Bunikowski: Zmarł Profesor Lech Morawski

 

Co zostanie po kontrowersyjnym naukowcu i człowieku? Jaką spuściznę wybierzemy czy przyjmiemy…

            Zmarł Profesor Lech Morawski (1949-2017), bez wątpienia wybitny polski filozof prawa, a także, dla mnie osobiście, inspirujący nauczyciel akademicki i szef katedry. Teoria prawa i państwa, logika prawnicza, argumentacja prawnicza to były jego domeny. Jest jasne, że mało kto umiał tak jasno pisać książki i mówić o sprawach trudnych językiem tak zrozumiałym. Tak jasno wykładać teorię państwa i prawa, logikę czy metodologię… Takiego Go pamiętam dziś. Przełamującego analityczne dogmaty, otwartego na nowe idee, dyskutującego na seminarium, ciekawego świata i idei. Natchnionego kapłana nauki, jakby to ujął Petrażycki. Gdy inni tkwili w definicjach normy prawnej, szedł w nowe obszary zainteresowania jak argumentacja, precedens, państwo narodowe a multikulturalizm, liberalizm v. komunitaryzm. To jest to, jak rozumiał filozofię prawa i państwa. Jako otwartość na idee, aby nie zastygnąć w dogmatach nauki; trzeba być krytycznym, szukać czegoś nowego, iść do przodu, nie powielać sloganów.

            W ostatnim czasie pewne kontrowersje związane z Jego zwrotem konserwatywno-republikańskim (ok. 2010 r.), powołaniem do Trybunału Konstytucyjnego (2015 r.), seminarium oksfordzkim i “potępieniem” ze strony środowiska (2017 r.) przykryły Jego dorobek naukowy, który jednak po przedwczesnej śmierci powinien obronić się sam. Nie ukrywam, mimo moich krytycznych uwag związanych z sytuacją wokół TK, że Profesor Morawski bardzo wpłynął, na to, jak sam wykładam i jak rozumiem filozofię prawa i prawo samo w sobie. I że należy Mu się słowo “Dziękuję (za wszystko)”. Jakiś miesiąc temu przyśnił mi się, poprosił o wynajęcie pokoju (sic), a następnie wieczorami życzliwie dyskutował. Mam też wrażenie, że odchodzi z tego świata w atmosferze skandalu. Mam też wrażenie, że tak wybitny uczony powinien zostać sędzią TK już 15 lat temu, bez względu na układy polityczne i powinien był zostać powołany w normalnych warunkach już ok. 2000 czy 2005 r. Na swój sposób został Schmittem polskiej jurysprudencji. Ale odszedł za wcześnie. Myślę, że będzie inspirował pokolenia, bo wychował pokolenia prawników i choć był kontrowersyjny, to takiego Schmitta potrzebowaliśmy. Bez kontrowersyjnych tez i idei nie ma rozwoju nauki. Może Jego śmierć przyczyni się do zakopania podziałów w środowisku prawniczym i da chwilę głębszego zastanowienia nad sensem tej walki i naszego w jej jestestwa.

Niech odpoczywa w pokoju.

R.I.P.

Dawid Bunikowski

Pisane 12 lipca 2017 r., w Toruniu, po otrzymaniu informacji o śmierci Profesora.

P.S.

Studiowałem na Wydziale Prawa i Administracji UMK w latach 1999-2004, a następnie odbywałem tam studia doktoranckie w latach 2004-2008. “Moją” katedrą była Katedra Teorii Prawa i Państwa kierowana przez Profesora Morawskiego. W niej zrobiłem doktorat w 2009 r., pracując pod opieką wybitnego teoretyka prawa Profesora Wiesława Langa. U Profesora Morawskiego zaliczałem logikę prawniczą, teorię państwa i prawa czy metodologię nauk prawnych. Uczestniczyłem w seminariach, które prowadził, a w którymś z semestrów współprowadziłem je z nim jako doktorant. Nie miałem wątpliwości, że mam do czynienia z osobą wybitną, wielkim naukowcem. Myślę, że inne osoby z Katedry jak Dr Karol Dobrzeniecki, chyba najbardziej z Nim związany, także czuły to samo, że oto mamy przed sobą wielkiego uczonego; uczonego, który lubi z nami dyskutować na tematy od aborcji po państwo liberalne czy komunitaryzm. Podzielałem wiele poglądów Profesora na aktywizm sądów, kontynuując  krytykę tego aktywizmu w swoich pracach. W ostatnim czasie jednak nie podzielałem poglądów Profesora na wydarzenia związane z TK. Jego śmierć daje i mnie dużo do myślenia, głównie z tego powodu, że ludzie tak szybko odchodzą i nie da się już pewnych rzeczy wyjaśnić.

Postscriptum dodane w dzień pogrzebu, 17 lipca 2017 r., będąc na światowym kongresie filozofii prawa i filozofii społecznej w Lizbonie.  DB.

Facebook
[Głosów:3    Średnia:3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *