Bitwa o Azoty Tarnów

Śmieszność tej sytuacji polega jednak na tym, że na czele tych złowieszczych Rosjan z koncernu ACRON bynajmniej nie stoi ktoś, kogo skłonni jesteśmy uznawać za klasycznego Rosjanina. Właścicielem ACRONU jest bowiem nie kto inny, tylko Wiaczesław Mosze Kantor. Kto to jest? Jak czytamy w dzienniku.pl: „Na Ukrainie doradzał Wiktorowi Juszczence, w Polsce odbierał medale. Jest w czołówce najbogatszych Rosjan, dobrze radzi sobie w Iranie i Chinach. Ma dobrą prasę w Europie, która widzi w nim żydowskiego filantropa. Ale w walce o Zakłady Azotowe Tarnów poległ. Kim jest Wiaczesław Mosze Kantor?

Kontrolowany przez Wiaczesława Mosze Kantora Acron Group należy do pierwszej ligi szemranych biznesów na świecie. Urodzony w 1953 r. w Moskwie i legitymujący się dwoma paszportami – rosyjskim i izraelskim – Kantor jest mistrzem podejrzanych przejęć i dziwnych schematów finansowych. Ten były doradca prozachodniego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki i odznaczany polskimi medalami filantrop żydowski to wzorcowy przykład prestidigitatora finansowego. Misja w Polsce była tylko jednym z jego wielu przedstawień. Kantor działał i działa globalnie. W Chinach, Kanadzie, Szwajcarii, Estonii czy USA.

Kantor z Acronem związany jest od początku lat 90. Wcześniej były szare lata komuny i praca w moskiewskim laboratorium zajmującym się technologiami kosmicznymi, z którego w 1986 r. został wyrzucony po oskarżeniach o sprzedaż sekretów za granicę. Dziś Kantor jest na 39. miejscu w rankingu najbogatszych Rosjan publikowanym przez magazyn „Forbes”, z majątkiem szacowanym na 2,3 mld dolarów. – W ciągu niecałych dwóch dekad przejął 84 proc. udziałów w Acronie. Dziś jest trzecim największym producentem w rosyjskiej branży chemicznej – mówi DGP Kiriłł Taczennikow z rosyjskiej filii UBS. Oligarcha od lat mieszka w Szwajcarii. Jeśli bywa w Rosji, to tylko w związku z interesami firmy.

Ci, którzy chcą widzieć Kantora jako agenta Kremla, są w błędzie. Paradoksalnie, wejście pod koniec lat 90. na scenę rosyjską Władimira Putina oznaczało dla oligarchy koniec dostępu do ucha władzy. Relacje z nowym prezydentem ograniczyły się do kilku wyjazdów zagranicznych do Niemiec, Szwecji czy Norwegii. Sytuacja Kantora pogorszyła się jeszcze bardziej w 2006 r. Wówczas został zatrzymany na lotnisku w Tel Awiwie. Podejrzewano go o współudział w handlu ukraińskimi pociskami X-55, które miały trafiać do Iranu i Chin. Jak przyznał później w wywiadzie dla „Financial Timesa” były ukraiński prokurator generalny Swiatosław Piskun, z Ukrainy do Iranu i Chin w czasie prezydentury Leonida Kuczmy miało trafić 18 rakiet samosterujących X-55. Pośrednikami w tych transakcjach były dwie zarejestrowane w rajach podatkowych firmy – Isofert Trading INC i Transchem International INC. Do kwietnia 2005 r. te firmy miały udziały w Acronie. Kantor przetrwał i tę burzę. Już po pomarańczowej rewolucji w latach 2005-2007 był doradcą prozachodniego prezydenta Wiktora Juszczenki”.

Jak się więc okazuje, Kantor wcale nie musi reprezentować owych złowieszczych „Rosjan”, tylko zupełnie inne kręgi. Co więcej, Kantor udziela się na potęgę w przedsięwzięcia pod hasłem „prawa człowieka”, „walka z antysemityzmem i ksenofobią”, „tolerancja”, „równość”. Trudno byłoby zliczyć instytucje, które sponsoruje lub jest ich założycielem. Wymieńmy choć kilka: Międzynarodowe Forum na Recz przeciwdziałania Katastrofie Nuklearnej, Europejska Rada na Rzecz Pojednania i Tolerancji (z Aleksandrem Kwaśniewskim jako współprzewodniczącym), Europejski Kongres Żydów itp. Kantor został odznaczony także medalem polskiej Fundacji Ekumenicznej Tolerancji. Wcześniej podobną nagrodę dostali prezydent Barack Obama i były szef francuskiego MSZ Bernard Kouchner.

Jak to więc jest? Wygląda na to, że prasowa nagonka pod hasłem „Rosjanie nadchodzą” jest przysłowiową kulą w płot. Interesujące, że oburzony polskimi działaniami zmierzającymi do zablokowania Kantora jest Wiesław Kaczmarek, były wysoko postawiony członek ekipy Aleksandra Kwaśniewskiego. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” stwierdził on, że: „Czy rosyjski kapitał jest zakazany? Mogą inwestować Amerykanie, Francuzi, Niemcy, a Rosjanie nie? To jest po prostu śmieszne. Pracownicy Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych jeżdżą do Rosji, organizują spotkania z tamtejszym biznesem i zachęcają, a jak ktoś w końcu przyjeżdża z gotówką, to mamy pospolite ruszenie. Przede wszystkim trzeba być konsekwentnym”. Ocena jak najbardziej słuszna, choć w kontekście tej konkretnej sprawy nieco dwuznaczna.

Problem został jednak postawiony z całą mocą. Stanisław Ciosek powiedział, że powinniśmy jednak wskazać obszary, w których rosyjski kapitał może inwestować. Bo na razie wygląda to tak, że nigdzie. Sektor energetyczne – nie, nawozy sztuczne – nie, bankowość – nie, transport – nie, przemysł motoryzacyjny – nie. Lechię Gdańsk chce kupić jakiś rosyjski miliarder – prawie pewne jest, że padnie kolejne „niet”. Nawet prawicowy publicysta Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha uważa to za kuriozalne: „Kiedyś handlowaliśmy z bojarami, teraz możemy i z oligarchami. To mit, że Putin ma wpływ na wszystko i wszystkich. Sowieckie czołgi w Polsce mi przeszkadzały, kapitał nie. Boimy się Rosji, ale boją się tylko tchórze”.

Na razie ACRON ma 13 proc. udziałów w tarnowskich Azotach. Zachował spokój i deklaruje współpracę z Zarządem. Być może dlatego, że wie, iż czas gra na jego korzyść. To szerszy problem – Europa Zachodnia schnie w oczach, pogrąża się w strukturalnym kryzysie, a Rosja ma ogromne pieniądze. Chyba długo nie uda się ostrzeliwać się zza muru i odganiać bojarów z workami z pieniędzmi. Lepiej wyjść naprzeciw wyzwaniu – zrobić na początek jeden wspólny wielki projekt, który się uda i stępi polską ekonomiczną rusofobię.

Jan Engelgard

myslpolska.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Bitwa o Azoty Tarnów”

  1. „Europa Zachodnia schnie w oczach, pogrąża się w strukturalnym kryzysie, a Rosja ma ogromne pieniądze”- „endek” J. Engelgard zapomina, że Rosja cały czas tkwi w strukturalnym kryzysie ale społecznym. To że banda oligarchów ma pieniądze świadczy właśnie o patologicznym systemie jaki panuje w Rosji. Ale oczywiście się zgodzę z tym, iż rosyjski kapitał powinien inwestować w Polsce (nie mylić z rosyjskim wywiadem, który też ma swoje miejsce w tamtejszym biznesie), a polski w Rosji. A wspólny projekt gospodarczo-ekonomiczny też się przyda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.