Zych: Postęp technologiczny w medycynie a aborcja. Mój komentarz do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji

Nasze mamy  i bacie nie miały problemu z wyborem czy urodzić chore dziecko czy też nie gdyż nie było badań usg oraz diagnostyki prenatalnej. Jestem za ochroną i prawem do życia nienarodzonych dzieci a szczególnie tych, które są chore lub tylko podejrzane o chorobę. Jestem również za prawem do życia dla dzieci pochodzących z gwałtu oraz za przyjmowaniem postawy rodzicielstwa wtedy, gdy ciąża pojawiła się u kobiety chorej.  Za moim stanowiskiem przemawia wiele przesłanek, poniżej przedstawię kilka z nich odnoszących się do tzw. aborcji eugenicznej.

1 Z punktu widzenia prawnego ustawodawstwo nie może różnicować i stopniować prawa ludzi do tak podstawowej wartości, jaką jest życie ze względu na stan zdrowia, w innym wypadku mielibyśmy podstawy do ograniczania tego prawa w przyszłości dla różnych grup i kategorii ludzi pod byle pretekstem. Tak dzieje się właśnie w Europie, gdzie najpierw dopuszczona została aborcja a obecnie i eutanazja (Belgia Holandia Luxemburg Albania) a także wszędzie tam gdzie system ochrony zdrowia limituje leczenie, wykonywanie zabiegów medycznych ratujących życie ze względu na wiek np. przeszczepy serca wątroby i inne zabiegi. To również przejaw nierówności w prawie do życia usankcjonowanej normą prawną, która jest wyrazem prymatu ekonomii nad argumentami etycznymi.

2 Bezspornym jest fakt, że nienarodzone dziecko, nawet chore nieuleczalnie, które być może nie przeżyje po urodzeniu jest człowiekiem, osobnym podmiotem i prawo kobiety do decydowania o jego życiu czy o uniknięciu nieprzyjemnych doznań z powodu jego choroby jest mniejszym prawem niż prawo małego bezbronnego człowieka do tak podstawowych wartości jak narodziny i życie. Kobieta nie ma również samodzielnego prawa do decydowania o tym czy jej dziecko ma żyć czy nie, ponieważ to dziecko jest odrębnym podmiotem, któremu opatrzność Boża dała życie, a ona oraz mężczyzna byli jedynie pośrednikami w tym akcie. Jedyną odpowiedzią kobiety na ten fakt powinno być uszanowanie życia, tutaj nie ma wyboru – tak powinno stanowić prawo. Oczywiście człowiek i tak może zrobić, co zechce, ale ważne jest to, aby prawo sankcjonowało takie zachowanie, jako niezgodne z normami. Uważam również, że to nie kobieta steruje procesami tworzenia się życia.  Nawet osoby niewierzące muszą uznać ten fakt, że kobieta nie ma wpływu żadnego na to jak ten proces zachodzi w związku z tym, jakie ma prawo do tego żeby to życie zakańczać? Społeczeństwa stojące na wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego etycznego i kulturowego powinny bezwzględnie chronić jednostki słabsze w tym chore – respektowanie takiego prawa to wskaźnik wysokiego poziomu kultury danego narodu. Jednostki chore a zwłaszcza dzieci po urodzeniu i przed urodzeniem powinny być otoczone szczególną opieką państwa oraz rodziny. Tylko w niektórych kulturach prymitywnych oraz pierwotnych jednostki słabe były eliminowane ze społeczeństwa a w czasach współczesnych np. w hitlerowskich Niemczech. Uważam również, że szczególną opieką państwa i estymą w społeczeństwie powinna być otoczona kobieta, która chce urodzić dziecko chore. Jeżeli natomiast kobieta nie chce wychowywać takiego dziecka może je oddać rodzinie lub instytucji, w której znajdzie ono schronienie, jest to na pewno lepsze rozwiązanie od aborcji.

Nie jest argumentem na rzecz aborcji eugenicznej oszczędzenie traumy kobiecie, która rodzi dziecko chore. Większą traumą dla kobiety – jak pokazują badania psychologów i socjologów – jest aborcja dokonana również z tych względów.  Argument o traumie i cierpieniu jest nie do przyjęcia również z tego względu, że każdy dorosły człowiek musi zmierzyć się w swoim życiu z cierpieniem, śmiercią i chorobą w tym być może i tą moim zdaniem najtrudniejszą dla matki i ojca chorobą i śmiercią dziecka, gdyż te doświadczenia nieodłącznie towarzyszą ludzkości od wieków.  Już starożytni filozofowie np. Arystoteles uważali, że cierpienie związane ze śmiercią, uważane za najgorszy rodzaj cierpienia, można przezwyciężyć przez męstwo, a pozostałe cierpienia przez cnotę cierpliwości. Jeśli nie umie się tego przeżyć lub chce się uniknąć tego doświadczenia za cenę rezygnacji z wartości podstawowych, to wydaje się, że nie jest się jednostką dojrzałą. Tak czy inaczej, czy matka i ojciec zmierzą się z tymi doświadczeniami w wyniku przeprowadzonej aborcji, choć tutaj skutki psychiczne dla kobiety są druzgocące, gdyż obciążają jej sumienie i są o wiele głębsze, gdyż śmierć dziecka następuje z jej woli czy też wyniku naturalnej śmierci dziecka z powodu choroby kobieta musi to przeżyć i żadna estetyka i dbałość o swoje emocje nie może tu przeważać, gdyż na szali jest ludzkie życie, jako wartość większa, którego kobieta nie ma prawa zakończyć.  Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w cywilizacji, która wypiera wszelkie negatywne nieprzyjemne doświadczenia i stąd nieodporność współczesnych narodów i młodych pokoleń na doświadczenie choroby i śmierci i w ogóle jakiegokolwiek zagrożenia.  Jest to jednak wielkie oszustwo naszej cywilizacji. Nie do zaakceptowania wydaje mi się fakt nazywania ciężko doświadczonych przez chorobę dzieci, nie ludźmi czy płodami, a już nie daj Boże potworami. Czy ktoś wypowiadając się w ten sposób pomyślał o matkach, które być może w tym momencie noszą pod swoim sercem takie właśnie dzieci? Rodzice Ci kierują się szlachetnymi intencjami i chcą zawalczyć o ich życie wbrew diagnozom lekarskim lub chcą chociaż na krótki moment po urodzeniu zobaczyć i przytulić dziecko do swojego serca, pożegnać się z nim, ochrzcić  i pochować wg obrządku chrześcijańskiego. Badania socjologiczne  również pokazują, że te aspekty  mają pozytywny  wpływ na wychodzenie przez rodziców z traumy po śmierci dziecka. To nazewnictwo to efekt ludzkiej postawy często przejawianej w społeczeństwach konsumpcyjnych, gdzie dziecko traktowane jest jak towar z supermarketu, który powinien mieć jak najlepsze parametry i spełniać nasze zachcianki emocjonalne i estetyczne. Wynikający również z braku wrażliwości na drugiego człowieka oraz wychowania wśród braku głębszych ideałów, gdzie każdy podmiot musi być utylitarny i użyteczny lub powinien mieć jakąś merkantylną wartość.  Mówię z pełnym przekonaniem, że macierzyństwo, nawet jeśli wiąże się z urodzeniem chorego i niepełnosprawnego obarczonego wadami genetycznymi dziecka, które być może nie będzie nawet długo żyło, to nie wyrok, to obowiązek, któremu kobieta powinna sprostać i podołać, ponieważ wybór odwrotny oznacza kompromitację etyczną, oraz brak dojrzałości, ponadto jest dowodem zatrzymania się w swoim rozwoju osobowym na etapie egoistycznych uczuć i emocji. Podobnie zadanie macierzyństwa postrzegały całe pokolenia wstecz w naszej cywilizacji.  Uważam również, że urodzenie tego dziecka to także szansa na doświadczenie głębszej miłości i satysfakcji.  Można również zadać pytanie czy nasze zdrowo urodzone dzieci zawsze wyrastają na aniołki i nie sprawiają nam cierpienia? Idąc tym fałszywym tropem rozumowania, które podsuwa nam współczesny świat nakazując unikania cierpienia za wszelką cenę, może i dzieci nie warto mieć w ogóle, bo z ich wychowywaniem wiążą się różne nieprzyjemne doznania.

3. Za odrzuceniem przesłanki eugenicznej przemawia również dotychczasowa praktyka ustawy dopuszczającej tzw. aborcję eugeniczną, oznaczała ona często nie tylko abortowanie dzieci z ciężkimi z dużymi wadami, ale również z lżejszymi uszkodzeniami genetycznymi. Chciałabym również wspomnieć, że tak na prawdę w sytuacji występowania ciężkich uszkodzeń u dziecka ciąża kończy się obumarciem i poronieniem – jest to najczęstsza przyczyna przedwczesnej śmierci dziecka w łonie matki jak donosi nowoczesna medycyna. Konsekwencją tych zapisów prawnych było również stawianie kobiet w ciąży pod presją badań usg oraz prenatalnych. Podobnie jak ustawa, która obowiązywała przed 1993 rokiem dopuszczająca szeroko aborcję, stawiała często kobiety w sytuacji, kiedy były namawiane przez lekarzy do aborcji – życie nienarodzone  nie miało żadnej wartości.  Prawo, bowiem ma zawsze działanie normotwórcze wskazując ludziom właściwe zachowania.

Postęp w medycynie, w tym w badaniach prenatalnych, stwarza coraz to większe dylematy moralne i etyczne na temat, których nie toczy się żadna debata publiczna a jedynie propaganda na rzecz akceptacji nowoczesnych technologii. Gdyby nie ten postęp nie mielibyśmy dylematów moralnych odnoszących się do aborcji eugenicznej, ale w związku z tym, że jest on  tak szybki ludzie nie nadążają w ślad za nim z refleksją humanistyczną. Jednakże, aby w ogóle zauważać dylematy moralne często potrzeba głębszego przygotowania oraz rozeznania w naukach humanistycznych. Postęp w naukach medycznych spowodował, że w niektórych jednostkach rodzi się pokusa pójścia na skróty czy pominięcia nakazu i obowiązku.

Z wyrazami szacunku

Małgorzata Zych, Lider Klubu Konfederacji w Tarnobrzegu

[Głosów: 27   Average: 3.5/5]
Facebook

5 thoughts on “Zych: Postęp technologiczny w medycynie a aborcja. Mój komentarz do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji”

  1. “Bezspornym jest fakt, że nienarodzone dziecko, nawet chore nieuleczalnie, które być może nie przeżyje po urodzeniu jest człowiekiem, osobnym podmiotem i prawo kobiety do decydowania o jego życiu czy o uniknięciu nieprzyjemnych doznań z powodu jego choroby jest mniejszym prawem niż prawo małego bezbronnego człowieka do tak podstawowych wartości jak narodziny i życie”.

    Chyba jednak lewica nie uważa, że jest osobnym podmiotem, bo żeby nim być, to trzeba mieć w jakimś w miarę sensownym stopniu wykształconą samoświadomość, czy też to, co w psychologii określa się jako JA. I można tłumaczyć, że człowiek w narkozie, czy we śnie, też ma zniesioną świadomość. Jednak w takich sytuacjach, to ich JA jest już ukształtowane, ale świadomość zniesiona w sposób odwracalny. W życiu płodowym te wyższe funkcje psychiczne są nieobecne a nawet jeśli, to na poziomie porównywalnym z tymi u ślimaka, maksymalnie u myszy. I nic to, że potencjalnie one istnieją, ale potrzebują czasu na rozwinięcie. Liczy się jedynie sytuacja na danym etapie rozwoju a nie to, co mogłoby być w przyszłości. Pewnie tak, jak pojedyncze drzewo z trawką, krzaczkiem i grzybkiem nie jest jeszcze lasem.

      1. Podejrzewam, że ci, których mordowali naziści, mieli podstawowe funkcje psychiczne rozwinięte w stopniu wyższym niż pozostałe naczelne. Oni byli na poziomie tak 40-60% tego, co ma statystyczny homo sapiens. Chyba płody, które są usuwane, mają w tym momencie te funkcje obecne na poziomie 4-5% tego, co statystyczny HS. Tak z rząd wielkości mniej.

        1. Wartościowanie ludzi ze względu na stopień ich rozwoju to zwyczajna eugenika i początek drogi na której końcu jest ludobójstwo. W takiej Holandii żeby człowieka eutanazjować to nawet jego zgody nie potrzeba, wystarczy oświadczenie lekarza…

          1. To nie tyczy się wyłącznie ludzi, tylko całego świata zwierząt (z ludźmi włącznie). Umieszczamy możliwości m(1), m(2), …, m(N) wszystkich możliwych mózgów (przeszłych, obecnych i przyszłych) w wielowymiarowej przestrzeni R^N – w postaci punktów. W zależności od gatunku, punkty jego przedstawicieli skupiają się wokół pewnej średniej – ich koncentracja (w fazie dojrzałej) opisana jest czymś na kształt N-miarowego rozkładu Gaussa g(x1, x2, …, xN). Ma on jakieś swoje odchylenie standardowe. Jeśli punkt odpowiadający “lokalizacji mózgu” niedorozwiniętego homo sapiens w R^N przypadkiem wpada w obszar trzech odchyleń standardowych wokół średniej dla szczura, to go fizycznie likwidujemy. Jeśli nie, to i części szczurów także powinniśmy to oszczędzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *