Deja vu, czyli jak Niemcy obnażyli słabość i hipokryzję Tuska

Oglądając w relacjach telewizyjnych materiały udostępnione przez policję z akcji aresztowań podejrzanych o udział w zamieszkach po meczu finału Pucharu Polski w Bydgoszczy miałem wrażenie deja vu. Wczesne poranne godziny, uzbrojeni po zęby antyterroryści, efektownie wyglądające wejście z głośnymi okrzykami policjantów i zaspany, wystraszony człowiek skuty kajdankami i leżący na podłodze u stóp policjantów. Kilka godzin później premier Tusk stanowczym głosem obwieszcza, że to kolejny etap walki z chuliganami i litości dla nich nie będzie. Efektowne nieprawdaż?

Przekaz medialny jest oczywisty: przeciętny obywatel ma zobaczyć siłę i sprawność państwa w walce ze stadionowym bandytyzmem. Szkopuł w tym, że uważny obserwator mógł w tym medialnym show dostrzec pewne sprzeczności. Paradoks i ironia losu w tym przypadku polega na tym, że słabość i niekompetencję ludzi odpowiedzialnych za porządek publiczny w rządzie Tuska obnażyli cieszący się wielkim uznaniem premiera Niemcy.

Przypomnijmy, że podczas zajść w Bydgoszczy nie aresztowano ani jednego stadionowego bandyty. Zamieszki miały miejsce tydzień wcześniej zanim policja aresztowała podejrzanych o udział w burdach. Tak się nieszczęśliwie dla premiera i jego PijaRowych doradców złożyło, że kilka dni później podczas jednego z meczów Bundesligi doszło do podobnych incydentów jak w Bydgoszczy. Czy czekano aż niemieccy chuligani opuszczą stadion i w spokoju rozjadą się do domów, aby po drodze mogli świętować jak zagrali policji i państwu na nosie? Bynajmniej. Zostali wyłapani na stadionie i surowo ukarani. Nikt z niemieckich polityków zarówno opcji rządzącej jak i opozycji nie zabrał głosu na ten temat. Bo i po co? Stadionowych bandytów wyłapano, ukarano i po sprawie. W Niemczech politycy zajmują się dyskusjami na temat rozwiązań społeczno- gospodarczych i w przeciwieństwie do Polski spory mają charakter merytoryczny, a nie tematów zastępczych. Tak funkcjonuje normalne, sprawne państwo.

Tymczasem w Polsce premier rządu ze swej porażki i słabości zrobił medialne przedstawienie na dodatek wmawiając nam, że jego władza w kwestii stadionowych bandytów jest silna i sprawna. Czy tak jest? Wystarczy porównać z tym jak w Niemczech to się robi, aby dojść do wniosku, że ten PijaRowy spektakl to pic na wodę fotomontaż. Poza tym premier Donald Tusk rządzi ponad trzy lata i jego partia dzierży ster w dwóch kluczowych resortach jeśli chodzi o walkę ze stadionowymi bandytami: MSWiA oraz Ministerstwie Sprawiedliwości. Powstaje pytanie: co zagorzały kibic Donald Tusk, a więc osoba doskonale zorientowana w problemie chuliganów wśród kibiców robił w tej kwestii? Gdzie był przez te ponad trzy lata? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam każdemu internaucie.

Poza tym obserwując te migawki z policyjnych materiałów jak antyterroryści robią wczesnym rankiem najazd na domy podejrzanych odnosiło się wrażenie deja vu, bo podobne scenki oglądaliśmy podczas rządów Jarosława Kaczyńskiego. Ten sam schemat: z samego rana policjanci przeprowadzają akcję robiąc przy okazji kilka efektownych ujęć z zatrzymania podejrzanego, całe przedpołudnie media mające informacyjną pożywkę huczą o tym, a w samo południe dzielny szeryf podczas konferencji prasowej robi marsowe miny i pohukuje na przestępców. Ten sam scenariusz, to samo medialne, populistyczne show, tylko wykonawca inny.

Łukasz Wielicki

A. Me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Deja vu, czyli jak Niemcy obnażyli słabość i hipokryzję Tuska”

  1. @Autor W ogole zyjemy w sytemie pozorow.Przyklad: dzis bylem w” sklepie sportowym”, bo mi byl potrzebny jeden przyrzad. Sklep przerobiono na…… sklep z ubraniami sportowymi, a artykulow sportowych prawie nie bylo. No, ale pozory sa zachowane.Kto chce, ten sie moze ubrac np.jak mysliwy i powiedziec potem ze poluje. Niestety, coraz czesciej jest tak i w prywatnych przedsiebiorstwach, gdzie chodzi coraz czesciej o pozory i o zamydlenie oczu klientowi. Doskonaly artykul , za ktory barzdo Panu dziekuje.

  2. Z tymi merytorycznymi dyskusjami w Niemczech to bym byla raczej nie przesadzala. Ocieplenie klimatu a w tej chwili energia atomowa to bardzo zideologizowane dyskusje. Minister obrony musial ustapic ze stanowiska za prace doktorska, ktora byla zwyklym plagiatem. Tym ostatnio zyja Niemcy. A jesli chodzi u chuliganow- pilka nozna to prawdziwy biznes, i odpowiednie osoby zadbaja o to, zeby ani centa nie stracic przez chuliganstwo. Zreszta niemiecki odpowiednik PZPN nie pozwolilby sobie na to, zeby rzad za bardzo wtracal sie w te sprawy. Co do tego, co sie dzieje w Polsce- w pelni sie zgadzam z diagnoza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.