Armenia na rozdrożu

Tymczasem ormiański prezydent Serż Sarkisjan próbował sondować w strukturach europejskich możliwość powrotu do taktyki zbliżenia z Brukselą, przerwanej deklaracją o rezygnacji z aspiracji do zawarcia układu stowarzyszeniowego z UE podczas listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

Łukaszenka postanowił ochłodzić nieco atmosferę w stosunkach z Erewaniem, choć jednocześnie zapewnił, że na spotkaniu UC w Mińsku sprawa akcesji nowych państw będzie omawiana, możliwe jest też podpisanie listu intencyjnego z władzami Armenii. Baćka podkreślił jednak przy tym, że proces włączania państwa ormiańskiego do Unii może potrwać nawet ponad rok i jest warunkowany spełnieniem przez Erewań wszystkich kryteriów.

Białoruski przywódca nie po raz pierwszy odróżnił się więc od swego rosyjskiego kolegi, który przecież otworzył Ormianom szeroko drzwi do UC, a nawet – jak już opisywaliśmy – wręcz ich w nie wepchnął, strasząc zbliżeniem z Azerbejdżanem. Pokazanie, że Unia Celna to partia na tyle atrakcyjna, że należy o nią zabiegać to także rodzaj kary dla Armenii, za zbyt długie kokietowanie UE. Że nie jest to zresztą tendencja całkowicie wygasła – świadczy obecność Sarkisjana na pogrzebie Wilfrieda Martnesa, którą to okazję ormiański prezydent starał się wykorzystać do nieformalnych rozmów z przywódcami Europejskiej Partii Ludowej. Erewań chętnie zostawiłby więc sobie furtkę także na Zachód – co Łukaszenka trafnie wyłapuje, strasząc Ormian zostaniem na lodzie, poza oboma blokami polityczno-gsopodarczymi, a więc de facto sam na sam z Turcją i Azerbejdżanem. To zaś stanowi ormiański koszmar geopolityczny, na który żaden tamtejszy przywódca nie może sobie pozwolić.

Mińsk pozostaje hamulcowym rozszerzenia UC także z partykularnych powodów. Po pierwsze – bo wejście do wspólnego obszaru gospodarczego Armenii, ale także Tadżykistanu i Kirgistanu nie wiele wniesie jeśli chodzi o rozszerzenie rynku dla białoruskich towarów, rozproszy natomiast wsparcie i zainteresowanie inwestycyjne ze strony Rosji. Obroty handlowe między Białorusią a Armenią to zaledwie 1 mld dolarów w 2012 r. (dla porównania – z Rosją 45 mld, a z Kazachstanem 24 mld dolarów). Głównym towarem ekspertowym Armenii pozostają zatem… Ormianie, a Białorusini korzystają z okazji by zaznaczyć, że ich chata z kraja.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *