Czy caritas jest relacją? W odpowiedzi p. Antoine Ratnikowi.

 

Pan Antoine Ratnik zarzucił mi niesłuszne rzekomo utożsamienie miłości z relacją, pisząc: Pan nie używa terminu „caritas” tylko terminu” amor”. Z cnoty wlanej teologalnej robi się Panu relacja, no i pomyłka gotowa”.

Otóż nie uznaję w tym pomyłki. Zarzut terminologiczny jest nieistotny. Róża pod inną nazwą tak samo by pachniała  (Szekspir). Przekomarzania się o same nazwy, są niegodne filozofa. Pojęcia oderwane od swoich desygnatów nic, bowiem nie znaczą. 

Zarzut merytoryczny sprowadza się natomiast do stwierdzenia, że miłość nie jest relacją. Jest to założenie fałszywe, przynajmniej w systemie metafizycznym św. Tomasza z Akwinu, w którym cnota wlana koniecznie jest relacją.

 

Po pierwsze, samo stworzenie (i stwarzanie) jest relacją. Stwarzanie nie jest, bowiem zmianą, lecz samą zależnością stworzonego istnienia od zasady, która go stanowi. I  w ten sposób stwarzanie należy do rodzaju relacji [1].  

Po drugie, każdy dar, jaki otrzymujemy od Ducha Świętego jest rzeczywistością stworzoną a nie samym Duchem Świętym, chociaż przeciwnie do tego twierdziło wielu teologów. Trzeba, aby istniała w nas pewna sprawność stworzona miłości, która będzie zasadą formalną aktu kochania. Nie wyklucza to jednak, by Duch Święty, będący miłością niestworzoną, był obecny w człowieku posiadającym miłość stworzoną, poruszając duszę do aktu kochania, w taki sposób, w jaki Bóg porusza wszystkie rzeczy do działań, do których mają skłonność dzięki własnym formom. Stąd wynika to, że „wszystkie rzeczy rozrządza z łagodnością” (suaviter, Mdr 8,1), gdyż nadaje wszystkim rzeczom formy i cnoty skłaniające je do tego, do czego sam jej porusza: by dążyły nieprzymuszone, lecz jakby spontanicznie[2]. Stosownie do tego wszystkie cnoty teologalne, dary i owoce Ducha Świętego, cnoty moralne, wlane itd. SĄ STWORZONĄ ŁĄSKĄ W NAS. Akwinata upiera się przy tej tezie[3], gdyż inny pogląd znosiłby naszą autonomię, wolę i sprawczość. Po prostu nie byłoby nas jako stworzonego podmiotu.

Ponadto łaska jest nie tylko stworzona, ale do tego stworzona jako przypadłość duszy. Natura jest dla człowieka istotniejsza, choćby łaska była wyższej miary – powie Tomasz. Inaczej mówiąc, łaska jest stworzona w znaczeniu moralnym, to znaczy jest dana w taki sposób, że jej nic nie poprzedza w jej porządku, ale nie w ścisłym znaczeniu metafizycznym, gdzie stworzone są jedynie byty samodzielnie istniejące, a nie ich przypadłości[4]. Pozwala to zachować nadrzędność człowieczeństwa Chrystusa i sakramentów w udzielaniu łaski. Nie jesteśmy przecież zjednoczeni z Duchem Świętym przez unię hipostatyczną, jak Chrystus Pan![5] Krótko mówiąc, jak unia hipostatyczna to „tylko” przyjaźń z Bogiem. Przyjaźń zaś jest relacją.  

  

Caritas jest zatem relacją (caritas jest łaską, łaska jest stworzeniem, stworzenie jest relacją). Jest to relacja niesymetryczna; „realna” od strony stworzenia, ale „tylko myślna” od strony Boga[6]. Jeśli jednak upierać się przy zdaniu, że miłość nie jest relacją a samym Duchem Świętym, to pochodzenie Ducha Świętego w Trójcy też jest relacją (substancjalną).  Miłość bez relacji jest bowiem niemożliwa. Tego jednak tu nie rozważam.

Na koniec można oczywiście zastanowić się, o co chodzi panu Ratnikowi? Chce odmówić miłości Bogu, czy tylko wykazać jej nieistnienie w świecie? Mnie to nawet pasuje, bo (ujmując rzecz na płaszczyźnie fenomenologicznej), jeżeli coś nie jest (fenomenologicznie – podkreślam) dane np. w Bractwie św. Piusa X to jest tym właśnie miłość. Straszne trzeba się napocić intelektualne, żeby dopatrzyć się tam u nich, oczywistych nawet dla dziecka fenomenów. Fenomenu miłości w każdym razie tam nie widzę. Być może dlatego, że miłość została zastąpiona czymś innym np. wiernością, stałością, ofiarą, uporem, przekazywaniem jedynie, tego co się otrzymało itd. Miłość jest wierna, ofiarna i stała, ale wierność, stałość czy ofiarność nie są jest jeszcze miłością. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Fenomenowi miłości), w pewien sposób, poświęciłem artykuł „Czy personalizm jest herezją?”, który spowodował reakcję p. Ratnika.

Kiedy niedawno dyskutowałem na pewnym forum rodzinnym a sympatyzującym z lefebrystami, pokazała się ta sama tendencja: małżeństwo jako sakrament nie ma nic wspólnego z miłością (caritas). Małżeństwo z pewnością jest relacja, ale skoro relacja nie jest miłością, rzecz staje się jasna.

 

     

 

Włodzimierz Kowalik

a.me


[1]SCG 2, 19 nr 952; podobnie również w: SCG 2, 6-38; oraz ST 1 q.44-49; a także De potentia q.3-5.

[2] De caritate, q.1, a.1

[3] De veritate q.27 a.1-2; oraz ST 1-2 q.110 a.1; a także ST 2-2 q.23 a.2; jak również In sententiam 1 d. 17.1a.1

[4] J.P. Torrell OP, Święty Tomasz z Akwinu Mistrz duchowy, str. 254, 

[5] ST 1-2 q.110 a.2 ad3, In Sententiam 1 d.17 q.1 a.1

[6] Porównaj: ST 1 q.27 a.1 ad3; oraz ST 1 q.44 a.4; a także De potentia q. 3 a3 ad3, q.7 a.9 ad7.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Czy caritas jest relacją? W odpowiedzi p. Antoine Ratnikowi.”

  1. 1/Deus caritas est.2/Caritas jest cnota nadprzyrodzona, przez ktora kochamy Boga dla Niego samego i ponad wszystko inne, ze wzgledu na Jego nieskonczona dobroc, ta sama miloscia kochamy siebie samego i w trzeciej kolejnosci blizniego.A wszystko to dla Boga.Caritas jest cnota wlana.Cnota jest nawykiem dobra. Lepiej mowic o „caritas”, bo ona stawia nas na naszym miejscu, rowniez dlatego, poniewaz jest jasna.Kochamy Boga, a milosc siebie samego i blizniego jest ta sama,co milosc Boga.Skoro kochamy najpierw Boga, to caly oglad rzeczywistosci zaczynamy od Niego, z gory, a nie wychodzac od relacji mmiedzy nami.W porzadku ontycznym Bogu w ogole nie jestesmy do niczego potrzebni, moglby takich jak my stworzyc miliardy.Tylko ze tak ulozyl dzielo Zbawienia, ze nas potrzebuje, naszej wspolpracy.3/”Kiedy niedawno dyskutowałem na pewnym forum rodzinnym a sympatyzującym z lefebrystami, pokazała się ta sama tendencja: małżeństwo jako sakrament nie ma nic wspólnego z miłością (caritas). Małżeństwo z pewnością jest relacja, ale skoro relacja nie jest miłością, rzecz staje się jasna.” Malzenstwo jest sakramentem .Sakramenty mamy dzieki Ofierze Chrystusa.Sa one wynikiem jego milosci do nas.W malzenstwie malzonkowie kochaja sie ta sama miloscia, ktora kochaja Boga i kochaja sie w nim.Nie ma sensu uzywac slowa ” lefebvryzm”, chyba ze Pana celem jest szkodzenie.

  2. „Krótko mówiąc, jak unia hipostatyczna to „tylko” przyjaźń z Bogiem. ” – Moglby Pan to doprecyzowac?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.