawie wysuwać wniosek o tym, że Putin w ten sposób usprawiedliwia zbrodnię?! Doprawdy jest to tajemnica pana profesora. Świadczy to tylko o jednym – Katyń nadal jest w Polsce traktowany (także przez ludzi poważnych i naukowymi tytułami) – jako broń w konfrontacji z Rosją, jako punkt centralny naszych stosunków z tym państwem. Wypada zgodzić się z opinią prof. Bronisława Łagowskiego, który pisze o „zdumiewającym cynizmie, z jakim Polacy posługują się Katyniem w psychologicznej wojnie z Rosją”.

Nie wiem, czy prof. Marciniak jest cynikiem, ale na pewnym poziomie nie wypada pisać czegoś, co nie ma związku z rzeczywistością. No i wypadałoby oczekiwać od ludzi rozumnych dystansu i zadumy, a nie dopatrywania się we wszystkim jakichś diabolicznych zamiarów i stosowanie amerykańskiej formułki prawniczej wypowiadanej przez policję przy zatrzymaniu podejrzanych; „Wszystko co pan powie może być wykorzystane przeciwko panu”. Nasz wschodni partner może bowiem dojść do wniosku, że w tej sytuacji lepiej nic nie mówić.

Jan Engelgard

http://blog.engelgard.pl

[aw]

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *