Czy Ron Paul jest nadzieją prawicy?

Ron Paul, 77-letni kongresman z Teksasu wyrasta powoli na nadzieję konserwatywnej prawicy nie tylko w USA, ale także w innych krajach. Ów zdeklarowany libertarianin stał się dla milionów konserwatystów uosobieniem stałości poglądów oraz sprzeciwu względem unurzanego w codziennych kompromisach, układach i nadużyciach politycznego establishmentu. Jego polityczny program, który konsekwentnie głosi od lat, wyrażający się m.in.; w postulatach maksymalnego ograniczenia uprawnień rządu federalnego, ustanawiania niskich podatków oraz daleko posuniętego szacunku, jaki władze cywilny winny okazywać wolności osobistej jawią się wielu konserwatystom, jako idea powrotu do „starych dobrych czasów”, w których socjaliści i inni lewicowcy nie mieli wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o to, jak ma wyglądać rządzenie społeczeństwem. Fakt, że jako osoba prywatna Ron Paul hołduje tradycyjnym wartościom – wierzy w Boga, modli się, chodzi do kościoła, od kilkudziesięciu lat żyje z jedną żoną, uważa aborcję za morderstwo, a homoseksualizm i rozwiązłość za niemoralne obrzydliwości – dodatkowo dodaje mu splendoru w oczach sporej części konserwatywnej prawicy. Ostatecznie rzecz biorąc zaś, na tle naszego polskiego, czołowego „półlibertarianina”, jakim jest Janusz Korwin-Mikke, którego charakterystycznymi rysami są mocne ciągoty do społecznego darwinizmu, Ron Paul wydaje się prezentować coś co można nazwać „współczującym libertarianizmem”. Podczas gdy JKM powie: „Jak ktoś chce zaćpać na śmierć, niech ćpa, będzie jednego głupca mniej”, Paul rzeknie: „Szpitale powinny okazywać miłosierdzie tym, których nie stać na opłacenie leczenia, ale nie jest rolą rządu zmuszanie ich do tego”. Różnica w podejściu obu libertarian od razu rzuca się w oczy.

Z pewnością osobiste życie i „prywatne poglądy” Rona Paula zasługują w wielkiej mierze na uznanie i poparcie. Z kolei jego konsekwencja i stałość, z jaką od lat, głosi swe polityczne przekonania – w pewnym sensie – budzą szacunek. Równie pewne jednak jest też to, iż jego libertariańskie poglądy są nie do pogodzenia z tradycyjnym chrześcijaństwem. Jako, że poglądy libertarian poddawałem już niejednokrotnie zdecydowanej krytyce, nie zamierzam się w tym miejscu rozwodzić nad udowadnianiem ich antychrześcijańskiej natury. W tym tekście pragnę pochylić się tylko nad paroma z poglądów i konkretnych politycznych wyborów Rona Paula, które winny czynić go w oczach chrześcijańskich konserwatystów raczej zagrożeniem, a nie nadzieją dla prawicy.

Bardzo niekonsekwentny obrońca życia

Ron Paul jest kreowany przez swych konserwatywnych zwolenników na polityka „Pro life”. Ów wizerunek owego polityka mają wspierać nie tylko jego jasne deklaracje nazywające aborcję morderstwem, ale też fakt, iż w swej zawodowej działalności (a pracował on przez wiele lat, jako ginekolog-położnik) przyjmował on na świat tysiące dzieci, a nie zabijał je, jak to niestety czyniło wielu jego kolegów po fachu. Niestety, ale zarówno poglądy jak i konkretne czyny Paula na tą sprawę nie są wcale tak jasne, konsekwentne i zdecydowane, jak przedstawiają to niektórzy. Owszem, poddaje on zdecydowanej krytyce pamiętne orzeczenie Sądu Najwyższego Roe vs. Wade, które zalegalizowało aborcję we wszystkich stanach, ale jednocześnie twierdzi też, że w podobny sposób nie powinno się też zakazać zabijania nienarodzonych dzieci na terenie całych USA. Paul uważa, że kwestia ta powinna zostać przekazana do rozstrzygnięcia przez poszczególne stany, a nie rząd federalny. W wymiarze praktycznym, rozwiązanie takie, prawdopodobnie, znacznie ograniczyłoby legalność aborcji w USA, gdyż wiele ze stanów by jej zakazało, ale stawianie sprawy na sposób: „Sąd Najwyższy nie ma prawa też zakazać aborcji w całych USA” jest delikatnie rzecz biorąc kontrowersyjne (o czym będzie jeszcze mowa poniżej).

Atutem Paula w kwestii aborcyjnej są jego konsekwentne głosowania przeciw przyznawaniu federalnych dotacji dla organizacji wspierających legalność prenatalnego dzieciobójstwa w USA i za granicami tego kraju, a także podnoszenie ręki za ustawami mającymi delegalizować aborcję poprzez tzw. częściowy poród.

Niestety jednak na tym kończą się zasługi owego polityka w dziele prawnego ograniczania aborcji, a zaczynają się czyny, które czynią go faktycznym sprzymierzeńcem „Planned Parenthood” (radykalnych proaborcjonistów). I tak np. Ron Paul:

  • trzykrotnie głosował przeciw przyjęciu ustawy zwanej „Laci and Connors Law”, która uznawała nienarodzone dzieci za odrębne ofiary przemocy, w przypadku, gdy sprawca agresji względem kobiety wiedział, iż jest ona w ciąży (i w wyniku tego nienarodzone poniosło śmierć lub jakąś inną szkodę). Nie trzeba chyba dodawać, iż prawo, którym sprzeciwił się Paul, miało w swym zamierzeniu wzmacniać społeczną świadomość odnośnie człowieczeństwa nienarodzonych dzieci i choć nie zakazywało ono aborcji jako takiej (co jest niestety niemożliwe ze względu na wiadomy wyrok Sądu Najwyższego), to mogło w pośredni sposób wpłynąć też na ograniczenie liczby legalnie dokonywanych przerwań ciąży w USA.

  • aż pięć razy głosował przeciw prawu „Child Custody Protection Act”, które uznawałoby za przestępstwo federalne praktykę „międzystanowego” przewożenia osób poniżej 18 roku życia w celu dokonania aborcji, wówczas, gdy takowe miało na celu ominięcie przepisów danego stanu, które wymagają w wypadku nieletnich matek zgody jej rodziców na zabicie poczętego dziecka. Oczywistym praktycznym skutkiem prawa, któremu Ron Paul się sprzeciwił byłoby ograniczenie legalnych aborcji.

  • dwukrotnie nie głosował w sprawie ustawy „Unborn Child Pain Awareness”, która nakazywała lekarzowi przeprowadzającemu aborcję informować kobietę pragnącą poddać się temu „zabiegowi” o tym, iż np. abortowane dziecię czuje ból.

Z dokumentacji umieszczonej na serwisie „The Pollitical Guide” wynika, że ogółem, Ron Paul aż 8 razy głosował przeciw ustawom, które ograniczały legalność dokonywania aborcji w USA oraz podkreślały ludzką godność nienarodzonych dzieci, zaś w dwóch przypadkach podobnych praw nie oddał on głosu. Co prawda, głosował on też 8 razy za projektami praw, które w jakiś sposób hamowały liczbę legalnie przeprowadzanych aborcji, jednak uwzględniając całość jego poglądów i konkretnych politycznych czynów w tej sprawie, trudno uznać Paula za polityka jasno i konsekwentnie stające w obronie życia nienarodzonych dzieci. Zwolennicy tego teksańskiego kongresmana (tak jak i on sam) próbują bronić tych faktycznie pro-aborcyjnych kart w jego działalności twierdząc, że nie wynikają one z chęci utrzymywania legalnym aborcyjnego dzieciobójstwa, ale z niechęci do przyznawania rządowi federalnemu zbyt szerokich kompetencji (a wspomniane ustawy przeciw którym on głosował właśnie na czymś takim się zasadzały), gdyż chce on by kwestie te były pozostawione w gestii poszczególnych stanów. Takie postawienie sprawy świadczy jednak o tym, iż Ron Paul ma mocno pomieszaną hierarchię wartości i ważności. Gotów jest on przekładać rzeczy mniej ważne (niezależność poszczególnych stanów) nad rzeczy o wiele ważniejsze (ochrona życia niewinnych dzieci przed morderstwami). Ograniczanie przez prawo i rząd federalny legalności aborcji jest krokiem w dobrym kierunku i należy to popierać choćby i dokonywały się to kosztem niezależności poszczególnych stanów. Ograniczanie roli władz centralnych jest często wskazane i właściwe, ale nie można z tej zasady robić bożka na ołtarzu którego wylewa się krew niewinnych dzieciątek. A Ron Paul de facto tak właśnie czyni.

Faktyczny sprzymierzeniec „gejów”, lesbijek i poligamistów

Ron Paul jako twardy libertarianin zdecydowanie przeciwstawia się „ingerowaniu rządu w moralność”, a więc ujmując to bardziej jasno, jest przeciw temu, by porządek prawny zakazywał np. homoseksualizmu, cudzołóstwa, pijaństwa czy pornografii (o ile te czynione są bez pogwałcenia wolności innych osób). Już sam ten fakt stawia go w opozycji nie tylko do odwiecznego nauczania Kościoła katolickiego (którego on jako baptysta nie uznaje), ale też kontrastuje go z wielowiekową doktryną i praktyką jego własnego wyznania (baptyści, podobnie jak Kościół katolicki, tradycyjnie popierali karanie takich grzechów przez władze cywilne). O ile jednak, postulat zakazania i karania wyżej wskazanych nieprawości choć jest z założenia słusznym, to ze względów praktycznych można uznać go za dalekosiężny ideał, to tyle sprawa legitymizacji przez państwo związków homoseksualnych poprzez nadawanie im różnych przywilejów i ułatwień, jest jak najbardziej aktualna i konserwatywni chrześcijanie powinni działać razem i konsekwentnie by się temu przeciwstawić. Niestety, ale postawa Rona Paula w tej sprawie jest jeszcze bardziej zła, niż omawiany wyżej jego stosunek do aborcji. Prywatnie brzydzi się on homoseksualizmem, ale konsekwentnie sprzeciwia się też otaczaniu przez państwo szczególną ochroną tradycyjnych heteroseksualnych i monogamicznych małżeństw. Paul twierdzi, że nie jest rolą władz cywilnych „definiowanie czym jest małżeństwo”, a sprawa tego kto chce z kim żyć, dzielić łoże i stół, winna być pozostawiona umowom i kontraktom zawieranych pomiędzy zainteresowanymi tym osobami (sankcjonowanymi przez poszczególne kościoły, jeśli taka będzie wola zawierających związek). W ten jednak sposób de facto nastąpiłaby legalizacja nie tylko homoseksualnych, ale też bigamicznych, poligamicznych, a może nawet i poliandrycznych „małżeństw” (w USA istnieje obok kilku milionów muzułmanów mieszka też kilkaset tysięcy bardziej tradycyjnych mormonów, którzy w odróżnieniu od głównego nurtu swej religii, ciągle obstają przy poligamii – nie jest to więc czysto teoretyczne zagadnienie). Ów libertariański pogląd, Ron Paul przekuwał niestety w konkretne czyny, dwukrotnie głosując (w 2004 i 2006 roku) przeciwko propozycji poprawki do konstytucji, która definiowała małżeństwo jako związek „jednego mężczyzny z jedną kobietą” (owa poprawka miała uniemożliwić nadawanie prawnej legitymacji homo-związkom w poszczególnych stanach). Teksański polityk oddał za to swój głos za ustawą znoszącą obowiązującą przez wiele lat w amerykańskiej armii zasady: „Ty nie mówisz, my nie pytamy”, która powstrzymywała żołnierzy-homoseksualistów z obnoszeniem się ze swym zboczeniem.

Libertarianizm bolączką, a nie nadzieją prawicy

Promowanie Rona Paula na niemal wzór dla konserwatywnej prawicy jest jednym z przejawów zarażania tradycyjnie i konserwatywnie myślących chrześcijan antychrześcijańskimi ideami libertarianizmu. Ron Paul najprawdopodobniej jest prywatnie dobrym, szczerym, cnotliwym i sympatycznym człowiekiem, ale nie znaczy to, że tym samym wszystkie wyznawane przez niego idee polityczne zasługują na poparcie.

Mirosław Salwowski

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Czy Ron Paul jest nadzieją prawicy?”

  1. Ron Paul nie jest ideałem, ale chyba lepszego kandydata na prezydenta chyba nie ma? Jest zwolennikiem izolacjonizmu, wolnego rynku (w tym pozbycia się FEDu) i jest chociaż wyważony w kwestiach etycznych.

  2. Panie Mirosławie proszę mi powiedzieć jedno – kiedy zacznie Pan rozumieć, że można być libertarianinem przestrzegającym zasad dekalogu i będzie to konsekwentny libertarianizm? Czy dla Pana to, co napisał Rothbard o aborcji jest jedynym wyznacznikiem libertarianizmu mimo, że to właśnie Rothbard popełnia tutaj błąd we własnej ideologii? Ja powtórzę po raz n-ty – cnotę szlifuje się w warunkach wolności. Mamy metafizyczną możliwość wyboru daną przez Boga i trzeba wreszcie dorosnąć do tego, że nie wszyscy będą czynili w związku z tym słusznie. Przymuszanie do czegoś nie ma nic wspólnego z moralnością, bo gwałci wolność, która jest podstawą do klasyfikacji uczynku.

  3. Zapomniał również dodać, że Ron Paul nie ma w swoim programie zakazu tańców ani zamknięcia plaż, co jednoznacznie dowodzi, ze jest kandydatem diabła.

  4. Ad. Marcin Sułkowski – w życiu prywatnym libertarianin może być bardzo cnotliwym i bogobojnym chrześcijaninem (myślę, że Ron Paul jest przykładem takowego libertarianina). Ale jeśli chodzi o poglądy libertarian na to, wedle jakich kryteriów ma być ułożony porządek prawny, to są one całkowicie nie do pogodzenia z tradycyjnym nauczaniem Kościoła. Nie będę się teraz nad tym rozwodził, gdyż pisałem już o tym w kilku artykułach.

  5. Ad Student – „Na złość babci, odmrożę sobie uszy”… Woli pan popierać kandydata, który osiem razy głosował przeciw ustawom mającym celu ograniczenie liczby legalnie dokonywanych aborcji oraz wzmocnienie świadomości o tym, iż dzieci nienarodzone są ludźmi? Woli pan wspierać polityka, który konsekwentnie głosował przeciw poprawce do konstytucji mającej uniemożliwiać prawną legitymizację związków homoseksualnych i poligamicznych w poszczególnych stanach?

  6. Ad. Marcoviensis Pluralis – wolę kandydata który konsekwentnie sprzeciwia się bankowi centralnemu, ubezpieczeniom, głupim wojnom, jest za powszechną bronią palną. I nie mówi mi co mam jeść lub uderzać w żyłę.

  7. Marcoviensis Pluralis – jeśli libertarianin może być dobrym człowiekiem w państwie minimalnym, to sam sobie Pan strzelił w stopę. Kościół mówi wyraźnie, że rolą państwa jest ewentualne przewodnictwo moralne, a nie naciski. Pan by chciał, żeby państwo wzięło za pysk wszystkich grzeszników i surowo ich karało – nie tędy droga. To nie doczesne nagrody i kary powinny zadowalać chrześcijanina (vide św. Augustyn „Państwo Boże”). Nie ma żadnych przeszkód, aby w państwie minimalnym realizować moralność chrześcijańską. Ron Paul podobnie jak Rothbard uznają aborcję, bo popełniają błąd przy klasyfikacji zarodka – robią to samo, co każdy inny zwolennik aborcji, dlatego zrzucanie winy na libertarianizm jest po prostu nierzetelnością. Krótka zasada libertarianizmu mówi, że mogę dysponować swoim ciałem i samym sobą wedle własnego upodobania i decyzji, nikt nie ma prawa na mnie siłowo naciskać. Nie przypominam sobie, aby Kościół twierdził, że należy naciskać i wymuszać moralność – czyny moralne mają wychodzić od człowieka i z libertarianizmem można to ładnie pogodzić. Pan ma wizję świata, w której państwo steruje ludźmi (w zasadzie to jest zamordyzm), a ludzie nawet pod naciskiem, unikają grzechu. Tyle, że nie na tym polega czyn moralnie dobry wedle nauczania Kościoła. Zagalopował się Pan po raz kolejny i nie potrafi Pan odróżnić schematu libertariańskiego, który konsekwentnie stosowany jest praktycznie nie do obrony bez chrześcijaństwa od prywatnych przekonań lewaków, którzy mienią się libertarianami. Niech się Pan nie łudzi, że silne państwo zmieniłoby cokolwiek in plus pod względem grzeszności ludzi. Zawsze będzie pokusa grzechu i to zależy od człowieka, a nie od państwa czy czegokolwiek innego, czy ten czyn popełni. W sumie po raz n-ty wałkuje się z Panem coś, co wynika z nieznajomości libertarianizmu i wręcz prymitywnego (proszę mi wybaczyć) odbierania tekstów libertariańskich. Dziwi mnie, że nie napisał Pan artykułu o to, że libertarianizm jest wewnętrznie sprzeczny, bo wielu libertarian przedstawia różne podejścia do jednego problemu.

  8. „Tam gdzie przymus, nie ma cnoty”. Dla R. P. ważniejszą zasadą jest sam fakt nie wtrącania się rządu federalnego w prawa, które przysługują poszczególnym stanom. Chociaż „danie kreski” za ochroną płodów ludzkich jest bardzo wartościowe moralnie, to jednak głosując na forum federalnym o zakazie na terenie całego USA, strzeliłby sobie w stopę. Takie działanie legitymizowałoby inne głosowania i decyzje federalne. Takim sposobem Lewiatan powolutku zdobywa kolejne przyczółki i buduje państwa totalitarne, w których jednostkę-człowieka zastępuje się społeczeństwem obywatelskim.

  9. Ad Marcin Sułkowski – moim głównym zarzutem względem libertarianizmu nie jest to, że część libertarian opowiada się za legalnością aborcji. Głównym zarzutem wobec libertarianizmu jest to, iż chce on uczynić legalnymi i bezkarnymi te wszystkie ze złych czynów, których popełnienie nie wiąże się z naruszeniem czyjejś wolności oraz własności. To zdecydowanie nie zgadza się z tradycyjnym nauczaniem Kościoła, które co prawda nie postuluje prawnego zakazywania dokładnie wszystkich grzechów, ale tym nie mniej twierdzi, iż pewne nieprawości powinny być prawnie zakazywane i karane, nawet wówczas, gdy ich popełnienie nie wiąże się z naruszeniem czyjejś wolności bądź własności. Magisterium Kościoła otwarcie uczy, iż prawnie zakazane powinno być np. nie-małżeńskie związki seksualne, cudzołóstwo, homoseksualizm, handel i i produkcja pornografii, rozprzestrzenianie różnych grzechów przeciw czystości, dobrowolna eutanazja, dobrowolne pojedynki, gwałcenie niedzielnego spoczynku.

  10. Liberalizm tak jak wszelkie inne oświeceniowe izmy należy zdecydowanie wrzucić do heretyckiego worka. Liberalizm kusi, tak samo jak socjalizm kusi przybierając maskę miłosierdzia. Liberał nie ma monopolu na wolno rynek i prawo własności. Liberalizm sprytnie ubrał się w szaty wolności i podobnie jak socjalizm relatywizuję wolny wybór sprowadzając go do usprawiedliwienia zła. Liberalizm obyczajowy jest zły, ale ekonomiczny jest dobry. Panowie liberałowie, nie jest dobry , jest tylko przebrany w dobrą owieczkę w której siedzi wilk. Konserwatywni liberałowie tą owieczkę nieświadomie pudrują chcąc jej przypiąć etykietę odpowiedzialności. Samo znaczenie pojęcia liberalizm ma cechy burdelowego relatywizmu. Dla jednych liberalizm to to, dla innych co innego, jak wolność to wolność. S.Michalkiewicz jedną z książek o liberalizmie zatytułował ” Zły i dobry liberalizm”. p.Michalkiewicz, którego bardzo cenię , nie zdaje sobie sprawy,że uprawianie filozofii „plusy dodatnie, plusy ujemne” wybitnego politycznego myśliciela L.Wałęsy może służyć kłamstwu. Dlatego należy spodziewać się, że L.Wałęsa w przyszłości przyzna się, że grał główną rolę w bajce „Bolek i Lolek” i wszelkie oskarżenia o agenturalność są pomówieniami. Tak też można plusami dodatnimi i ujemnymi usprawiedliwiać liberalizm

  11. Ad Roman B. imperialista – pana problem polega na tym, iż kwestie, które w nauczaniu Kościoła nie są jasno rozstrzygnięte (a więc np. która to wojna jest „głupia”, powszechny dostęp do broni palnej czy ubezpieczenia), a z którymi Ronaldowi Paulowi panu po drodze, przenosi pan nad sprawy, które zostały przez Magisterium Kościoła jasno rozstrzygnięte (kwestia zakazu aborcji, prawnej obrony normalnego i tradycyjnego małżeństwa, powstrzymywania ekspansji homoseksualizmu). Można mieć różne zdania co do tego, czy np. wojna w Iraku była sprawiedliwa czy niesprawiedliwa; na ile obywatele powinni mieć dostęp do broni palnej, ale nie mamy moralnego prawa sprzeciwiać ograniczaniu liczby legalnych aborcji czy też prawnej ochronie normalnych, heteroseksualnych małżeństw.

  12. Uważam że: „Jak ktoś chce zaćpać na śmierć, niech ćpa, będzie jednego głupca mniej” i jednoczesnie:„Szpitale powinny okazywać miłosierdzie tym, których nie stać na opłacenie leczenia, ale nie jest rolą rządu zmuszanie ich do tego”. Pomiedzy tymi zdaniami, na mój rozum, nie ma sprzeczności. Ale,na mój rozum, istnieje niewielka róznica pomiedzy postulatami libertarian odnośnie kształtu państwa ( czy nawet, w skrajnej postaci, jego istnienia) a tradycyjnym nauczaniem Koscioła. Pan Salwowski ma w tym przypadku rację.

  13. Marcoviensis – „Głównym zarzutem wobec libertarianizmu jest to, iż chce on uczynić legalnymi i bezkarnymi te wszystkie ze złych czynów, których popełnienie nie wiąże się z naruszeniem czyjejś wolności oraz własności.” – nie tyle legalnym, co neutralnym wobec kodeksów postępowania. Karanie homoseksualistów czy transwestytów więzieniem spowoduje tylko jedno – masowy bunt lewaków. Należy ewangelizować i uczyć, a nie trzymać za pysk i tłuc batem. Tylko w taki sposób uzyska się pożądany efekt. Nie ma konieczności między libertarianizmem a hedonizmem – wszystko zależy od ludzi. Zakazy prawne nic nie zmieniają, są pustymi regulacjami, które i tak są łamane. @malok – nie ma czegoś takiego jak plusy dodatnie i plusy ujemne w liberalizmie. Nie rozumie Pan rozróżnienia poziomów między wolnością do czynienia, a ich klasyfikacją moralną. Równie dobrze może Pan powiedzieć, że Kościół postulując wolną wolę ma cechy relatywizmu, bo z jednej strony jest przykazanie, a z drugiej realna możliwość grzechu. Litości z takim myśleniem.

  14. @Marcin Sułkowski : „nie ma czegoś takiego jak plusy dodatnie i plusy ujemne w liberalizmie „. W ocenie samego liberalizmu nie ma, liberalizm jest to zło, nie ma dobrego lub złego liberalizmu. A jak jest środku ? Do apteki przychodzi Kowalski który ma chorego syna i chcę kupić lęk. Aptekarz wiedząc, że Kowalski musi kupić lek podwyższa cenę lekarstwa. Jakie jest rozróżnienie dla liberała aptekarza ” poziomów między wolnością do czynienia, a ich klasyfikacją moralną ” ? „Równie dobrze może Pan powiedzieć, że Kościół postulując wolną wolę ma cechy relatywizmu „. Kościół w swoim nauczaniu stosuję pojęcie grzechu. A liberalizm ? ” Litości z takim myśleniem” proszę się nie spieszyć

  15. @malok – opowiada Pan komunały niczym ideolog faszyzmu – Gentile. Ja jestem całkowitym przeciwnikiem liberalizmu obyczajowego, który NIE JEST konieczną konsekwencją liberalizmu gospodarczego i dysponowania swoją osobą. W wolnym rynku nie ma monopolu to po pierwsze, po drugie Kowalski może iść do innej apteki, po trzecie popełnia Pan błąd petitio principii uznając, że aptekarz zna sytuację Kowalskiego. Liberalizm nie stosuje pojęcia grzechu, ale nie zabrania ani nie wyklucza możliwości kategoryzowania uczynków.

  16. @Marcin Sułkowski „jestem całkowitym przeciwnikiem liberalizmu obyczajowego, który NIE JEST konieczną konsekwencją liberalizmu gospodarczego”, ” nie ma czegoś takiego jak plusy dodatnie i plusy ujemne w liberalizmie” ha,ha. Strzelił Pan sobie samobója. Idąc dalej tokiem logicznych plusów dodatnich i ujemnych możemy stwierdzić , że istnieje komunizm lewy i prawy, dodatni i ujemny. Litości z takim myśleniem. „popełnia Pan błąd petitio principii uznając, że aptekarz zna sytuację Kowalskiego” a Pan go nie popełnia uznając,że aptekarz nie zna sytuacji Kowalskiego ? :). To jest przykład, a nie realna sytuacja. Kowalski może iść do drugiej apteki, ale drugi aptekarz też może podwyższyć cenę, Kowalski może zamówić lekarstwo przez internet itd. Proszę nie wyłuskiwać na przykładzie co by było gdyby… . To nie oto chodzi. Chodzi o aptekarza który usprawiedliwia zło liberalizmem gospodarczym. Chodzi o jego duszę, która skażona subtelnym szatańskim błędem pojmowania wolności dopuszcza i usprawiedliwia zły postępek. To jest liberalizm. Aptekarz liberał nie widzi grzechu jeśli przed miłosierdziem postawi egoistyczną ekonomiczną pychę. ” Liberalizm nie stosuje pojęcia grzechu, ale nie zabrania ani nie wyklucza możliwości kategoryzowania uczynków.” Nie zabrania, nie wyklucza – albo chcę być Pan liberałem , albo katolem, bo „nie zabrania , nie wyklucza” „plusy dodatnie, plusy ujemne” jest nie do pogodzenia z Dekalogiem. i proszę powstrzymać się od argumentacji wrażeniowej ” opowiada Pan komunały”,bo może być,że „kto kogo przezywa tak się sam nazywa”

  17. @malok – komunizm jest systemem totalnym, systemowym a co za tym idzie – jednym. Liberalizm obyczajowy i gospodarczy to dwa autonomiczne twory, które na dobrą sprawę muszą pracować odrębnie, bo liberalizm gospodarczy jest nie do zrealizowania bez udziału norm moralnych (np. dotrzymywanie słowa). Myli Pan porządki i rzuca terminami bez ich zrozumienia. Ja nie zakładam nic w pierwotnej sytuacji handlowej. Zresztą praktyka każe nam podejrzewać, że jeśli mamy setki aptekarzy, to raczej marny ich odsetek będzie znał sytuację Kowalskiego. Chyba, że chce Pan gwałcić zdrowy rozsądek i postulować coś innego – Pana sprawa. Nie rozróżnia Pan też chęci zysku, którą dopuszcza liberalizm od kwestii etycznych. Należy wziąć pod uwagę, że nie-wprost, ale jednak liberalizm gospodarczy mówi, że w takich sytuacjach niesprawiedliwy aptekarz prędzej czy później będzie miał problemy na rynku. Ludzie wymieniają sie informacjami i tak jak dzisiaj nieuczciwy sprzedawca ma złą opinię, tak tym bardziej w wolnym rynku, gdzie nie będzie urzędnika, który będzie chronił długości banana czy innej głupoty. Zresztą co to za idiotyczny argument przeciwko liberalizmowi? To jest argument przeciwko grzechowi, a nie przeciwko wolności. Wolna wola dopuszcza zamordowanie kogoś nawet w taki sposób, aby nigdy nie odkryto sprawcy – widzi Pan jakiś masowy proceder tego typu? Do Pana powinno dotrzeć, że mogę (i jestem) katolem i liberałem. Dopuszczam zasady wolnego rynku i osobiście, gdyby był takowy w pełni, kierowałbym się zasadami katolickimi. Nie ma tu ŻADNEJ sprzeczności. Czyli mógłbym sobie otworzyć aptekę, w której nie sprzedawałbym środków wczesnoporonnych czy jakichś innych tego typu specyfików i sprzedać po niskiej cenie lek Kowalskiemu. Nie rozumiem czemu to państwo miałoby mi mówić, za ile mam sprzedać lek dla chorego dziecka pana Kowalskiego. To ja sam przy użyciu moralności mam ocenić słuszną drogę. Dopiero wtedy można klasyfikować mój czyn jako dobry lub zły. I owszem – mylenie liberalizmu gospodarczego z obyczajowym to komunały wypowiadane już w latach 20-tych ubiegłego wieku między innymi przez faszystów.

  18. @Marcin Sułkowski – „komunizm jest systemem totalnym, systemowym a co za tym idzie – jednym” – a Chiny to kraj liberalnej lub komunistycznej gospodarki czy liberalnej lub komunistycznej obyczajowości? „liberalizm gospodarczy jest nie do zrealizowania bez udziału norm moralnych” dokładnie tak jak komunizm nie jest do zrealizowania bez udziału norm moralnych. Każda idea tworzy zbiór zasad moralnych, kwestia, które złe, które dobre. Aptekarz liberał ma prawo podnieść cenę i nie będzie to dla niego nic złego, jest usprawiedliwiony prawem do zysku maksymalnego. Może obniżyć cenę i ją podnieść nie wartościując tej decyzji moralnym kryterium. Zysk, korzyść jest najwyższym priorytetem ekonomicznych relacji. A to prawo do pychy, a pycha to zły duch. I koniec pozamiatane, liberalizm jest zły, nawet gdy w 99 % wygląda na potulną owieczkę. Aptekarz katol może podwyższyć cenę, ale jest to grzech pychy, a nie prawo wyboru. „liberalizm gospodarczy mówi, że w takich sytuacjach niesprawiedliwy aptekarz prędzej czy później będzie miał problemy na rynku” Niesprawiedliwy ? Czemu niesprawiedliwy ? Przecież liberalizm daje mu prawo do maksymalizacji zysków. Nie ma w tym nic złego dla liberała. Nie byłbym tez taki pewien też, że pycha gospodarcza może być niekorzystna ekonomicznie. Może prowadzić do gospodarczego zła, ale w dłuższej perspektywie.”informacjami i tak jak dzisiaj nieuczciwy sprzedawca ma złą opinię” proszę o konkretną odpowiedź z punktu widzenia liberała. Dlaczego aptekarz jest nieuczciwy? Jeśli Kowalski nie chcę zgodzić się na wyższą cenę to niech szuka gdzie indziej. „Do Pana powinno dotrzeć, że mogę (i jestem) katolem i liberałem” A do Pana powinno dotrzeć, że albo w lewo albo w prawo, nie można służyć dwóm panom. Albo jest Pan katolem i przyjmuje teistyczne prawo i nie może łamać 1 zasady Dekalogu, albo jest Pan liberałem i ma prawo skręcać tam gdzie chcę, bo wolno. „Nie rozumiem czemu to państwo miałoby mi mówić, za ile mam sprzedać lek dla chorego dziecka pana Kowalskiego” A ja nie rozumiem, dlaczego przypisuje mi Pan skłonności do herezji socjalistycznej? Konserwatyście do niczego nie jest potrzebny liberalizm , aby głosić wolność do pracy i korzystania z ich owoców. Katolik bez liberalizmu nie może być wolnym gospodarczo? Wystarczy „nie kradnij”. Jako były liberał krytykuje socjalizm jak i liberalizm, klasyfikując jest do oświeceniowego,ideowego zła z piekła rodem. Dobre owoce nie rosną na złym drzewie. „To ja sam przy użyciu moralności mam ocenić słuszną drogę” pachnie protestantyzmem. Tylko której moralności chcę Pan używać ? Też jako katolik ma Pan prawo wybierać której ?

  19. malok – W Chinach mamy widoczne pewne otwarcie gospodarki, ale myśli Pan, że pod tym projektem podpisałby się którykolwiek z libertarian? Komunizm ma zdecydowanie inne założenie podstawowe – brak własności, który jest sam w sobie przeciwko moralności, więc niech Pan nie używa analogii tam, gdzie jej nie ma. Pan ma dziwne pojęcie moralności, jako coś subiektywnego względem systemu – takie ujęcie jest niebezpieczne i nie wiem czy w ogóle zdaje sobie Pan sprawę z tego. Aptekarz liberał może podnieść cenę i mieć z tego ekonomiczny zysk, ale to nie znaczy, że jego czyn będzie moralnie dobry. Moralność ma wymiar obiektywny. Co w tym trudnego do zrozumienia? To, że aptekarz uzna, że to wcale nie było złe nie oznacza, że wcale takie nie było. Jak nazwę żyrafę słoniem, to stanie się słoniem? Nie, tak samo czyn niemoralny nie stanie się dobry, jeśli tak go nazwie jakiś aptekarz. Bez relatywizmu proszę. Jakby Pan także dokładnie czytał, to ułatwiłoby nam dyskusję – niesprawiedliwy w sensie moralnym, a nie ekonomicznym. Zysk nie zawsze idzie w parze z moralnością i libertarianin może swobodnie się pod tym podpisać. Odpowiedzi na Pana pytanie więc udzieliłem i zaznaczam – myli Pan porządek moralności obiektywnej z realiami rynkowymi. Rynek dopuszcza pewne zachowania ze względu na fakt wolności człowieka, a nie ze względu na fakt moralności uczynku. Tak samo Bóg dał nam możliwość czynienia zła wynikającą z wolnej woli i nie obarcza to Boga. Ponownie powtórzę – nie ma ŻADNEJ sprzeczności między wyznawaniem moralnych zasad głoszonych przez Kościół i bycia wolnorynkowcem – ja po prostu odpowiednio selekcjonuję towary czy usługi. Nie ma tutaj „w lewo albo w prawo” i dotrze to do Pana wtedy, kiedy wreszcie doczyta Pan, że wolna wola w katolicyzmie jak i w libertarianizmie są tutaj kluczowe. Dzięki temu narzędziu selekcjonujemy nasze działania. Skoro nie chce Pan, aby państwo miało mi mówić za ile mam sprzedać lek, a ja Panu mówię, że mogę być katolikiem i libertarianinem i nawet oddać Kowalskiemu lek za darmo, to czemu Pan szuka dziury w całym? Tak trudno jest Panu zrozumieć, że jako prywatny przedsiębiorca, katolik i libertarianie (kolejność przypadkowa) mogę postulować zasadę niewidzialnej ręki rynku, postępować wedle zasad moralności katolickiej i handlować? W którym miejscu libertarianizm zabrania pomocy Kowalskiemu przez aptekarza? W żadnym – to jest Pana chory wymysł, bo utożsamia Pan liberalizm oświeceniowy – obyczajowy, świecki z wolnym rynkiem, co jest po prostu błędem. Tak więc katolik może być wolny gospodarczo, tylko ta wolność gospodarcza przyjęła obecnie pewną systemową postawę o nazwie takiej, a nie innej. Niech sobie ją Pan nawet nazwie parasol, jak Panu tak ten liberalizm przeszkadza, ale w niczym to nie zmieni samej idei, która z myślą Kościoła sprzeczna nie jest. I nie wiem gdzie się Pan dopatrzył protestantyzmu przy postulowaniu wolnej woli – winszuję znajomości tematyki.

  20. @Marcin Sułkowski – „W Chinach mamy widoczne pewne otwarcie gospodarki, ale myśli Pan, że pod tym projektem podpisałby się którykolwiek z libertarian? ” Tak nie myślę, i nie używam bezpośredniej analogii. Zapytałem, skoro twierdzi Pan, że komunizm to system totalny, jednolity , to czy Chiny są komunistycznym państwem, komunistyczno-liberalnym ? Nie można łączyć komunizmu z liberalizmem tak jak katolicyzmu z liberalizmem ? „Pan ma dziwne pojęcie moralności, jako coś subiektywnego względem systemu – takie ujęcie jest niebezpieczne i nie wiem czy w ogóle zdaje sobie Pan sprawę z tego” he,he. Ja mam subiektywne pojęcie moralności? To liberalizm dopuszcza wolność do subiektywnej oceny. To liberał może skręcić w lewo, prawo zgodnie z wolną wolą, to jest istota idei liberalnej tej obyczajowej i gospodarczej. Katol ma możliwość skręcić w lewo , ale nie może , to jest ta subtelna różnica w pojmowaniu wolności, między liberalizmem a teizmem katolickim. ” Aptekarz liberał może podnieść cenę i mieć z tego ekonomiczny zysk, ale to nie znaczy, że jego czyn będzie moralnie dobry. Moralność ma wymiar obiektywny” proszę wniknąć w duszę liberała aptekarza, jak myśli, jak wartościuje, bo to jest istotne, gdzie jest zło. Zło jest w jego świadomości, wartościowaniu czynu. Aptekarz liberał nie widzi nic złego w tym,że podniesie cenę leku,może to zrobić bo to jest jego prawo usprawiedliwione ekonomiczną korzyścią. Może też wykazać miłosierdzie i oddać lek za darmo. Ale to „może” podwyższyć cenę usprawiedliwiając to prawem do wolności jest istotą liberalnego zła. Ekonomia nie może kształtować etyki, moralności katolika, katol to wasal Boga i ma mu być posłuszny, ma też prawo zgrzeszyć, ale to prawo nie może usprawiedliwiać złego uczynku. W tej subtelnej niezgodności między katolicyzmem a liberalizmem nie widzę kompromisu, kompromis jest herezją , sprytną pułapką Złego. Nie odpowiedział mi Pan. Dlaczego z punktu widzenia liberalizmu aptekarz postępuje źle. Powołał się Pan na katolicyzm , ale jako liberał aptekarz ma prawo odrzuć katolicyzm, więc to jest sprzeczność. Po drugie, skoro można łączyć katolicyzm i liberalizm to po co ? W katolicyzmie nie można wyrażać prawa własności, prawa do owoców pracy ? Proszę uzasadnić potrzebę katolickiego małżeństwa z liberalizmem gospodarczym. „Zysk nie zawsze idzie w parze z moralnością i libertarianin może swobodnie się pod tym podpisać.” może , ale nie musi. „nie ma ŻADNEJ sprzeczności między wyznawaniem moralnych zasad głoszonych przez Kościół i bycia wolnorynkowcem ” tak nie ma , ale wolnorynkowość to nie jest monopol liberalizmu. Tak samo, jeśli ktoś nie jest liberałem gospodarczym nie oznacza,że jest zamordystą gospodarczym. „W którym miejscu libertarianizm zabrania pomocy Kowalskiemu przez aptekarza” w żadnym , tak samo nie zabrania być skąpym,pysznym. „nie wiem gdzie się Pan dopatrzył protestantyzmu przy postulowaniu wolnej woli – winszuję znajomości tematyki.” w tym „to ja sam” , ja sam interpretuje zgodnie z swoją wolą, co dobre co złe, ja sam czytam Biblię i ją interpretuje. Małe błędy rodzą duże konsekwencję fałszu, tak działa Szatan i liberalizm jest owocem tych subtelnych małych błędów.

  21. @malok – nie nazwałbym Chin systemem komunistycznym, bo podstawą komunizmu jest jednak brak własności prywatnej. Jeśli państwo nie zawiera konstytutywnego elementu pewnego systemu, to nim po prostu nie jest. Chiny to zamordyzm ideowy z elementami wolnego rynku. Nic więcej, więc proszę sobie nie dosztukowywać tam ani komunizmu ani libertarianizmu na siłę. Użyć proszę zasady wyłączonego środka. Nadal nie rozumie Pan o co chodzi w liberalizmie, o którym rozmawiamy i myli go Pan z relatywizmem moralnym. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby człowiek wybrał sobie czyn zły, nazwał go dobrym, ale w świetle obiektywnej moralności był on zły. To samo mówi Kościół – tacy ludzie po prostu błądzą. I proszę przestać utożsamiać liberalizm gospodarczy z obyczajowym, bo po prostu myli Pan porządki. Katolik ma możliwość skręcenia w lewo, jeśli Kościół mówi „w prawo” – właśnie tego Pan nie rozumie, że katolicyzm NIE WYMUSZA czegoś jako konieczne – daje wolność wyboru i później ocenia czyn. Wciskał mi Pan protestantyzm, a widzę, że to Pan nie rozumie idei wolnej woli w katolicyzmie i traktuje ją Pan jako unaocznioną konieczność, co jest pomysłem właśnie protestanckim. „proszę wniknąć w duszę liberała aptekarza, jak myśli, jak wartościuje, bo to jest istotne, gdzie jest zło. Zło jest w jego świadomości, wartościowaniu czynu. Aptekarz liberał nie widzi nic złego w tym,że podniesie cenę leku,może to zrobić bo to jest jego prawo usprawiedliwione ekonomiczną korzyścią.” – guzik prawda. Nie zna Pan intencji katolika, który popełnia jakiś czyn. Tak samo jest u liberała i każdego innego człowieka. Wynika to z niego samego i przyjęcie zasad wolnego rynku NIE PROWADZI w konieczności do złych intencji. Jeśli człowiek stawia wartości katolickie na pierwszym miejscu, czego nie zabrania liberalizm, to nie ma problemu. Jeśli jest inaczej, to jest to wina człowieka, a nie liberalizmu. Ja się całkowicie z Panem zgadzam, że ekonomia nie może kształtować etyki i takich pretensji nie rości sobie liberalizm. Co więcej, osobiście uważam, że powinno być na odwrót i tylko wtedy liberalizm gospodarczy faktycznie zadziała. Odpowiedziałem Panu już na Pana pytanie, może Pan to przeoczył – liberalizm gospodarczy nie jest systemem etycznym, jest mechanizmem działania rynku, na który należy nałożyć dopiero system etyczny, który będzie drogowskazem. Owszem, liberał może odrzucić katolicyzm. Katolik tez ma możliwość błądzenia, czyli jego odrzucenia w praktyce. To wynika z wolnej woli. Pan ma dziwne podejście do rzeczywistości, myśli Pan, że jak się kogoś ochrzci i zaprowadzi do Kościoła, to od razu będzie dobrze postępował. To wszystko wychodzi od człowieka – nic na siłę. Moje uzasadnienie tej potrzeby jest proste – we współczesności, gdzie realizujemy się także zawodowo, potrzebujemy takiej samej przestrzeni wolności w gospodarce, jaką daje nam Kościół w moralności – wolność wyboru. Tylko wtedy nasze uczynki na rynku będą klasyfikowalne moralnie. Obecnie mamy przymus pomagania (podatki, które idą na zasiłki), co nie ma nic wspólnego z pomocą w nauczaniu Kościoła, bo nie jest dobrowolna, nie wychodzi od nas samych. Liberalizm gospodarczy daje taką możliwość. Jeśli wolny rynek nie jest monopolem liberalizmu gospodarczego, to proszę o podanie mi nazwy systemu, który równie konsekwentnie głosi zasady wolnego rynku. I przez wolny mam tu na myśli prawdziwie wolny – z możliwością realnego wyboru, a nie z ograniczeniami. Ma Pan zapewne świadomość, że nie można być na wpół w ciąży. Tak samo nie można być trochę wolnym. Kościół piętnuje grzech, ale nie przymusza do jego nie czynienia. Pozostawia właśnie wolność wyboru, aby czyn mógł być klasyfikowalny. Źle zinterpretował Pan moje słowa – ja mówiłem o „ja sam wybieram czyn” (tak głosi Kościół), dlatego można go później ocenić wedle wykładni Kościoła. Nie mówiłem „ja sam oceniam co jest dobre i jest to wykładnią obiektywną”. Prosiłbym, aby nie wkładał Pan w moje usta czegoś, czego nie powiedziałem.

  22. ” proszę sobie nie dosztukowywać tam ani komunizmu ani libertarianizmu na siłę”. Czyli Chińscy komuniści, nie są już komunistami tylko gospodarczymi realistami? Jaki zamordyzm ideowy ma Pan na myśli pisząc „zamordyzm ideowy z elementami wolnego rynku”? Mutację ideowe są równie groźne, a może i bardziej niż oryginał. Chiny, przez liberałów, są postrzegane pozytywnie dlatego, że rozwijają się gospodarczo. Co potwierdza,że liberał ceni bardziej wskaźniki gospodarcze niż wskaźniki moralno-duchowe. ” Nadal nie rozumie Pan o co chodzi w liberalizmie, o którym rozmawiamy i myli go Pan z relatywizmem moralnym” Proszę nie wybiegać za daleko, bo już raz Pan wybiegł. Większość dorosłego życia broniłem liberalizmu, co oczywiście nie musi świadczyć, że go rozumiem lub nie. To Pan nie rozumie, że idee kształtują naszą świadomość , sposób wartościowania i liberalizm jest taką ideą. Liberał przez wolny wybór jest usprawiedliwiony. Liberał może kierować się etyką katolicką, ale nie musi, jako katolik Pan musi kierować się 1 zasadą Dekalogu. Więc jak to pogodzić ? Rozumienie wolności jest tu kluczowe. Liberalna wolność jest inna niż wolność teistyczna. Liberalizm gospodarczy i obyczajowy ma ten sam fundament ideowej wolności. „Pan nie rozumie, że katolicyzm NIE WYMUSZA czegoś jako konieczne – daje wolność wyboru i później ocenia czyn” Jak to nie wymusza? A Dekalog to co ? Koncert życzeń ?Pan stawia znak równości między możesz a możliwością, możesz skręcić w lewo nie jest tożsame z, masz możliwość skręcenia w lewo. Grzech, słabość może być usprawiedliwieniem czynu, ale nie wolność wyboru i późniejsza jego ocena. Do tego Pan piszę, że ta frywolność woli ludzkiej jest katolicka i mój pogląd poddaństwa woli Boga to protestantyzm:)he,he. „Jeśli człowiek stawia wartości katolickie na pierwszym miejscu, czego nie zabrania liberalizm” nie zabrania i nie nakazuję to jest liberalizm , a katolicyzm nakazuje ale nie przymusza siłą. Pan stawia poprzez wolny wybór znak równości między prawdą i fałszem. Po drugie, czy katolicyzm nie może głosić wolności gospodarczej bez liberalizmu? Jeśli nie , to objawienie było niepełne i w oświeceniu się dopełniło. Albo liberalizm jest dopełnieniem albo fałszem. Powołując się na słowa Jezusa, nie wnikając w szczegóły ideowe liberalizmu, można ślepo stwierdzić, że to wilk w owczej skórze. „potrzebujemy takiej samej przestrzeni wolności w gospodarce, jaką daje nam Kościół w moralności – wolność wyboru.” fałsz, heretycki błąd aż po oczach daje. Kościół nie daje wolności wyboru, jest prawo które mamy obowiązek przestrzegać. Człowiek ma wolny wybór , albo będziesz służył Bogu, albo nie. Zły uczynek nie jest wolnością wyboru , ale słabością ludzkiej natury i tylko tak może być usprawiedliwiony ! Jest Pan dla mnie przykładem, konsekwencji połączenia katolicyzmu z heretycką oświeceniową ideą fałszywej wolności i dowodem, że idee wpływają na ludzką świadomość. ” Jeśli wolny rynek nie jest monopolem liberalizmu gospodarczego, to proszę o podanie mi nazwy systemu, który równie konsekwentnie głosi zasady wolnego rynku” Dekalog, „nie kradnij”, wystarczy.

  23. @malok – chińscy komuniści mają z komunizmem tyle wspólnego, co krzesło elektryczne z krzesłem. Nazywają się podobnie, ale ideowo to już nie to. Nazwałem ich zamordystami w sferze prywatnej (kontrola urodzeń, narzucona ideologia, propaganda, cenzura etc.), co powinno być oczywiste. Gospodarczo się uwalniają, ale nadal daleko im do prawdziwie wolnego rynku (choć bliżej niż Stanom czy UE). Daje im to ładne efekty w postaci gigantycznego wzrostu gospodarczego podczas gdy kraje opiekuńcze są daleko w tyle. Mutacje ideowe owszem są groźne, ale nie należy ich utożsamiać z samymi ideami – właśnie dlatego są mutacjami (często daleko odbiegającymi od oryginalnych idei). Pan albo myśli wybiórczo, albo nie czyta ze zrozumieniem. Liberałowie chwalą uwalnianie gospodarki w Chinach, ale obyczajowość albo ganią, albo nie wypowiadają się wcale. Mówią o gospodarce, bo tym się zajmują. Niedługo zacznie Pan mieć pretensje do szewca, że nie potrafi latać samolotem i nie krytykuje złego pilota. Owszem idee w jakiś sposób kształtują naszą świadomość, ale co z tego? Ja nie mam żadnego problemu z pogodzeniem 1 przykazania z wolnością, bo sam Pan Bóg mnie nią obdarzył po to, bym w ODPOWIEDNI sposób z niej korzystał. Gdyby chciał mnie ubezwłasnowolnić, to nie byłoby wolnej woli. Ja postuluję pełną wolność ale to nie oznacza, że muszę korzystać ze wszystkich jej aspektów. Będąc wolnym nie muszę mordować ludzi. Postulując wolny rynek, nie muszę być bezdusznym albo handlować prostytutkami. Pan nadal nie rozumie, że moralność jest obiektywna i jest nadrzędna wobec zasad wolnego rynku i bez problemu można to pogodzić z liberalizmem – to ja wybieram czyn wedle własnych przesłanek – przesłanką jest tu obiektywna moralność, która mi przykazuje coś. Zresztą przypominam, że mamy PRZYKAZANIA a nie warunki konieczności. To Pan myśli, że jesteśmy zdeterminowani przez zasady Dekalogu? Nie wiem w jakim świecie Pan żyje, ale czas się obudzić – mamy wolną wolę, którą dał nam Bóg i możemy nie przestrzegać Dekalogu, tyle że później spotka nas kara. Kara nie jest wynikiem determinizmu, tylko właśnie wolności. I jeśli ktokolwiek coś pomylił jeśli chodzi o kontekst to Pan, bo Pan „możesz” traktuje jako przyzwolenie, a nie jako możliwość, co w kontekście zarówno katolicyzmu (wolnej woli) jak i liberalizmu (wolności gospodarczej) jest błędem. Nie wiem co ma do tego wszystkie usprawiedliwienie czynu. Ja mówię o klasyfikowalności moralnej i tutaj wykładnia Kościoła jest wyraźna – wolność jest podstawą, aby zaklasyfikować czyn jako dobry lub zły. Ja piszę, że wolność woli ludzkiej jest katolicka i jest to prawda. Pan jak zwykle czyta bez zrozumienia i wkłada w moje usta coś, czego nie powiedziałem. Zarzuciłem Panu, że traktuje Pan przykazania w kategoriach konieczności, że nie ma od nich ucieczki – jest ucieczka, ale spotka nas za nią kara. Przestrzeganie przykazań jest konieczne do zbawienia, a nie konieczne metafizycznie, bo wtedy byłby determinizm. A proszę mi uwierzyć, to jest zdecydowana różnica. Liberalizm niczego nie nakazuje. Katolicyzm przykazuje – nakaz ma konotacje przymuszenia, a tego w katolicyzmie Pan nie znajdzie. W żadnym wypadku nie postawiłem znaku równości między prawdą i fałszem i szczerze mówiąc zaczynam wątpić przy lekturze takich zarzutów w Pana umiejętności recepcji tekstu pisanego oraz sens tej dyskusji. A kto powiedział, że liberalizm jest jakimś dopełnieniem katolicyzmu? To jest tylko i wyłącznie wynik chrześcijańskiego nauczania o wolnej woli, z którego można korzystać bez narażania się na grzech czy herezję. Zarzut o niepełności objawienia jest w tym momencie Pana wymysłem. I nie chcę Pana martwić, ale lokuje Pan liberalizm gospodarczy w złym okresie historycznym – to nie jest wymysł myśli oświeceniowej sensu stricto, bo pojawił się znacznie wcześniej w państwach włoskich (już w XV wieku). Powiem szczerze, że jak Pan mi zarzuca herezje mówiąc, że prawo boskie jest nadrzędne w stosunku do wolności człowieka w taki sposób, że narzuca na nią konieczność, to ja proponuję jednak lekturę św. Tomasza czy św. Augustyna. To akurat Pan zapędza się w protestanckie brednie i to bez świadomości czynienia tego. Kościół daje wolność woli, więc też wolny wybór – naucza nas co jest słuszne, a co nie, próbuje nas pociągnąć ku dobru i Bogu, ale nie ma tu metafizycznej ani logicznej konieczności czy zamordyzmu. Niech Pan przestanie robić z katolicyzmu protestantyzm, bo Pan ma najzwyczajniejszy problem pogodzenia boskiej wszechmocy i wszechwiedzy z ludzką wolną wolą – odsyłam do Państwa Bożego (bodajże VII księga) św. Augustyna, tam to jest zgrabnie wyjaśnione. Człowiek ma wolny wybór i może zgrzeszyć. Jeśli zgrzeszy, to nie grzeszy jego zła natura, bo grzech pierworodny nie jest determinantem zła – gdyby tak było, to ciągle czynilibyśmy źle. Mamy pewne skłonności do błądzenia i zła wynikające między innymi z naszej cielesności czy niedoskonałości, ale to nie jest żadna konieczność! My możemy się temu przeciwstawić, czynić dobrze i być zbawionymi i jest to efektem dwóch czynników: dobrych uczynków wynikających z naszej wolnej woli i łaski bożej. ABSOLUTNIE NIE WOLNO usprawiedliwiać grzechu słabością ludzkiej natury. Pan po prostu oszalał w tym momencie! To jest jawne postulowanie zrzucania odpowiedzialności na ludzką naturę, co jest herezją i gwałci wszelką etykę. Odpowiedzialni jesteśmy za swoje uczynki my sami i jest to wynik wolnej woli, a nie żadnej natury, która nas determinuje! Gdyby tak było jak Pan mówi, to nie ponosilibyśmy odpowiedzialności, bo to nie my, ale nasza natura zadecydowała za nas co czynić. Pan jest dla mnie przykładem kolejnego katolika, który wie, że coś dzwoni, ale nie wie w którym kościele. Wychodzi Panu z katolicyzmu deterministyczna parodia, w której obrona odpowiedzialności i wolności woli jest nie tylko niemożliwa, ale według Pana nawet heretycka (sic!). Chciałbym przypomnieć, że to m.in. manichejczycy mówili to, co Pan (o złej naturze człowieka) i Kościół ich potępił, więc radziłbym się wziąć za lekturę zamiast opowiadać brednie. I tak na marginesie, przykazanie „Nie kradnij” nie rozwiązuje systemowości i mechanizmów działania wolnego rynku w całości – jest to ważny element, ale nie jedyny, więc nie udzielił Pan odpowiedzi na moje pytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.