Czy Saakaszwili wywoła kolejną wojnę?

Gruzini niepomni ostrzeżeń płynących z obozu Saakaszwilego, że jego główny konkurent, to rosyjska „piąta kolumna”, postanowili zagłosować na Gruzińskie Marzenie Bidziny Iwaniszwilego. Dokonali zmiany, której do niedawna nikt w najśmielszych scenariuszach nie przewidywał. Upadek Saakaszwilego wydawał się przecież utopią i political fiction.

Z tego też zapewne powodu Saakaszwili zmienił konstytucję, przesuwając środek ciężkości z władzy prezydenckiej na premiera, którym postanowił w nieodległej perspektywie zostać. Nie przewidział jednak, że wzburzona opinia publiczna odwróci się od niego, kiedy na jaw wyjdą szokujące filmy obrazujące sadystyczne skłonności podległego mu aparatu przymusu, dokonującego gwałtów na politycznej konkurencji za pomocą… trzonka od miotły.

Saakaszwili będzie prezydentem Gruzji jeszcze przez rok. Kiedy odejdzie z urzędu, wejdą w życie zmiany, które sam zaproponował. Premierem zostanie wówczas jednak Iwaniszwili, korzystający z szerokich prerogatyw, które Saakaszwili kroił pod siebie. Przez rok może się jednak wiele wydarzyć. Pamiętać należy, że wciąż rządzący Saakaszwili nie stroni od awantur, zwłaszcza na odcinku rosyjskim, co ze względu na zapętlenie kaukaskie, może dać mu niezły politycznie urobek.

Kolejna wojenka mogłaby być dla Saakaszwilego darem niebios, bo dawałaby szansę na zachowanie władzy poprzez nowe rozdanie wymuszone nowymi okolicznościami. Nie jest przecież dla niego żadnym problemem wywołanie kolejnej wojenki z Rosją, która również, paradoksalnie, mogłaby być zainteresowana takim obrotem sprawy. Wojna to mobilizacja, stan wyjątkowy, ograniczenia konstytucyjne, wygaszone do minimum życie polityczne, a więc mikroklimat wybitnie sprzyjający Saakaszwilemu.

Jeśli wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygra republikański kandydat Mitt Romney, możemy być pewni takiego scenariusza. Neokonserwatyści i ich wpływy, to jedyny w tej chwili, poza Izraelem, z którym prezydent Gruzji od lat współpracuje militarnie, polityczny punkt oparcia dla Saakaszwilego. W sytuacji konfliktu zbrojnego spowodowanego „kryzysem irańskim”, jest więcej niż pewne, że Saakaszwili zaoferuje swoje terytorium do operacji lotniczych z północnej flanki Iranu.

Saakaszwili przegrał, ale wciąż rządzi. Rejon świata, w którym tkwi Gruzja, to splot wyjątkowo toksycznych interesów i wystarczy iskra, by nagromadzone tam emocje eksplodowały trudnym do ogarnięcia konfliktem. Saakaszwili, jako polityczny pirotechnik, czuje się tam wybornie. Trzyma w ręku niejeden lont, tyle że potrzebuje do ich odpalenia politycznego krzesiwa. Jeśli w najbliższym roku je dostanie, na pewno nie zawaha się go użyć. Pokazał, że lont potrafi podpalać szybko, nawet jeśli urywa sobie przy tym palce. Taki typ. Po prostu.

Maciej Eckardt

www.eckardt.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Czy Saakaszwili wywoła kolejną wojnę?”

  1. Ciekawostka przyrodnicza… dyktator, który nie fałszuje wyborów, uznaje ich wynik i szykuje się do oddania władzy… Hmm, po tym wszystkim co tu na portalu pisze się o np. o Łukaszence…???

  2. Powyższe uwagi wydaja się godne refleksji. Co nie oznacza żadnej opcji politycznej. Po prostu analitycy maja to do siebie, że ciągle myślą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.