Cypr, Rosja a sprawa polska

Agencja Incyprus podała, że prezydent Władymir Putin przekazał via MSZ Federacji tajną instrukcję przeznaczoną do zakomunikowania obywatelom i przedsiębiorcom, a zawierającą zalecenie wycofywania wszelkich aktywów z banków i instytucji finansowych Unii Europejskiej i USA. Agencja powołała się na wewnętrzną korespondencję jednego z cypryjskich banków, w której zawarte były rzekomo takie informacje. Uzasadnieniem rosyjskich działań miałaby być obawa o powtórzenie na szerszą skalę „wariantu cypryjskiego”, określanego także przez rosyjskie media jako „największa kradzieży prywatnego bogactwa w historii nowożytnej”.


Rosyjski MSZ nie potwierdził, ani nie zaprzeczył informacji, co jest zgodne z tradycją polityki informacyjnej Kremla uznającej, że opinia o wszechmocy i tajnych planach ukrytych w planach jeszcze żadnej władzy imperialnej nie zaszkodziła. Niezależnie jednak od tego, czy Federacja faktycznie chciałaby wywołać „run na banki” przynajmniej własnych obywateli – takie tendencje lepiej charakteryzują raczej samą Unię. I nie jest to bynajmniej przejaw paniki, ale raczej przyjętej strategii postępowania z „kryzysem”, czyli dominując tendencją gospodarstw domowych i (przynajmniej mniejszych) przedsiębiorstw

Już po ogłoszeniu „skoku na banki”, można było zauważyć pewną dezorientację komentatorów. Tymczasem interpretacja tego, co zdarzyło się (właśnie zdarzyło, a nie niemal zdarzyło) na Cyprze – od początku wydawała się być oczywista. Współczesny tzw. kryzys wywołano w dużej mierze stale o nim opowiadając, tłumacząc nim potknięcia polityki makro- i mikro-ekonomicznej poszczególnych rządów, a także hamując tym samym rosnącą roszczeniowość społeczeństw. Mechanizm walki ze stworzonymi w ten sposób skłonnościami również jest podobny na całym Zachodzie, a polega na utrzymywaniu, a jeśli to możliwe – zwiększeniu konsumpcji. Rozpoznajemy to także w Polsce, choćby w telewizyjnych reklamach zachęcających do brania kredytów „na zakup perkusji”, jak i w decyzji RPP o obniżeniu stóp procentowych, czy w nagłym lekceważeniu inflacji, będącej do niedawna głównym straszakiem ekonomicznym. Widzimy więc wyraźnie – teraz najważniejszy jest popyt.

Wrogiem popytu są zaś oszczędności, a jak wiadomo – gadanie o kryzysie zwiększa skłonność do oszczędzania. Trzeba więc było jakoś ludzi odstraszyć od mrożenia pieniędzy w bankach i zachęcić do lokowania ich w towarze (jak za PRL), usługach itp. Wariant cypryjski jako straszak zadziałał znakomicie. W małym (acz ekonomicznie wrażliwym) kraiku przeprowadzono eksperyment, który odtąd będzie się śnił wszystkim właścicielom lokat w Europie. I wygląda na to, że taka była faktyczna cena podyktowana Nikozji, kosztem jej własnego kryzysu politycznego.

Cypr poniósł koszt, zysk uzyskały pozostałe państwa zachodnie, które podtrzymując obroty kupiły sobie czas, w którym nadal nie trzeba będzie reformować finansów. Ale wygrany w tej rozgrywce jest ktoś jeszcze. Włączenie się Rosji w rozwiązywanie sytuacji na Cyprze (nawet niezakończone zaangażowaniem finansowym) powinno dać wiele do myślenia tym, którzy o Moskwie starają się nie pamiętać (albo myśleć wyłącznie w kategoriach zagrożenia). Federacja jest po prostu silnym graczem ekonomicznym, zdolnym włączać się także do europejskiej gry sił finansowych. Rosja tym samym oswoiła się w oczach Europejczyków – i wydaje się, że ktoś szybko wyciągnął z tego wnioski. Niezależnie więc od tego, czy w przypadku historii z „tajnym rozkazem” mamy do czynienia z ustawką Kremla, czy zachodnim zagraniem PR-owskim, mającym umocnić anty-oszczędnościowe skutki „wariantu cypryjskiego” – oznacza to jedno: wpływu Rosji na finansowe światowe lekceważyć się już dłużej nie da. I ciekawe kiedy w Polsce ktoś wyciągnie z tego inne wnioski, niż tylko wieczne straszenie czarnym kremlowskim ludem…

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Cypr, Rosja a sprawa polska”

  1. Kat, lojalnie ostrzegałem – jestem w stanie tolerować brak polskich znaków, jeśli pisze Pan z zagranicy. Ale klawisza shift Panu tam nie odjęli, więc proszę sobie przypomnieć zasady używania wielkich liter w języku polskim. I uprzedzam – brak kultury w komentarzach, czy odmienne poglądy – nie robią na mnie wrażenia. Prywatne wojny z ortografią będą jednak tępione.

  2. Doktryna Keynesa poszła po raz kolejny do piachu, nie pierwszy i nie ostatni raz. Tylko gdzie ten mityczny “neoliberalizm”. A w tym kontekście straszenie kremlowskim ludem, może chyba zaistnieć tylko w domysłach legalności majątków rosyjskich w depozytach, czy propozycji włączenia Cypru do Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej w zamian za kredyt.

  3. No cóż, keynesizm trzyma się nieźle, ale w tym przypadku mamy do czynienia raczej z jego karykaturą, jak trafnie podnosi np. prof. Kołodko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cypr, Rosja a sprawa polska

Agencja Incyprus podała, że prezydent Władymir Putin przekazał via MSZ Federacji tajną instrukcję przeznaczoną do zakomunikowania obywatelom i przedsiębiorcom, a zawierającą zalecenie wycofywania wszelkich aktywów z banków i instytucji finansowych Unii Europejskiej i USA. Agencja powołała się na wewnętrzną korespondencję jednego z cypryjskich banków, w której zawarte były rzekomo takie informacje. Uzasadnieniem rosyjskich działań miałaby być obawa o powtórzenie na szerszą skalę „wariantu cypryjskiego”, określanego także przez rosyjskie media jako „największa kradzieży prywatnego bogactwa w historii nowożytnej”.


Rosyjski MSZ nie potwierdził, ani nie zaprzeczył informacji, co jest zgodne z tradycją polityki informacyjnej Kremla uznającej, że opinia o wszechmocy i tajnych planach ukrytych w planach jeszcze żadnej władzy imperialnej nie zaszkodziła. Niezależnie jednak od tego, czy Federacja faktycznie chciałaby wywołać „run na banki” przynajmniej własnych obywateli – takie tendencje lepiej charakteryzują raczej samą Unię. I nie jest to bynajmniej przejaw paniki, ale raczej przyjętej strategii postępowania z „kryzysem”, czyli dominując tendencją gospodarstw domowych i (przynajmniej mniejszych) przedsiębiorstw

Już po ogłoszeniu „skoku na banki”, można było zauważyć pewną dezorientację komentatorów. Tymczasem interpretacja tego, co zdarzyło się (właśnie zdarzyło, a nie niemal zdarzyło) na Cyprze – od początku wydawała się być oczywista. Współczesny tzw. kryzys wywołano w dużej mierze stale o nim opowiadając, tłumacząc nim potknięcia polityki makro- i mikro-ekonomicznej poszczególnych rządów, a także hamując tym samym rosnącą roszczeniowość społeczeństw. Mechanizm walki ze stworzonymi w ten sposób skłonnościami również jest podobny na całym Zachodzie, a polega na utrzymywaniu, a jeśli to możliwe – zwiększeniu konsumpcji. Rozpoznajemy to także w Polsce, choćby w telewizyjnych reklamach zachęcających do brania kredytów „na zakup perkusji”, jak i w decyzji RPP o obniżeniu stóp procentowych, czy w nagłym lekceważeniu inflacji, będącej do niedawna głównym straszakiem ekonomicznym. Widzimy więc wyraźnie – teraz najważniejszy jest popyt.

Wrogiem popytu są zaś oszczędności, a jak wiadomo – gadanie o kryzysie zwiększa skłonność do oszczędzania. Trzeba więc było jakoś ludzi odstraszyć od mrożenia pieniędzy w bankach i zachęcić do lokowania ich w towarze (jak za PRL), usługach itp. Wariant cypryjski jako straszak zadziałał znakomicie. W małym (acz ekonomicznie wrażliwym) kraiku przeprowadzono eksperyment, który odtąd będzie się śnił wszystkim właścicielom lokat w Europie. I wygląda na to, że taka była faktyczna cena podyktowana Nikozji, kosztem jej własnego kryzysu politycznego.

Cypr poniósł koszt, zysk uzyskały pozostałe państwa zachodnie, które podtrzymując obroty kupiły sobie czas, w którym nadal nie trzeba będzie reformować finansów. Ale wygrany w tej rozgrywce jest ktoś jeszcze. Włączenie się Rosji w rozwiązywanie sytuacji na Cyprze (nawet niezakończone zaangażowaniem finansowym) powinno dać wiele do myślenia tym, którzy o Moskwie starają się nie pamiętać (albo myśleć wyłącznie w kategoriach zagrożenia). Federacja jest po prostu silnym graczem ekonomicznym, zdolnym włączać się także do europejskiej gry sił finansowych. Rosja tym samym oswoiła się w oczach Europejczyków – i wydaje się, że ktoś szybko wyciągnął z tego wnioski. Niezależnie więc od tego, czy w przypadku historii z „tajnym rozkazem” mamy do czynienia z ustawką Kremla, czy zachodnim zagraniem PR-owskim, mającym umocnić anty-oszczędnościowe skutki „wariantu cypryjskiego” – oznacza to jedno: wpływu Rosji na finansowe światowe lekceważyć się już dłużej nie da. I ciekawe kiedy w Polsce ktoś wyciągnie z tego inne wnioski, niż tylko wieczne straszenie czarnym kremlowskim ludem…

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook
 Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *