Autonomizm śląski – dziecko PRL, czy III RP?

Że zadania to karkołomne – wiedzą wszyscy pamiętający lata 90-te na Śląsku, kiedy to przynależność jednocześnie do RAŚ i Ligi Republikańskiej nie była niczym nadzwyczajnym, a autonomiści uchodzili za cennego sojusznika centroprawicy ze względu na swój deklaratywny, radykalny antykomunizm, odróżniający ich np. od tzw. mniejszości niemieckiej, uważanej długo za pro-SLD-owską i postkomunistyczną. Jak trafnie zauważa więc choćby Jan Engelgard – to polscy antykomuniści wyhodowali śląski autonomizm w jego obecnej postaci, bezkrytycznie godząc się z głoszoną przez to środowisko wizją Śląska bezprzykładnie rzekomo niszczonego i wyzyskiwanego przez komunistów w dobie PRL.

Rzecz jasna jednak dziś nikt w PiS-ie nie chce ani tego pamiętać, ani się do nieprawego dziecka przyznać, stąd winni muszą być ci, co zawsze – a więc komuniści (i PO). Niedawno tezę taką wyartykułowała wprost Jadwiga Chmielowska („Skąd się bierze poparcie RAŚ”, „Gazeta Ślaska/Warszawska” z 17 lutego 2012r., http://www.niepoprawni.pl/blog/208/skad-sie-bierze-poparcie-ras) – osoba tyleż zacna, co niegdyś przecież współodpowiedzialna ze wprowadzenie Gorzelika do polityki w szeregach Młodzieżowego Ruchu Oporu Solidarności Walczącej. Niedawny melanż antykomunizmu i autonomizmu to już niby przeszłość, tymczasem Chmielowska potępiając RAŚ – de facto powtarza jego argumentację, po raz kolejny wyliczając same krzywdy, jakich Śląsk doznał rzekomo w latach PRL i w nich upatruje genezy dzisiejszej popularności hasła autonomii. Tymczasem krytykując komunistów Chmielowska prześlizguje się nad problemem zasadniczym, związanym z ich polityką – a mianowicie nad zasadą centralizmu, na której zbudowany był PRL. Zagadnienia tego znana sympatyczka PiS nie dostrzega – bowiem formacja ta pod względem wiary w ideał państwa zarządzanego od stolicy po sołectwo przez wolę jednego przywódcy – w niczym nie ustępuje PZPR. Ba, centralizm komunistyczny ulegał korektom, związanym z cechami osobowymi niektórych liderów lokalnych – jak wojewoda śląski gen. Jerzy Ziętek, czy sekretarz Edward Gierek, dzięki którym Śląsk (a w każdym razie sektor górniczy) cieszył się jednak za komuny wprawdzie nieformalnym, ale wyraźnie odrębnym statusem od reszty kraju. Nawet nie można sobie wyobrazić sytuacji, w której w kraju rządzonym przez PiS jakiś regionalny przywódca mógłby sobie pozwolić na taką dozę samodzielności, jak choćby tamci komunistyczni prominenci.

Tego wszystkiego jednak p. Chmielowska nie widzi, dla niej bowiem historia Śląska przerywa się wraz z końcem konspiracji WiN, a wznawia ze strajkami 1980r., po drodze odnotowując jakieś przyczynkarskie problemy, że przez komunę ktoś na wagonach pisał brzydkie wyrazy o Ślązakach. Ponieważ w tym samym tekście nestorka antykomunizmu narzeka na braki w nauczaniu historii w Polsce Ludowej – wygląda na to, że jako alternatywę proponuje historię podobnie wybiórczą…

Centralizm udający patriotyzm to zresztą cecha całego „obozu niepodległościowego”, zaś postulaty autonomiczne wydają się jego przedstawicielce ohydą nie tylko w wykonaniu dawnych kolegów z RAŚ – ale budzą wstręt nawet w swej wersji historycznej, o czym świadczy pełen oburzenia wstęp tekstu, w którym p. Chmielowska wylicza, jakie to zło niósł postulat wyodrębnienia Śląsku już pod koniec XIX wieku – choć dotąd wydawało się, że wtedy akurat jako żywo służyć to mogło także i sprawie polskiej na tych ziemiach. Tak jednak wychodzi szydło z worka – RAŚ budzi dziś wrogość PiS jako siła godząca w kaczyńską wizję państwa, w którym państwowe jest niemal wszystko i nie ma miejsca na regionalne odrębności, choćby nawet nie kojarzyły się one z niemiecką agenturą i nie były w sojuszu z PO.

