Co znaczy „nihil est potestas nisi a Deo”? (cz. II)

Zgodnie z pouczeniem św. Pawła Apostoła dobry chrześcijanin powinien być posłuszny każdej władzy, gdyż każda jest ustanowiona przez Boga, kto zatem się jej przeciwstawia, przeciwstawia się też porządkowi Bożemu, ergo – ściągnie na siebie wyrok potępienia. Winien też oczekiwać z ufnością, że postępując dobrze, uzyska od władzy pochwałę, karany zaś będzie jedynie za złe postępki.

No, dobrze, od dwóch tysięcy lat chrześcijanie słyszą te słowa i niepodobna zaprzeczyć, że jakoś starają się im sprostać, z mniejszym lub większym powodzeniem, ale czyż nie dotyczy to wszystkich przykazań Bożych? Na pewno pomaga im w tym świadomość, że są tylko przechodniami na tym padole i że żadna civitas terrena nie jest ich prawdziwą ojczyzną, że wszystkie one przemijają, a nawet te, które jeszcze istnieją i istnieć będą w przyszłości, też zostaną zdmuchnięte jak świeca, kiedy nadejdzie kres. Lecz przecież chrześcijanie, choć tylko pielgrzymi, nie przechodzą przez świat – stąd do wieczności – przez jakiś eksterytorialny korytarz, który pozwoli im uchylić się od konieczności praktycznego zastosowania w nader różnych okolicznościach owego nakazu, dokonania wyborów moralnych.

Cóż tedy ma czynić dobry chrześcijanin, któremu wypadnie żyć w czasach, gdy władza nieustannie i gwałtownie się zmienia – nie drogą naturalnej sukcesji właściwej danemu ustrojowi – lecz przewrotów, rewolucji, obalenie istniejącego porządku i zastąpienia go nowym (nawiasem mówiąc, przynajmniej ci wszyscy, którzy tego się dopuścili, już w punkcie wyjścia i ex definitione nie są dobrymi chrześcijanami, bo okazali nieposłuszeństwo – czyż nie jest nierozwiązywalną aporią domaganie się i oczekiwanie posłuszeństwa im, gdy to oni staną się władzą?). Co więcej, w takich wypadkach każda nowa władza ma zazwyczaj zupełnie inny katalog dobrych i złych uczynków, co innego więc nagradza, a co innego karze.

Czy posłuszeństwo ma więc oznaczać, że chrześcijanin będzie nie tylko witał każdą nową władzę z tym samym aplauzem, przygotowując zawczasu portrety nowych władców i sztandary, które ona uznaje, ale również zmieniając za każdym razem owe kryteria dobra i zła, paląc wszystko, co kochał na zlecenie poprzedniej władzy, i kochając wszystko, co kocha nowa, a paliła stara władza?
Zaprawdę, historia chrześcijaństwa obfituje i w takie przykłady, może nawet tego pokroju chrześcijanie stanowią większość. Lecz kto bez drżenia głosu może powiedzieć, że to właśnie tacy chrześcijanie są owymi „cichymi i pokornego serca”, do których należeć będzie Królestwo w Niebiesiech? Przecież to nic innego, jak instynkt samozachowawczy Hobbesowskiego człowieka natury, którego życie jest „samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie”. To są ci,

którzy toczą wózki po źle brukowanym przedmieściu
i uciekają z pożaru z butlą barszczu
którzy wracają na ruiny nie po to by wołać zmarłych
ale aby odnaleźć rurę żelaznego piecyka
głodzeni – kochający życie
bici w twarz – kochający życie
których trudno nazwać kwiatem
ale są ciałem
to jest żywą plazmą
dwoje rąk do zasłaniania głowy
dwoje nóg szybkich w ucieczce
zdolność zdobywania pokarmu
zdolność oddychania
zdolność przekazywania życia pod murem więziennym…

Broń Boże, nie potępiam ani nie szydzę, lecz przecież to jest „mądrość TEGO świata”, a nie mądrość ewangeliczna.

Jacek Bartyzel

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Co znaczy „nihil est potestas nisi a Deo”? (cz. II)”

  1. O ile można się długo rozwodzić nad kwestią posłuszeństwa władzy na przestrzeni dziejów (władza z łaski Boga, namaszczenia przez Papieży itp.) to w dzisiejszych – demokratycznych – czasach pytanie jest proste: czy katolik musi być posłuszny władzy, która ostentacyjnie pogardza Boskimi nakazami i robi to w imieniu tegoż katolika??? Katolika obowiązuje wiele nakazów a posłuszeństwo władzy jest jednym z nich… czy najważniejszym?

  2. @Autor: “…przygotowując zawczasu portrety nowych władców i sztandary, które ona uznaje, ale również zmieniając za każdym razem owe kryteria dobra i zła, paląc wszystko, co kochał na zlecenie poprzedniej władzy, i kochając wszystko, co kocha nowa, a paliła stara władza…” – to nie tak. Nawet w demokracji czy w resztkach cywilizacji łacińskiej są tzw. “niezmienniki-do-których-trzeba-przylgnąć”: 1/ błogosławieństwo dla s*synów 2/ bezkarność dla krzywdzicieli 3/ wszechwładza dla lichwiarzy. Żaden rząd, nawet demokratyczny, nigdy z tego nie rezygnuje, i do tego trzeba “przylgnąć”, tych “pryncypiów” dotyczy tzw. “cnota posłuszństwa”.

  3. Ciekawa w tej dyskusji jest jedynie obustronna i wyraźna chęć niezrozumienia swego adwersarza. Tylko entuzjazm dla władzy albo tylko bunt przeciwko władzy. Naprawdę nie ma nic pomiędzy? Doprawdy mamy wybierać między uwielbieniem a buntem przeciw Rzymowi? Przecież chrześcijaństwo nie wybrało ani jednego ani drugiego. Nawet w nazwie Kościoła to mamy: rzymsko-katolicki. Dla informacji Pana Bartyzela nauka falsyfikuje Hobbesowsko-Herbertowskie intuicje etyczne. Taka teoria moralności nie chce funkcjonować w żadnym z ewolucyjnych modeli. Zachowując się w ten sposób nie przetrwalibyśmy. Dlatego też, z natury tak się nie zachowujemy (zob. np. http://www.granicenauki.pl/index.php/pl/granice-nauki/ewolucja/146-dlaczego-czlowiek-jest-z-natury-dobry , http://www.granicenauki.pl/index.php/pl/granice-nauki/umysl/420-kochaj-blizniego-dla-siebie-samego , http://www.granicenauki.pl/index.php/pl/granice-nauki/umysl/179-gilotyna-humea-moralnosc-poza-granicami-nauki , http://www.filozofiawnauce.pl/01/index.php/pl/eseje/129-jerzy-vetulani-neurobiologiczne-podstawy-moralnosci). Akurat Pan Cogito miał większe kłopoty z absorpcją łaski niż grecko-rzymskiego dziedzictwa. Dlatego ta jego natura, taka nienaturalna.

  4. Może zamiast miotać się w sprzecznościach pora wybrać sobie jakąś inną wiarę, która by była bardziej racjonalna ??

  5. To nie wiara jest irracjonalna, lecz postawa obu adwersarzy. Jeden publikuje “ekskluzywny” wywiad z gen. Kiszczakiem, tłumacząc sobie jego ekskluzywność św. Pawłem. Drugi zapewne uznałby generała za łajdaka a kontakt z nim za dyshonor a nie coś ekskluzywnego. Jednak obie postawy są jednakowo ŚWIATOWE i nie mają nic wspólnego z Ewangelią.

  6. Nie trzeba być filozofem żeby wiedzieć, że wywiad z Kiszczakiem to żart . Napisałem to już 1 kwietnia. Może panowie wezmą pod uwagę stosunek profesorów do dzisiejszej sytuacji politycznej w kraju . Wtedy będzie łatwiej ,dużo łatwiej wyjaśnić ten spór.

  7. Sytuacja polityczna jest taka jak zawsze. Poza tym, co metafizykowi po sytuacji politycznej? A filozofowie często nie maja poczucia humoru. Ekskluzywny wywiad z gen. Jaruzelskim już czytałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *