Czy Giertych da się obrzezać?

Że Giertych jest cynikiem, to fakt. W polityce, to bardzo pożądana cecha. I wydaje mi się, że Giertych wcale jej się nie wypiera. Natomiast jeśli chodzi o filosemityzm, to tutaj sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. W moim rozumieniu, wszelkie człony „-filo” oznaczają bardziej lub mniej emocjonalny stosunek do zagadnienia, które ten człon poprzedza. Skoro przyjęliśmy założenie, że Roman Giertych jest beznamiętnym cynikiem, to w moim przekonaniu filosemityzm go nie dotyczy.

Giertych to przede wszystkim pragmatyk, kalkulujący, co mu się bardziej opłaca. W dużej polityce, a do niej aspiruje pan mecenas, deklarowany filosemityzm nikomu jeszcze nie zaszkodził. Wręcz przeciwnie, umiejętnie wykorzystywany potrafi być doskonałą trampoliną do kariery i budowania wpływów. I to robi Giertych. Szybko bowiem dostrzegł, że aby się liczyć poza polskim podwórkiem, musi wsiąść do windy, która wydźwignie go z zatęchłej endeckiej piwnicy. Wsiadł więc do windy największej z tabliczką znamionową made in USA. Był to wybór w sumie logiczny, tyle że winda nie wiedzieć czemu stanęła między piwnicą a parterem i za nic nie chciała ruszyć dalej, pomimo wciskania przez Giertycha wszystkich możliwych przycisków. Jasne było, że pasażer nie przeszedł stosownej kwarantanny.

W jednym z wywiadów Giertych stwierdził rezolutnie, że w polityce lubi łobuzów. Nic dziwnego zatem, że postawił na Stany Zjednoczone i Izrael. By jednak z łobuzami zagrać, Giertych musiał zdjąć z siebie odium antysemityzmu. Przemilczę tutaj jego stwierdzenie, że nigdy nie był antysemitą i że nigdy nie dawał przyzwolenia na wypowiedzi obrażające społeczność żydowską. Ja w każdym razie w Giertychu antysemity nie widziałem, a jeśli chodzi o obrażanie społeczności żydowskiej, to znacznie więcej mogliby powiedzieć jego dawni konfratrzy z Młodzieży Wszechpolskiej. Założę się, że mają w tej sprawie zdania podzielone.

Na Giertycha trzeba dzisiaj patrzeć z ciekawością. Przepoczwarzanie się brzydkiego endeckiego kaczątka w pięknego neokonserwatywnego łabędzia jest bowiem zjawiskiem dość rzadko spotykanym. Wprawdzie Giertych wciąż nie jest upatrzonym przez siebie białym łabędziem, niemniej szarym kaczątkiem również. Trwa w stanie przejściowym i mocno pracuje, by trwał on jak najkrócej. Stąd jego głośne zaangażowanie w obronę prawa do uboju rytualnego, które wzbudziło konsternację nie tylko u endeków, ale i wśród Żydów. Zupełnie niepotrzebnie. Gra Romana Giertycha o powrót na polityczne salony jest bowiem do bólu przewidywalna. Cynizm, pragmatyzm i wybiórcza pamięć, to są w polityce poważne atuty. I Giertych wszystkie je ma.

No i na koniec moja odpowiedź na przewrotne pytanie zawarte w tytule. Nie, Giertych nie da się obrzezać.

Maciej Eckardt

http://www.eckardt.pl/

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *