Co Białorusini mogą dać Polsce?

Określenie miejsca mniejszości białoruskiej wobec państwa polskiego i polskiej tożsamości narodowej oraz stosunku polskiej tożsamości wobec mniejszości białoruskiej wymaga konceptualizacji wobec szybko postępujących procesów asymilacyjnych.

Zainteresowani nią powinni być polscy Białorusini, jeśli myślą poważnie o przetrwaniu i rozwoju swojej wspólnoty. Samo stwierdzenie o istnieniu społeczności białoruskiej i przypominanie jej historii nie wystarczy. Rozpoznać należy ideowy sens tego istnienia, by dla jego uzasadnienia móc odwołać się do legitymizacji wyższego rzędu niż samo trwanie białoruskiej substancji etnicznej i językowej.

W świetle zarysowanej przez niżej podpisanego w innym miejscu1 koncepcji tożsamościowej, trwaniu każdej historycznie wykształconej kultury można co prawda nadać treść ideową i moralną, pogląd taki nie jest jednak powszechny.

By mobilizować lojalność swoich członków wobec samej siebie i wobec swojej kultury, dana społeczność musi określić sens swojego istnienia w historii, ideowy rdzeń swojej tożsamości, historyczne zadanie postawione jej przez Opatrzność do odegrania w teatrze dziejów. Dotyczy to również mniejszości białoruskiej żyjącej w granicach państwa polskiego.

Tego rodzaju konceptualizacja potrzebna jest także nam, Polakom. Rozsądna polska polityka tożsamościowa powinna stawiać sobie za cel wyciągnięcie korzyści z zastanego kontekstu bytowania polskiej wspólnoty narodowej. Historycznym i współczesnym kontekstem jest zaś dla nas współzamieszkiwanie ze społecznością białoruską w jednym państwie, od ponad dwudziestu lat zaś także sąsiedztwo z niepodległą Białorusią.

By fakty te stały się dla nas źródłem siły, nie zaś obciążeniem, musimy zastanowić się nad ich sensem i nad tym, czego możemy się dzięki nim nauczyć. Niżej spisane uwagi są zbiorem tego rodzaju luźnych przemyśleń snutych z perspektywy polskiej. Autor nie pretenduje przy tym do znajomości problematyki białoruskiej i ogranicza się w związku z tym do dość ogólnikowych spostrzeżeń bazujących na wiedzy potocznej.

1. Wspólnota

Ze współczesnej polskiej perspektywy szczególnie interesujące jest, że Białorusini wydają się być przednowoczesnym typem wspólnoty. Ujmując to innymi słowy, są bardziej etnosem niż narodem. Są jedną z niewielu wspólnot w Europie, stosunkowo słabo impregnowanych dotychczas przez nacjonalizm.

Nacjonalizm to nowoczesna teoria i doktryna polityczna, która rozpoczęła swój zwycięski marsz przez Europę wraz z rewolucją francuską 1789 roku. Dojrzałą postać uzyskał w końcu XIX wieku, zaś bliski osiągnięcia pozycji globalnego paradygmatu politycznego był w latach 30. i na początku 40. XX wieku. Po klęsce europejskich państw faszystowskich nacjonalizm stracił dotychczasowe znaczenie w Europie, zaczął zaś odgrywać wiodącą rolę w podlegających dekolonizacji krajach Afryki i Azji. Obecnie, w warunkach rozkładu nowoczesności jako paradygmatu filozoficznego i teoretycznego, wydaje się podlegać postępującej dekompozycji.

Rdzeniem nacjonalistycznej doktryny politycznej są następujące twierdzenia: 1) naród winien być najwyższym dobrem w porządku dóbr doczesnych 2) naród winien być podstawową kategorią odniesienia przy określaniu tożsamości człowieka 3) naród powinien dysponować atrybutem suwerenności (być ostatecznym podmiotem polityki) wyrażającym się w posiadaniu lub dążeniu do posiadania własnego państwa; społeczności nie posiadającej własnego państwa ani nie wyrażającej aspiracji państwotwórczych odmawia się miana narodu, określając ją mianem narodowości.

Ze współczesnej perspektywy ponowoczesnej (lub z perspektywy później nowoczesności, jak chce Zygmunt Bauman) doskonale widoczne są obciążenia i ujemne skutki doktryny nacjonalistycznej.

Polityzując wyznaczniki przynależności narodowej2, prowadzi ona do niekończących się konfliktów pomiędzy określającymi na ich podstawie swoją tożsamość wspólnotami. Legitymizacja rozstrzygnięć zapadłych w tych konfliktach możliwa jest albo poprzez odejście od zasad etyki absolutnej na rzecz moralnego relatywizmu („słuszność jest po stronie silniejszego”) albo poprzez odmawianie stronie przeciwnej prawa do bycia podmiotem etyki uniwersalnej (rasizm).

Czyniąc naród podstawowym punktem odniesienia dla tożsamości i najwyższym dobrem w porządku dóbr doczesnych, nacjonalizm prowadzi do rugowania tożsamości innych niż sprowadzająca się do najniższego wspólnego mianownika tożsamość narodowa. Więź narodowa jest więzią horyzontalną, toteż jej absolutyzacja powoduje obumieranie więzi wertykalnych i realizowanych na odmiennych poziomach innych więzi poziomych.

Dlatego społeczeństwo zbudowane na zasadach nacjonalizmu jest społeczeństwem nowoczesnym. Naród znajduje się na antypodach uwarstwionego i organicznego społeczeństwa tradycyjnego. Może istnieć albo naród, albo społeczeństwo organiczne. Nowoczesny naród powstaje, gdy rewolucja niszczy społeczeństwo tradycyjne z jego organicznymi więzami. Nacjonalizm ma suplementować w roli społecznego spoiwa te zerwane w epoce nowoczesnej więzy.

Społeczeństwo tradycyjne jest kompozycją wspólnot pierwotnych, to jest wspólnot opartych na bezpośrednich relacjach społecznych. W społeczeństwie tradycyjnym ludzie żyją wspólnie w jednym miejscu i właśnie dlatego są wspólnotą. Mieszkają na tej samej ziemi a ich mentalność kształtuje ten sam krajobraz. Chodzą do tego samego kościoła i posługują się tą samą gwarą. Ich dzieci bawią się razem, a młodzi z ich społeczności żenią się między sobą. Są ze sobą spokrewnieni lub spowinowaceni i nalezą do tego samego etnosu. Mozaiką takich właśnie organicznych wspólnot jest społeczeństwo tradycyjne.

Naród tworzy w to miejsce model społeczeństwa masowego i wykorzenionego. Więź łącząca członków narodu nie jest więzią naturalną ale więzią wirtualną. Ich wspólnota nie jest wspólnotą pierwotną ale wspólnotą wyobrażoną. Jedynym istotnym wyznacznikiem tożsamości staje się przynależność narodowa, wobec czego nacjonalizm występuje w roli czynnika buntującego człowieka przeciwko jego wspólnotom naturalnym i ich organicznym patriarchalnym autorytetom.

Społeczeństwo nacjonalistyczne powstaje w warunkach migracji do miast, zerwania więzów łączących człowieka z miejscem zamieszkania, ze wspólnotą genealogiczną, ze starszymi pokoleniami, z gwarą ojczystą, a często także z religią. W ich miejsce pojawia się abstrakcyjna tożsamość narodowa nie dostrzegająca tego wszystkiego, co nadaje człowiekowi osobowość, uniformizująca go zaś na gruncie możliwie najbardziej ogólnych haseł.

Interesujące z naszego punktu widzenia jest, że Białorusini w relatywnie niewielkim stopniu poddali się procesowi nacjonalistycznej modernizacji społecznej. Historycznie była to społeczność wiejska i migracja do miast jest wśród niej zjawiskiem dość świeżym. Białorusini zamieszkują zwarty obszar etnograficzny i identyfikują Podlasie jako swoją ojczyznę. Posługują się lokalnymi gwarami. Ważnym wyznacznikiem ich tożsamości jest wschodnie chrześcijaństwo. Relatywnie słabe są tendencje do polityzacji tożsamości, skłonności secesjonistyczne lub irredentystyczne.

Białorusini są bardziej etnosem, niż narodem. Przeszli przez europejską nowoczesność relatywnie najmniej przez nią skorumpowani. Dlatego mogą stać się ciekawym punktem odniesienia dla Polaków przy rekonstrukcji polskiej tożsamości w warunkach epoki ponowoczesnej.

Białorusini byli mniejszością w warunkach polskiego państwa narodowego, żyjąc w sąsiedztwie narodu polskiego. W warunkach ponowoczesności państwo narodowe ulega jednak korozji. Gospodarzący w XX w. we własnym państwie Polacy stają się w XXI w. „mniejszością narodową” w globalizującym się świecie zanikających państw narodowych i globalnej popkultury. Z tymi samymi wyzwaniami, z którymi społeczność białoruska w Polsce musiała zmierzyć się w warunkach nowoczesności, Polacy będą musieli zmierzyć się w świecie ponowoczesnym.

By sprostać temu wyzwaniu, Polacy będą potrzebowali solidniejszego fundamentu dla swojej tożsamości, niż wywietrzały i zniechęcający swą znaczeniową płytkością nacjonalizm. Polacy potrzebują w nowych czasach zakorzenienia, wspólnoty pierwotnej, naturalnych więzi społecznych, klanowości, etniczności, regionalizmu, sacrum. Potrzebują tego, co nadaje znaczenie. Tego, co jest źródłem osobowości.

Tego wszystkiego mogą nauczyć się od polskich Białorusinów, którym, jak się wydaje, Opatrzność przeznaczyła historyczną rolę przeniesienia tych elementów z epoki przednowoczesnej w ponowoczesną w większym stopniu, niż stało się to naszym udziałem.

Rolą polskich Białorusinów byłoby wypełniać to przypisane im przez Opatrzność posłanie historyczne. Misją dziejową etnosu białoruskiego w Polsce jest być matecznikiem tradycyjnych instytucji społecznych. Jest nią bycie punktem odniesienia i punktem wyjścia od którego mogłaby się zacząć rekonstrukcja społeczeństwa tradycyjnego, także wśród innych niż Białorusini zamieszkujących nasz kraj społeczności – w tym i wśród samych Polaków, którzy, by przetrwać w warunkach globalizacji, muszą przestać być narodem, a stać się na powrót zorganizowanym w mozaikę organicznych wspólnot etnosem.

2. Patriarchalizm

Pojęcie patriarchatu będziemy tu rozumieć w kontekście nieco metaforycznym, mianowicie na gruncie socjologii polityki. Oznacza ono wspólnotę uporządkowaną, hierarchiczną, na czele której stoi ojciec-patriarcha. Pozostaje on częścią wspólnoty, tak więc nie jest wobec niej podmiotem zewnętrznym, zarazem jednak jest jej zwieńczeniem i ma wobec niej głos decydujący. Decyzje podejmuje zarówno wobec pozostałych członków wspólnoty jak i wobec podmiotów wobec niej zewnętrznych niezależnie od otoczenia, podejmuje je jednak mając na względzie dobro wspólnoty jako całości, nie egoistycznie pojmowane dobro własne. Pojęciem najtrafniej opisującym ten model społeczno-politycznego przywództwa byłoby pojęcie „gospodarza”.

Termin ten, jak się wydaje, zakorzeniony jest w białoruskiej teorii politycznej. O obecnym prezydencie Republiki Białoruś mówi się nieformalnie „baćka”. Władcy Rusi Kijowskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego nosili tytuł „gosudara”. Tradycja polityczna dzisiejszego państwa białoruskiego pośrednio nawiązuje do patriarchalnych tradycji Rusi Kijowskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Polityczne centrum tego ostatniego znajdowało się pomiędzy Wilnem a Nowogródkiem, tak więc częściowo na Białorusi.

Białoruś jest jednym z cywilizacyjnych i geopolitycznych dziedziców tradycji obydwu tych monarchii. Władza w nich miała charakter czysto wertykalny. Możnowładztwo miało głos doradczy, nie paraliżując władcy jak w degenerującej się do postaci ustroju republikańskiego Polsce. Władca występował jako gospodarz i ojciec wspólnoty politycznej. Realizował zasadę męską, solarną i monarchiczną. W uwspółcześnionej formie zasady te zachowane zostały w porządku politycznym stworzonym w dzisiejszej Białorusi przez Aleksandra Łukaszenkę.

My, Polacy powinniśmy żałować że wektor oddziaływania politycznego w dziedzinie ustrojowej skierowany był, w przypadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, z kierunku zachodniego na wschód, nie zaś odwrotnie. Zasiadłszy na polskim tronie, Jagiellonowie okazali się na tyle słabi, że ulegli żądaniom szlachty i nie zapobiegli republikańskiej degeneracji państwa, która ostatecznie doprowadziła Polskę do upadku.

Wpływ polskich wzorców ustrojowych na obszar Wielkiego Księstwa Litewskiego był, niestety, wyłącznie negatywny. Rzymskie ideały republikańskie, które Polska przyswoiła w ramach specyficznej, wytworzonej między innymi na jej terenie, orientalnej odmiany kultury łacińskiej3, podważyły tradycyjny słowiański model patriarchalny – model rządów osobistych „gospodarza”, wywodzący się jeszcze z archaicznej struktury rodowej szczepów słowiańskich.

Model politycznego patriarchalizmu zakłada traktowanie kraju jako dobra osobistego gospodarza, który zobowiązany jest dbać o powierzony mu przez Boga kraj i o swoich poddanych, podobnie jak ojciec zobowiązany jest dbać o dobro swojej rodziny i swojego gospodarstwa.

Pozostali członkowie patriarchalnej wspólnoty politycznej mogą być wysłuchiwani tak jak patriarcha rodowy może niekiedy wysłuchiwać uwag swoich synów a czasem nawet i należących do rodziny kobiet. Głos poddanych jednak nie jest dla „gospodarza” zobowiązujący. Zajmuje on wobec nich pozycję nadrzędną i jego decyzje nie mogą być ograniczane ich wolą.

Model republikański rozumie tymczasem państwo jako dobro wspólne obywateli, łącząc się tym samym nie tylko z kategoriami obywatelskości ale też narodu i podmiotowości politycznej. W republice państwo jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, wobec tego są oni moralnie zobowiązani brać udział w życiu publicznym i wspólnie podejmować roztropne decyzje dotyczące tego, co polityczne.

Socjopolitycznym fundamentem republiki nie jest osoba władcy, lecz upodmiotowiony naród. Zasadą poruszającą mechanizmy republikańskiej wspólnoty politycznej jest cnota moralna z którą kojarzyć należy patriotyzm i postawy obywatelskie a która jest – jak wiadomo – przymiotem dość ulotnym, gdyż zależnym nie od twardych instytucji państwa, a od trudnych do operacjonalizacji postaw osobistych obywateli.

Głowa państwa jest w tym modelu jedynie jednym z podmiotów nadrzędnej wobec niego wspólnoty republikańskiej. W nowożytnej Polsce król był jedynie jednym z trzech stanów sejmujących, którego głos mógł zostać przeważony przez pozostałe stany, a brak zgody pozostałych stanów (izby poselskiej i senatu) mógł sparaliżować decyzję króla.

W słowiańskim (patriarchalnym, w Polsce żywym jeszcze w czasach piastowskich) modelu politycznym władca jest ograniczony jedynie prawem boskim i prawem naturalnym, pozostałe instytucje danej wspólnoty politycznej podlegają mu jednak i żadna nie może ubezwłasnowolnić go w decyzjach.

Polski republikanizm nie zdał historycznego egzaminu i doprowadził państwo polskie do upadku. Zarażone nim państwo litewskie również zostało zdezorganizowane wewnętrzną anarchią i zdegradowane do zaścianka nowożytnej Europy, po czym wraz z Polską zniknęło z mapy.

Uwspółcześnieniem nowożytnego polskiego republikanizmu jest współczesny polski demokratyczny liberalizm. Model ten również został skompromitowany, a urządzona wedle niego Polska stała się zaściankiem Zachodu najlepiej dającym się opisać przy użyciu modeli postkolonialnych oraz koncepcji światowych półperyferii (w teorii Immanuela Wallersteina).

W to miejsce Republika Białoruś zachowała wewnętrzną i zewnętrzną podmiotowość, wyrażającą się choćby w odporności na geokulturową penetrację Zachodu (tępienie dewiacyjnych kontrkultur homoseksualnych, wykonywanie kary śmierci) i decyzyjności w odniesieniu do własnej gospodarki.

Realizowany dziś w Białorusi model słowiańskiego patriarchalizmu lepiej niż republikanizm odpowiada wymogom polskiego charakteru narodowego. Polacy są ludem słowiańskim. Są gnuśni, leniwi, swarliwi, nazbyt łatwo poddają się emocjom. By wykrzesać z siebie wielkość, potrzebują silnego przywództwa i dyscypliny. Potrzebują ojcowskiej, męskiej ręki.

Taki też typ władzy wytworzył się wśród zamieszkujących nasze ziemie ludów słowiańskich i taki model władzy realizowali Piastowie. Późniejsza republikańska degeneracja była chorobą naszej słowiańskiej duszy. Białorusini okazali się w większej mierze na tę chorobę odporni. Dziś możemy się wyleczyć z republikanizmu i liberalizmu, biorąc przykład z Białorusi.

3. Gospodarka organiczna

Białoruś jest jedną z ostatnich gospodarek przemysłowych Europy. Oznacza to, że jej dochód narodowy opiera się na wytworzonych produktach przemysłowych, nie zaś na giełdowej żonglerce wirtualnym kapitałem.

Po 1989 r. polski przemysł został zlikwidowany. Ten sam los w dużej mierze spotkał polskie rolnictwo. Pozostałe jeszcze resztki traktowane są przez liberalne polskie elity jako kłopotliwe obciążenie. Polskie elity kopiują bezmyślnie zachodnią narrację liberalną, nie dostrzegając wątpliwej adaptacyjności modelu liberalnego w odniesieniu do państw zachodnich, a przede wszystkim jego nieprzystawalności do sytuacji państw postkomunistycznych w środkowej Europie.

Rezultatem budowania gospodarki na liberalnym paradygmacie krótkoterminowej opłacalności i natychmiastowego zysku była deindustrlializacja zachodniej Europy i przeniesienie produkcji przemysłowej do Azji, Ameryki Łacińskiej oraz Afryki. Kraje Zachodu zbudowały swą ekonomiczną pozycję na handlu prawami własności i innymi papierami wartościowymi, co pozwalało ich społeczeństwom zwiększać konsumpcję, ale równocześnie wygasiło wytwórczość gospodarek tych państw i powiększyło ich zależność od niestabilnego z definicji globalnego rynku.

Powielająca model neoliberalny Polska stała się dla Zachodu źródłem wykształconych kadr (które może powielać dzięki nieliberalnemu, odziedziczonemu po czasach PRL modelowi kształcenia), w przypadku zaś części ludności z gorszym przygotowaniem zawodowym – dostarczycielem nisko płatnych usług i prostych prac podwykonawczych.

Białoruski model patriarchalny przyniósł odmienne skutki. Poziom konsumpcji w Białorusi jest wyraźnie niższy niż w Polsce, ponieważ podstawy tamtejszego dobrobytu opierają się na materialnej produkcji, nie na lichwie, handlu i oszustwie. Gospodarka białoruska pozostaje gospodarką producencką, nie gospodarką konsumencką jak w przypadku liberalnych państw zachodnich. Oznacza to, że decyzje gospodarcze w Białorusi podyktowane są potrzebami wytwórczości, nie sztucznie rozbudzanymi zachciankami konsumentów i kapitalistów. Celem działalności gospodarczej jest wytwarzanie, nie pogoń za przyjemnością i zaspokajanie hedonistycznych zachcianek.

W modelu takim rozpoznawane są strategiczne potrzeby państwa i kompleksowo rozumiane potrzeby człowieka. Nie poświęca się w nim dobra wspólnego na ołtarzu egoizmu. Nie sprzeniewierza się moralności, na rzecz czysto materialnie pojmowanego zysku. Nie rezygnuje ze sprawiedliwości społecznej, by ustąpić miejsca żądaniom jednostek lub poszczególnych grup interesu. Nie zapomina się o obowiązkach wobec pokoleń przyszłych, desperacko próbując zaspokoić galopujące kaprysy współczesnych.

Patriarchalny model gospodarczy zakłada odpowiedzialność zwierzchnika danej wspólnoty wytwórczej wobec powierzonych jego władzy pracowników. Zakłada dyscyplinę i posłuszeństwo podwładnych wobec kierującego ich pracą patrona. Zakłada identyfikację wytwórcy z wykonywaną pracą daleko większą niż w przypadku gospodarki liberalnej; w gospodarce organicznej wytwórca odciska indywidualne piętno na wytwarzanym przez siebie produkcie, wytwórstwo jest zaś dla niego czynnością poprzez którą określa swoją własną tożsamość i która ma w związku z tym dla niego treść moralną.

W gospodarce kapitalistycznej jedynym motywem pracownika i pracodawcy jest zysk, wobec czego próbują oni stale się nawzajem przechytrzyć (pracownik stara się wyłudzić jak najwyższą płacę za jak najmniejsza pracę, pracodawca zaś chce zmusić pracownika do jak największej pracy za jak najniższą zapłatę). W gospodarce organicznej wytwórcy utożsamiają się z wykonywanym zawodem i z firmą pod którą pracują.

W gospodarce liberalnej pracownik porzuca miejsce pracy gdy tylko w innym miejscu zaoferują mu większe pieniądze i lepsze warunki, kapitalista pozbywa się zaś pracownika gdy tylko ten przestaje mu być potrzebny (i gdy pozwalają mu na to prawo pracy i związki zawodowe). Gospodarka liberalna jest więc gospodarką nomadów i koczowników, podczas gdy gospodarka organiczna i patriarchalna jest gospodarką zakorzenienia, twórczości, wspólnoty i kultury.

Nie twierdzimy tu przy tym, że polityka gospodarcza współczesnej Republiki Białoruś realizuje w pełni model gospodarki organicznej i patriarchalnej. Posłużyliśmy się tu raczej przykładem Białorusi dla zilustrowania pewnego „typu idealnego” (w weberowskim rozumieniu tego terminu). Praktyka gospodarcza zarówno w Białorusi, jak i w Polsce odbiegają od tego typu. Więcej bliskich mu elementów można jednak odnaleźć w polityce gospodarczej Białorusi niż Polski.

Zmierzając zatem od modelu liberalnego i kapitalistycznego do modelu organicznego i patriarchalnego, Polska powinna studiować doświadczenia i rozwiązania przyjęte w zakresie polityki gospodarczej i społecznej w Białorusi. Odgórna ochrona i organizacja własnej gospodarki przez państwowego „gospodarza” wydaje się być esencją tych rozwiązań i tym, co warte jest w nich naśladowania.

5. Białoruś w Europie Bałtyckiej

Szerzej o koncepcji Europy Bałtyckiej pisaliśmy w innym miejscu4. Tutaj przypomnijmy jedynie, że tezą naszą jest, że państwa położone wokół Bałtyku i znajdujące się w sferze geopolitycznego oddziaływania bałtyckich ośrodków siły tworzą jeden region geopolityczny. Do regionu tego zaliczamy również kraje historycznej Rusi Kijowskiej, tak więc między innymi dzisiejszą Republikę Białoruś. Oznacza to, że Białoruś jest częścią tego samego regionu geopolitycznego co dzisiejsze Polska, Niemcy, Szwecja, Finlandia, Litwa, Estonia, Łotwa, Rosja i Ukraina.

Koncepcja taka rodzi określone konsekwencje dla białoruskiej polityki zagranicznej, określając jej zewnętrzne uwarunkowania. Sensem koncepcji Europy Bałtyckiej, która jest koncepcją polemiczną wobec koncepcji Europy Środkowo-Wschodniej, jest odrzucenie podziału Europy na Wschód i Zachód. Ten rodzący antagonizmy podział, którego ofiarą pada między innymi Białoruś, proponujemy zastąpić stawiającą na regionalną współpracę koncepcją bałtycką.

Symboliczną ogniskową współpracy bałtyckiej powinien być Obwód Królewiecki, łączący zainteresowania dwóch regionalnych mocarstw – Niemiec i Rosji, oraz sąsiednich wobec niego Polski, Białorusi i Litwy. W Obwodzie Królewieckim spotkać się powinno zaangażowanie wszystkich pięciu zainteresowanych nim państw. Komunikacja pomiędzy obwodem a pozostałą częścią Rosji jest jednym z takich wyzwań i współpraca w tym zakresie Rosji, Litwy i Białorusi wydaje się być cennym wzorem dla rozwiązania także innych zagadnień.

Rola Białorusi i znaczenie jej stosunków z Polską nie powinno jednak polegać jedynie na regulacji lokalnej współpracy i rozwiązywaniu lokalnych problemów. Polska i Białoruś położone są w geograficznym centrum kontynentu europejskiego, z czego wynika ich szczególne znaczenie dla europejskiej architektury geopolitycznej.

Geopolitycznym imperatywem Europy jest polityczne zjednoczenie i stworzenie struktury ponadnarodowej (imperialnej), która umożliwiłaby Europie zdobycie pozycji światowego mocarstwa i efektywne zabieganie o swoje interesy w skali globu.

Podobny imperatyw stoi przed państwami eurazjatyckimi, w tym przed Białorusią. By zachować swoją tożsamość, kraje eurazjatyckie nie mogą występować wobec reszty świata jako suwerenne państwa narodowe. W zestawieniu z takimi ponadnarodowymi kolosami jak Stany Zjednoczone, Chiny, Indie czy Indonezja małe państwa narodowe nic nie znaczą. Tak jak Europie potrzebna jest Unia Europejska, tak państwom eurazjatyckim potrzebna jest Unia Eurazjatycka.

Zwróćmy jednak uwagę, że integracje europejska i eurazjatycka nie przezwyciężają zadawnionego podziału Europy na Zachód i Wschód. By zbudować prawdziwą „europejską Europę” będziemy musieli przezwyciężyć także ten podział. Potrzebna będzie transkontynentalna integracja zintegrowanych wcześniej i skonsolidowanych wewnętrznie Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej. Dzięki takiej „integracji integracji” powstać mogłaby Wielka Europa – od Atlantyku do Pacyfiku, od Lizbony do Władywostoku.

W tym właśnie miejscu wracamy do znaczenia Polski i Białorusi oraz współpracy polsko-białoruskiej. Austriacki generał Heinrich Jordis baron von Lohausen (1907-2002) w swojej wydanej w 1979 r. pracy Mut zur Macht: Denken in Kontinenten5 zwrócił uwagę na kluczowe znaczenie Prus dla kontynentalnej i wschodniej orientacji geopolitycznej Niemiec. Kraje nadreńskie i alpejskie Niemiec utwierdzają je w ich zachodniej tożsamości geopolitycznej. Dzięki Prusom państwo niemieckie ciążyło z kolei na Wschód, ku sojuszowi z Rosją. Von Lohausen twierdzi, że gdyby w III Rzeszy władzę uchwycił nie pochodzący z Austrii Hitler ale konserwatywna generalicja pruska, nie doszłoby nigdy do niemieckiego ataku na ZSRS, zaś Berlin dążyłby do porozumienia z Moskwą, którego przedmiotem mógłby być podział brytyjskich posiadłości kolonialnych.

Po II wojnie światowej państwo pruskie zostało jednak zlikwidowane, zaś postulowana przez von Lohausena jego ewentualna odbudowa jest nie do przyjęcia z punktu widzenia Warszawy i Moskwy, gdy musiałaby się odbyć kosztem państwa polskiego i rosyjskiego. W miejsce upadłych Prus rolę wschodniej kotwicy Niemiec mogłaby jednak spełniać będąca terytorialnym dziedzicem większej części państwa pruskiego Polska. Pozostająca w ścisłym związku sojuszniczym z Niemcami Polska powinna stać się, za ich pośrednictwem, rzecznikiem zbliżenia Unii Europejskiej ze Wschodem.

Rola Białorusi wobec przyszłej Unii Eurazjatyckiej powinna być lustrzanym odbiciem roli jaką powinna odgrywać Polska wobec Zachodu. Białoruś pozostaje w ścisłych sojuszniczych stosunkach z Rosją, zarazem żywi też historycznie uwarunkowane zainteresowanie Zachodem. Tak jak zatem Polska powinna być kotwicą mocującą Niemcy, za ich zaś pośrednictwem też całą Unię Europejską, w ich orientacji wschodniej, tak samo Białoruś powinna stać się kotwicą mocującą Rosję, za jej zaś pośrednictwem całą potencjalną Unię Eurazjatycką, w jej orientacji europejskiej.

Geopolitycznym rusztowaniem Wielkiej Europy powinna być zatem geopolityczna oś Bruksela-Moskwa. Podstawą dla niej powinna być z kolei realizowana na poziomie mocarstw geopolityczna oś Berlin-Moskwa. Spoiwem tej międzymocarstwowej osi powinny być regionalne osi geopolityczne: dwie osi asymetryczne (Berlin-Warszawa i Moskwa-Mińsk) oraz jedna oś symetryczna (Warszawa-Mińsk). Osie Warszawa-Mińsk oraz Warszawa-Berlin i Mińsk-Moskwa powinny być zatem ogniwami spajającymi ze sobą dwie części Wielkiej Europy: zachodnią (europejską) i wschodnią (eurazjatycką). Kontynentalny makrokosmos ponownego spotkania i pojednania europejskiego Zachodu i europejskiego Wschodu odbijać się będzie musiał w mikroskali ponownego spotkania i pojednania polsko-białoruskiego.

Dotychczasowe niepowodzenia w konstruowaniu transkontynentalnej osi geopolitycznej rzutują i być może wynikają z antagonistycznych stosunków polsko-białoruskich. Ideologiczny szowinizm liberalizmu uniemożliwia zbliżenie Unii Europejskiej z Rosją i budowę „europejskiej Europy”.

Stwarza też ograniczenia dla polityki polskiej wobec Białorusi, która przybiera charakter dywersyjny i wywrotowy. Państwo polskie, zamiast być rzecznikiem polskiej i europejskiej racji stanu wobec państwa białoruskiego, staje się wobec Białorusi rzecznikiem zachodniego liberalizmu i szkodliwych dla Europy interesów geopolitycznych USA.

Stan ten będzie mógł ulec zmianie jedynie w przypadku odrzucenia przez Polskę liberalnej tożsamości ideologicznej. Przykładu na możliwość takiej zmiany dostarczają rządzone przez Viktora Orbana Węgry, które dokonują zarówno ostrożnej reorientacji geopolitycznej w kierunku zbliżenia z Rosją i budują w tym celu dość awangardowe ze swojej perspektywy sojusze (z tradycyjnie traktowaną na Węgrzech z niechęcią Słowacją), jak i deklarują odejście od liberalizmu jako od paradygmatu politycznego i ideologicznego. Węgry i Słowacja, starając się zablokować wprowadzenie sankcji ekonomicznych Unii Europejskiej przeciw Rosji, działają również na rzecz zbliżenia Brukseli z Moskwą, realizują więc taką politykę zagraniczną, jaką w Unii i wobec Rosji oraz Białorusi powinna realizować również Polska.

7. Białorusini polscy wobec Polski i Białorusi

Nie zachowamy naszej tożsamości, jeśli nie zbudujemy Wielkiej Europy. Nie zbudujemy Wielkiej Europy, jeśli nie powstanie oś Berlin-Moskwa. Nie powstanie oś Berlin-Moskwa, jeśli nie dojdzie do pojednania polsko-białoruskiego. Nie dojdzie do pojednania polsko-białoruskiego, jeśli nie dokonamy antyliberalnego przełomu w Polsce. Nie dokonamy antyliberalnego przełomu w Polsce, jeśli nie weźmiemy za punkt odniesienia polskich Białorusinów.

Polscy Białorusini potrzebują antyliberalnego przełomu, by przetrwać jako wspólnota. W świecie liberalnym i nowoczesnym rozpłyną w globalistycznej popkulturowej papce, a tuż po nich los ten podzielą Polacy. Trudno dziś bowiem mówić o polonizacji Białorusinów, skoro polska tożsamość narodowa również jest rozkładana przez procesy globalizacji. Zagrożeniem dla tożsamości polskich Białorusinów nie jest już dłużej polskość, a jest nim dotykające również Polaków wykorzenienie.

W społeczeństwie liberalnym, permisywnym, odrzucającym zasadę autorytetu i powinności nie ma miejsca dla żadnej wspólnoty. Etnos białoruski skazany jest na zagładę w świecie indywidualizmu, popkultury, migracji, kapitalizmu i wykorzenienia. Łudzą się wszyscy ci, którzy uważają że tożsamość białoruska przetrwa w państwie zorganizowanym w oparciu o zachodni paradygmat liberalny. Liberalizm niszczy każdą tożsamość. Każda wspólnota, pozbawiona demontowanego przez państwo liberalne instytucjonalnego rusztowania, musi prędzej czy później się rozsypać.

Alternatywą wobec liberalizmu i nowoczesności nie jest nacjonalizm, gdyż doktryna nacjonalistyczna również postuluje stworzenie społeczeństwa liberalnego i nowoczesnego (ze wszystkimi jego wadami), tyle tylko że ograniczonego zasięgiem danego uznanego za narodowy języka.

Przyswojenie sobie nacjonalizmu oznaczałoby dla Białorusinów zwrócenie się ku jednemu z wariantów modernizmu. Oznaczać będzie zastąpienie gwar sztucznym językiem narodowym, wykorzenienie i zastąpienie świadomości wynikającej z więzów naturalnych świadomością abstrakcyjną i zbudowaną na wyobrażonej wspólnocie symbolicznej.

Oznaczać będzie też polityzację i ideologizację przynależności grupowej a także historii – w tym ostatnim wypadku możliwe jest też wypaczenie świadomości historycznej w kierunku cierpiętnictwa, martyrologii i nieustannego użalania się nad swoimi krzywdami. Nacjonalizm grozi również skonfliktowaniem Białorusinów z państwem polskim i represjami ze strony tego państwa, w perspektywie zaś – dalszym pogorszeniem stosunków polsko-bialoruskich i destabilizacją sytuacji na wschodniej granicy Polski. Nacjonalizm byłby więc dla Białorusinów błędną drogą, która poprowadziła by ich na manowce.

Zamiast nacjonalizmu, Białorusini powinni przyswoić sobie doktrynę tożsamościową, która lepiej odpowiada wyzwaniom stawianym przez epokę ponowoczesną. Doktryna tożsamościowa zachowuje to, co wartościowe w nacjonalizmie, oczyszcza się zaś z jego republikańskich, obywatelskich, liberalnych i modernistycznych naleciałości. W przeciwieństwie do nacjonalizmu, nie jest też antagonistyczna wobec innych wymiarów tożsamości, ani wobec wspólnot o innych tożsamościach.

Można wskazać rozmaite praktyczne kroki jakie mogłaby podjąć społeczność polskich Białorusinów dla zmiany paradygmatu politycznego z liberalnego na tożsamościowy. Lista ta zawsze będzie otwarta i podane przez nas niżej cztery przykładowe cele bynajmniej nie wyczerpują możliwości w tym obszarze.

Po pierwsze zatem, polscy Białorusini powinni poszukiwać sojuszników wśród tych polskich środowisk, które również świadomie bądź nieświadomie działają na rzecz podkopania paradygmatu liberalnego. Polska tożsamość i polski patriotyzm nie powinny być traktowane przez Białorusinów podejrzliwie ani jako potencjalne zagrożenie, ale jako potencjalny i możliwy sojusznik. Środowiska białoruskich prawosławnych powinny w podobny sposób patrzeć na środowiska katolickie.

Po drugie, dość dziwny wydaje się brak aktywności Białorusinów w instytucjonalnym podtrzymywaniu swojego języka. Szkół z białoruskim językiem wykładowym w Polsce w zasadzie nie ma, tymczasem to język określa nasz sposób myślenia i tożsamość, formowane są one zaś przez szkołę.

Krokiem w kierunku rozwiązania tego problemu i zarazem zbliżenia polsko-białoruskiego byłoby zaangażowanie nauczycieli języka białoruskiego z Republiki Białoruś do nauczania tego języka w szkołach do których uczęszczają Białorusini w Polsce. Doprowadziłoby to być może do zaniku miejscowych gwar, ale być może również rozbudziło by nimi większe zainteresowanie w samej Republice Białoruś, przede wszystkim przełamało zaś barierę izolacji pomiędzy obydwoma państwami.

Po trzecie, polscy Białorusini, z racji wrogości rządzącej Polską liberalnej oligarchii wobec dzisiejszej Republiki Białoruś i jej prezydenta, zagrożeni są wzmożoną liberalną indoktrynacją za pośrednictwem rozmaitych finansowanych i kierowanych przez polskie służby specjalne rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych – bardzo często firmowanych nazwiskami znanych dziennikarek spokrewnionych z działaczami tzw. „opozycji demokratycznej” z czasów PRL.

Społeczność białoruska powinna bojkotować i ośmieszać tego rodzaju subwersywne próby liberalnej intoksykacji ideologicznej i starać się kompromitować je również na polu międzynarodowym jako współczesny wariant postkolonializmu.

Po czwarte, równie jak niedorozwój białoruskiego szkolnictwa dziwi niedorozwój białoruskiego regionalizmu. Polska tożsamościowa powinna być państwem zregionalizowanym, pozostawiającym jak najwięcej obszarów w gestii władz lokalnych i regionalnych.

Potrzeba regionalizacji wydaje się szczególnie oczywista w przypadku etnosów mniejszościowych, gdyż posiadają one specyfikę silniej odróżniającą je od większości populacji niż w przypadku przedstawicieli etnosu dominującego.

Białorusini powinni zatem rozwinąć koncepcję podlaskiego regionalizmu i nawiązać współpracę z innymi ruchami w Polsce i w Europie dążącymi do regionalizacji. Ruchy regionalistyczne w Europie – od Bretanii i Katalonii po Podlasie i Siedmiogród powinny wspólnie pracować nad zastąpieniem w dziedzinie ustrojowej modernistycznego paradygmatu państwa unitarnego i scentralizowanego tożsamościowym paradygmatem państwa zregionalizowanego i samorządowego.

Jak stwierdziliśmy wyżej, cztery wymienione propozycje nie wyczerpują bynajmniej listy działań które mogliby przedsięwziąć polscy Białorusini dla zabezpieczenia warunków dla trwania i rozwoju własnej wspólnoty w państwie polskim.

Każda taka lista i każdy program polityczny wymaga jednak przede wszystkim wskazania na sens istnienia i misję przeznaczoną danej społeczności do spełnienia w historii. Tylko rozpoznając je i werbalizując wobec własnej społeczności, inteligencja humanistyczna polskich Białorusinów wzmocnić może i utrwalić wśród swoich rodaków moralną identyfikację ze wspólnotą do której razem z nimi należy. Przedstawiając je zaś podmiotom zewnętrznym wobec własnej społeczności, polscy Białorusini wypracować będą mogli wśród nich legitymizację dla istnienia i rozwoju swojej wspólnoty.

Ronald Lasecki

1R. Lasecki, Dalej, niż nacjonalizm. Wprowadzenie do doktryny tożsamościowej, https://www.konserwatyzm.pl/artykul/11729/dalej-niz-nacjonalizm-wprowadzenie-do-doktryny-tozsamosciowe (21.082014).

2Te zaś mogą być bardzo różne: francuska koncepcja narodu kładzie na przykład akcent na element obywatelski, amerykańska – ideologiczny (demokratyczny liberalizm), turecka i koreańska – etniczny, quebecka – historyczny etc.

3Innymi odmianami kultury łacińskiej były odmiana śródziemnomorska (kraje hiszpańskie, Prowansja, Italia, Francja, Belgia, południowe i zachodnie kantony Szwajcarii, peryferia w Dalmacji) i odmiana romano-amerykańska (hiszpańsko-, portugalsko- i francuskojęzyczne kraje Ameryki). Orientalna (środkowoeuropejska) odmiana kultury łacińskiej obejmowała kraje dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów oraz kraje dawnej dunajskiej domeny Habsburgów.

4R. Lasecki, Europa Bałtycka, nie Europa Środkowo-Wschodnia. Luźne rozważania nad geopolityką Polski i Europy,http://www.geopolityka.org/analizy/2518-europa-baltycka (21.08.2014).

5Znana jest nam ona w wersji francuskiej wydanej jako Les Empires et la puissance, Paris 1996.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *