Dlaczego buczeli w rocznicę?

Dziś o tegorocznych obchodach Powstania Warszawskiego. Ściślej zaś mówiąc, to o buczeniach, którymi witano składających kwiaty Prezydenta, Premiera i Prezydenta Warszawy. Wybitny bloger Salonu24 Grzegorz Wszołek zastanawia się w swym wpisie dlaczego tak się dzieje sugerując, że może to wynikać choćby z wypowiadanych publicznie, krytycznych ocen powstańczej decyzji (tutaj). Mam inną odpowiedź na tak postawione pytanie. Zanim jednak do niej przejdę, wypada oddać co cesarskie, Cezarowi…

Owym Cezarem jest w tym przypadku Lech Kaczyński. Tak. Trzeba mu oddać jego wielką zasługę w budowie Muzeum Powstania Warszawskiego. Bez niego tej wspaniałej placówki by nie było. To jasne. Przez swoją decyzję wpisał się na trwałe w historię stolicy. To jedna strona tego zjawiska.
Jest jednak i druga. A tą drugą stroną jest fakt, że sukces powstańczego muzeum został dość szybko upartyjniony. Stał się symbolem nawet nie prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie – to było by zrozumiałe – ale samego PiSu i jego bardzo współczesnych, politycznych planów. Kto więc buczał na powstańczych obchodach? 

Nie buczeli przecież kombatanci, bo ich szef – generał Ścibor – Rylski – robił co mógł, aby ten naganny proceder zatrzymać. Odpowiedz jest prosta. Buczeli zwolennicy, a może i nawet polityczni działacze, partii Prawo i Sprawiedliwość. Jedni buczeli zapewne dlatego, bo są najgłębiej przekonani, że ci którzy składali kwiaty to zdrajcy Polski. Inni buczeli pewno z czystej politycznej kalkulacji, traktując to jak kolejne narzędzie, przydatne w drodze do wygranie kolejnych wyborów. 

Trzeba tutaj też koniecznie dodać, że nie jest to przecież w przypadku politycznej taktyki PiSu przypadek odosobniony. Tak samo została przecież upartyjniona katastrofa smoleńska. Dziś stwarza się wrażenie, że w tej katastrofie zginęli wyłącznie ludzie PiS. Gdzieś w tym wszystkim zniknęli choćby Sebastian Karpiniuk, Arkadiusz Rybicki, Wiesław Woda, Jolanta Szymanek – Deresz czy choćby Jerzy Szmajdziński. Jest jednak i kolejny przykład. Podobno taktykę upartyjnienia PiS próbuje zastosować do Kościoła, aby wdrukować ludziom przekonania, że sympatyk PiSu nie musi być katolikiem, ale katolik musi być zwolennikiem PiSu.

Jeśli więc Grzegorz Wszołek pyta dlaczego buczano na Powązkach 1 sierpnia, to odpowiedz jest dość prosta. To odpowiedz raczej nie tyle dlaczego, ale kto buczał. Buczeli bowiem albo zawodowi działacze jednej partii mający swoją osobistą, polityczną kalkulacje, albo ludzie najgłębiej zaczadzeni przekonaniem, że oto czeka nas kolejny rozbiór Polski. Że jesteśmy w rękach zdrajców. Odpowiedz dana Grzegorzowi Wszołkowi jest więc dość prosta – buczeli albo skrajni cynicy, albo szaleńcy. Jedni albo drudzy, ale zawsze skrajni. 

Jan Filip Libicki

www.facebooku.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.