Druga śmierć Związku Sowieckiego

ZSRS przestał istnieć w 1991 roku.

Wszystkie pόźniejsze konflikty pomiędzy Rosją a krajami znajdującymi się niegdyś w sferze wpływόw Rosji lub ZSRS były do tej pory dziedzictwem dawnej potęgi ZSRS i rozpadu tego państwa.

Konflikt z imperializmem USA i NATO – w swojej formie dotychczasowej – nawet jeżeli szedł tradycyjną linią starych rosyjskich zobowiązań (np.w Serbii) był uwarunkowany domniemanym statusem Rosji jako tworu post-sowieckiego.

Przeciętny telewidz zachodnich demokracji w ten sposόb rozumiał nawet sprzeciw Rosji wobec interwencji Zachodu w Syrii. Polityka zachodnich demokracji wobec Rosji była polityką mnożenia coraz to nowych przeszkόd na drodze do powrotu Rosji do jej dawnej pozycji w Europie – do pozycji podobnej do tej, jaką Rosja posiadała przed listopadem 1917.

Ale i w tym przypadku cała sprawa mogła być ostatecznie interpretowana jako „strach przed dawnym ZSRS”. Rόwnież konflikty: czeczeński i gruziński można było na siłę postrzegać jako rodzaj czkawki po ZSRS.
Były to zresztą konflikty o ograniczonym zasięgu.

Dopiero obecny konflikt – konflikt o ogromnym znaczeniu – jest zupełnie nową jakością. Jest to chyba tym razem jasne dla wszystkich.

Rosja została teraz zaatakowana jako Rosja, została ugodzona w swą rosyjskość, w to wszystko, co witalne i święte. Zagrożony jest jej dostęp do Morza Czarnego, kwestionowana jest pozycja jej języka, trudna do przewidzenia jest sytuacja Rosjan żyjących poza FR.

Dowiadujemy się nawet, że pozwolono sobie na wzywanie na pomoc islamskich terrorystόw.

Prezydent Władimr Putin, prosząc Radę Federacji o zgodę na użycie siły w konflikcie ukraińskim uczynił to już nie jako prezydent Rosji – „spadkobiercy ZSRS” ale jako prezydent Rosji jako takiej. Wrzenie na Ukrainie wymierzone jest w Rosję jako Rosję.

Obecne wydarzenia to druga śmierć ZSRS – tym razem definitywna.
Rosja odzyskała (i uzyskała) ostatecznie swą tożsamość. Skończył się dla niej okres przejściowy. Trwał 22 lata.

Antoine Ratnik

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Druga śmierć Związku Sowieckiego”

  1. AR: To prawda. I dlatego wszelkie „bękarciego chowu”, pożal się Boże, elyty, wstrzymały swoje pijarowe połajanki, początkowo zamarły, a potem jak jeden „mąż” (a raczej „cwel”), zaczęły pluć na Rosję. To wszystko histeria, histeria przerażonych, bezczelnych gnojów. A mają sie czego bać, bo oto budzi się żandarm Europy, bicz Boży na wszelkiego autoramentu żydo-pedało-masonerię. Budzi się ich śmierć w pogardzie, jako że w ich rozpasanych dupskach może zagościć nie, jakże euro-pejczykom i „prawdziwym patriotom” miły, nasmarowany dolarami usraelski fiut, lecz nieoheblowany, turański pal.

  2. Pal jest lacinski:) Oktawian powbijal na pal kilknascie tysiecy zolnierzy ( jencow) dawnej armii pompejanskiej w 34 r. a.Ch., a w jednej z tragedii Eurypidesa Hektor mowi do swoich ludzi, ze jak im sie nie uda wycieczka pod okrety greckie, to « albo ich wbije na pal albo kaze wychlostac – w zaleznosci od swojego humoru ». Odradzam Konecznego.

  3. @AR: Koneczxny to pierdoła. Co do pala, to pamiętam reprodukcję jakiegoś reliefu ptzedstawiającego jakiegoś babilońskiego czy asyryjskiego wodza podczas oblężenia miasta, dzierżącego bezgłowy korpus wrogiego dowódcy. Na drugim planie widać było las pali z nabitymi jeńczmi. Słowa „turański” uzyłem z przeąsem i trochę złośliwie, gł. pod adresem osób uważających obecny plugawy żydo-pedało-masoński zachód jako „łacińskli”.

  4. @AR: Jako osoba lubiąca Chorwację, pewnie lubi Pan też śliwowicę, 🙂 ? Otóż pod wpływem śliwowiczki przyszło mi na mysl, że może faktycznie dawany jest nam znak z Nieba? mam konkretnie na myśli planowana tzw. kanonizacje J23 i JP2. Byłby niezły numer, gdyby z powodu „sytuacji miedzynarodowej” do kanozizacji nie doszło. Bo gdyby doszło, to byłby jakiś kłopot dla katolickiej tradycji, jako że kanonizacje tradycyjnie uważa się za nieomylne. Wobec tego kanonizowanie J23 i JP2 byłoby poniekat kanonizowaniem tzw. Soboru Watykańskiego Drugiego, wraz ze wszystkimi jego, za przeproszeniem, „zadami i waletami”, :-). Tak sobie czasem mysle, że zuchwału pomysł tej tzw. kanonizacji spowodował być może, że Pan Bóg „wyszed z nerw” i woli wojenke niż „takie cóś”? Ano zobaczymy – w sumie, nie jestem dobry w prorokowaniu, :-(.

  5. Pewnie, że pal jest łaciński. Jest nawet i pal polski u Sienkiewicza. We Francji za to jest tylko gilotyna. Też łacińska z ducha, bo to nic innego jak rzymskie ścięcie mieczem przystosowane do potrzeb masowych. Ale nie same Oktawiany i inne kreatury są łacińskie. Nie tylko Kreon jest łaciński. Antygona też jest łacińska. I męczennicy chrześcijańscy też są łacińscy. Co do Konecznego zgoda. Jego teorie są niezgodne ze współczesnym stanem wiedzy.

  6. WK: Pal jest starszy od Rzymu, bo znany już w Babilonie i Asyrii, a że stosowany przez Rzymian – jak by nie był dobry, to by nie przetrwał, zgodnie z zasadami ewolucjonizmu, :-). A że szczególnie popularny „na stepie”, to lubię go nazywać „palem turańskim”. N.b. słuszna uwaga o Sienkiewiczu. Swoją drogą, nawet w 1920 roku „palowano” bolszewickich komisarzy szczególnie „aktywnych” na polskich kresach. Zresztą – z wzajemnością.

  7. Gilotyna nie jest zachodnia i nie ma nic wspolnego z rzymskim ścięciem mieczem. W Rzymie kat angazowal sie w to co robil, to on trzymal osobiscie miecz, a w przypadku gilotyny kat- urzedas pociaga za sznurek i ostrze samo opada. Gilotyna to proto-jankeskie masowe razenie.

  8. Zasady ewolucjonizmu są takie same jak tomizmu. Pojecie cnoty odzwierciedla stopień przystosowania konkretnej populacji do środowiska. Najlepsze przystosowanie i wyniki reprodukcji daje zgodna kooperacja, co generuje pojęcie dobra wspólnego, regulującego współpracę (bez współpracy, co miałoby być dobrem wspólnym?). Jedną z najskuteczniejszych strategii, jak wiadomo z teorii gier, jest karanie każdego za każde odstępstwo od reguł grupy. Nie wynika z tego jednak, że tortury są szczególnie dobrą strategią. To tak samo głupie, jak pogląd, że skoro dinozaury wyginęły a dżdżownice nie, to ewolucjonizm jest falsyfikowany (autentyczny argument tureckich kreacjonistów). Ewolucjonizm nie twierdzi, że wygrywa SILNIEJSZY, tylko LEPIEJ PRZYSTOSOWANY. Gdyby wygrywał silniejszy, Ewangelia byłaby rodzajem głupoty. Co dały tortury chrześcijan? W katechizmie figurują obecnie jako grzech ciężki.

  9. @WK: Fakt przetrwania pala jako sposobu wykonywania kary smierci jest ewolucyjnym dowodem na dobre przystosowanie pala do przetrwania w przestrzeni alternatywnych sposobów wykonywania kary smierci. Widać ma w sobie „to coś”, co powoduje, że BYWAŁ stosowany w wielu kulturach, w najrozmaitszych czasach, a i obecnie nie jest wzgardzony. Widac jakies funkcje narzędzia katowskiego pal wykonuje specjalnie dobrze. I dlatego trwa …

  10. „W Rzymie kat angazowal sie w to co robil, to on trzymal osobiscie miecz, a w przypadku gilotyny kat- urzedas pociaga za sznurek i ostrze samo opada”. Temida ma zawiązane oczy. To oczywiście rzymska idea (dura lex sed lex). Tą samą ideę przyjęło Św. Oficjum, pozostawiając wykonanie wyroków władzy świeckiej. Natomiast za osobiste zaangażowanie Józef Stalin mianował swoich czołowych katów generałami. Rekordziści mieli po kilkaset tysięcy strzałów w tył głowy. Pierwsze ludobójstwo etniczne w ZSRR to tzw. akcja polska 1937-38.

  11. „…Jedną z najskuteczniejszych strategii, jak wiadomo z teorii gier, jest karanie każdego za każde odstępstwo od reguł grupy. …” – lepsza jest strategia „nadstawię drugi policzek, ale przy próbie trzeciego uderzenia, zabiję”. A jeszcze jeszcze lepsza: „zamiast nadstawienia trzeciego policzka zabije: 1/ winowajcę 2/ jego żonę 3/ jego dzieci”. To tzw „proaktywne oczyszczanie puli genowej” w symulacjach numerycznych działa cudownie: A/ znajduje DOKŁADNIE globalne optimum B/ znajduje globalne optimum SZYBKO C/ oszczędza zasoby (czas oblicxeń, pamiec energię).

  12. @WK: „…Natomiast za osobiste zaangażowanie Józef Stalin mianował swoich czołowych katów generałami. Rekordziści mieli po kilkaset tysięcy strzałów w tył głowy. Pierwsze ludobójstwo etniczne w ZSRR to tzw. akcja polska 1937-38. …” – po co takie emocjonalne argumenty? Albo algorytm działa, albo nie? Jeśli pal działa lepiej od „3-go policzka” – stosujmy pal!

  13. „I dlatego trwa …”. Sienkiewicz go podaje jako przykład zezwierzęcenia ale tortury to wynalazek typowo ludzki, kulturowy. Zwierzęta się nie torturują. Rzymianie stosowali tortury np. ukrzyżowanie, tylko wobec obcych, podbitych ludów. Skazany na śmierć obywatel rzymski miał prawo do miecza (tak zginał np. św. Paweł). Ukrzyżowanie miało odrzeć człowieka z wszelkiej godności, wyrzucić ze wspólnoty. Podobnie pal. To nienawiść w czystej formie.

  14. „… Ukrzyżowanie miało odrzeć człowieka z wszelkiej godności, wyrzucić ze wspólnoty. Podobnie pal. To nienawiść w czystej formie. …” – nienawiś / nie-nienawiść … co to ma za znaczenie? Tak bydlaka należy odrzeć z godności i wyrzucić ze wspólnoty. W noc Bożego Narodzenia Chóry Anielskie spiewały „… pokój ludziom dobrej woli…”. Nie był przedmiotem ich zainteresowań los „ludzi bez dobrej woli” ani „los ludzi złej woli”. Pan Jezus, wstawiając się do Boga Ojca za Swoimi oprawcami, mówił: „… odpuść im, BO nie wiedzą co czynią…”. A więc, MIŁOSIERDZIE jest dla zbłąkanych ludzi DOBREJ WOLI, którzy NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ. Dla reszty winowajców: PAL. Ich los nie ma znaczenia. Jesli algorytm optymalizacji (bezdusznie) podpowie, że należy usmiercic ich najbliższych, to gdzie tu problem? Pal, albo co innego, im w d*.

  15. „Po co takie emocjonalne argumenty?” To znaczy jakie? Emocjonalne to złe? Antonio Damasio badał osoby u których na skutek lezji mózgu (uszkodzenie kory brzusznoprzyśrodkowej), emocje nie miały wpływu na proces decyzyjny. Osoby te nie były wstanie podjąć żadnej decyzji i normalnie działać. Ja tylko zilustrowałem, na przykładzie komunistów, którzy chcieli zapobiegać „alienacji”, czym jest osobiste zaangażowanie. Osobiste krzywdy to ja mam darować, inaczej jestem wrogiem Krzyża Chrystusowego: „Jeżeli nie wybaczycie z serca waszym winowajcom i wam nie wybaczy Ojciec Niebieski. Jaką bowiem miarą mierzycie, taką wam odmierzą”. Po co „Ojcze NASZ” mówię, jeśli chcę odwetu, nawet sprawiedliwego? To jest warunek nawiązania relacji z Jezusem Chrystusem. Karać mogę jedynie za krzywdy cudze, z urzędu, w ramach sprawiedliwości. To jest właśnie rzymskie, łacińskie a nie jankeskie.

  16. @WK: „…ale tortury to wynalazek typowo ludzki, kulturowy. Zwierzęta się nie torturują. …” – owszem, jednakowoż, twory kulturowe także ewoluują, zgodie z zasadami doboru naturalnego. A już przepieknym, pośrednim, dowodem na stosowalność metod doboru naturalnego do ewolucji tworów kultury jest NIEBYWAŁA skuteczność algorytmów genetycznych do optymalizacji np. konstrukcji mechanicznych albo wręcz do optymalizacji innych algorytmów, :-). Taka np. siekiera trwa, praktycznie niezmienie, od czasów neolitu, i algorytm genetyczny, biorąc na wejściu wspólczesną siekierę, wyprodukował … praktycznie te samą siekierę! Można powioedzieć, że jest ona optymalna. I trwa. Podobnie jest z palem, :-). Pewnie możnaby go o jakiś EPSYLON zoptymalizować, ale po co? Przecież trwa, w praktycznie niezmiennej formie. Działa. Jest skutecny …

  17. Ha! Toż właśnie pieknym byłby palik urzędowy, albo i urzędowe usmiercanie tzw. „najbliższych” co poniekltórych krzywdxzicieli. Wtedy człowiek mógłby sie popisywac miłosierdziem, np. mialby mozliwość wbić delikwenta na pal samodzielnie, ale mógłby to zlecić (domyslnie) Mistrzowi Małodobremu, albo, w ramach MILOSIERDZIA, za WŁASNE pieniądze, zafundować delikwentowi strzał w potylicę. A i Kościół Swiety, Matka Nasza, mógłby, w ramach MILOSIERDZIA, nawoływać: „bądźcie MILOSIERNI, nie skazujcie na PAL, czy szkoda wam 3 PLN na nabój do Kałacha?” Caritaś mogłaby organizować zbiórki „na amunicje dla skazańców”. Ech, marzenia …

  18. „A więc, MIŁOSIERDZIE jest dla zbłąkanych ludzi DOBREJ WOLI, którzy NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ. Dla reszty winowajców: PAL”. Czysty pelagianizm. Natura jest dobra a grzech to tylko zły przykład. Jeśli nie wiedzą, co czynią, to nie grzeszą. Nieprawdaż? Hitler do końca uważał, że dobrze czynił. Po diabła jakieś zbawienie? Sami się zbawimy. Ale „przez jednego człowieka grzech przeszedł na cały rodzaj ludzki”. Zatem Pan też jest winowajcą. Nie dlatego, że ma „złą” wolę, skoro „wewnętrzny człowiek ma we mnie upodobanie zgodne z prawem Pańskim”, ale dlatego, że ma wolę słabą a rozum przyćmiony. Natura jest skażona, wobec czego rozum i wola są bezsilne. A wola i rozum nie jest poza naturą tylko w ramach natury. „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i wszyscy są pozbawieni chwały Bożej”. „Jeżeli mówimy, że nie mamy grzechu sami siebie oszukujemy” itd. . Niestety struganie pali musi Pan zacząć od stolarki da siebie. Proponuję bambus. Szybko rośnie. Wystarczy zaostrzyć i usiąść. Potem trzeba tylko cierpliwości. Tydzień i grzechy odkupione.

  19. @WK: Nikt nie mówi o zbawieniu tylko o tu i teraz. To dlatego m.in. Kosciół mówi o Wieczności i o Piekle, bo tu i teraz Ewangelia nie specjalnie działa, i to widać. Więc „rozrserzamy dziedzinę optymalizacji” (bez dowodu o legalności przejścia granicznego, 🙂 ). Ewangelia, wybaczanie i zbawienie – to „w nieskończoności”. A w przedziałach „obustronnie domknietych”: sprawiedliwość. No i PAL, :-). Co do Htlera: Skąd Pan ma takie dane psychoanalityczne? „…Natura jest dobra a grzech to tylko zły przykład. …” – skąd to cudo? „…Jeśli nie wiedzą, co czynią, to nie grzeszą. Nieprawdaż? …” – bodajże w katechizmie jest tak: „grzech to świdome i dobrowolne przekroczenie Woli Bożej”.

  20. @WK: A co do „zbawienia” – oczywiście, należłoby ZAWSZE dać delikwentowi mozliwość wyspowiadania się, w trosce o jego tzw. „nieśmiertelną duszę”. Czemu nie? Tych parę minut nie ma znaczenia dla przebiegu egzekucji. Ponieważ Kościół zawsze zaleca skrzywdzonym i bezradnym, zby swoje cierpienia ofiarowali Bogu jako wynagrodzenie za rożne sprawy własne i nie-własne, to delikwentowi na palu możnaby zaoferować to samo: miałby czas na ofiarowanie swoich cierpień Bogu. Czyż cierpienia winowajcy byłyby dla Boga bez znaczenia? Czy ceni On tylko cierpienbia newinnych ofiar? Przecież nie odrzuciłby ekspiacji winowajcy? Poza tym winowajca miałby czas aby nie tylko egoistycznie skupić się na własnym cierpieniu, ale przecie, tak jak jego ofiary, mógłby „kontemplować piekno otaczającego go a przez Boga z miłości stworzonego swiata” a także „odczuwać radość z Bożej Łaski”.

  21. A to by nas ewolucyjnie nie cofało przed kodeks Hammurabiego? Nie mówiąc już o Starym Testamencie. Tam kamienowano. Nie rozumiem, co ma wspólnego wbijanie na pal ze sprawiedliwością? Dla mnie to bestialstwo. Jakie przykłady „łacińskiej sprawiedliwości” podał wyżej Ratnik? Wbijanie na pal jeńców oraz własnych żołnierzy w odwecie za nieudany atak i to „w zależności od humoru”, to ma być sprawiedliwość? Za jakie grzechy? Tu bym, już prosił o cytaty z Magisterium albo Pisma Świętego, przewidujące karę wbicia na pal.

  22. „… Tu bym, już prosił o cytaty z Magisterium albo Pisma Świętego, przewidujące karę wbicia na pal. …” – a rozstrzelanie Biblia przewidywała? Sposób wykonania kary smierci to kwestia techniczna. jeśli winowajcy drżą z przerażenia na mysl o: 1/ nieludxzkich doczesnych cierpieniach na palu 2/ możliwości „zbluźnienia Bogu” z bólu i rozpaczy i skazaniu sie na potępienie — to tym lepiej. Niech drżą. Krew i cierpienie winowajców nie jest dla mnie więcej warta niz krew ich ofiar. Nie jestem ani pedofilem, ani posoborowym wojtylianistą-„miłośmierdnikiem”, co to ma „starszych braci – talmudystów/kabalistów/lucyferian”. Nie moja bajka.

  23. To ma Pan szczęście, że nie urodził się obciążony jakimś zboczeniem ani, że nie wychowano Pana na „wojtyljanistę”. Księga Wyjścia przewiduje karę śmierci za zabójstwo, porwanie w niewolę, uderzenie lub złorzeczenie rodzicom, czary oraz sodomię. Potem Księga Kapłańska dodaje do tego jeszcze kazirodztwo i cudzołóstwo z tym, że karę śmierci za to ostatnie zdawał się znieść Pan Jezus osobiście. Rozumiem, że to ma być lista przestępstw karanych egzekucją na palu? Ja bym był za karą śmierci za to ale nie na palu. Wojtyły by Pan nie upalował, żeby nie wiem co. Ciekawe natomiast, że wszystkie te grzechy dotyczą porządku doczesnego a nie kultu. Ciekawe, że Bóg nie zabija za obrazę Siebie. Jest miłosierny, jak wielokrotnie mówi w Biblii. To nie jest wymysł Wojtyły, ani św. Faustyny Kowalskiej. Bóg nakazuje karać śmiercią tylko dla ochrony człowieka przed człowiekiem.

  24. Uważam publiczne rozważanie wad i zalet wbicia na pal, ze szczególnym uwzględnieniem ZALET, za nieetyczne i niegodne katolika. Socjotechnicznie autor takich tyrad uzyskuje skutek odwrotny, ironiczny – czytelnik odruchowo staje po stronie ” talmudystów/kabalistów/lucyferian”. Jest to złe niezależnie od intencji autora, z których najbardziej szczytną z możliwych wydaje się wisielczy humor. @Włodzimierz Kowalik – „Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 24,16).

  25. @Piotr Kozaczewski: „Krew i cierpienie winowajców nie jest dla mnie więcej warta niz krew ich ofiar.” I dlatego uśmiecha się Pan na myśl możliwości wbicia na pal jakichś niewinnych dzieci? Za takie coś to na pal należałoby wbić wbijającego. No i tak przy okazji – co ma zabicie żony delikwenta wspólnego z „oczyszczaniem puli genowej”?

  26. „Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 24,16). No tak (Księgę kapłańską rozumiem tylko dzięki neurobiologii, bezpośrednio ta mentalność nie jest mi dostępna), ale to była jednocześnie podstawa wyroku na Pana Jezusa. A wyrok ten był NIESPRAWIEDLIWY. Bóg sam pokazał, co o tym myśli. Tak samo jak przy cudzołóstwie, też pokazał. „No i tak przy okazji – co ma zabicie żony delikwenta wspólnego z „oczyszczaniem puli genowej”? Pan Kozaczewski ma rację w jednym. Bez cierpienia mózg nie generuje pojęcia zła. Jeśli czyn nie jest karany (cierpieniem), tylko cudem mógłby być odbierany jako zły (chyba, że przyjmiemy świadomość poza mózgiem). To jest prawda neurobiologiczna, to nie ma związku ze świadomym myśleniem, z postanowieniami itd. Ponieważ nie karzemy za cudzołóstwo, homoseksualizm itd. ludzie nie widzą w tym zła (i nie mogą widzieć). Tak samo jest z autorytetem. Nie ma kary za obrazę ojca i matki przez co nie ma szacunku dla władzy (mózg nie tworzy stosownych połączeń). Pojęcie czci wywołuje obecnie śmiech. To nie jest wina ludzi. Oni po prostu mają takie mózgi. Neurobiologia ewolucyjna szczegółowo te kwestie omawia.

  27. „…Pan Kozaczewski ma rację w jednym. Bez cierpienia mózg nie generuje pojęcia zła. …” – co kończy wywód.

  28. @ElDesmadre: Raczej nie mówiłem o palu dla dzieci i kobiet, proszę czytać starannie. Usmiercanie tzw. „najbliższych” wymieniłem w kontekście eksperymentów numerycznych, jako że p. Kowalik nawiązał do teorii gier. Otóż w algorytmach optymalizacji okrucieństwo dziala. I miękka selekcja (wybaczanie, miłosierdzie) działa – ale do czasu, a w sytuacji „przegiecia pały” – jedziemy bez zmiłowania, aż do „przerazających ekscesów” wlącznie. I takie „cóś” dziala, niestety, najlepiej … A że kogoś może to przerażać? To może lepiej nie tykać matematyki, bo wnioski z niej płynące MOGĄ BYĆ PRZERAŻAJĄCE … Chyba, ze lubimy, gdy matma uzasadnia nasze tezy, a gdzy nie uzasadnai, siegamy po litość/Ewangelie/humanitaryzm … Można i tak, jak kicius: chyc na drzewo! Tylko po co?

  29. „Chyba, ze lubimy, gdy matma uzasadnia nasze tezy, a gdzy nie uzasadnai, siegamy po litość/Ewangelie/humanitaryzm … Można i tak, jak kicius: chyc na drzewo! Tylko po co?”. Bardzo modernistyczny pogląd. Tomizm nie uznaje matematyki za adekwatne poznanie, nawet w fizyce a co dopiero w humanistyce. Wnioski w matematyce zależą od przesłanek (aksjomatów). A matematyki zaksjomatyzować się nie udało, jak uczą „żydomasońskie” twierdzenia limitacyjne (Goedel był Żydem). Jak system jest zupełny, to jest sprzeczny, czyli nic niewarty. A jak jest niesprzeczny to nie jest zupełny, czyli zawsze jest w nim zdanie prawdziwe, którego prawdziwości nie da się dowieść. Póki co etyki matematycznej nie widziałem. Z algorytmów optymalizacji żadna etyka nie wynika, czy to się komu podoba czy nie. Inaczej nie tylko miłosierdzie nie miałoby sensu ale i wszelka historiozofia. Z teorii miary wszak wynika, że zdarzenia mierzone są przypadkowe.

  30. „…Z algorytmów optymalizacji żadna etyka nie wynika, czy to się komu podoba czy nie. …” – oczywiście. Dlatego, moim zdaniem, chyba jednak nie warto mówić o „skuteczności Ewangelii w życiu doczesnym”, bo „drańsko-psycholsko-sadystyczne” komponenty, byle stosowane z umiarem, potrafią niesamowicie wzmocnić ewangeliczne algorytmy „miękkie”. Jak dla mnie, to Ewangelia jest „nie z tego świata” i „w tym świecie” często się nie sprawdza (o czym zresztą mówił sam Autor), natomiast pewnie wspaniale działa jako narzędzie osiągania nieskończonego szczęścia w innym świecie.

  31. Teraz Pan przeczy tzw. społecznemu panowaniu Chrystusa. Ewangelia jest nie z tego świata i kwita. Ok. Zatem na jakiej zasadzie ma być zaprowadzana administracyjnie na tym świecie? Dlaczego ma być religią państwową? Czemu Pan Jezus nie wzmocnił Ewangelii „doczesnymi algorytmami” w „drańsko-psycholsko-sadystyczny” sposób? Aniołowie wyrżnęliby w pień Żydów, Rzymian i wszelką nie uznającą jedynej słusznej drogi hołotę zamieszkującą Galileę (przez którą wiodły szklaki handlowej i intelektualnej wymiany). „Czy może być coś dobrego z Galilei?”. To wymyślił dopiero św. Augustyn a po nim doktrynę tę przejął Kościół. Tyle, że Augustyn rozumiał władzę jako skutek zepsucia. W Raju władzy nie było, czego Kościół już nie przejął. A Jezus często odwołuje się do „początku”. Stefan Kisielewski uważał, że od ślubów jasnogórskich Jana Kazimierza domniemane królestwo Matki Bożej doświadczało serii nieszczęść. Kogo Bóg kocha, tego doświadcza. Może zatem ma Pan rację, że w 1920 roku Polska była państwem katolickim tj. doświadczanym przez Boga (polska nazwa: mesjanizm). Mimo, że nie było w niej „tradycyjnego katolicyzmu” ani nawet ustroju politycznego, jakiego taki katolicyzm wymaga, czyli monarchii. Mimo, że oświecenie było w Polsce masońskie a nie katolickie, romantyzm był rewolucyjny a pozytywizm ateistyczny. Ale Polska była katolicka. Cud. A czemu w 1926 roku przestała być katolicka? Też cud tylko taki świecki. Azali chrzest Mieszka I czynił z Polan katolików, czy nie czynił? Trudne pytanie. Cokolwiek Pan nie odpowie, popadnie Pan w herezję (i na stos). Można tylko uciec w inne pytanie, tak jak Pan Jezus: „Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień”. Ale to przecież takie żydowskie, talmudyczne aj ja jaj. Takie niekatolickie. Taki cyrk językowy można uprawiać w nieskończoność. A Bóg i tak nie jest użytkownikiem języka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.