Buchanan broni Rosji

Pisze, że wpływowe gazety „Washington Post” i „Wall Street Journal” podżegają do zaostrzenia polityki USA wobec Rosji. Barack Obama odwołał spotkanie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem z powodu Snowdena, tymczasem: „W USA jest niemało uciekinierów z KGB i Rosja nigdy z tego powodu nie odwoływała spotkań na szczycie”..

Autor artykułu pyta – jeśli czeka nas druga zimna wojna, to kto będzie za nią odpowiedzialny? I udziela odpowiedzi – polityka amerykańska.  Zaczęło się w epoce Gorbaczowa: „W okresie od 1989 do 1991 roku Michaił Gorbaczow zgodził się na wolność Europy Wschodniej i wyprowadził stamtąd swoje pancerne armie za Ural. Związek Radziecki rozpadł się na 15 państw. W ciągu trzech lat zlikwidował Imperium, trzecie w historii Rosji, tracąc połowę jego ludności. Wyciągnął do nas rękę w geście przyjaźni. I jak na to odpowiedzieliśmy? Przybliżyliśmy NATO ku rosyjskiej granicy, włączając w jego szeregi Polskę, Czechosłowację [Czechy i Słowację], Węgry, Rumunię, Bułgarię a także byłe republiki radzieckie – Litwę, Łotwę i Estonię. Czy to jest gest przyjaźni?”. I dalej: „W okresie rządów Borysa Jelcyna w latach 90. nasi agenci i typy spod ciemnej gwiazdy razem z miejscowymi oligarchami zajmowali się grabieniem surowców naturalnych Rosji. Przez ostatnie dziesięć lat Narodowa Fundusz na rzecz Demokracji razem z republikańskimi  demokratycznymi instytucjami pomógł obalić władze w Serbii, na Ukrainie i Gruzji, zamieniając je na reżimy odnoszące się do nas przyjaźnie i oddalające się od Moskwy”.

Następnie tak charakteryzuje politykę Rosji: „Putin to były oficer wywiadu, jest patriotą i nacjonalistą. I jak, wedle nas, powinien reagować na okrążanie swojego kraju przez siły NATO i na amerykańskie mieszanie się w wewnętrzne sprawy Rosji? Tak, jak w epoce Trumana i McCarthego odreagowali amerykańscy patrioci na to, że w Hollywood, rządzie amerykańskim i przemyśle obronnym pracującym nad bronią jądrową znalazło się mnóstwo komunistów, zaprzedanych Józefowi Stalinowi. Dlaczego my, Amerykanie, nie możemy spojrzeć na siebie tak, jak na nas patrzą inni? Dlaczego Rosja uparcie popiera straszny reżim Baszara Assada w Syrii, pyta „Washington Post” i „Wall Street Journal”. No cóż, Rosja ma tradycję dobrych stosunków z rodziną Assadów, sprzedaje Syrii broń, i ma na syryjskim wybrzeżu swoją bazę morską. Czego oczekiwaliśmy, że Rosja zachowa się jak my, kiedy tłumy na Placu Tahir rzuciły wyzwanie naszemu sojusznikowi przez 30 lat  Hosniemu Mubarakowi? Sprzedaliśmy Mubaraka i umyliśmy ręce, czyniąc to w mgnieniu oka. A Rosja bije się w obronie swojego człowieka. I czyż nie wydaje się usprawiedliwione pytanie jakie stawia nam Putin – dlaczego wspieramy syryjskich powstańców, pośród których znajdują się bojówkarze Al-Kaidy, którzy zabili tysiące Amerykanów? Jeśli rodzina Assadów jest naprawdę taka złowieszcza, to dlaczego George Bush senior korzystał z pomocy Hafeza el Assada podczas wojny o Kuwejt, w której uczestniczyło 4000 syryjskich wojskowych?”.

Buchanan podnosi także kwestię ideologiczną: „Jest i druga przyczyna, z powodu której tak wrogo traktuje się Putina w Ameryce. Kiedy umarła ideologia marksistowsko-leninowska, Rosja zaczęła powracać do swoich religijno-prawosławnych korzeni. Putin, którego ochrzciła po kryjomu matka, wspiera tę tendencję. Religijni Rosjanie coraz częściej patrzą na Amerykę, z jej hollywoodzkimi „wartościami” i propagandowaniem homoseksualizmu jak na chore państwo, jak na centrum krzewienia zła na świecie”.

W podsumowaniu Buchanan nawołuje do zaprzestania polityki misjonarstwa, gdyż Ameryka wcale nie ma ideologicznej przewagi nad Rosją. Ma za to sprawy, które powinna rozwiązywać współpracując z Rosją – Afganistan, Iran, Syria, handel i redukcja zbrojeń.

opr. JE  

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *