Co to są bananowe republiki?

            W ostatnim czasie, w związku z tzw. aferą podsłuchową co jakiś czas z ust polityków bądź publicystów można usłyszeć porównanie, że Polska jest jak „republika bananowa tylko bananów brak”. W ten sposób osoby wypowiadające się, tak próbują określić nasz kraj, jako przykład najgorzej zarządzanego kraju. Nie mam zamiaru w tym miejscu opisywać sytuacji w Polsce, lecz zająć się samym terminem.

            W dyskursie dziennikarsko-politycznym pod pojęciem „republika bananowa” określa się wszystkie złe praktyki jakie mają miejsce w danej chwili. Sformułowanie wspomniane jest używane zazwyczaj po jakiejś większej aferze. Jednakże ze względu na odniesienie do bananów, zazwyczaj autorzy przyrównują kraj nasz do jakiegoś afrykańskiego państwa. Biorąc pod uwagę etymologię sformułowania, niesłusznie.

            Biorąc pod uwagę internetowy Słownik Języka Polskiego PWN, przez „republikę bananową” określa się: małe, niestabilne społecznie i politycznie państwo. Z tego też względu jestem w stanie zrozumieć publicystycznie wykorzystanie tego sformułowania.

          Jednakże na uwagę zasługuje fakt pierwszego użycia tego terminu. Przyjmuje się, że było to w noweli O. Henry’ego (pseudonim Williama Sydney’a Portera) pt.: Cabbages and Kings z 1904 r. Określenia „bananowa republika” (banana republic), „bananowe miasto” (banana town) i „bananowy król” (banana king) zostały użyte w odniesieniu do małych, południowoamerykańskich państw, które miały niestabilną sytuację polityczną oraz posiadały wąską specjalizację gospodarczą, najczęściej o charakterze rolniczym. Banany, jako główny towar eksportowy, stały się symbolem tego typu krajów. Autor O. Henry w swojej nowelce jako przykład podaje fikcyjne państwo: Republika Anchuria. Ponieważ Cabbages and Kings napisał podczas swojego pobytu w Hondurasie, prawdopodobnie nawiązywał właśnie do tego państwa.

            W teorii państwa określane jako „republiki bananowe” posiadają jeden dominujący produkt, który stanowi podstawę eksportu. Społeczeństwo stanowi w większości klasę niższą, a niewielka klasa wyższa rekrutuje się spośród polityków, biznesmenów i wojskowych oraz w całości czerpie profity z eksportu. System w takich „republikach” ma charakter niedemokratyczny, a korupcja dotyka niemalże każdego obszaru. Istnieje sojusz między władzą a zewnętrzną grupą biznesową, które w głównej mierze zarabiają na sprzedaży dominującego towaru eksportowego.

            Przyjmuje się, że pierwszą „bananową republiką” był Honduras, na terenie którego znajdowały się plantacje bananów – przełom XIX i XX w. Właścicielem była amerykańska korporacja United Fruit Company UFC, która nie tylko kontrolowała de facto gospodarkę, ale i życie polityczne. Legendarna w Ameryce Południowej stała się postać Samuela Zemurray’a, który miał pseudonim Sam the Banana Man i był szefem UFC. United Fruit Company stała się symbolem kapitalizmu, imperializmu i neokolonializmu a jednocześnie była najbardziej wpływową firmą świata w pierwszej połowie XX w. Innym przykładem „republiki” miała być Gwatemala.

            „Bananowa republika” stała się również inspiracją dla Woody’ego Allena, który w 1971 r. nakręcił film „Bananas” (w Polsce znany jako „Bananowy czubek”). W jednym z wywiadów zapytano Allena, który zagrał głównego bohatera Fieldinga Mellisha (Mellish został prezydentem „bananowej republiki” San Marcos by zaimponować dziewczynie – patrz: Filmweb), dlaczego wybrał taki tytuł – miał odpowiedzieć „ponieważ nie ma w nim żadnych bananów”. 

            W tym miejscu musimy wrócić do przyczyn, dla których zająłem się tym tematem – czyli popularności użycia analizowanego terminu wśród polityków i publicystów. Z jednej strony rozumiem, iż osoby używające wspomnianego sformułowania chcą w sposób opisowy negatywnie określić obecną sytuację w naszym kraju. Nie ma wątpliwości, że „bananowa republika” to określenie pejoratywne, negatywne. Z drugiej jednak strony tego typu państwa, najczęściej afrykańskie lub południowoamerykańskie w swojej historii miały wydarzenia tragiczne. Wydaje mi się, że pewne polityczne zdarzenia można krytyczne opisać używając innych sformułowań.

            Na zakończenie chciałbym się zastanowić nad przyczyną tego, że w polskiej rzeczywistości „bananowe republiki” kojarzą się najczęściej z kontynentem afrykańskim, a przykładowo w Stanach Zjednoczonych z Ameryką Łacińską. Z jednej strony istotny może być fakt, że banany na amerykańskich stołach pochodziły od południowych sąsiadów, a na europejskich głównie z Afryki. Z drugiej strony być może jesteśmy takimi rasistami, że banany automatycznie kojarzą nam się z małpami i Afrykańczykami – oby nie. Z trzeciej strony, na uwagę zasługuje fakt, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. coraz głośniej mówiło się o walce z segregacją rasową oraz apartheidem, czego symbolami były tzw. białe imperia na południu Afryki, gdzie ludność osadnicza była na tyle liczna, że nie chciała oddać władzy Afrykańczykom, którzy stanowili większość. Jednym z państw, któremu udało się wprowadzić rządy większościowe i obalić dominującą pozycję osadników było Zimbabwe w 1980 r. – Namibia dopiero w 1990 r. a Republika Południowej Afryki w 1994 r. Pierwszym premierem został Robert Gabriel Mugabe, natomiast pierwszym prezydentem Canaan Banana. Być może stąd skojarzenia. Faktem jest, że termin „bananowe republiki”, ze względu na swój negatywny charakter, moim skromnym zdaniem, powinien być używany jak najrzadziej.

dr Krystian Chołaszczyński

/ame/

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *