Cat-Mackiewicz – patron współczesnych konserwatystów?

Prześcignąłby pod tym względem nie tylko Nowaczyńskiego, Strońskiego, czy Niedziałkowskiego, ale – zaryzykujmy taką hipotezę – nawet Romana Dmowskiego, który bardziej pamiętany jest jako polityk, mniej jako polityczny pisarz. Powołania na Cata, ślady jego tez, czy nawet próbę rozwijania jego przemyśleń znajdziemy u wielu publicystów, chociażby – nie szukając daleko – u Ziemkiewicza (oczywiście także ostatnio czerpiącego z endeków), czy Zychowicza. Mackiewicz cieszy się też popularnością w wielu ośrodkach akademickich. Warto więc w związku z powyższym zastanowić się nad tym, co przesądziło o ponadczasowej aktualności jego pism (których kolejne części są wciąż na bieżąco wydawane przez wydawnictwo Universitatis) oraz co w jego dorobku jest najważniejsze.

Styl i osobowość

Zacząć trzeba od sprawy podstawowej: Stanisław Mackiewicz nie zostałby słynnym Catem bez znakomitego publicystycznego stylu. To dzięki niemu wyróżniał się i wciąż wyróżnia. Z upływem lat pisma Nowaczyńskiego, czy Strońskiego traciły swój blask. Oderwane od konkretnych okoliczności stawały się bardziej źródłem historycznym, niż samodzielną inspiracją dla czytelnika. U Mackiewicza tak nie było. Spójrzmy na wybrane przykłady. Felicjan Sławoj Składkowski był określany jako Józefa Piłsudskiego wachmistrz Soroka, czy „Piotr Wielki w klozetowej Sali”. Kreśląc portret Sikorskiego Cat zwraca uwagę na to, jak Naczelny Wódz w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych pieczołowicie zbiera wycinki z gazet na swój temat i konkluduje, że podobne zachowanie pasuje raczej piosenkarkom średniego szczebla. W tych i wielu innych określeniach poza samą złośliwością jest zawarta szersza refleksja, czy diagnoza sytuacji politycznej. Również dlatego Mackiewicza chce się czytać i nawet tylko w tym, ujmijmy to „technicznym” kontekście zrozumiałe stają się wznowienia kolejnych jego prac.

Ale oczywiście lekkie pióro by tutaj nie wystarczyło. Cat-Mackiewicz to również ciekawa osobowość. Uwzględniając wszelkie realia możemy powiedzieć – to taki Janusz Korwin-Mikke Dwudziestolecia Międzywojennego. Gdybyśmy rozpoczęli poszukiwania, to bez większego trudu znajdziemy w dorobku Cata tezy i sformułowania równie kontrowersyjne, jak obecnego lidera partii KORWiN. Nie dość wspomnieć, że Cat nie bał się ówczesnej poprawności politycznej. Dla błyskotliwej tezy gotów był naprawdę wiele poświęcić. Gdy na przykład w młodości ktoś mu zwrócił uwagę, że powinien większy szacunek wyrażać wobec doświadczenia takich osób jak Dmowski, czy Głąbiński, miał bez wahania odrzec, że rzeczywiście, szacunek dla starszych jest niezbędny jako ekwiwalent zmniejszających się zdolności umysłowych… Taki pozostał do końca życia. Bardzo często się pojedynkował (co jednak w czasach II RP nie było wielkim wyjątkiem), między innymi z Kazimierzem Okuliczem, redaktorem konkurencyjnego dla jego „Słowa” „Kuriera Wileńskiego”.

Równie ostre walki prowadził w publicystyce. Tutaj jednak trzeba wskazać, że pomimo stosowania jednoznacznych sformułowań, wyrażał wobec adwersarzy honorowy szacunek. Bardzo się na przykład przejął na wieść o śmierci jednego ze swoich największych antagonistów, socjalisty Mieczysława Niedziałkowskiegow Palmirach. W styczniu 1941 r. w „Wiadomościach Polskich” w Londynie opublikował na jego temat piękny artykuł, pisząc: „Dżentelmen polskiego Sejmu – nazywała Niedziałkowskiego prasa jego przeciwników. Dzisiaj, gdy pasmo krwi przekreśliło to życie, nie powiemy już o śp. Mieczysławie Niedziałkowskim „dżentelmen”, powiemy rycerz”.

Cat, jako skrajny konserwatysta, nie był zamknięty na ludzi innych opcji. Świadczy chociażby o tym dopuszczenie w latach 30–tych do wileńskiego „Słowa” komunizującej grupy „Żagary” (w której był między innymi Czesław Miłosz). Eksperyment ten w dłuższej perspektywie się nie powiódł (zwłaszcza gdy żagaryści zaczęli domagać się wywłaszczenia ziemian), ale nie świadczy to źle o samym Mackiewiczu. Dla ciekawego pomysłu, niebanalnego intelektu był gotów wiele wybaczyć.

Taka osobowość mogła przyciągać i przyciąga czytelników. Tym bardziej, że w jednej z najbardziej znanych książek „Historii politycznej Polski” Cat umiejętnie połączył swoje losy z kolejnymi politycznymi wydarzeniami. W innych książkach poruszał problematykę bardzo zróżnicowaną – nie pisał o tym samym. Od Dostojewskiego, przez średniowiecze, wiek XIX, do bieżących zdarzeń politycznych. To musiało inspirować. W takim razie – jakie mamy najważniejsze punkty w dorobku politycznym Cata?

Konserwatysta

Przede wszystkim Cat Mackiewicz był konserwatystą. Sympatyzował z Akcją Francuską i Karolem Maurrasem. Był bardzo przywiązany do idei monarchicznej, którą w miarę możliwości propagował. Jako poseł w Sejmie zasiadał w Komisji Konstytucyjnej, w której ku irytacji lewicy usiłował – trochę tylnymi drzwiami – wprowadzić ustrój możliwie najbardziej do monarchii zbliżony. Z pasją potrafił – przez całe życie zajmować się królewskimi dynastiami i konkretnymi monarchami. Stefan Kisielewski w swoim „Abecadle” wspominał, że Cat „uważał, że największym polskim królem był Kazimierz Jagiellończyk. Natomiast Kazimierz Wielki to babiarz i w ogóle zero. Straszne kłótnie były na ten temat, pamiętam kłótnię z Jasienicą”. Kisiel opowiadał również o irytacji znajomego o usunięciu ze świętych św. Jerzego, patrona Litwy. Na uwagę Kisiela, że podobno św. Jerzy nie istniał, Cat miał odpowiedzieć: „To co z tego? A Pan Bóg istnieje?”.

Poza Kazimierzem Jagiellończykiem Cat niezwykle szanował ród Radziwiłłów. W specjalnie poświęconej temu tematowi książce („Dom Radziwiłłów”) pisał, że to „jedna z najwspanialszych rodzin arystokracji europejskiej, jeśli nie najwspanialsza”. Konserwatywne poglądy oznaczały też tolerowanie – przynajmniej do czasu – naruszania demokratycznych procedur. Cat popierał na przykład aresztowania brzeskie, czy też otwarcie obozu w Berezie Kartuskiej. Zdanie w tym ostatnim temacie zmienił dopiero, gdy przeszedł wobec sanacji do opozycji i sam stał się więźniem. Zgodnie z jego poglądem państwo i rząd muszą być silne i nawet kosztem innych wartości mieć możliwość skutecznej realizacji swoich celów.

Konserwatyzm Cata to również umiłowanie narodowej tradycji. Pisał, że „stosunek dziecka do religii kształtuje się na pacierzu, a stosunek dziecka do polskości – na Sienkiewiczu” (na marginesie dodajmy, że szkoda, że w obecnych czasach zdanie to niestety przestaje być w większości polskich domów aktualne). Był jednym z najgorliwszych przeciwników zmian w programach szkolnych związanych z usuwaniem Sienkiewicza. W ogóle, w każdym miejscu starał się walczyć z poglądami lewicowymi. Nawet w łonie BBWR-u, gdzie przez jakiś czas funkcjonowało środowisko naprawiaczy.

Piłsudczyk

Konsekwencją konserwatyzmu było zafascynowanie Cata osobą Józefa Piłsudskiego. Z prostego powodu. Wileński konserwatysta uznał, że w realiach politycznych II RP tylko osoba Marszałka daje jakąkolwiek szansę powrotu do Polski monarchii. Mackiewicz często powtarzał żart, w którym Piłsudski mówiąc o jakichś sprawach twierdził, że je akceptuje, ale jak będzie za Wandzi (córki Marszałka) – to się okaże. W książce „Klucz do Piłsudskiego” odmalowując przy okazji epokę przed I wojną światową Mackiewicz przekonywał, że Marszałek nie był nigdy żadnym lewicowcem. Diagnoza ta okazała się w pełni słuszna, zwłaszcza przy okazji narastającego od roku 1928 konfliktu między sanacją a PPS-em, PSL Wyzwoleniem, czy Stronnictwem Chłopskim.

Cat oczywiście całym sobą w tym konflikcie sekundował piłsudczykom. Poświęcenie jego było takie, że dostał się nawet na opozycyjny Kongres krakowski Centrolewu w czerwcu 1930 roku, który następnie bezlitośnie wykpił na łamach prasy. Na pewno Cat był jednym z inicjatorów, a później rzecznikiem prasowym Nieświeża, czyli spotkania Piłsudskiego ze środowiskiem konserwatystów. Co prawda, sam Piłsudski nie traktował sojuszu z konserwatystami jako jakiejś swojej specjalnej deklaracji ideowej, ale na pewno Mackiewicz w obozie władzy mu nie przeszkadzał. Między innymi w „Kluczu do Piłsudskiego” przywołano historię, zgodnie z którą ówczesna sekretarka Marszałka, Kazimiera Iłłakowiczówna stwierdziła, że ma inne poglądy niż jej zwierzchnik. Gdy Piłsudski spytał, jakież to są poglądy, wyznała, że regularnie czyta wileńskie „Słowo”.

Piłsudski miał pojednawczo odrzec, że przecież on też „Słowo” czyta, że nawet jest mu ono regularnie przesyłane. Nieśwież zaś – co nietrudno było przewidzieć – doprowadził do ogromnej wściekłości lewicę. I to on był jednym z powodów tworzenia Centrolewu. Można więc wskazać, że bywały chwile, kiedy Mackiewicz przez swoją publicystykę potrafił determinować jakieś zdarzenia polityczne. Sam jednak twierdził, że przynajmniej w Dwudziestoleciu nie był bohaterem sceny politycznej, jednakże siedział przy tej scenie w pierwszym rzędzie.

Uwielbienie Piłsudskiego nie oznaczało uwielbienia całej sanacji. Wspomniano już powyżej o krańcowej niechęci Cata do „naprawiaczy”. Jeszcze więcej się zmieniło po śmierci „Ziuka”. Cat cały czas był lojalny wobec starych piłsudczyków, którym przewodził Walery Sławek. Odsunięcie Sławka od władzy skutkowało przejściem Cata do opozycji – i to bardzo ostrej. Przy tej okazji zrewidował niektóre ze swoich poglądów, między innymi związanych z oceną polityki Józefa Becka. Krytykował też Edwarda Rydza – Śmigłego (lamentując, że to najniżej urodzony ze wszystkich władców Polski) i wspomnianego już Sławoja Składkowskiego. Za swoje opozycyjne stanowisko, wyrażane między innymi w „Słowie”, został zesłany do Berezy Kartuskiej.

Z relacji m.in. Pigonia wynika, że wówczas bardzo pogardliwie wyrażał się o nim m.in. prezydent Mościcki. I chyba ten ostatni okres funkcjonowania redaktora naczelnego „Słowa” w polityce bardzo poważnie wpłynął na jego popularność – zarówno ówczesną, jak i późniejszą. Kwestionował działania władz z pozycji prawicowych. Władał przy tym lekkim piórem i jego teksty bardzo chętnie się czytało. Przełożyło się to również na poczytność jego dziennika. Oczywiście – nie zapominajmy – kosztem osobistych represji.

Realista?

Opozycyjność Cata uzasadniona była również jego krytyczną oceną polityki zagranicznej prowadzonej przez Józefa Becka. Szczerze to ujmując, stanowiska Cata na ten temat w różnych latach bywały odmienne. Pod koniec lat trzydziestych nie miał oporów, aby publikować na łamach „Słowa” wezwania do sojuszu z Niemcami autorstwa Władysława Studnickiego (chociaż z drugiej strony pamiętajmy, że był bardzo liberalnym, otwartym na różne poglądy redaktorem). Na pewno zwracał uwagę na fakt, że w sytuacji, gdy siła Niemców wzrasta, Polska również powinna się zbroić. Uważał, że porozumienie z Niemcami jest potrzebne, że można dla niego poświęcić nawet Wolne Miasto Gdańsk (które i tak było w większości opanowane przez Niemców), ale trzeba z Niemcami wypracować partnerskie stosunki. Problemem, który zauważał, jest brak zaplecza dla tego rodzaju koncepcji w społeczeństwie.

Polityka zagraniczna Becka – przez długi czas proniemiecka, ostatecznie stała się zdaniem Mackiewicza, wypaczeniem pierwotnych założeń sojuszu z Rzeszą. Zresztą, zaznaczmy, Cat w kolejnych latach nie był w pełni konsekwentny, zmieniając wraz z kolejnymi zdarzeniami politycznymi swoje stanowisko w różne strony. Głośną sprawą po wybuchu wojny miała być propozycja, którą Mackiewicz złożył prezydentowi Raczkiewiczowi na emigracji w Libourne (w czerwcu 1940 roku). Pod wrażeniem kapitulacji Francji Cat sugerował porozumienie z Niemcami. Oczywiście sugestie te zostały w pełni przez Raczkiewicza odrzucone. Sprawa jednak co jakiś czas była wykorzystywana jako rzekomy dowód skłonności Mackiewicza do kolaboracji.

W Londynie Cat wpadł zupełnie w świat emigracyjnych intryg i sporów. Stał się jednym z najbardziej zaciekłych krytyków polityki Sikorskiego i Mikołajczyka. Oskarżał ich o skrajne poddanie się interesom brytyjskim, małostkowość i brak politycznej wizji. Zresztą, to w dużej mierze osądom Mackiewicza zawdzięczamy krytyczne spojrzenie historiografii na sojusz z Wielką Brytanią. Dlatego też w pełni przyklasnął treści głośnego rozkazu gen. Sosnkowskiego z dnia 1 września 1944 r. Pisał wtedy (co też przytaczał w książce „Zielone oczy”): „Rozkaz ten, pisany polszczyzną jakby kutą i rzeźbioną przez Wyspiańskiego powiedział: bijemy się, bośmy swego czasu od was otrzymali gwarancje. Wy ich nie dotrzymujecie. Po wielu latach paćkania politycznego nareszcie zdobył się ktoś na właściwy ton i na powiedzenie prawdy”. Okres wojenny to kolejny etap, w którym piszący ostre pamflety na Sikorskiego i „Mikołaja, Mikołajewicza, Mikołajczyka” zdobywał coraz większą popularność i przygotowywał teksty najlepiej do dziś pamiętane.

Szkoła polityczna Mackiewicza?

Paradoksalnie, najmniej ważna część spuścizny po Mackiewiczu łączy się z okresem jego największej kariery politycznej. Na emigracji przecież przez pewien czas sprawował on nawet funkcję premiera. Różnie też oceniane są okoliczności związane z powrotem Cata do kraju. Jeżeli nawet istniały jakieś zależności z komunistyczną władzą, zostały one zrehabilitowane odważniejszymi wystąpieniami z końca życia. Zresztą, wielokrotnie powtarzano, że Cat był lepszym publicystą niż politykiem (kolejna cecha przypominająca Janusza Korwina Mikke).

Mackiewicz uczy przede wszystkim tego, jak – na konkretnych przykładach – myśleć o polityce, kulturze i najważniejszych polskich problemach. Tak jak wskazano powyżej, tego rodzaju naukę znacznie ułatwia niebanalny styl publicystyczny i osobowość wileńskiego żubra. Czy wszystko to może złożyć się na szkołę polityczną Mackiewicza? Czasem można odnieść wrażenie, że jego epigoni w swoich tezach tak naprawdę niewiele dodają do tego, co już zostało powiedziane w „Historii politycznej Polski”, „Londyniszczu”, czy „Zielonych oczach”. Może Mackiewiczowi brakuje umiejętności tworzenia syntezy właściwej Szujskiemu, Bobrzyńskiemu, czy – z innej strony – Askenazemu. Mackiewicz to w mniejszym stopniu teoretyk, a w większym stopniu praktyk uczący politycznego myślenia na konkretnych przykładach, zdarzeniach, emocjach. Uzupełniając przywołaną powyżej wypowiedź Cata o Sienkiewiczu, możemy dodać, że z kolei „stosunek w Polsce do konserwatyzmu kształtuje się na Mackiewiczu”. Dlatego warto go czytać, nawet jeżeli nie zawsze wszystkie wyrażane przez niego opinie i emocje podzielamy.

Maciej Nowak

Stanisław Cat Mackiewicz „Trzylecie. Broszury emigracyjne 1941-42”; „Albo – albo. Broszury emigracyjne 1943 – 1944”, „Nie! Broszury emigracyjne 1944”, Universitas, Warszawa 2014.
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2015)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *