Czy grozi nam recydywa IV RP?

Dali oni ponadto wiarę obietnicom złożonym przez Andrzeja Dudę, głównie w sferze socjalnej. Nawet jednak to nie przesądziłoby o wygranej PiS, gdyby w szranki zamiast Dudy stanął Jarosław Kaczyński. Prezes PiS w drugiej turze (do której zapewne by doszło) zdobyłby ok. 30 % głosów, z kretesem przegrywając z obecnym Prezydentem. Tak się jednak nie stało. Druga tura stanowiła poniekąd powtórkę pierwszej, w której głosami również młodych (18-29 lat) dobry wynik uzyskał Paweł Kukiz. Duda, jako człowiek szerzej nieznany, jawił się sporej części elektoratu jako kandydat niezależny, wolny od dotychczasowych układów partyjnych. Wielu upatrywało (i upatruje) w tym możliwość jego późniejszej, już jako Prezydenta, niezależności także wobec władz partii, której był członkiem.

Wszystko to stanowi, moim zdaniem, zasłonę dymną, miraż, który obserwować będziemy aż do jesiennych wyborów parlamentarnych. Prezes Kaczyński i Antoni Macierewicz będą trzymali się przez ten czas na uboczu, tak jak dotychczas. Prawdziwe oblicze nowego Prezydenta i, na co wiele wskazuje, nowego rządu (PiS-Kukiz, względnie PiS-PSL), zobaczymy po kolejnych wyborach. Już dziś możemy jednak obserwować oznaki zapowiadające kształt przyszłej prezydentury. Za wielce symptomatyczny uznać należy już sam fakt odwiedzenia przez A. Dudę, w dzień po zwycięskich wyborach, krypty na Wawelu. Złożył on tam hołd swoim ideowym mentorom, Lechowi Kaczyńskiemu i Józefowi Piłsudskiemu. Wymowa tego faktu jest dość oczywista i nie pozostawia raczej złudzeń, co do kierunków przyszłej polityki prowadzonej przez głowę państwa. Przypomnieć tu wypada również inny fakt. Parę miesięcy temu, gdy A. Duda był jeszcze tylko nieznanym nikomu europosłem z ramienia PiS-u, zrobiło się nagle o nim głośno, gdy jako jedyny publicznie domagał się wysłania polskich żołnierzy na Ukrainę. Dodając do tego rodzinno-partyjne korzenie (krąg dawnej Unii Demokratycznej), fakt bliskiej współpracy z Lechem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobrą, który zatrudnił młodego Dudę jako specjalistę od lustracji, wnioski nasuwają się same, pozwalając przy tym w sposób twierdzący odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule.

Audiatur et altera pars. Na koniec parę cytatów z wystąpień Andrzeja Dudy na forum Parlamentu Europejskiego. Oto fragment wystąpienia podczas debaty z dnia 10 lutego br.: „Chciałbym, żebyśmy pamiętali, że Ukraina to nie tylko Donbas, o który toczą się dzisiaj cały czas walki, gdzie giną setki, tysiące niewinnych cywilów, bombardowanych rakietami i rozstrzeliwanych z kałasznikowów, ale to także Krym, który został bezprawnie przez Rosję zajęty. Pytanie jest następujące: czy negocjacje kwestii Krymu także będą dotyczyły? Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Proszę Państwa, Europa niestety pokazuje cały czas swoją bezsilność wobec Władimira Putina, który śmieje się po prostu i realizuje na Ukrainie swoją imperialną politykę. Rosyjski czołg nie może zostać zatrzymany przez to, że Europa będzie sypała piasek pod jego gąsienice, albo też ograniczy mu dostawy paliwa, po to, żeby jechał wolniej. Dostawy paliwa powinny po prostu zostać odcięte. To wymaga zdecydowanego działania i zdecydowanych sankcji, a nie dyskusji pod tytułem, że my stracimy na naszych interesach gospodarczych w związku z czym niech się na Ukrainie dzieje, co chce, niech sobie Rosja robi co chce. Wreszcie ostatnia sprawa – Putin lekceważy wszystkie umowy jak do tej pory. Czyta wszelkie umowy, porozumienia i prawo międzynarodowe w taki sposób, że wyszukuje tylko to, co jest dla niego wygodne, udając, że nie ma takich zapisów, które go do czegokolwiek obligują. Apeluję wreszcie o stanowczość i apeluję o solidarne działanie Unii Europejskiej reprezentowanej przez nasze unijne instytucje”.

Poniżej zaś fragment wystąpienia z 11 marca br.: „Anna Politkowska, Aleksander Litwinienko, Natalia Estemirowa czy Siergiej Magnicki to bardzo wąski, niewielki ułamek tych, którzy zostali w ostatnich latach w Rosji w sposób skrytobójczy zamordowani czy też w dziwnych okolicznościach zmarli w więzieniu. Ostatnio Borys Niemcow. Zastrzelony na moście nieopodal muru Kremla, w strefie (chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości) bacznie obserwowanej przez rosyjskie służby specjalne, choćby ze względu na ochronę władz Rosji i ich siedziby. Czy w Rosji w ogóle jest demokracja? Czy w kraju, w którym (nie ma wątpliwości) nie odbywają się uczciwe wybory; w kraju, w którym sądownictwo, mimo zapisów konstytucyjnych, mimo szeregu konstytucyjnych gwarancji także co do przestrzegania praw obywatelskich, jest w zasadzie całkowicie zależne od władzy; w kraju, w którym jest tak rozbudowana propaganda, że trudno odnaleźć gdziekolwiek jakiekolwiek rzetelne informacje o tym, co się dzieje wewnątrz i na zewnątrz tego kraju, gdzie niezależne media i organizacje pozarządowe są dławione, gdzie strach w jakikolwiek sposób sprzeciwić się władzy; w kraju, gdzie ludzie stanowiący rzeczywistą opozycję muszą być dzisiaj przez nas nazywani nie zwykłymi politykami, tak jak to się dzieje w krajach demokratycznych, tylko po prostu bohaterami (bo patrząc choćby na te przykłady, które wymieniłem, tak naprawdę każdego dnia, kiedy mówią jak działa w Rosji władza, muszą liczyć się ze śmiercią) – czy w takim kraju możemy w ogóle mówić o demokracji? Wydaje mi się, że dzisiejsza Rosja z demokracją nie ma już nic wspólnego. Udowadnia to właśnie, w jak drastyczny sposób na co dzień łamana jest rosyjska konstytucja. Udowadnia to fakt, że Rosja przecież jest członkiem Rady Europy i podpisała wszystkie związane z tym zobowiązania, a jak ich przestrzega w sprawach wewnętrznych, wszyscy widzimy. Ale to nie tylko problem działań Rosji w sferze wewnętrznej, to także problem działań Rosji w sferze zewnętrznej. To pierwsze europejskie państwo, które w sposób zbrojny najechało agresją na inne suwerenne, niepodległe państwo europejskie, zabierając część jego terytorium. Dzisiaj Władimir Putin z satysfakcją mówi, że to on wydał rok temu tajny rozkaz zajęcia Krymu, a przecież rok temu mówił on i politycy rosyjscy, że nie mają z tym w ogóle nic wspólnego. «Zielone ludziki» jednak okazały się rosyjską armią. Dziś wypiera się bezpośredniego uczestnictwa Rosji i żołnierzy rosyjskich w tym, co dzieje się w Doniecku, w wojnie, w której zabijani są mieszkańcy Ukrainy, także cywile. Czy za rok usłyszymy, że jednak to byli rosyjscy żołnierze, którzy oficjalnie zostali tam wysłani przez prezydenta Rosji? Wreszcie ostatnia kwestia, którą chciałbym poruszyć, a mianowicie 5 lat temu doszło do tragedii w Smoleńsku, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem na pokładzie i ludźmi niezwykle istotnymi w sferze polskiego życia społecznego i politycznego. Wszyscy zginęli. Nie zostało do dzisiaj przeprowadzone rzetelne śledztwo, nie zwrócono Polsce ani wraku samolotu”.

Być może te dwa cytaty otrzeźwią przynajmniej kilku z dość licznej przecież grupy tych, którzy licząc na nowe otwarcie, także w stosunkach z Rosją, jeszcze dziś pielęgnują w sobie złudzenia w stosunku do Prezydenta elekta i obozu politycznego, który go wykreował. Nie trzeba się przy tym bać łatki pomocników Adama Michnika. „Salon” bowiem z całą pewnością nie krytykuje Dudy za większość tego, co przytoczono powyżej. Histeryczne tony „Gazety Wyborczej”, z jej nieodłączną poetyką zestawiania wszystkich niemal antagonistów bądź to z Hitlerem, bądź do Stalinem (już dziś słyszymy w odniesieniu do Dudy o prostej drodze do dyktatury), są raczej wywołane strachem, który można porównać do ostatnich myśli Dantona na temat Robespierre’a, gdy był on prowadzony na szafot. Jest to zatem rozgrywka w obozie solidarnościowej rewolucji, która jednak w kluczowy sposób zaważy na losach całego narodu.

Maciej Motas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Czy grozi nam recydywa IV RP?”

  1. Skończyły sie, na razie, mozliwości bezkarnego dymania przez PO, to zacznie sie dymanie przez PiS. Orędownikiem dymania przez PO były media “salonu”, w tym GW et consortes, natomiast orędownikiem dymania przez PiS bedą “media toruńskie” i tzw. katolickie oraz tzw. niepodległościowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *