Carl Schmitt wobec narodowego socjalizmu (1.05.1933- 15.12.1936)

Zwycięstwo nazizmu

Wkład intelektualny Carla Schmitta w próbę zastopowania narodowego socjalizmu i obronę Republiki Weimarskiej w latach 1932-1933 jest nie do podważenia. Jego słynna teoria decyzjonizmu i interpretacji art. 48. konstytucji weimarskiej miała na celu wprowadzenie faktycznej dyktatury prezydenta Paula von Hindenburga, rozwiązania Reichstagu zdominowanego przez Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partię Robotniczą (NSDAP) i Komunistyczną Partię Niemiec (KPD) oraz delegalizację tych antysystemowych partii. Kwestia ta była wielokrotnie opisywana w literaturze i nadal budzi żywe dyskusje[1].

 To, że prawica niemiecka i osobiście marszałek P. von Hindenburg nie umiał czy nie chciał tych koncepcji i interpretacji konstytucyjnych wykorzystać nie obciąża w żadnym mierze C. Schmitta. Był przecież prawnikiem, a nie politykiem. Stworzył teorię dyktatury, która mogła zatrzymać upadek Republiki Weimarskiej i usprawiedliwić przejęcie władzy przez totalitarystów. Realizacja tego projektu należała do kogo innego. C. Schmitt wykonał swoją pracą; zawiedli realizatorzy. W dodatku typowany na obrońcę Republiki Weimarskiej prezydent P. von Hindenburg zmarł w sierpniu 1934 r., czyli w momencie absolutnie kluczowym dla historii i Niemiec i świata. Od kilku miesięcy zresztą, z przyczyny choroby, był wyłączony z bardziej aktywnego życia politycznego.

Dzięki śmierci P. von Hindenburga Adolf Hitler został nie tylko kanclerzem, ale i prezydentem, łącząc obydwie funkcje jako Führer. Czy się to C. Schmittowi podobało czy nie, A. Hitler został faktycznym suwerenem Niemiec. Biorąc pod uwagę swoją wcześniejszą działalność antyhitlerowską, trudno spodziewać się, aby prawnik był tą sytuacją zachwycony[2]. Zapewne miał powody, aby czuć się zagrożony. Do wyboru miał trzy możliwości: emigrację za granicę, rezygnację z udziału w życiu publicznym i zakończenie kariery zawodowej (co było trudne, gdyż nie posiadał żadnego majątku) lub kolaborację z bunatnym reżimem.

Ostatecznie C. Schmitt decyduje się na kolaborację. Ta zaś od samego początku nie było łatwe, gdyż nawet pobieżna analiza jego pism prawniczych z ostatniego okresu Republiki Weimarskiej ukazywała ich antynazistowskie ostrze. W tej sytuacji musiał się za wszelką cenę uwiarygodnić, ostentacyjnie pokazać, że jest (i zamierza być) lojalnym obywatelem nowych narodowo-socjalistycznych Niemiec. Czyli musiał zostać „nazistą w ostatnim momencie”[3].

Carl Schmitt w 1933 roku

 Akces do Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej

            Oficjalnie C. Schmitt do NSDAP wstępuje w dniu 1 maja 1933 r. Z pism samego konserwatysty i analiz badaczy można wywnioskować, że nie była to nie tylko decyzja nieprzemyślana, ale, że wręcz miała liczne i nakładające się na siebie przyczyny. Reinhard Mehring wyliczył kilkadziesiąt możliwych i prawdopodobnych powodów wypełnienia przez C. Schmitta podania o legitymizację partyjną, przy czym niektóre z podawanych przyczyn są wzajemnie sprzeczne, co wyraża naszą bezsilność wobec wskazania jakiejś jednej decydującej przyczyny[4]. W tej sytuacji każde wyliczenie przyczyn tego zdarzenia nie może pretendować do wyjaśnienia ostatecznego. W naszym przekonaniu z filozofii politycznej i charakteru osobistego C. Schmitta możemy wydedukować kilka najważniejszych przesłanek.

Wpływ prawicowego heglizmu

C. Schmitt oryginalnie był katolickim konserwatystą, który uległ w latach 20. XX w. gwałtownej „prusyzacji”i fascynacji prawicowym heglizmem, czego wyrazem intelektualnym było: 1/ uznanie III Rzeszy za wyraz tendencji historycznej wyrażającej heglowski Weltgeist; 2/ przyjęcie heglowskiej filozofii prawa i charakterystycznego dla niej nabożnego szacunku do instytucji państwa bez względu na jego chwilowy ustrój.

III Rzesza jako nie odparta tendencja historyczna

Georg Wilhelm Friedrich Hegel uważał, że należy zawsze popierać tę formę polityczną, która wyraża trend historyczny, nie określając jednak samemu jak będzie on wyglądał w przyszłości. Twierdził jedynie, że gdy pisał swoje prace na początku XIX w., była nią monarchia pruska[5]. Przyszłość, kierowana przez Weltgeist, jest nie poznawalna i nie można ustalić jakie formy polityczne będą stały na czele procesu historycznego. Wiemy tylko, że jakie by one nie były, to będą wyrażały „obiektywność, prawdę i etyczność”, czyli – po przełożeniu tej narracji na bardziej zrozumiałą terminologię – tendencję tę wyrazi państwo[6].

Czy III Rzesza także wyraża trend historyczny kierowany przez Weltgeist? Po klęsce nazizmu w 1945 r. wiemy, że heglowskie prądy historyczne (o ile w ogóle istnieją) zmierzały w inną stronę, ale w 1933 r. C. Schmitt absolutnie nie mógł tego wiedzieć, dlatego w swoich wyborach politycznych nie znał podstawowych faktów, które znane są współczesnemu człowiekowi, który ma ochotę wypowiedzieć się i ocenić jego postępowanie w 1933 r.

Za życia C. Schmitta, w latach 30., przez Europę przechodziła prawdziwa fala ruchów totalitarnych albo prawicowo-autorytarnych. Demokracja chwiała się w posadach: w Rosji panowali bolszewicy (od 1917 r.); we Włoszech faszyści (od 1922 r.); w Polsce sanacja (od 1926 r.); w Hiszpanii najpierw była dyktatura wojskowa (w latach 1923-1931), a potem kraj wszedł w okres skrajnej niestabilności politycznej, zakończony wybuchem wojny domowej (w 1936 r.); we Francji demokracja chwiała się, choć ostatecznie prawicowa próba obalenia republiki w 1934 r. nie powiodła się. Można by tu wyliczyć załamanie się demokracji w pomniejszych krajach: w Portugalii, na Litwie, na Łotwie, na Węgrzech, w Austrii, w Jugosławii, w Rumunii, w Bułgarii i w Grecji. Demokracja stabilna była tylko w Wielkiej Brytanii, w Czechosłowacji i w Skandynawii. Można więc było wtedy powiedzieć, że Weltgeist wyraźnie wskazywał, że przyszłością świata będzie konserwatywno-prawicowa albo wręcz faszystowska dyktatura, skoro świat liberalny XIX w. szedł w dosłowną rozsypkę polityczną i intelektualną.

Jak pisze sam C. Schmitt, w duchu heglowskim, „jesteśmy zawsze w głównym nurcie” („Wir sind auf der Seite der kommenden Dinge”)[7]. Jego heglizm tkwi w dbałości, aby znajdować się w głównym nurcie wydarzeń, ponieważ tylko to, co w nurcie tym się znajduje jest „rzeczywiste”, czyli „rozumne”. G. W. F. Hegel we wstępie do „Zasad filozofii prawa”pisał, że zadaniem filozofii jest „zgłębianie tego, co rozumnie”, a co jest „obecne i rzeczywiste”, czego przeciwieństwem jest „konstruowanie czegoś „pozaświatowego”, o czym Bóg raczy wiedzieć, gdzie miałoby się znajdować, a raczej: o czym faktycznie można powiedzieć, gdzie się znajduje, mianowicie w błędności jednostronnego, pustego rezonowania”[8]. Z poglądu tego G. W. F. Hegel wyprowadza słynny wniosek: „Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste, jest rozumne”[9].

Skoro to, co „rzeczywiste” zarazem jest „rozumnie”, to status taki należy przypisać także empirycznie istniejącej III Rzeszy. Właśnie perspektywa prawicowo-heglowska wskazuje nam, że decyzja C. Schmitta o wstąpieniu do NSDAP nie była tylko niskim oportunizmem, krokiem dla kariery. U źródeł tej decyzji legło heglowskie myślenie, że zawsze należy być lojalnym wobec ustanowionego państwa i uczestniczyć w głównym nurcie wydarzeń politycznych; znajdować się blisko władzy bez względu na to, jaka by ona nie była. Akces ten nie był także, jak chce Paul Noack, wynikiem politycznego zagubienia[10]. C. Schmitt nie tylko zrobił to świadomie. Był to krok logiczny z punktu widzenia filozofii politycznej, którą wyznawał. Jedyny możliwy dla prawicowego heglisty, który zawsze zachowuje postawę skrajnie pro-państwową.

Heglowska statolatria

Z heglizmu C. Schmitt zaczerpnął nie tylko przekonanie, że należy ulec historycznej tendencji jako wyrażającej wyższą racjonalność. Również interpretowana w duchu prawicowo-heglowskim teoria państwa skłaniała go do udzielenia poparcia III Rzeszy. Nazizm nie tylko był „racjonalny”, czyli „rzeczywisty”, lecztakżegłosił ideę wszechmocy państwa, które konserwatysta także wielbił. W schmittiańskim tekście z czerwca 1933 r., czyli gdy A. Hitler był już kanclerzem, znajdujemy bajeczną pro-państwową wizję wyrażaną przez nazistów. Konkretnie zaś „nasze wyobrażenie o Rzeszy zakorzenionej w tysiącletniej niemieckiej historii, której mityczną moc wszyscy odczuwamy. Nie muszę mówić nic więcej. Chodzi o nasz mit państwa, gdzie słowo »państwo« posiada przeogromną historyczną siłę i tradycję. Prusy stanowiły typ spełnionego państwa, wytwarzając swoje specyficzne pojęcie silnej państwowości. (…) Słowo »państwo« budzi nasze niemieckie uczucie”[11].

Czy ktoś, kto w ten sposób przeżywa swoje państwo, mając do niego stosunek typowy dla heglowskiego mistycyzmu politycznego (statolatria) mógł odwrócić się od niego tylko dlatego, że na jego czele stał jakiś tam A. Hitler? 

Błędne utożsamienie nazizmu z faszyzmem

W literaturze naukowej, a także pismach samych zwolenników nacjonalistycznych ruchów totalitarnych, od dość dawna trwa spór o jedność lub rozdzielność różnorakich faszyzmów. Szczególnie spory budzi zaliczenie do tej kategorii narodowego socjalizmu. Pojawiają się licznego głosy, że uznanie niemieckiego nazizmu za tożsamy z faszyzmem włoskim (i szerzej: romańskim) to duże nieporozumienie. Faszyzm włoski, jakkolwiek totalitarny, hałaśliwy i brutalny trudno uznać za specjalnie krwawy i opresyjny wobec swoich obywateli; nie ma on także charakteru rasistowskiego, lecz tylko nacjonalistyczny. Nie był nawet antysemicki; Żydzi oficjalnie byli członkami partii faszystowskiej. Jego cechą charakterystyczną była statolatria, czyli pojmowanie państwa jako najwyższej wartości. W wersji włoskiej państwo i jego dobro stały nawet ponad interesami partii[12].

Nie będziemy tutaj szerzej wchodzili w tę dyskusję o jedności lub wielości faszyzmów. Wspomnieliśmy o niej nie z tej racji, że chcemy zabrać w niej głos, lecz dlatego, iż rzuca to nam nowe spojrzenie na to jak ludzie rozumieli faszyzm na początku lat 30., gdy Schmitt składał akces w szeregi NSDAP. Znów trzeba powtórzyć, że jesteśmy dziś w lepszej sytuacji poznawczej niż był niemiecki konserwatysta w 1933 r., ponieważ wiemy, że pomiędzy faszyzmem włoskim i jego niemieckim odpowiednikiem – fakt to oczywisty bez względu czy uznamy faszyzm i nazizm za odmiany tej samej ideologii, czy też za dwie ideologie odrębne – zachodzą znaczące różnice. Wiedzy tej nie posiadał w 1933 r. ani C. Schmitt, ani przeciętny Niemiec czy Europejczyk. Wyobrażając sobie jak może wyglądać państwo, które zbuduje A. Hitler, ówcześni ludzie w sposób naturalny patrzyli na Włochy, gdzie jego ideologiczni pobratymcy rządzili już od 11 lat. Skoro Benito Mussolini był faszystą i A. Hitler nazywał się faszystą, to było logiczne, że model włoski zostanie – z jakimiś tam lokalnymi retuszami wynikłymi z lokalnej odmienności i innej tradycji politycznej – zaaplikowany do Niemiec.

Włoskie środowiska konserwatywno-nacjonalistyczne, na czele z Enrico Corradinim, nie stały w opozycji do rządu B. Mussoliniego, lecz przystąpiły już w 1923 r. do partii faszystowskiej, czyli wtedy, gdy jej program był jeszcze bardzo socjalny i lewicowy, wręcz lewacki[13], a dodanie do socjalistycznych postulatów elementów nacjonalistycznych sam B. Mussolini określał jedynie jako „italianizację marksizmu”[14]. Lewicowi, ze swojej genezy, faszyści i prawicowi nacjonaliści wspólnie spotkali się w dziwacznej ideologicznej hybrydzie „nacjonalizmu proletariackiego”[15]. Wstąpiwszy w 1923 r. do partii, nacjonaliści utworzyli jej prawicowe skrzydło, żądając w zamian za wsparcie uznania przez nowy reżim instytucji monarchii i zawarcie ugody z Kościołem katolickim (co znalazło wyraz w Traktatach Laterańskich)[16]. Ich zasługą było późniejsze poskromienie zapędów politycznych i społecznych lewicujących syndykalistów faszystowskich[17].

Europejskie środowiska prawicowe (konserwatyści i nacjonaliści) również generalnie wypowiadały się o włoskim faszyzmie z pewną sympatią. Na początku lat 30. minął już jednak pierwszy aplauz z jakim przyjęto Marsz na Rzym w 1922 r., delegalizację i zmiażdżenie partii komunistycznej, zgaszenie nastrojów rewolucyjnych oraz zakończenie nieudolnych liberalnych rządów parlamentarnych. Do opinii publicznej, także i tej prawicowej, zaczęło powoli docierać, że państwo totalitarne nie jest tożsame z państwem hierarchicznym i autorytarnym w tradycyjnym pojęciu tych terminów. Zaczęto stopniowo sobie uświadamiać, że powszechna etatyzacja życia społecznego i gospodarczego, szkoły i kultury to formy państwowego despotyzmu, który obcy jest prawicowej koncepcji świata. Mimo to powszechnie uważano, że faszyzm włoski jest czymś i tak lepszym niźli dekadencka liberalna demokracja, światopogląd masoński, parlamentarna partiokracja i permanentna groźba komunistycznego spisku. Opinie te nie były tylko dziełem prawicowych publicystów i szeregowych działaczy. Z mniejszą lub większą sympatią wypowiadali się o włoskim eksperymencie ustrojowym Charles Maurras i Roman Dmowski[18].

Prof. Adam Wielomski

Jest to fragment artykułu z najnowszego numeru “Pro Fide Rege et Lege”, do którego zakupu zachęcamy w naszej księgarni http://sklep.konserwatyzm.pl/pro-fide-rege-et-lege-nr-1-2013/.


[1] W literaturze koncepcję tę opisują m.in. G.. Schwab, The Challenge of the Exeption. An Introduction to the Political Ideas of Carl Schmitt between 1921 and 1936, Berlin 1970, s. 37-43, 80-89; G.. Le Brezidec, René Capitant, Carl Schmitt: crise et réforme du parlamentarisme. De Weimar à la Cinquième République, Paris 1998, s. 214-230; D. Blasius, Carl Schmitt: Preußischer Staatsrat in Hitlers Reich, Göttingen 2001, s. 51-70; E. Kennedy, Constitutional Failure. Carl Schmitt in Weimar, Durham-London 2004, s. 159-169; R. Campderrich, La palabra de Behemoth. Derecho, politica y orden internaciónal en la obra de Carl Schmitt, Madrid 2005, s. 65-70; R. Mehring, Carl Schmitt zur Einführung, Hamburg 2006, s. 56-59; P. Bała, A. Wielomski, Carl Schmitt a konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Studium przypadku ratyfikacji Traktat lizbońskiego – rola Prezydenta RP, Wola Rafałowska 2008, s. 10-23. Trudno nam się zgodzić z wykładniami, zwykle formowanymi przez badaczy o lewicowych poglądach, jakoby Carl Schmitt był niejako od zawsze ukrytym faszystą, który torował drogę hitleryzmowi. Interpretacje takie spotykamy dziś głównie w starszej literaturze przedmiotu (J. Fijalkowski, Die Wendung zum Führerstaat. Die ideologischen Komponenten in der politischen Philosophie Carl Schmitts, Köln 1958), przede wszystkim zaś w opracowaniach francuskojęzycznych, bardzo prawnikowi niechętnych (L. Jaume, Carl Schmitt, la politique de l’inimité, ,,Historia Constitutional” 2004, nr 5, s. 1-9; O. Jouanjan, „Pensée de l’ordre concret“ et ordre du discours „jurudique“ nazi: sur Carl Schmitt, [w:] Carl Schmitt, ou le mythe du politique, red. Y. Ch. Zarka, Paris 2009, s. 71-120; J.-P. Faye, Carl Schmitt, Göring et l’”Etat total”, [w:] ibidem, s. 161-182; R. Baumert, Carl Schmitt contre le parlementarisme weimarien. Quatorze ans de rhétorique réactionnaire, ,,Revue française de science politique” 2008, nr 1, s. 5-38; N. Tertulian, Carl Schmitt entre catholicisme et national-socialisme, ,,Les Temps Modernes” 1996, nr 594, s. 131-157).

 

[2] Po II wojnie światowej C. Schmitt w jednym z wywiadów prasowych z pogardą określał A. Hitlera mianem prymitywnego „halbgebildet” (M. Herrero López, El „nomos” y lo politico. La filosofia politica de Carl Schmitt,Pamplona 2007, s. 44). Także zdaniem Franciszka Ryszki C. Schmitt uważał nazistów za reprezentantów politycznego prymitywizmu i wyraz ignorancji mas, którym zabrakło cesarza – zob. F. Ryszka, Carl Schmitt w nauce prawa i polityki XX w., „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi” 1996, t. 19, s. 12.

[3] P. Pasquino, Carl Schmitt: Théorie de la constitution, [w:] J.-J. Chevalier, Les grandes oeuvres politiques, Paris 1948, s. 951.

[4] R. Mehring, Carl Schmitt. Aufstieg und Fall. Eine Biographie, München 2009, s. 311-312.

[5] G.. W. F. Hegel, Wykłady o filozofii dziejów, tłum., przedm. i objaśnieniami uzup. opatrzył A.  Zieleńczyk, Warszawa 2003, IV, 2.

[6] Idem, Zasady filozofii prawa, tłum. A. Landman,Warszawa 1969, § 258.

[7] Cit. za: G. Meuter, Der Katechon. Zu Carl Schmitts fundamentalischer Kritik der Zeit, Berlin 1994, s. 448.

[8] G.. W. F. Hegel, Zasady filozofii…, op. cit., Przedmowa, s. 16.

[9] Ibidem, s. 17.

[10] P. Noack, Carl Schmitt. Eine Biographie, Frankfurt/M-Berlin 1996, s. 207-214.

[11] C. Schmitt, Positionen und Begriffe im Kampf mit Weimar-Genf-Versailles 1923-1939,Berlin 1988, s. 222.

[12] M. Bardèche, Qu’est-ce que le Fascisme?, Montrouge 1995, s. 13-56; J. Evola, Fascismo e Terzo Reich, Roma 2001, s. 247-254.

[13] Le premier programme des fasci, [w:] T. Buron, P. Gauchon, Les fascismes, Paris 1973, s. 26-28.

[14] J. Gregor, Italian Fascism and Developmental Dictatorship, Princeton 1979, s. 22-114.

[15] R. Michels, L’imperialismo italiano, Milano 1914, s. 5-7; E. Corradini, Discorsi politici. (1902-1923), Firenze 1923, s. 103 i n.

[16] A. Lyttelton, The Seizure of Power. Fascism in Italy, 1919-1929, Princeton 1987, s. 118-120; J. Bartyzel, „Umierać, ale powoli”. O monarchistycznej i katolickiej kontrrewolucji w krajach romańskich 1815-2000, wyd. II, Kraków 2002, s. 737.

[17] F. Perfetti, Introduzione. Un teorico dello Stato sindicale-corporativo, [w:] S. Panunzio, Il fondamento giuridico del fascismo, Roma 1987, s. 112-28; A. Lyttelton, op. cit., s. 308-331.

[18] Nt. stosunku prawicy europejskiej do faszyzmu włoskiego zob. K.-P. Höpke, La destra tedesca e il fascismo, Bologna 1971; E. Weber, L’Action Française, Paris 1985, s. 156-158; K. Kawalec, Narodowa Demokracja wobec faszyzmu, 1922-1939, s.153-173; M. Marszał, Włoski faszyzm i niemiecki narodowy socjalizm w poglądach ideologów Narodowej Demokracji, Kolonia Limited 2001.

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *