Adam Wielomski, Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego o Yuvalu Noahu Hararim – „ostatnim autorytecie” liberalnej lewicy, antyklerykałów, aktywistów LGBT, a przede wszystkim wielkich korporacji cyfrowych z Doliny Krzemowej!

ISBN: 978-83-959357-7-0
Ilość stron: 434
Format: A5

Na naszych oczach w rozmaitych mediach i gremiach Yuval Noah Harari kreowany jest na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mariusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Naszym zdaniem Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi! W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.


Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Naukowcy słusznie uważają Harariego za dyletanta i dlatego go ignorują. Naszym zdaniem to duży błąd. Bajek pisanych przez naczelnego ideologa III Rzeszy Alfreda Rosenberga, autora książki „Mit XX wieku”, też nikt nie traktował poważnie. Historycy filozofii bojkotowali tę książkę w okresie międzywojennym i odmawiają omawiania jej po dziś dzień. Mimo to, w imię współtworzonej przez niego „narracji” wymordowano wiele milionów ludzi. Przemoc udaje naukowość i dlatego trzeba zawczasu demaskować szatki, w które się ubiera jako mity, podszywające się tylko pod naukę. Dlatego też musiała w końcu powstać książka – pierwsza w wielojęzycznej literaturze światowej – która na poważnie rozprawia się z opowieścią Harariego. Chcieliśmy pokazać, że ci, którzy go promują naprawdę chcą pogrzebać ludzki świat i wprowadzić nas w erę rządów super bogatych Nadludzi, czyli „homo deus”. I to nie jest bajka, to się dzieje naprawdę. Nie lekceważmy Harariego i ludzi, którzy za nim stoją, gdyż za naszą bierność zapłacimy bardzo wysoką cenę. Pozbawią nas nawet prawa do bycia człowiekiem.

Najnowszą książkę prof. Adama Wielomskiego – w wersji papierowej i jako e-book – można kupić u nas: TUTAJ

Click to rate this post!
[Total: 33 Average: 4.9]
Facebook

15 thoughts on “Adam Wielomski, Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa”

  1. Rzeczywiście to jest bełkot ćwierć inteligencki, rewolucyjny plus propaganda, manipulacja, stek bzdur, kretynizmu, miałkości intelektualnej nowego homo sovieticusa na miarę XXI stulecia… dno, każde.
    Wiadomo, lewica, demokracja, socyalizm, komunizm, postępowość, sexizm, „tolerancja„…
    Stąd jest to podobno bestseller wydawniczy, światowy, globalny, w Polsce chyba także… Zgroza.
    Ps. Acha, z np. libertarianizmem czy anarchokapitalizmem raczej nie ma to nic wspólnego, nie te rejony, nie ten poziom, nie ta gracja.

  2. O ile wywody Hariarego na temat przyszłości ludzkiej cywilizacji są mętne i nieprzekonujące, o tyle jego analiza całej dotychczasowej historii tejże cywilizacji jest błyskotliwa i dogłębna. Harari znakomicie opisuje przeszłość, ale nie rozumie przyszłości.

    btw prosi pilaster o wskazanie konkretnie w którym miejscu w swojej twórczości Harari twierdzi że:

    „garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.”

    czy to w sposób jawny, czy zawoalowany. Bo pilaster przeczytał dogłębnie wszystko to, co Harari opublikował w Polsce i niczego podobnego sobie nie przypomina. Wizja przyszłości Hariarego to swoisty „transhumanizm”. Oddzielenie inteligencji od świadomości, transformacja umysłu do komputera i przejecie kierowniczej roli w społeczeństwie przez sztuczną inteligencję.

    O żadnych rządach superbogatych „nadludzi” nie ma mowy. Wręcz przeciwnie. Materialne bogactwo ma wg Hariarego stracić jakiekolwiek znaczenie.

    1. „o tyle jego analiza całej dotychczasowej historii tejże cywilizacji jest błyskotliwa i dogłębna. Harari znakomicie opisuje przeszłość, ale nie rozumie przyszłości.” i „pilaster przeczytał dogłębnie wszystko to, co Harari opublikował w Polsce”

      Mamy odpowiedź, dlaczego pilaster plecie takie bzdury. Jeśli ordynarne i wręcz idiotyczne uproszczenia Harari’ego dotyczące historii to „dogłębna i błyskotliwa” analiza, to wiemy, że pilaster nie jest w stanie czytać opracowań naukowych oddając się prostackim bzdurkom dla pseudointeligentów. Wystarczy zobaczyć jak merytorycznie równany z ziemią jest bełkot Harari’ego w zakresie historii a to jak podchodzi do filozofii to jest w ogóle jawna kpina niczym u foliarzy. Jak mawiał Platon – nic co piękne nie jest łatwe. A że prawda jest piękna, to jest jasne, dlaczego pilaster (i Harari) nie może się o nią otrzeć 😉

    2. Prof. Wielomski nie trawi ludzi bogatych. Tak już jest, ten syndrom obecny jest od dawna wśród amerykańskich jajogłowych. Intelektualiści, elity uniwersyteckie zazdroszczą wielkim możnym tego świata pieniędzy i wpływów. Pensja uniwersytecka raczej nie pozwala im na kreowanie rzeczywistości według własnego widzimisię – oni chcieliby władzy i miliardów dolarów na koncie bo wtedy mogliby być jak Soros. Wielokrotnie pisał o tym F. A. Hayek.

      1. F. A. Hayek, który tak samo jak reszta „ekonomistów szkoły austriackiej” był tym samym ubogim jajogłowym bez wpływu na rzeczywistosć, tylko że z syndromem sztokholmskim…

          1. A profesor Wielomski to nie jest? Zatrudnia się u prywaciarza na wolnym rynku? Pilaster z pewnością tak. Proszę zobaczyć, co dzieje się z państwową edukacją w Polsce w obliczu niżu demograficznego. Niektórzy utyskują na wciąż spadający poziom edukacji wyższej – i to jest fakt. 20 lat temu UW i UJ pewnie były w okolicach trzysetnej lokaty na Liście szanghajskiej, a teraz powyżej 600-tnego miejsca. Różnica jest taka, że wtedy przez Polskie uczelnie przewalał się wyż z czasów Jaruzela, a teraz jest dołek pogłębiony emigracją zarobkową do UE. 20 lat temu uczelnie mogły bez problemu podnosić poprzeczkę i wymagać. Istniały egzaminy wstępne, zaś na taką informatykę na MiMUW było 18 osób na jedno miejsce. Obecnie psa z kulawą nogą nie uświadczysz, więc władze uczelni dopuszczają do studiów ostatnich debili. Na wydziałach ścisłych i technicznych coraz częściej spotyka się ludzi po technikach i klasach humanistycznych. Wszystko po to, aby jajogłowi nie zaznali redukcji etatów, bo wtedy zamiast siedzieć sobie na doktorskiej posadce, musieliby pójść pracować do banku.

    3. Materialne bogactwo ma stracić znaczenie dla miliardów zagnanych do narkotyków i wirtualnej rzeczywistości, ale nie dla miliarderów-globalistów-neomarksistów.

  3. Zapoznałem się odrobinę z wypocinami Harrari’ego. Nic szczególnego – ot kolejna lewicowa papka o weganizmie, homoseksualizmie, ateizmie etc. napisana językiem dla pseudointelektualistów i skomasowana w jednej pozycji i stąd cały szał z lewej strony. Gates czy Soros nie potrzebują Harari’ego, żeby myśleć tak, jak myślą i by wcielać swoje pomysły w życie. Facet nie odkrył koła na nowo i niczego nowego nie wprowadza do narracji. Oni go potrzebują tylko jako swoistego PR’owca. Jest to stosunkowo młody gość, z tytułem naukowym, w prostacki sposób tłumaczący rzeczywistość, co zawsze trafia na podatny grunt (tłumy nie są zdolne do pogłębionej refleksji). Do tego robi wokół siebie otoczkę nowoczesnego i przede wszystkim NIERADYKALNEGO (sam przyznaje, że nie je produktów mlecznych, ale jak go poczęstują sernikiem, to zje), co znów ułatwia mu robotę i dzięki temu po prostu część społeczeństwa przyjmie te idee. Ot, kolejny magnes na część społeczeństwa w postaci miękkiszona. Harrari PRowo pełni taką rolę jak Peterson czy Shapiro po drugiej stronie narracji, więc próba budowania podobieństwa do Rosenberga jak również przecenianie wpływu tego ostatniego na sytuację w Europie przed i w trakcie II wojny światowej jest na wyrost.

    Zdaje mi się, że spora część prawicowców przekładając swój sposób funkcjonowania na innych ludzi popełnia ogromny błąd. Zapomina się, że lewica sama strzeliła sobie w stopę z uproszczeniem narracji, schamieniem społeczeństwa i wpojeniem „róbta co chceta”. Zwykli ludzie są niezdolni do obejrzenia filmiku dłuższego niż 2 minuty – stąd królowanie TikToka, Instagrama i innych naskalnych form przekazu (jak memy), więc spodziewanie się, że będą czytali Harari’ego albo słuchali jego wykładów jest niepoważne. To, że część prawicy tak robi nie oznacza, że robi tak choćby większość lewicy – proporcje są zapewne podobne. Dlatego publikacja na temat wypocin kolejnego przedstawiciela współczesnej przeciętności, choć intelektualnie ciekawa, tak praktycznie niczego nie wnosi i nie zmieni. Argumenty przeciwko są od dawna znane i przerobione, bo są wypracowane od zasad.

    „Chcieliśmy pokazać, że ci, którzy go promują naprawdę chcą pogrzebać ludzki świat i wprowadzić nas w erę rządów super bogatych Nadludzi, czyli „homo deus”. I to nie jest bajka, to się dzieje naprawdę.” – zadałem już pytanie odnośnie do tego wątku pod innym tekstem, niestety bez odpowiedzi. Jak niby miałoby to wyglądać? Obecna sytuacja wygląda tak, że naprawdę nawet zwykły człowiek, pracujący fizycznie (szczególnie na zachodzie), ma bardzo przyzwoity standard życia. Posiadanie domu (na własność po spłaceniu kredytu), dwóch samochodów, oszczędności, wakacje to nie jest nic niezwykłego i dowodem na to emigranci zarobkowi z Polski do USA, którzy dorobili się tego standardu zaczynając z o wiele gorszej stopy niż większość Amerykanów. Nagle nastąpi zmiana i wszystkim wszystko odbiorą dając kontrolowany podstawowy dochód gwarantowany, zabierając samochody, możliwość normalnego jedzenia, lotu do ulubionego kurortu (bo samoloty będą tylko dla elity – szarakom zostanie pociąg albo rower, tyle tylko, że pociągiem nie da się za bardzo przejechać z Nowego Jorku na Florydę ani z Warszawy na Wyspy Kanaryjskie) itd? Jeśli ktoś się nie zastosuje, to zostanie mu zablokowane konto i pozostawi się takiego człowieka bez środków do życia? I to wszystko w sytuacji, w której tego typu idee mają największą popularność wśród głąbowatej młodzieży z dobrze sytuowanych domów po humanistycznych kierunkach, co stanowi może kilka procent społeczeństwa a cała reszta ma te bzdury głęboko w poważaniu? Szczególnie zresztą gdy weźmie się pod uwagę, że większość planety ma takie podejście odnośnie do tych bzdur? Oczywiście jest możliwość, że zostanie to nagle narzucone siłą przez prywatne agencje wojskowe – jasne. Ale przeświadczenie, że ludzkość to pokornie zaakceptuje jest zwyczajnie naiwne. Jeśli taki proces ma mieć miejsce, to nie jest to proces, który zakończy się za naszego życia ani życia naszych dzieci. To musiałby być proces wielopokoleniowy, ze stopniowym i bardzo powolnym odbieraniem pewnych udogodnień, do których przyzwyczajone są dzisiejsze społeczeństwa i będą też przyzwyczajone następne pokolenia. Można im odebrać system wartości, Boga, klasycznie rozumianą wygodę, ale krytycy Harari’ego czy Schwaba zapominają, że jeśli mają rację, to ci dwaj podnoszą rękę na to, co dzisiejsze społeczeństwo deifikuje i bardzo długo będzie deifikowało – na wygodę. I nie jest tak, że dla wygody dadzą ją sobie odebrać. Przeświadczenie, że w kolejnym pokoleniu będzie masa Jasiów Kapeli, którzy stwierdzą, że powinno się mieszkać na bodaj 15m2 w klatce kompletnie pomija rolę tych, którzy aktywnie sprzeciwiają się takim bzdurom już teraz i wychowują swoje dzieci również w duchu sprzeciwu. Do tego takie farmazony może opowiadać właśnie rozpieszczona feministka-gówniara, której niczego nie brakowało a największą opresją z jaką się spotkała ze strony mężczyzn to fakt, że ojciec ochrzanił ją za słabe oceny w szkole. Osoby wychowywane w klitkach doskonale wiedzą jakie to jest uciążliwe – wystarczy zwrócić uwagę na to, że mimo niskiej dzietności, obecnie najchętniej kupowane na rynku są mieszkania w przedziale 52-60m2 z trzema pokojami, często balkonem i miejscem parkingowym. Młodzi ludzie nie powielają mieszkaniowych wzorców pokolenia swoich rodziców, którzy cieszyli się 42m2 w wielkiej płycie z trójką dzieci i codzienną walką o miejsce parkingowe w ostatniej dekadzie.

    Podsumowując – oczywiście jest źle i kryzys pogorszy sytuację. Ludzie wiedza, że trzeba będzie zaciskać pasa. Natomiast osobiście ciężko mi wyjaśnić jak wyobraża sobie Pan Profesor czy inni zwolennicy tak czarnej narracji o naszej przyszłości wprowadzenie tych idei w życie. Być może złamanie łańcucha dostaw, powszechny głód byłyby w stanie tego dokonać, ale to jest ruch, który spowoduje chaos. A chaos ma to do siebie, że pochłania wszystkich, bez wyjątku. Bezpieczeństwo elit finansowych jest złudne w tym scenariuszu – głodna tłuszcza ze sztachetami jest gotowa na wszystko i elity tak naprawdę nie mogą jej po prostu wystrzelać jak kaczki, bo bez niej nie mają ani rynku zbytu ani kogoś, kto dostarczy im konieczne dla nich produkty/usługi. Gospodarka bogaczy nie zaczyna się w ekskluzywnym salonie kosmetycznym czy zamkniętym na czas wizyty Macy’s w Nowym Jorku. Gospodarka zaczyna się o wiele niżej.

  4. „nie mogą jej po prostu wystrzelać jak kaczki, bo bez niej nie mają ani rynku zbytu ani kogoś, kto dostarczy im konieczne dla nich produkty/usługi”-trafnie, superbogacze po udanej depopulacji zostaną dziadami. Całe bogactwo „elity” stoi na anonimowym, olbrzymim tłumie spracowanych szaraków, generujących popyt i podaż na odpowiednim poziomie. Gdy oni (potencjalnie) znikną to dojdzie do załamania na epicką skalę, z redukcją bogactwa o rzędy wielkości. Pewnie ci samozwańczy władcy świata liczą skrycie na „sztuczną inteligencję” która zastąpi codzienny znój proli. Ale do tego jeszcze daleko. Podsumowując: panisko na stuosobowej wiosce może sobie pozwolić na ekstrawagancję w rodzaju wystawnej dłubanki. Pan na setkach milionów poddanych to elegant w „jachcie” wielkości Titanica. Skala, to się liczy, nie ma skali jest (względne) biedowanie, nawet „elity”.

  5. Prosił pilaster o wskazanie konkretnie w którym miejscu w swojej twórczości Harari twierdzi że:

    „garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.”

    czy to w sposób jawny, czy zawoalowany. Bo pilaster przeczytał dogłębnie wszystko to, co Harari opublikował w Polsce i niczego podobnego sobie nie przypomina.

    I oczywiście żadnej merytorycznej odpowiedzi nie uzyskał. 🙂

    Podobnie zresztą jak na inne stale ponawiane w stronę „narodowców” pytanie, czym to mianowicie wg nich jest „naród”.

    1. Nie płacz bo to już jest żałosne. Definicję narodu dostałeś dwukrotnie, sam się do niej odniosłeś a teraz kolejny raz potwierdzasz swoją głupotę twierdząc, że nie dostałeś. Nota bene gdy ja poprosiłem o definicję to uciekłeś z dyskusji xD co za hipokryta

  6. Harari wygląda mi po prostu na powtórzenie tej samej sztuczki która była w całej tradycji marksizmu . Sprytny Żyd nam stworzy filozofię historii wedle której przejmie krytykę tych procesów które sami jego rodacy przy kapitale tworzą tak żeby działała na korzyść jego rodaków.

  7. Po raz trzeci prosi pilaster o wskazanie konkretnie w którym miejscu w swojej twórczości Harari twierdzi że:

    „garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.”

    czy to w sposób jawny, czy zawoalowany. Bo pilaster przeczytał dogłębnie wszystko to, co Harari opublikował w Polsce i niczego podobnego sobie nie przypomina.

    I chyba żadnej merytorycznej odpowiedzi nadal nie będzie 🙁

    Podobnie zresztą jak na inne stale ponawiane w stronę „narodowców” pytanie, czym to mianowicie wg nich jest „naród”.

    Btw nazywanie twórczości Hariarego „trylogią” jest pewnym nadużyciem. Jest to, co najwyżej, dylogia „Od zwierząt do bogów” i „Homo deus”.

    „21 lekcji na XXI wiek” jest nieco czymś innym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *