Sprzeciw prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka wobec zerwania stosunków ze Lwowem ma na celu wywołanie fałszywego wrażenia, że tylko obwód lwowski jest zdominowany przez polityków, i ideologię banderowską, podczas gdy Lwów stanowi jakąś nie-banderowską enklawę. Tymczasem jest to NIEPRAWDA.
Ukraińskie interesy
Niestety, ale to właśnie władze Lwowa od lat przodują w banderowskich demonstracjach, oficjalnych obchodach na cześć Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Kłyma Sawura, całej UPA, Waffen-SS Hałyczyna itd. To we Lwowie mordercy Polaków mają swoją pomniki, ulice, tablice pamiątkowe. Nie przywiózł ich tam Putin, nie spadły z nieba. Lwów decyzją swoich władz jest deklarowany stolicą banderyzmu na Ukrainie – i wszystkie te fakty są od dawna prezydentowi Żukowi doskonale znane. Nie chodzi zatem o kwestie formalne, a dociekający motywów Ratusza powinni bliżej przyjrzeć się biznesowym powiązaniom finansowego zaplecza lubelskiego bloku prezydenckiego. Także tym sięgającym do Lwowa.
Zresztą, prezydent Żuk, tak jak i cała Koalicja Obywatelska ma przecież świadomość, że banderyzm na Ukrainie to zjawisko systemowe, a lwowska uchwała to tylko wykonanie zalecenia ustawy Rady Najwyższej Ukrainy z 18. grudnia 2025 r. w sprawie wyznaczenia zalecanych do obchodzenia rocznic i świąt na lata 2026-2027, w której na 30. czerwca 2027 r. wyznaczono ogólnonarodowe świętowanie 120 rocznicy urodzin Romana Szuchewycza, a do oddawania kultu wskazano Ukraińcom jeszcze 26 innych OUN-owców i upowców.
Prezydent Żuk ma to gdzieś, konsekwentnie ignorując zadawane mu publicznie pytania:
– czy i kiedy zamierza zwrócić otrzymany w lipcu 2020 r. ukraiński order Za Zasługi (III stopnia)?
– czy równie stanowczo, jak w niedawnym oświadczeniu, potępi i odetnie się także od honorowanych wcześniej przez siebie banderowców, zbrodniarza wojennego Ihora Mazura i Wasyla Pawluka (nazisty, byłego Konsula Generalnego Ukrainy w Lublinie)?
– czy i jaki wpływ na decyzję o niezrywaniu współpracy z banderowskimi władzami Lwowa mają interesy Piotra K., oskarżonego o korupcję najbliższego współpracownika prezydenta?
Biedny, zmarzł…
Nieszczęściem Lublina jest, że istnieje grupa wyborców, która nawet gdyby przyłapano prezydenta miasta na czynie pedofilskim i ze spuszczonymi spodniami – martwiłaby się tylko, że zimno mu w tyłek.
Lublin jest nadal fatalnie skomunikowany, nie ma żadnej sensownej polityki urbanistycznej, wszystkim rządzą układy, decyzje podejmowane są pod dyktando wciąż tych samych developerów, bez oglądania się na komfort życia lublinian, zamiast komunikacji z mieszkańcami jest propaganda ugadanych mediów, a w dodatku zieleń miejska nijak się w Lublinie nie udaje. Przyjeżdżając do miasta regularnie od lat i niemal co miesiąc nadal nie mogę uwierzyć, że tak wiele udało się zmarnować! A mimo to wciąż fanklub ślepców powtarza „bo Żuk tyle robi…”. I na sygnał to samo będą mówić o Fularze, Wcisło, Hetmanie czy kogo tam podsuną do głaskania, jeśli jednak ograniczenie do dwóch kadencji na stolcu prezydenckim zostanie utrzymane.
Cóż, chcącym nie dzieje się ponoć krzywda, tylko co z resztą?
A i Lublina szkoda…
Konrad Rękas