Dlatego właśnie zachowując zdrową nieufność i sceptycyzm wobec działalności Ruchu Autonomii Śląska – nie można też godzić się z atakowaniem tej formacji z pozycji stołecznego, centralistycznego zamordyzmu, co czyni PiS, narzucając przy okazji zbliżony ton nawet środowiskom narodowym, historycznie przecież postulatowi autonomii Śląska bynajmniej nie wrogim. Co więcej – nie można też zgadzać się na narrację, w której obie strony tego sporu zgadzają się ze sobą na polu wykrzywionej wizji historii ostatnich 65 lat historii Polski, a tylko wyciągają z niej różne i z obu stron błędne wnioski. Oto bowiem RAŚ z faktu, że Polska Ludowa była centralistyczna – wyciąga wniosek, że należy odrzucić i centralizm, i polskość. PiS zaś uznaje (jak w wielu innych sprawach), że „kadry decydują o wszystkim”, więc jakby PRL-em zarządzali Kaczyński z Brudzińskim, to byłoby to w sumie państwo i system w dechę.

Współczesny autonomizm śląski w wersji a’la RAŚ nie jest więc dzieckiem PRL, ale raczej skutkiem nieprawdziwej wizji PRL, lansowanej przez niepodległościowców przez cały okres III RP. To dzisiejsi liderzy PiS są współodpowiedzialni za wykreowanie swego obecnego przeciwnika, sami przysporzyli mu argumentów i co więcej, nadal czynią wszystko, by go wzmocnić – podtrzymując swoją fałszywą diagnozę PRL i trzymając się kurczowo wizji państwa scentralizowanego, jako lekarstwa na autonomizm. Tymczasem droga do wybicia argumentów z rąk Gorzelika jest dokładnie odwrotna – i polegać winna na przywróceniu rzetelnej oceny historii Śląska, w tym jego rozwoju w okresie minionego półwiecza oraz na odchodzeniu od omnipotencji państwa na rzecz wzmacniania roli samorządów oraz umacniania pozycji samych obywateli wobec władzy. Tylko w ten sposób stanie się jasne, że w dyskursie PiS-RAŚ nie mamy do czynienia z lekarstwem i chorobą (cokolwiek byśmy uważali za większą dolegliwość), a jedynie z dwiema chorobami.

Konrad Rękas

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Autonomizm śląski – dziecko PRL, czy III RP?”

  1. Przywódców RAŚ należy postawić przed sądem i rozwalić. Rzeczpospolita jest jedna i niepodzielna.

  2. Bardzo dobry tekst! Co więcej, warto docenić, że bezstronny, nienacechowany – jak to na ogół, niestety, bywa – niedorzecznymi uprzedzeniami ani też niewychodzący z pozycji apologetycznych. Natomiast co do diagnozy współczesnego autonomizmu, Autor pomija rzecz fundamentalną, która do ocen Polski Ludowej sprowadzić się nie daje: chodzi o dawno już wykształconą tożsamość Górnoślązaków, która nakłada się na czynniki opisane w tekście. Na marginesie: kwestionowanie istnienia takiej tożsamości – mówiąc wprost, górnośląskiej autoidentyfikacji narodowościowej – jest historycznie nonsensem; w 1940 roku ponad 400 tys. osób określiło w spisie powszechnym Rzeszy swoją narodowość jako ‘Oberschlesier’, zaś kolejne 150 tys. jako ‘slonsakisch’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *