Ziętek-Wielomska: Pius XII, naziści i rola KK w „pojednaniu” z Niemcami (przy okazji odp. ks. Bańce)

Odpowiedź ks. Bańce: Czy Kościół realizuje politykę Niemiec? Pani Ziętek-Wielomska w ‪@tygodnikDoRzeczy

Facebook
Click to rate this post!
[Total: 9 Average: 4.4]

4 thoughts on “Ziętek-Wielomska: Pius XII, naziści i rola KK w „pojednaniu” z Niemcami (przy okazji odp. ks. Bańce)”

  1. Sprawa stosunku Stolicy Apostolskiej do III Rzeszy , była szeroko komentowana już w czasie wojny. Po wojnie temat był kontynuowany a przez polska prasę okresu 1945-47 przetoczyła się dyskusja , w której atakowano Piusa XII lub broniono jego postawy . Szczególnie w obronę Papieża zaangażował się Tygodnik Powszechny , publikując nie tylko artykuły polemiczne , ale również wiele dokumentów Watykanu . W propagandzie komunistycznej juz tej po 1989r. mozna czasem natrafic na zupełne kurioza jak artykuł w ” Nie’ ( 2008) gdzie autor twierdził ,ze encyklika Summi pontificatus , została sfałszowana po wojnie poprze wspiasnie słynnych słów o zmartwychwstaniu Polski .

  2. W występieniu tym, M. Ziętek-Wielomska rozszerza i uzupełnia treści zawarte w artykule na niniejszym portalu pt. „Kościół magdeburski”? Dlatego też, pozwalam sobie rownież tutaj zamieścić mój komentarz do tegoż tekstu.
    Art. „Kościół magdeburski?” to bardzo interesujący i odkrywczy tekst o dziejach najnowszych Kościoła katolickiego w Polsce i Europie. Jednakże tekst przyczynkarski, bez politycznych konkluzji w kontekście polskiego interesu narodowego (polskiej racji stanu) annno domini 2026. Otóż wskazanie, że polski Kościół katolicki jest proniemiecki, a w konsekwencji prounijny (tak jak i Watykan) jest prawdziwe. Natomiast co dalej? czy ta polityka służy narodowi polskiemu, czy też nie. Dr Wielomska stwierdza, że oczywiście nie. Ja jednak mam odmienne zdanie. Postawa kierownictwa Kościoła k. jest w zasadzie racjonalna i służy przetrwaniu narodowi plskiemu we współczesnym świecie. Smutne jest tylko to, że KK nie wierzy w polską ideę narodową, a dokładniej w polskie państwo narodowe. Wydaje się on zakładać, że po klęsce majowej 1926 r., gdy władzę w Polsce przejęła antynarodowa masoneria polska, następnie po 1 września 1939 r., po 1945 r, a zwłaszcza po 1989 r. polska podmiotowość polityczna nie ma szans wybicia się na niepodległość. Polska wg. polskiego KK będzie we współczesnych czasach tylko i wyłącznie neokolonią faktyczną, a nawet formalną (formalna utrata niepodległości). W związku z tym pozostaje otwarte pytanie, jak bronić resztek polskiego bytu narodowego, nawet już tylko jako neokolonii. Wg Wielomskiej, a i Kościoła k. są tylko dwie opcje: 1) uciec się pod skrzydła UE, a faktycznie IV Rzeszy, pozostając landem polskim, ale właśnie jednorodnym kulturowo i etnicznie, landem polskim; 2) włączyć się w budowę Judeopoloni (rabinacka głowa i polskie, ludowe nogi), a obecnie zwana państwem Polin. Co więcej, na naszych oczach rozbudowywana jest koncepcja Polin w państwo trójnarodowe tj. Ukropolin. Tragedią rozwiązania ukropolińskiego jest to, że jeszcze za naszego pokolenia ma zniknąć z polskiej ziemi „okrutny, katolicki naród polski”, a jego resztki powinny zginąć w niekończącej się wojnie na Ukrainie. Nestety, z tej perspektywy jedyny ratunkej dla narodu polskiego, czy nawet tylko etnosu polskiego jest schronić się pod skrzydła słabszego wroga, tj. Unii Europejskiej i Niemiec. Dlatego też, tekst dr Wielomskiej jest bardzo przewrotny i groźny, faktycznie napisany z pozycji postkorowskich – korwinowskich, a więc antypolskich. W istocie świadoma część narodu polskiego nie ma żadnego wyboru. Groźna dla nas, a moralnie niemal zabójcza UE, daje jednak szansę przetrwania narodu polskiego. Natomiast państwo Polin lub Ukropolin absolutnie nie daje takiej szansy narodowi polskiemu. Polin lub Ukropolin, to dla narodu polskiego śmierć w ciągu jednego pokolenia, a gdyby jakimś cudem zostały jego resztki szybko stałyby się ludem palestyńskim – bis. Tak, my faktycznie nie mamy wyboru: pozostał nam Kościół katolicki nawet magdeburski, Unia Europejska i Niemcy. Chcę podkreślić, że nie jestem tu zbyt orginalny. Posługuję się tylko metodą realizmu politycznego R. Dmowskiego. Jeśli już, należy się opierać na wrogu słabszym. Dlatego właświe postępuje dr A. Mandrela, K. Zagozda itp. Natomiast całe środowisko postkorowców-korwinistów skupione wokół „Najwyższego Czasu”, popierające „nibypatriotę” G. Brauna (główny propagator Polxtiu), służy wyrwaniu ostatecznemu Polski z rąk watykańsko-unijno-niemieckich i przekazanie jej w ręce faktycznych jej oprawców tj. Polin lub Ukropolin, a następnie szybkim ogłoszeniu „finis Poloniae”. Patrz: https://zagozda.info/imigranci.html

    1. ,,Otóż wskazanie, że polski Kościół katolicki jest proniemiecki, a w konsekwencji prounijny (tak jak i Watykan) jest prawdziwe. Natomiast co dalej? czy ta polityka służy narodowi polskiemu, czy też nie. Dr Wielomska stwierdza, że oczywiście nie. Ja jednak mam odmienne zdanie. Postawa kierownictwa Kościoła k. jest w zasadzie racjonalna i służy przetrwaniu narodowi plskiemu we współczesnym świecie. Smutne jest tylko to, że KK nie wierzy w polską ideę narodową, a dokładniej w polskie państwo narodowe.” Pozwolę sobie na komentarz. To KK postępuje słusznie czy nie? Jeżeli słusznie, to dlaczego ,,nie wierzy w polską ideę narodową, a dokładniej w polskie państwo narodowe”. Dmowski zawsze miał na uwadze cel maksymalny czyli niepodległa, suwerenna i silna Polska, z solidną tożsamością narodową Polaków. Jego realizm polegał na taktyce i chwilowych wyborach pośrednich sojuszników. Tu jednak u Pana widzę pesymizm i dawanie nam wyboru: Polin (Ukropolin) lub UE/IV Rzesza. A normalna Polska, jako pełnowartościowe państwo narodowe? O tym celu można nie mówić ale trzeba go mieć na uwadze. My Polacy ciągle już od wielu myślimy tylko o przetrwaniu, o oparciu się na kimś, o uwieszeniu się czyjejś klamki i zupełnie zatracamy pełny cel naszego działania. Czyż sami nie potrafimy się rządzić? Przepraszam, wiem, jeszcze nie teraz. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Idea Brauna jest słuszna i powinna być kontynuowana, obojętnie czy z nim czy bez niego.

  3. Jarek Jarek pisze: A normalna Polska, jako pełnowartościowe państwo narodowe? O tym celu można nie mówić ale trzeba go mieć na uwadze. My Polacy ciągle już od wielu myślimy tylko o przetrwaniu, o oparciu się na kimś, o uwieszeniu się czyjejś klamki i zupełnie zatracamy pełny cel naszego działania. Czyż sami nie potrafimy się rządzić? Przepraszam, wiem, jeszcze nie teraz. Od czegoś jednak trzeba zacząć” – Właśnie tak mówią wodzowie wszystkich polskich partii postkorowskich III RP, gdyż wiedzą, że w czasach gdy Polska jest w strefie Pax Americana, to każda zbyt szybka walka o państwo polskie, bez gruntownego wychowania narodowego społeczeństwa i wypracowania polskiej myśli politycznej państwowej, a zwłaszcza bez dobrej koniunktury politycznej międzynarodowej, kończy się jakąś wersją niby państwa polskiego (faktycznie jakąś wersją Judeopolonii). Nawet Dmowskiemu nie udało się zbyt długo utrzymać polskiego państwa narodowego powstałego w 1918 r. gdyż już w 1926 r. wyrwała mu go z rąk polska masoneria i szybko przekształciła w „państwo wielonarodowościowe”. A co dopiero na początku XXI wieku, po tylu klęskach narodowych. Stąd nawoływanie do tworzenia polskiego państwa narodowego dziś, to jest ledwie zawoalowane nawoływanie do budowania państwa Polin lub Ukropolin. Elitom polskim pozostaje długa praca organicznikowska o strukturalną (polityczną) organizację polskiego narodu, poprzez utworzenie rzeczywistego kierownictwa politycznego kraju, które poprowadzi go do zwycięskiej walki o państwo polskie. Przykładowo takie, jak przed I wojną światową była Liga Narodowa i ruch wszechpolski. Gdyby takiego przywództwa naród nie miał, nawoływanie do tworzenia polskiego państwa narodowego jest czystą kpiną. Oczywiście, polska podmiotowość polityczna dzisiaj istnie, ale w formie karłowatej tj. częściowo uświadomionej (temat na inna dyskusję). Wie o tym część narodowa polskiego duchowieństwa katolickiego, stąd jego działania wzmacniające, a zarazem osłaniające tę polską podmiotowość polityczną. A co do G. Brauna: jest on takim samym postkorowcem jak T. Mazowiecki, K. Bielecki, L. Balcerowicz, M. Krzaklewski, J. Kaczyński, J. Korwin- Mikke, itp. Braun, tak jak i wymienieni, nie został wyłoniony przez szerokie kręgi społeczeństwa w sposób naturalny, a został mu narzucony, a właściwie narzucił się sam poprzez umiejętnie propagandowo zorganizowaną akcję polityczną. I nagle mamy przywódcę, za którym żadna organicznie ukształtowana oddolnie struktura społeczno-polityczna nie stoi i nigdy stać nie będzie. Jestem przekonany, że w pewnym momencie tak, jak u wyżej wymienionych „przywódców”, ukaże się u niego drugie antypolskie (polińskie) oblicze, a zawiedzeni jego polscy fani będą znowu krzyczeć, ze zostali oszukani i że G. Braun to „łżeprawica”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *