Czy Europoseł Nitras jest konserwatystą?

Media donoszą, że szczecińscy radni PO zbierają podpisy pod projektem dofinansowywania procedury in vitro przez tamtejszy samorząd (tutaj). Dla mnie to oczywiście informacja smutna, choć nie zaskakująca. Zdaję sobie sprawę, że mój pogląd, aby jej po prostu zakazać, jest w Platformie poglądem zdecydowanie mniejszościowym. Nawet ci, którzy opowiadają się tylko za jej radykalnym, prawnym ograniczeniem, też do takiej – chociaż większej niż ja – mniejszości należą. Jeśli więc coś mnie w tej kwestii dziwi, to dziwią mnie dwie rzeczy:

Pierwsza jest taka, że jednak ci radni – zaraz po częstochowskich – się na to decydują. Rozumiem, że Szczecinianinem jest, bardzo lubiany przeze mnie, minister Arłukowicz. Że przy jego pomocy różne – nazwijmy to tak – „dyskomforty prawne” – mogą być mniejsze. Mogą być mniejsze, ale przecież są. Przypomnę tylko opinię profesora Andrzeja Zolla, że tej sprawy – inaczej niż choćby chce tego Premier – po prostu nie da się uregulować rozporządzeniem. I przypomnę jeszcze większe wątpliwości – tej samej natury – czy samorząd ma prawo działać w tej materii?

Przyjmijmy jednak na chwilę, że pomysł taki nie jest błędny prawnie sam w sobie. Jeśli nie jest, to jednak jedno można o nim powiedzieć z całą pewnością: on niestety uczy obywateli obchodzenia prawa!

I tu dochodzimy do drugiego mojego zdziwienia. Do zdziwienia nad zaangażowaniem się w tę sprawę europosła Nitrasa. Szczecin – mogę jeszcze zrozumieć. Toż to matecznik Ministra Zdrowia. On zawsze miał taki pogląd w tej sprawie. Radni – mogli po prostu ulec w tu jego sugestii. Ale Nitras?

Europoseł uchodził przecież dotąd raczej za konserwatystę czyli za osobę, z natury rzeczy – mniej lub bardziej – wobec tej metody ostrożną. Jego włączenie się w akcję szczecińskiego samorządu w tej sprawie oznacza więc nic innego jak jawną, polityczną manifestację. Manifestację tego, że w tej sprawie ma – ujmijmy to tak – bardzo „nie konserwatywny” pogląd. No dobrze. Zaskakujące, ale przecież – wolno mu.

Jest jednak i sprawa druga. Jest owo – wspomniane przeze mnie powyżej – uczenie obywateli obchodzenia prawa. Jeśli, jako konserwatysta, Sławomir Nitras jest jednak za in vitro, to raczej na forum polskiego Sejmu i Europarlamentu powinien intensywnie lobbować na rzecz tworzenia ram prawnych dla szerokiej dostępności dla tej metody. Nie mam w tej sprawie zbyt głębokiej wiedzy, ale raczej wydaje mi się, że tak się nie dzieje.

Wygląda więc na to, że Europoseł chyba postanowił niestety poszukać chwilowego poklasku. I robi to ucząc swoich samorządowców przynajmniej obchodzenia prawa. Trochę mnie to smuci, bo bardzo go lubię, ale aż samo nasuwa się pytanie: czy Sławomir Nitras jest jeszcze konserwatystą?

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.