Co dalej z „Uważam Rze”?

Richard Pipes znalazłszy się w Ameryce, tak opisał powojenne stosunki międzyludzkie tam panujące: ,,W tym czasie życie w Ameryce było przepojone wielką dozą moralizatorstwa. Co jest słuszne, co jest dozwolone, a czego nie można robić, co człowiek powinien myśleć o ważnych sprawach – wszystko to było z góry ustalone i uregulowane (…) Istniało wiele sposobów nacisku, by podporządkować ludzi akceptowanym normom (…) To co później nazwano <polityczną poprawnością>, już wtedy było ugruntowane w amerykańskiej kulturze życia społecznego”.

 

Tę opinię bez wątpienia dziś można by odnieść do poprawności politycznej, która cechuje eurokratów z całą ich walką z różnymi antysemityzmami, homofobiami czy innymi zjawiskami uderzającymi w normalność.

 

Wydawałoby się, że jest to zjawisko charakterystyczne dla wszelkiej maści lewaków będących podporą Eurokołchozu, tymczasem chęć wpływania na to co myśli człowiek, nie jest obce także tzw. prawej stronie, a zwłaszcza, reprezentujące je prawicowe media opiniotwórcze.

 

Zdumiewa mnie ostatnio niechęć z jaką dawni publicyści ,,Uważam Rze” zaczęli podchodzić do nowej redakcji tygodnika. Zanim ukazał się pierwszy numer pisma (pod zmienioną redakcją) pojawiło się mnóstwo opinii wyrażających obawę (a nawet pewność), że to pismo stanie się pismem prorządowym. Po ,,pierwszym” numerze przybrało to charakter nagonki. W artykule ,,Nowe <Uważam Rze> gra z czytelnikami w kalambury. W numerze ukryta zagadka: o co naprawdę chodzi tygodnikowi” (na portalu wpoliyce.pl) autor (nie podpisany) odkrywa prawdziwe cele redaktora Pińskiego: ,,Nowy naczelny, nowego <Uważam Rze> deklaruje: <Będziemy patrzeć władzy na ręce i ją rozliczać. Będziemy dociekać drugiego dna spraw, którymi interesują się nasi czytelnicy i które mają realny wpływ na ich życie>. Wionie fałszem na kilometr, ale gdy pod słówko <władzy> podstawimy rzeczownik <opozycji> wszystko zacznie się zgadzać” Skąd  autor, obdarzony węchem wyczuwającym fałsz, to wie (przecież wówczas nie ukazał się nawet ,,pierwszy” numer). Linią przewodnią tygodnika ma być, motto nowego numeru, wyrażone słowami Romana Giertycha: ,,Zrobić wszystko by Kaczyński nie wrócił do władzy”. Przypomnę tylko, że pod starą redakcją ukazał się artykuł na temat metamorfoz byłego przewodniczącego Młodzieży Wszechpolskiej, i nikt nie wyciągał z tego wniosków by pismo walczyło z Kaczyńskim!

 

W innym artykule (również nie podpisanym) autor szczyci się tym, że nie doczytawszy tygodnika do końca, machnął nim w stronę kosza. Z artykułów, przez które udało mu się przebrnąć, pozostawił jedynie prześmiewcze komentarze. Pod artykułem pojawiło się pełno wpisów typu: ,,Celny rzut”, ,,Nie kupiłem już tego gniota…” czy wreszcie ,,Śmiecie do śmieci” .

 

W końcu i Michał Karnowski zagrzmiał: ,,Nowe, podrobione <Uważam Rze> nie ma prawa używać nadtytułu <tygodnik autorów niepokornych>. Będę o to walczył, nawet w sądzie”. Karnowski twierdzi, że nadtytuł nie był rejestrowany razem z marką ,,Uważam Rze”, że nadtytuł został po prostu dodany później a czytelnicy go zaakceptowali Może to i prawda, lecz w gruncie rzeczy najważniejsze są słowa mówiące o tym, że tygodnik został przejęty przez ludzi, którzy z pisma opozycyjnego zrobili prorządowe. Otóż to! Pan Michał Karnowski siebie uważa za dziennikarza opozycyjnego (,,niepokornego”) i niewielu daje prawo do bycia podobnymi! A zwłaszcza Pińskiemu.

 

To wszystko – żeby było śmieszniej – ukazało się przed debiutem tygodnika z nową redakcją w całkowicie nowej odsłonie. W poniedziałek w ,,Uważam Rze” znalazły się teksty napisane, w większości”, przez publicystów ze starej ekipy. Cóż należało powiedzieć co człowiek powinien myśleć o nowej redakcji tygodnika zanim ta zasiadła za sterami. Potem może być za późno.

 

Patryk Pietrasik

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Co dalej z „Uważam Rze”?”

  1. „Pan Michał Karnowski siebie uważa za dziennikarza opozycyjnego”. Otóż to! Pan Adam Michnik też siebie uważał za dziennikarza opozycyjnego. Nie inaczej p. Jacek Kuroń. Pismo miało lansować jakąś alternatywę personalną. Tymczasem Polsce potrzebna jest alternatywa systemowa. Proponuję autorom tego portalu przesłać tam do publikacji kilka tekstów i zobaczymy czy zostaną zamieszczone. Na razie można domniemywać, że będzie to papierowa mutacja Nowego Ekranu.

  2. Jeszcze tydzień temu były teksty zamówione wcześniej. Ukazały się bo odwrotu nie było. Widziałem nowy numer – posucha, egzotyczna rubryka Ikonowicz kontra Mikke i inni zupełnie mi nie znani dziennikarze. Nazwa została, reszta jest zupełnie inna. Słowem drenaż. Tym większy szacunek dla byłej ekipy, która stworzyła to zniszczone pismo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.