Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 28/2017

 

„Gazeta Warszawska” nr 28

Niemiecka tożsamość „Oskara” – Borys Mikołajewski pisze o aktywach STASI w Polsce w postaci pięciu tysięcy agentów, którzy nadal pozostają nieznani. „O tym, że berlińskie archiwa kryją ważne dla Polski dokumenty, mogliśmy przekonać się kilka tygodni temu. Jak się okazało oficerowie STASI przygotowywali plan wywierania nacisków na Lecha Wałęsę. Do szantażu przywódcy Solidarności miały być użyte informacje o jego wcześniejszej współpracy z SB (…) Brakiem rozliczeń ze zdrajcami zainteresował się poseł klubu Kukiz’15 Tomasz Jaskóła. W skierowanej do ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego interpelacji pyta o działania państwa wobec wschodnioniemieckiej agentury (…) Od 1989 r. nie ma zainteresowania władz polskich problemem około 5 tys. osób, które pracowały i były werbowane bezpośrednio w Polsce przez STASI- alarmuje poseł Jaskóła. Parlamentarzysta zwraca też uwagę na fakt, że cześć agentów byłej STASI może, po zjednoczeniu Niemiec, dalej pracować w Polsce dla służb specjalnych naszego zachodniego sąsiada.”

I o to właśnie chodzi. Uwierzę, że w Polsce funkcjonują jakieś polskie służby specjalne, gdy wreszcie wykryją one jakiegoś agenta BND, CIA, DIA, czy, no  nie bójmy się użyć tego słowa, Mossadu.

 

„Wprost” nr 28

„Niedyskrecje parlamentarne” Elizy Olczyk i Joanny Miziołek. Panie piszą, że „premier Beata Szydło znowu podpadła prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Gdy przyszła na pl. Krasińskich w Warszawie, żeby wysłuchać prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, tłum głośno i entuzjastycznie skandował „Be-a-ta, Be-a-ta”. A gdy na plac wszedł Jarosław Kaczyński, to okrzyków było jakby mniej. Niektórzy twierdzą, że w ogóle nie słyszeli skandowania „Jarosław”. Dla pani premier do nie najlepszy prognostyk. Gdy jej notowania sięgnęły 40 proc., to za kare nie wystąpiła na kongresie PiS, tylko wysłuchiwała, jak się mądrzą jej podwładni”

Może i tłum nie wykazał dużego entuzjazmu na widok Jarosława, ale za to przyjął gromkimi okrzykami posłów Platformy Obywatelskiej krzycząc: „Złodzieje”, „Targowica”, „Do więzienia”.

 

„Wprost” nr 28

„Napędzanie migracji” – tekst Jakuba Mielnika o „uchodźcach” z La Valetty na Malcie. „Płynący obecnie do Europy imigranci nie są ofiarami wojen. To komercyjni klienci przemytniczych biur podróży, w których działalności dużą rolę odgrywają organizacje humanitarne. (…) Oczywiście można też znaleźć propozycje all-inclusive dla wymagających klientów, którzy od rejsu przez morze wolą wygodną podróż samolotem z fałszywym paszportem z wbitą już wizą Schengen.To jednak zabawa dla bogaczy, których stać na zapłacenie od 8 do 12 tys. dolarów za lot w jedną stronę bez gwarancji przekroczenia granicy UE. Dla zwykłych zjadaczy chleba są spartańskie pakiety: rejs z Libii za ok. 1000 dolarów albo z Turcji do Grecji od 500 do 700 dolarów, w zależności od tego, czy płyniemy pontonem, czy motorówką. (…) Wbrew temu co oglądamy w telewizji, przeprawa z Libii do Włoch nie ma już nic wspólnego z dramatyczną epopeją. Pasażerowie , wysłani przez przemytników do Europy, nie wypływają nawet na otwarte morze (…) W odległości zaledwie 12 mil morskich od brzegów libijskich na imigrantów czeka flotylla nowoczesnych statków należących do pozarządowych organizacji, które podejmują ich na pokład i całych i zdrowych wiozą do najbliższego włoskiego portu (…) – Oni działają jak przedsiębiorstwo taksówkowe dla przemytników i nielegalnych imigrantów – oświadczył kilka miesięcy temu Fabrice Leggeri ”

Od siebie dodam, że ostatnim ogniwem w tej sieci ściągającej imigrantów do Europy, są brukselscy urzędnicy i cała masa różnego rodzaju lewacko- liberalnych „autorytetów”, w tym różne ekscelencje,  które usiłują zmusić państwa, w tym Polskę, do brania na utrzymanie tych swoich pupilów.

 

„wSieci” nr 28

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „podczas kongresu PiS w kuluarach dość powszechnie sarkano na TV Paździerz. Zdaniem pisowców Kurski bardziej szkodzi, niż pomaga rządowi poprzez toporną propagandę, jaka serwują „Wiadomości”. Ciekawe … czyli PiS ma jednak kontakt z rzeczywistością.”

A mnie się przypomniała anegdota na malarzu Styce, co to miał zwyczaj na kolanach malować różne święte osoby. I jemu się ponoć przyśniła Madonna i oznajmiła:  Ty, Styka, ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj DOBRZE”.

I tak też powinien się zachować Kaczyński i powiedzieć Kurskiemu. –Ty,  Kurski, ty nie uprawiaj propagandy na kolanach, ty uprawiaj skuteczną propagandę.

 

„Newsweek” nr 29

Jadwiga Staniszkis, która dotychczas była znana z najbardziej bełkotliwego, jak to tylko jest możliwe, języka swoich publikacji, zaczęła od pewnego czasu miewać także lęki. Tygodnik Lisa zamieściłwywiad „Wraca strach”. A tam jak to u niej, jest za a nawet przeciw. No i takie kwiatki: „To co robi PiS, przypomina republikę Weimarską lat 20. To budzenie agresji w społeczeństwie, usprawiedliwianie agresji, ta dynamika, która wciąż jest na wstępnym etapie”

Skoro takie podobieństwo Staniszkis widzi, to szkoda, że nie napisała do którego puczu w Republice Weimarskiej należy porównać tę nieudaną próbę zamachu stanu, jaki usiłowała przeprowadzić totalna opozycja w grudniu ubiegłego roku? To był  pucz Kappa-Lüttwitza, czy Hitlera-Ludendorffa?

 

„Newsweek” nr 29

Cezary Michalski ongiś gwiazda konserwatywnych mediów, obecnie konserwatysta inaczej, modli się o polskiego Macrona, ale widzi trudności. „Polskiego Macrona nie wyprodukujemy, zlepiając głowę Frasyniuka z tułowiem Wałęsy, przylepiając im brodę Zandberga, ubierając w sukienkę Barbary Nowackiej i domalowując dobroduszny uśmiech Kosiniaka-Kamysza. Taki twór byłby raczej potworem Frankensteina niż żywym politycznym liderem”.

Ależ panie Cezary, proszę się tak od razu nie zniechęcać i próbę taką przeprowadzić. Może tylko lepszym rozwiązaniem byłoby wziąć tułów Frasyniuka a głowę Wałęsy. Boć przecież wiadomo, że mądrości Lecha nic nie dorówna, a tułów Frasyniuka młodszy i bardziej krzepki, jako że w młodości Frasyniuk uprawiał sport i dojeżdżał rowerem marki „Ukraina” do pracy. Macrona z tego pewnie nie będzie, ale może chociaż jakiś Micron wyjdzie. No i znikną zarówno Wałęsa, jak i Frasyniuk. A to już zysk wielki.

 

„Do Rzeczy” nr 28

„dwaj panowie g” – „dobry Donald przemawiał do dobrych Polaków. I okazało się, że amerykańska ambasada jest skąpa, nie tylko jeśli chodzi o amerykańskie wizy. Tak rozprowadzała zaproszenia do loży VIP, że nie udało się jej zapełnić, choć chętnych było mnóstwo. Pamiętała za to o TW „Bolku”. Wiemy nawet dlaczego. Tak się składa, że amerykański ambasador bardzo się kumpluje z Rysiem Schnepfem, byłym ambasadorem Polski w USA. Tym, który miłość do „Bolka” na zaKODowaną w genach”.

Ten amerykański ambasador to nie tylko się kumpluje ze Schnepfem, ale też odwiedzał prezydenta Roberta Biedronia w Słupsku. Ciekawe czy jemu też oferowano zaproszenie na spotkanie z Trumpem? A może odmówił bo dla człowieka lewicy obyczajowej, jak Biedroń, to byłoby kompromitujące pokazywać się z Trumpem.

I jeszcze piszą o upamiętnieniu ludobójstwa na Wołyniu w Sejmie: „Dziwna impreza pod patronatem Kuchty odbyła się w Sejmie. Otwarcie wystawy „Niedokończone msze wołyńskie”. Na komendę organizatorki, posłanki Barbary Dziuk, „dla upamiętnienia rzezi i zamordowanych kapłanów” zespół ludowy zaczął wywijać hołubce. Na koniec ktoś szepnął, że warto by zauważyć obecność zasłużonych dla sprawy wołyńskiej Ewy Siemaszko i dr. Leona Popka. – Jest tu jeszcze TEN DOKTOR, który chce coś powiedzieć, tylko proszę krótko. I jeszcze jest ta pani, która pisze w Internecie o wojnie na Ukrainie – skwitowała posłanka Dziuk. Panowie G. Uprzejmie upraszają by PiS przy tego typu wystawach delegował do akcji osoby odrobinę inteligentniejsze”.

No łatwo powiedzieć: – by delegował „osoby odrobinę inteligentniejsze”. Ale skąd takie w PiSie wziąć? Toż, sam Prezes nie raz dawał do zrozumienia z kim to się on musi męczyć.

 

„Gazeta Polska;’ nr 28

Tomasz Sakiewicz napawa się rzekomą potęgą klubów „Gazety Polskiej”, które to wyglądają wprost jak imperium o zasięgu globalnym: „Klubowicze bardzo rzadko spotykają się w jednym miejscu (funkcjonują na całym świecie od Australii, Żytomierza przez Warszawę, Berlin, Hamburg, Paryż, Madryt, Londyn aż do Nowego Jorku, Filadelfii i Chicago). Dlatego ich siłę widać tylko w momentach szczególnych. To prawda, że wielu naszych klubowiczów jest aktywnymi członkami PiS i czasem występuje w podwójnych rolach”.

Jest też skarga, z pewną zawoalowana groźbą, w stronę spółek skarbu państwa, że za małą sypią grosza na potrzeby tego ruchu: „Nie prosiłem nawet klubów o pomoc z zdobywaniu reklam. Choć pewnie przełamałoby to do dziś bardzo silną, a w przypadkach niektórych spółek skarbu państwa, niezrozumiała dla mnie blokadę.”

No faktycznie z reklamami kicha. Tak jak kiedyś było w GP całostronicowych reklam od spółek państwowych wiele, tak w tym numerze nie widzę ani jednej. Ale sam pan Tomasz jest sobie winien. Było nie ogłaszać klika miesięcy temu, poprzez Lisiewicza,  że zaczyna się wojnę o schedę po Kaczyńskim. Jarosław musiał to zauważyć i kazał wiktu ująć i cugle ściągnąć. I ja mu się nie dziwię.

Stanisław Lewicki

[Głosów:6    Średnia:4.8/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *